Jak to jest kochać Turka

03.11.08, 23:44
Dziewczyny, może podielimy sie opiniami na temat jak to jest kochac
Turka...Wiele osób próbuje wybić mi go z głowy - że on taki,
owaki... ale wg Was.... tak szczerze, jak to jest kochac Turka?
    • rose71 Re: Jak to jest kochać Turka 04.11.08, 14:59
      Hej! smile) U mnie jest podobnie,tzn rodzice nie moga sie pogodzic z
      faktem, ze zakochalam sie w Turku.Dla nich to nie do pomyslenia, ze
      moge byc z muzulmaninem i to Turkiem.Oczywiscie ja kocham Go nad
      zycie,i planuje z nim przyszlosc, a to, ze komus sie to nie podoba,
      kompletnie mnie to nie obchodzi.Jasne, nie jst latwo,ale w koncu to
      moje zycie,i nikt nie bedzie mi wybieral kandydata na meza.
      kochanije zrob tak samo,jesli sie kochacie i chcecie byc razem to
      nic nie powinno stac na przeszodzie...Ja Cie rozumiem bo nie jest
      latwo, ale zrob tak jak czujesz, nie kieruj sie tym, co ktos Ci
      mowi, tylko tym co sama czujesz, a bedziesz szcesliwasmile
      Pozdrawiam Cie cieplo!smile
      • mik.magda Re: Jak to jest kochać Turka 04.11.08, 15:18
        Dziewczyny, a moze macie jakies rady, jakich argumentow uzyc w rozmowie z
        rodzicami? Moja Rodzina tez niestety nie akceptuje mojego wyboru, jest mi bardzo
        ciezko ich do czegokolwiek przekonac, a to co mowie to jak grochem o scianesad
        Nie dociera do nich to ze w Turcji, mimo ze przewaza tutaj islam, to zyje sie
        normalnie, nikt nie robi mi zadnej krzywdy, a wrecz przeciwnie, wszyscy sa
        naprawde wspaniali i cieplo mnie przyjeli. Mama uwaza ze wiazac sie z Turkiem
        zniszcze sobie zycie i duzo innych tego typu glupot opowiadasad Czasami az sama
        sie dziwie jak mozna takie bzdury wymyslac... Byloby mi duzo latwiej gdybym
        mogla liczyc na pomoc, wsparcie czy dobre slowo ze strony rodziny, bo wiadomo ze
        czasem sa gorsze dni i tesknota jest wieksza, a jedyne co slysze w takiej chwili
        to zebym sie pakowala i jak najszybciej wracala... Mama nie byla nigdy w Turcji,
        moze gdyby przyjechala , zmienilaby zdanie, ale nie wiem... Naprawde nie mam
        pojecia jak rozmawiac z moja rodzina, wczesniej moj chlopak byl u mnie i rodzina
        go zna, ale odnosze wrazenie ze dla nich nie liczy sie czy to jest dobry
        czlowiek, najwazniejsze ze jest Turkiem, a to im sie stanowczo nie podoba..
        pozdrawiam serdecznie
        • kochanije Re: Jak to jest kochać Turka - do mik.magda 04.11.08, 16:09
          Madziu
          Ja mam o tyle lepszą sytuację, że moja rodzina w pełni mojego Turasa
          akceptuje. Woleli by natomist żebyśmy mieszkali w PL, bo maja obawy,
          że jak zamieszkam z nim TR to nie będę miaa nic do gadania smile
          Jak ja przekonuje do niego innych? Mówię, że miałam już męża Polaka
          i mimo, że był katolikiem i Polakiem to nikomu takiego męża nie
          życzę - kto znal mojego męża lepiej, wie o co chodzi. I jakoś sie
          zamykają ci wszyscy antytureccy - szczególnie jak widzą jak On mnie
          traktuje i jaka ja jestem szczęśliwa.
        • bodum Re: Jak to jest kochać Turka 04.11.08, 16:13
          Przede wszystkim słuchaj tylko tych, którzy mówią z doświadczenia,
          większość osób myli Arabów z Turkami, więc jak ich traktować
          poważnie?smile Ale też nie bądź zaślepiona, obserwuj reaguj i walcz o
          swoje, bo jak w każdym związku kobieta musi rządzić smile a najlepszą
          metodą na rodziców jest poznać ich z Turkiem, wtedy zaczyna być
          fajnym chłopakiem a nie groźnym Turkiem a jeśli to niemożliwe to
          chociaż z nimi porozmawiać rozsądnie zapewnić ich że jesteś rozważna
          bardziej niż romantycznawink
      • kochanije Re: Jak to jest kochać Turka - do rose71 04.11.08, 16:12
        Hej! Ja się nie przejmuję gadkami innych i wyszłam za niego smile
        I chcociaż nie jest łatwo - bo jak sama zapewne wiesz: różnice
        kulturowe, wychowacze itp - jest cudownie i twierdzę (na chwile
        obecną), że nie mogłam trafić lepiej. Całusy.
        • amw77 Re: Jak to jest kochać Turka - do rose71 04.11.08, 16:22
          Probuja Ci go wybic z glowy gdy juz za nıego wyszlas?? Bo chyba
          dobrze zrozumıalam twoje posty...dziwne bo przecıez jest juz post
          factum..

          ps. Do dziewczyn, ktore mysla ze zycıe w Turcjı to bajka - nıe jest
          tak i radze sıe dobrze zastanowıc nad podjecıem ostatecznej decyzjı
          o zamıeszkanıu na stale w tym kraju..nawet u boku kochajacego meza
          Turka jest (moze byc) bardzo ciezko ı nıe kazda z Was bedzie wstanıe
          to przetrwac mımı najszczerszych checi. To NAPRAWDE bardzo powazna
          decyzja, nıe kıerujecıe sıe tylko wrazenıamı z krotkıch pobytow bo
          zycıe na dluzsza mete wyglada ınaczej. Polecam lekture forum bo bylo
          juz o tym sporo (sama tez sıe opısalam dosyc na ten temat)...
          • hugo43 Re: Jak to jest kochać Turka - do rose71 04.11.08, 19:13
            amw77 ma calkowita racje.mimo najszczerszych checi,trzeba byc bardzo
            silna by mieszkac w turcji na stale.mowie o takim przypadku jak
            moj,gdzie maz jest ze wschodu.pewnie inaczej jest gdy partner jest
            ze swieckiej rodziny np.ze stambulu.moi rodzice tez robili
            sceny,znacznie uspokoili sie,gdy okazalo sie,ze maz jest
            odpowiedzialny i ogolnie daje rade w polsce,no i rodzine potrafi
            utrzymacsmileale ostrzegam wczesniej:poczatki sa naprawde trudne,z
            wielu powodow
            • askada Re: Jak to jest kochać Turka - do rose71 04.11.08, 20:17
              drogie dziewczyny!!
              tu jest naprawde trudno zaczac zyc,mimo wielkich milosci,oddania itp!
              wiecie,ze milosc jest slepa??to sa swiete slowa!!!wiecie tez,ze
              milosc z czasem sie zmienia(nie mowie,ze mija choc czasem tak sie
              dzieje ,ale zmienia).ta poczatkowa fascynacja,ktora jest cudownym
              uczuciem przeksztalca sie w glebsza,dojrzala milosc i tu wtym
              momencie przypominamy sobie o swoich potrzebach i stawiamy sobie
              pytanie:kocham bardzo ale czy to uczucie bedzie na tyle silne
              pozniej,zeby :nie tesknic za
              rodzina,przyjaciolmi,znajomymi,pogoda,zapachem,ulicami,wspomnieniami
              i mnostwem rzeczy w ktorych i z ktorymi sie wychowywalysmy???
              wspomniec trzeba,ze dzieci juz sie tak nie beda uczyly
              historii,kultury i jezyka jak my,no bo beda mieszkaly w turcji i
              chodzily do tureckich szkol.nawet jesli staniemy na glowie,zeby
              poznaly polskosc,to i tak bedzie to niewystarczajace dla nas.a
              religia...?zawsze
              jakis niedosyt.
              kochane-nie bylo moim celem was zniechecac ale chcialabym,zebyscie
              zadaly sobie te wszystkie pytania,ktore z czasem same przyjda do
              glowy(oczywiscie po okresie fascynacji i zakochania)-to jest
              nieuniknione!!!!
              jak wiecie duzo z nas wzielo to ryzyko i zamieszkalysmy tu,no i
              jakos sobie radzimy(czasem lepiej,czasem gorzej)z pomoca naszych
              kochanych turkow.
              zycze wam,zebyscie byly silne i zeby milosc pokonala wszystko!tylko
              badzcie rozsadne i myslcie o swojej przyszlosci!!!!!!!!!!
              pozrawiam was serdecznie!!
              • casia_85 Re: Jak to jest kochać Turka - do rose71 04.11.08, 20:52
                Witam .Czy te wypowiedzi oznaczają że żałujecie tego że podjęłyście decyzję o
                życiu w Turcji? Ostatnie wypowiedzi brzmią bardzo pesymistycznie...
                • askada Re: Jak to jest kochać Turka - do rose71 04.11.08, 21:09
                  casiu-nie licz na odpowiedz,czy ktoras z nas zaluje bo to nie o to
                  chodzi!jesli sie powiedzialo''a'' trzeba mowic ''b''.ja osobiscie
                  jestem szczesliwa i kocham bardzo mojego meza ale tesknota jest
                  potworna,czasami az boli!!zaluje,ze za ''moich czasow'' nie bylo
                  takiego forum i nie moglam sie wiecej dowiedziec od dziewczyn,ktore
                  juz cos tu przezyly,bylabym bardziej przygotowana.wszystkie etapy
                  musialam poznac sama i przezywalam prawie za kazdym razem szok.
                  teraz ucze sie tu zyc kazdego dnia razem z moja okropna tesknota!
                  pozdrawiam!!!!!!!!!
                  • hugo43 Re: Jak to jest kochać Turka - do rose71 04.11.08, 22:22
                    my mieszkamy w warszawie,choc byly plany ze moze kiedys wrocimy do
                    turcji.teraz juz wiemy,ze z mojego powodu jest to niemozliwe.dla
                    meza powrot ma sens,jesli bedzie blisko rodziny,a dla mnie tamtejsze
                    obyczaje,patriarchat,brak mozliwosci jakiejkolwiek samorealizacji
                    chociazby przez prace,lub hobby zupelnie to uniemozliwia.ja po
                    prostu nie nadaje sie do siedzenia z kobietami i klepania glupot
                    caly dzien.ja nigdy sie nie dostosuje,maz z tego powodu bedzie mial
                    stres,wiec nie ma to sensu.no bo jak zyc w miasteczku 10tys
                    mieszkancow,gdzie nie moge sobie swobodnie isc na zakupy,do
                    restauracji,czy chociazby na spacer,bo nie wypadasmilejak chcialam
                    zjesc cos z lokanty to mi to przyniesli,a nikt nie rozumie
                    przyjemnosci w samym wyjsciu gdzies miedzy ludzi.po prostu tam
                    miejsce kobiety jest w domu.moja tesciowa to nawet do kafejki
                    internetowej nie pojdzie,bo nie wypada.mysle jednak,ze w duzych
                    miastach jest o wiele lepiej.co ciekawe nasi panowie swietnie
                    potrafia dostosowac sie do zycia w polsce,na szczescie.
                    • kiranna Re: Jak to jest kochać Turka - do rose71 04.11.08, 23:00
                      no wlasnie i to jest najwiekszy problem w turcji - ogromne roznice
                      kulturowe pomiedzy samymi turkami.
                      tu, gdzie mieszkam mozna sobie wyjsc w bikini o polnocy i nikt ci
                      slowa nie powie, co najwyzej pare osob dziwnie sie spojrzy wink tutaj
                      nikt nie wtraca sie do zycia innych, z sasiadkami jestemy od lat na
                      dzien dobry i zdawkowa wymiane zdan, zreszta bardzo mila i to
                      kazdemu wystarczy.
                      do kawiarni babki chodza tez same, szczegolnie okolo poludnia to
                      widac, na 10 klientow, 8 to kobiety. nasza dzielnica liczy prawie
                      150 tys mieszkancow i dostala kilka lat temu pare honorowych
                      odznaczen od unii europejskiej za nowoczesnosc i "propagowanie
                      europejskiego stylu zycia" wink wiem, ze nie wszedzie tak jest i sa
                      dzielnice czy regiony bardzo tradycyjne. przypuszczam, ze gdyby
                      przyszlo mi zyc wsrod konserwatywnych turkow, to tego forum by nie
                      bylo, bo i mnie nie byloby juz dawno w turcji wink podobnie z moimi
                      znajomymi cudzoziemkami, ktore mowia, ze albo trzeba pracowac i
                      traktowac dom jak sypialnie, a weekend wyjezdzac, wtedy tradycyjne
                      otoczenie nie zdazy czlowiekowi uprzykrzyc zycia, albo zamieszkac w
                      jednej z nowoczesnych dzielnic, ktorych z roku na rok przybywa w
                      calej turcji jak grzyby po deszczu. to tez dobry znak, bo znaczy ze
                      sami turcy maja juz dosc tych nietolerancyjnych srodowisk i zycia na
                      kupie wsrod wscibskich sasiadek.
                      • kochanije Re: Jak to jest kochać Turka - do Kiriana 05.11.08, 17:05
                        a gdzie Ty mieszkasz? W jakim mieście?
                      • agakon1 Re: Jak to jest kochać Turka - do rose71 05.11.08, 19:57
                        Kiranna ma 100% racje jesli chodzi o roznice kulturowe pomiedzy samymi Turkami.
                        Ja na cale szczescie nie spokalam sie z zadnym z problemow, ktore sa opisywane
                        przez niektore dziewczyny. Mam duzo znajmoych obu plci, ale nigdy nie odczulam,
                        ze roznia sie czymkolwiek nasze zainteresowania.Nawet jak sie spotykam z samymi
                        dziewczynami nie rozmawiamy o gotowaniu praniu etc. Tutaj wszystko zalezy od
                        srodowiska w jakie sie wejdzie i od miejsca w jakim sie mieszka. Ja tez sasiadow
                        znam tylko z widzenia i to bardzo sporadycznego (maly budynek tylko 4
                        mieszkania)jakos sie mijamy widocznie. Raz tylko sasiad z dolu na bosaka
                        zapukal, bo wyrzucal smieci i zatrzasnely mu sie drzwi, wiec skorzystal z
                        naszego tel zeby zadzwonic po slusarza. Do tej pory nie rozumiem, czemu na
                        bosaka wyrzucal te smieciwink ubawilismy sie niezle akurat byli u nas znajomi
                        wiec sasiad zastal nasza 4 przy stole z 2 pustymi butelkami po winie i 3 w
                        drodze, ciekawe co sobie o nas pomyslal wink na szczescie bylismy na tyle
                        trzezwi, ze wyperswadowalismy mu pomysl schodzenia do mieszkania przez nasz
                        balkon smile
                    • amw77 Re: Jak to jest kochać Turka - do rose71 06.11.08, 09:53
                      Wprawdzie moj pochodzi z wiekszego miasta (z dosc religijnej
                      rodziny) ale mieszka i pracuje w malej miejscowowsci. Do tego pewne
                      okolicznosci w samej familii powoduja trudnosci i to, ze ciezko mnie
                      osobiscie sie przystosowac (zeszta juz nawet nie chce). Nie
                      wyobrazam sobie zycia w tak malej spolecznosci, gdzie wszyscy sie
                      znaja, obgaduja. Restauracje, wyjscia jest dokladnie jak napisalas
                      Hugo...Jesli juz jakies sa to w takim tempie, ze ja jeszcze nie
                      dokanczam posilku, a juz sie wychodzi (zero celebrowania jedzoka czy
                      samego miejsca). Samorealizacja??? Hobby? Ciagle zadaje sobie
                      pytania jak ja dam rade i czy warto? İ im czesciej je sobie zadaje
                      tym bardziej sie przekonuje ze nie. Wiele rzeczy to wlasnie roznice
                      kulturowe (dla mnie one sa ogromne i mam z nimi do czynienia na
                      kazdym kroku, w domu rowniez) dlatego nalezy brac wszystkie za i
                      przeciw przed podjeciem decyzji:
                      - skad facet pochodzi,
                      - z jakiej rodziny,
                      - jak bardzo jest od niej zalezny (mentalnie czy kulturowo),
                      - czy jest slaby czy silny, zeby np. stanac po stronie swojej
                      kobiety jesli trzeba i ja wspierac (a nie najblizszych, gdzie te
                      relacje sa naprawde bardzo silne i czesto gesto zostaje sie samemu z
                      probleami, co jeszcze bardziej nasila tesknote i te samotnosc , o
                      ktorej juz byla mowa).
                      - jakie sa nasze potrzeby (praca, rozwoj zainteresowan itp.), czy
                      beda w tych kwestiach ograniczenia...

                      Zatem: ostroznosc, czas na przemyslenie wielu spraw, mozliwosc
                      wczesniej poznania zycia w Turcji, rodziny itd (od tzw. srodkawink)).
                      Powodzenia...

                      Dziewczyny!
                      Nie podejmujcie tez pochopnie decyzji o zamazpojsciu, zycie w Turcji
                      na dluzsza maete w takim a nie innym srodowisku zmienia (nas
                      rowniez) i nasze spojrzenie na wiele rzeczy, do tego stopnia, ze
                      nawet decyzja o slubie moze zostac odlozona (milosc miloscia, a
                      zycie zyciem)...niestety...
                      • abalko Re: Jak to jest kochać Turka - do rose71 06.11.08, 10:53
                        zaleznosci od rodziny doswiadcza wiele kobiet w Polsce, majacych za
                        mezow Polakow, braku 'sily', o ktorej amw77 pisze rowniez, samotnym
                        rozwiazywaniu problemow takoz.

                        dlatego tez pytalam o to, czy ktos moze porownac, czym sie
                        malzenstwa z Polakiem i Turkiem roznia, ktore sprawy sa wylacznie
                        kwestia kultury, ktore cechami indywidualnymi, osobniczymi, ktore
                        meskimi, ktore damskimismile
                        • amw77 Re: Jak to jest kochać Turka - do rose71 06.11.08, 11:00
                          abalko napisała:

                          > zaleznosci od rodziny doswiadcza wiele kobiet w Polsce, majacych
                          za
                          > mezow Polakow, braku 'sily', o ktorej amw77 pisze rowniez,
                          samotnym
                          > rozwiazywaniu problemow takoz.


                          Na pewno, ja jestem nıeobıektywna bo nıemal wszystkıe pol malzenstwa
                          w moım otoczenıu sa szczesliwe, a kobıety jesli maja problemy z
                          mezamı to sa one ınnej natury nız te, o ktorych ja pisalam w zwıazku
                          z Turkiem. Jesli juz porownujemy, to w Polsce jest o tyle latwiej,
                          ze kobieta jest na swoim terenie, ze swoim jezykiem, rodzina,
                          przyjaciolmi, a tutaj??? W Polsce mımo trudnosci mozemy liczyc na
                          wsparcie, w Turcji jestesmy ze wszystkim same i naptykamy mnostwo
                          ogranıczen, ktorych w Polsce brak.
                          • gunes20032001 Re: Jak to jest kochać Turka - do rose71 06.11.08, 23:22
                            kochane dziewczyny'
                            pytalyscie o porownanie polskiego meza i tureckiego.Nie moge
                            generalizowac i zaznaczam ' ze to jest moje doswiadczenie.Obecny
                            turecki maz jest moim drugim mezem.Roznica jest taka' ze z pierwszym
                            nie pracowalam (bo dom)'ciagle mial pretensje' ze niezbyt dobrze
                            spelniam sie jako gospodyni domowa'kiedy chorowalam z laski robil mi
                            cherbate.Przy obecnym mezu pracuje' a prawie wszystkie prace domowe
                            wykonuje maz(pranie prasowanie,gotowanie)bo mnie czesto nie ma w
                            domu w zwiazku z praca.Kiedy jestem w domu pare tygodni czy miesiecy
                            codziennie dostaje sniadanie do lozka.Zakupy robimy razem i bardzo
                            to lubimy.Na poczatku rodzina i znajomi byli w szoku.teraz sie
                            przyzwyczaili i uwazaja nas za dziwakow.Wreszcie po kilku latach nie
                            wtracaja sie' ale bylo ciezko' oj ciezko.
                            Poza tymuwazam' ze polaka czy turka kocha sie tak samo jesli tylko
                            odpowiadaja oni naszym oczekiwaniom.kwestia szczescia jest to na
                            kogo sie trafi zarowno w Turcji jak i w Polsce.
                      • abalko Re: Jak to jest kochać Turka - do rose71 06.11.08, 10:54
                        dla mnie osobiscie nie do strawienia jest ciagleoczekiwanie na
                        wszystko - bardzo mnie ono uwiera
                  • kiranna Re: Jak to jest kochać Turka - do rose71 04.11.08, 22:38
                    zycie na emigracji wszedzie jest ciezkie. dzis czytalam artykul o
                    polskich emigrantach w londynie, gdzie nierzadko niespelnienie
                    marzen o lepszym (lzejszym) zyciu konczy sie samobojstwem. do tego
                    dochodza roznice kulturowe, co prawda innego typu niz w turcji, gdyz
                    najczesciej zwiazane z poczuciem nizszosci wobec cudzoziemcow z
                    europy zach., brakiem znajomosci jezyka, itp.
                    prawda jest taka, ze nie kazdy nadaje sie do zycia poza swoim
                    wlasnym krajem i nie dotyczy to tylko polakow, a oprocz problemow z
                    miejscowymi istnieja tez duze konflikty miedzy sama polonia, nieobce
                    i nam tutaj sad
                    przeczytajcie, bo warto:
                    wyborcza.pl/1,75480,5878831,Polish_Psycho.html?nltxx=1014408&nltdt=2008-11-04-05-06

                    a jak to jest kochac turka? tak samo jak kazdego innego faceta, bo
                    chyba nie kocha sie za narodowosc, prawda? wink
                    nie mozna na to pytanie odpowiedziec ogolnie, poniewaz jesli
                    poznacie dobrze turcje, same zauwazycie jak ogromne sa roznice
                    obyczajowe, kulturowe, swiatopogladowe pomiedzy samymi turkami. sa
                    tacy, w gronie ktorych czujemy sie jak w domu i tacy, ktorych lepiej
                    omijac szerokim lukiem, bo choc wygladaja na cywilizowanych to
                    roznica w mentalnosci naszej i ich siega lat swietlnych.
                    zanim zdecydujecie sie tutaj zamieszkac, musicie miec oczy i uszy
                    szeroko otwarte. z biegiem lat denerwujace drobiazgi urastaja do
                    rangi problemow nie do przeskoczenia, rodzi sie depresja i zal do
                    calego swiata. jasne, ze nikt nie jest w stanie przewidziec jak
                    ulozy sie zwiazek, ale moim zdaniem pewne symptomy roznic trudnych
                    do zaakceptowania mozna juz zauwazyc w pierwszych miesiacach bycia
                    razem. inna sprawa, ze trzeba tez umiec porozumiec sie z partnerem
                    przynajmniej w jednym ludzkim jezyku oprocz migowego, by wylapac
                    niuanse, inaczej bardzo latwo o decyzje, ktorej mozna zalowac do
                    konca zycia... chociaz, swiat idzie do przodu - od czego sa rozwody?
                    z kazdej sytuacji jest jakies wyjscie, jak ja lubie te slowa big_grin
    • abalko pytanie prywatne i moze troche niemoralne;-) 05.11.08, 10:07
      a nie ma wsrod nas takiej, ktoraby miala 2 meza (3 tez moze bycsmile))
      i mogla porownac malzenstwo z Polakiem i Turkiem?

      co prawda zawsze i wszystko zalezy od ludzi, ale takie 'zeznanie'
      mogloby rzucic swiatlo na pewne kwestie...
      • kochanije Re: pytanie prywatne i moze troche niemoralne;-) 05.11.08, 16:57
        Ja miałam męża Polaka a teraz mam męża Turka...
    • kochanije Re: Jak to jest kochać Turka 21.11.08, 13:07
      Dzieczyny! Pytając jak to jest kochać Turka miałam na myśli czy jest
      łatwo czy ciężko.
      Przyznam się Wam szczerze, że ja już nie mam siły do swojego i chyba
      się z nim rozstanę.

      Nie wiem, czy to jak on się zachowuje jest normalne dla Turków czy
      tylko ten m oj taki oszołom.

      Mam już dosyć jego kłamstw i kłamstewek. Czasem wydaje mi się, że on
      bez kłamstwa nie umie żyć tak jak bez powietrza. Chcoaiaż drobne
      kłamstewko ale musi być. Nawet w pracy na pytanie "czy ty nie
      sypiasz w ogóle? Wyglądasz fatalnie" odpowiedział, że śpi po 8
      godzin chociaz to nie prawda bo śpi 4 lub 5.

      Drażnia mnie juz jego niemiłe niespodzianki na które ciągle sie
      natykam. Jakieś niedomówienia, jakieś dziwne rzeczy, które każą mi
      myśleć, że chyba nie jestem jedyną kobieta w jego życiu.

      Wreszcie dosyć mam juz tego zwodzenia, że przyjedzie do PL. Przyjazd
      przekłada już chyba 8 miesięcy z miesiaca na miesiąc, bo zawsze
      coś!! Już wszystko było ustalone i miał przyjechac na święta,
      ale........ UWAGA!!!!!! "Brat idzie w grudniu do wojska i muszę mu
      powiedzieć Good Bye" !!!!!!!!!!!! HA HA HA!!!!!

      Ptam tylko po vo robił zareczyny??? Wielka imprezę z jego rodzicami,
      rodzina i znajomymi???? Po co skoro jak widzę, jestem dla niego
      nikim!!!!!! Po prostu nic tylko walnąć sobie w łeb!
      • alexa195 Re: Jak to jest kochać Turka 21.11.08, 13:30
        W Turcji zyje kilkasiesiat mln ludzi, w tym zalozmy ze polowa to
        mezczyzni. Naprawde sadzisz, ze na podstawie wlasnych malzenstw
        jestesmy w stanie sprecyzowac, ze z Turkiem to jest tak, z Polakiem
        tak, a z Holendrem, czy innym inaczej? smile

        Kolezanka trafila na niezbyt dobrego chlopa - Polaka, za to Turek
        okazal sie zloty. Inna Polka na pewno przytoczylaby inny przyklad.
        Wydaje mi sie, ze nie ma reguly.

        Swoja sytuacje najlepiej znasz tylko Ty i chyba zadna z nas nie
        bedzie w stanie udzielac Ci rad.
        Pamietaj tylko, ze decyzje, ktore podejmiesz moga zmienic Twoje
        zycie - na lepsze, badz gorsze.

        Na koniec dodam tylko, ze zarowno mezczyzni, jak i kobiety potrafia
        klamac i moga prowadzic podwojne zycie, niesprawiedliwym byloby
        przypisywac im to w zaleznosci od nacji. Np. moj maz pomaga mi w
        domu tak, ze polscy kumple nie wierza ("skoro my tak nie robimy, to
        Turek tym bardziej"). Narodowosc nie ma tu wiec wiekszego znaczenia.
        Chyba ze moj maz to faktycznie "nierasowy" Turek, bo takie
        okreslenie tez slyszalam uncertain



        • 5katia Re: Jak to jest kochać Turka 21.11.08, 13:40
          Nie chce się wypowiadać na temat kłamstw czy kłamstewek ale powiem Ci tak,ja z moim kochaniem też mam problem z dotrzymaniem terminu przylotusmile, wszystko ustalone i bach kolejna zmiana i tak w kółko aż wreszcie przyparłam go do muru i....o co tak naprawdę chodzi i wyobraź sobie hihihihi smile) przerażała go świadomość,że musi wsiąść do samolotu i polecieć, niby dla nas śmieszne ale ten strach go paraliżuje, długie rozmowy na ten temat chyba pomogły mamy kolejny termin ustalony no i.... zobaczymy może tym razem dotrze do Polskismile), także głowa do góry , pamiętaj , że może Twój też czegoś się boi i stąd ta ciągła zmiana terminów i absurdalne tłumaczenie.
          Pozdrawiam
          Kasia
          • abalko Re: Jak to jest kochać Turka 21.11.08, 13:57
            jakby mial zle intencje, zareczyn hucznych by nie robil...

            podraz sprawe przekladania koniecznie. to pojscie do wojska i
            pozegnanie moze byc wazne - jakas krowe czy barana chyba na te
            okolicznosc zarzynaja jak na kurban. biednym mieso rozdaja itd.

            jesli sie myle, niech mnie ktos poprawi.

            a moze kasy nie ma, co??? najwiekszy obciach dla faceta, jak nie ma
            kasy
            • kiranna Re: Jak to jest kochać Turka 21.11.08, 22:44
              Czasem faktycznie zarzyna sie zwierzyne w intencji powrotu dziecka z
              wojska. Tylu mlodych nie wraca, gdy trafia w rejony kurdyjskie sad
              Dlatego nie dziwie sie, ze narzeczony nie moze przyjechac, bo chce
              pozegnac sie z bratem. Pamietam jak moj maz przezywal, gdy jego
              bracia szli do wojska, a my bylismy bardzo daleko i nie moglismy
              przyleciec do Turcji, by sie pozegnac.

              Ja tez mysle, ze narzeczony nie robilby tradycyjnych zareczyn,
              gdyby nie myslal powaznie o slubie, wiec glowa do gory, dogadacie
              sie smile
              • kochanije Re: Jak to jest kochać Turka 21.11.08, 23:03
                ALE DZIEWCZYNY!!!! NIE USPRAWIEDLIWIAJCIE GO!!!
                Teraz brat idzie do wojska, wczesniej praca, jeszcze wczesniej cos
                tam, a później nie przyjedzie bo jego pies złamie łapę, a jeszcze
                poźniej mucha nie tą strona pokoju wleci!!! Come on!!!!
                Z bartem się, żeni czy ze mną? Z baretm będzie żył czy ze mną? Może
                niech sobie z bratem dziecko zrobi....! Eh
                • kiranna Re: Jak to jest kochać Turka 21.11.08, 23:19
                  no to zerwij zareczyny, bedziesz miala problem z glowy wink
                  przepraszam za sarkazm, ale co mamy ci powiedziec o czlowieku,
                  ktorego osobiscie nie znamy? wink z jakiegos powodu wybralas go na
                  meza, a skoro nie mozecie sie dogadac na poczatku zwiazku, to z
                  czasem bedzie jeszcze trudniej, niestety...
                  przemysl to i moze postaw mu ultimatum, ale bedac przygotowana na
                  ewentualne zerwanie, bo moze faktycznie chlopak nie bardzo ma ochote
                  na ten przyjazd? ja trzymam sie wersji, ze co 5 minut i z byle kim
                  zareczyn w turcji sie nie robi, tym bardziej z cudzoziemka, wiec
                  jestes lub bylas dla niego wazna smile moze warto dac mu ostatnia
                  szanse?
                  • 5katia Re: Jak to jest kochać Turka 22.11.08, 13:22
                    żadna z nas go nie tłumaczy ale niektóre zachowania są podobne lub takie same
                    jak te z którymi któraś z nas miała do czynienia lub z którymi się spotkała.
                    Pamiętaj zawsze zdążysz zerwać zaręczyny ale gdy zrobisz to zbyt pochopnie, może
                    nie być powrotu. W takich właśnie sytuacjach widać te różnice kulturowe o
                    których tak często pisze się na forum, musisz być cierpliwa i spróbować
                    zrozumieć co nim kieruje smile.
                    Więcej wiary w Wasz związek i uczucie, głowa do góry. Ja wierzę, że dasz radę smile.
                    Pozdrawiam ciepło
                    Kasia
      • abalko Re: Jak to jest kochać Turka 21.11.08, 13:58
        a w ogole to jemu walnac w leb nie sobie!!!
        • 5katia Re: Jak to jest kochać Turka 21.11.08, 14:03
          ....zgadzam się w pełni z abalko!!!!! Walnąć ale nie zbyt mocno,szkoda byłoby uszkodzićsmile).Co do pieniędzy- tutaj też abalko ma rację -jak facet kasy nie ma to nie ma tematu a do pozyczania od innych też nie są chętni.
          • wanienka Re: Jak to jest kochać Turka 21.11.08, 14:20
            Boze, a raczej Allah Allah 5katia jak bym swojego meza widziala z tym
            samolotem!!!dla nas naprawde to jest smieszne, ale dla mojego meza np. to jest
            nie do przeskoczenia!nawet mu sie samolotowe koszmary w nocy snia!nie wiem czy
            slyszalas kiedys o niejakim Sabanie (nie wiem czy tak mial na imie, ale pewnie
            niektorzy wiedza o kogo mi chodzi). no wiec ten wielki Turecki aktor komediowy
            przez wiele lat tak samo sie bal i nie chcial wsiasc do samolotu a jak wsiadl to
            zginal w katastrofie...ja nie wiem czy to jest prawda, bo pelno w Turcji takich
            legend i opowiastek, ale moj maz dalej do samolotu nie wsiadl. do Polski
            przyjechal autokarem, ile bylo z tym zachodu i lazenia to po prostu szok, ale on
            wolal przez to przejsc niz leciec.
            • 5katia Re: Jak to jest kochać Turka 21.11.08, 14:27
              ... ha ha pocieszające,że ktoś też miał takie problemy jak ja teraz smile.Mam jednak nadzieję, że uda mi się go ściągnąć samolotem do Polski a nie autokarem.O tym aktorze Sabanie nie słyszałam ale mój luby napewno tak więc,im więcej opowiastek tego typu tym wiekszy strach sądze.Poczekamy,zobaczymy i mam nadzieję, że postawie wreszcie na swoim.Trzymaj kciuki.smile
              Pozdrawiam
              • stefanya Re: Jak to jest kochać Turka 21.11.08, 16:16
                Moje drogie "forumowe" kolezankismile Saban to postac ktora grywal aktor Kemal
                Sunal (znakomity aktor moim zdaniem, glownie komediowy) tak wiec to nie Saban
                tylko Kemal Sunal bal sie latac samolotem i nie zginal w katastrofie lotniczej
                ale jednak w samolocie, zaraz krotko przed startem dostal zawalu...
                Pozdrawiam!
                • 5katia Re: Jak to jest kochać Turka 21.11.08, 16:39
                  Dzięki stefanya za sprostowanie smile. Niezależnie od naturalnej przyczyny zgonu
                  Kemala Sunal obawiam się ,że większość ludzi przekazuje sobie wersje katastrofy
                  samolotowej smilesmilesmile
                  Jeszcze raz dzięki.
                  Pozdrawiam
                  • stefanya Re: Jak to jest kochać Turka 21.11.08, 16:51
                    katastrofa samolotowa brzmi poprostu ciekawiej smile))
                    • abalko Re: Jak to jest kochać Turka 21.11.08, 19:24
                      jak by nie patrzec, w samolocie, ktorego sie bal tak okropnie, go
                      dopadlo. przeznaczenie i koniecsmile

                      a moja mama zawsze mowi, ze jak ktos sie czegos strasznie boi, to go
                      to wlasnie spotka. strach sie bac

                      a co on z tymi niby kobietami wyprawia i jak sie faceta na odleglosc
                      sprawdza?
                      • gunes20032001 Re: Jak to jest kochać Turka 21.11.08, 21:14

      • amw77 Re: Jak to jest kochać Turka 29.12.08, 01:52
        kochanije napisała:

        > Ptam tylko po vo robił zareczyny??? Wielka imprezę z jego
        rodzicami, rodzina i znajomymi???? Po co skoro jak widzę, jestem dla
        niego nikim!!!!!!

        Pytanie powinno raczej zabrzmiec: "Po co sie zenil"wink???
        • grazynanowa dobrze ,ze ktos tez zauwyzyl ,te klamstwa ! 29.12.08, 07:13
          Dzieki amw77 za wsparcie !!!
          • kochanije Re: dobrze ,ze ktos tez zauwyzyl ,te klamstwa ! 29.12.08, 09:13
            a nie pomyślały scie panie mądralińskie wszystko wiedzące że od
            momentu zareczyn nastapił slub???????
            A poza tym pisałąm o hucznych zareczynach bo tylko one były huczne!!
            Slubu z weselem nie było tylko podpisanie dokumentów więc nie ma o
            czym pisac, ale wy oczywiście wszystko wiecie najlepiej. Jestescie
            okropne, potraficie tylko sączyć jad i cieszyć sie z cudzego
            nieszczęścia. tak, dokopcie leżącemu. JESTEŚCIE TERAZ SZCZĘŚLIWE?????
            • grazynanowa Re: dobrze ,ze ktos tez zauwyzyl ,te klamstwa ! 29.12.08, 09:29
              Kochanije ,a co z Twoim postem z 23.12 08 odnosnie, (wiza a kredyt)
              cyt.twoje slowa ( no tak bedzie slub w Polsce,ale co z tym
              kredytem ?) i co mozna o tym myslec???.Nie osadzaj nas,to
              Twoja ,oczekujesz wsparcia ,a sama nie jestes szczera.
              • kochanije Re: dobrze ,ze ktos tez zauwyzyl ,te klamstwa ! 29.12.08, 11:14
                tak owszem, chodziło o slub ale w kościele. Dostałam uniewaznienie
                slubu kościelnego z poprzednim mężem i teraz moge zarzeć kolejny
                ślub kościelny w którym on jako muzułmanin jedynie uczestniczy ale
                nie przyjmuje sakramentu. Natomisat slub cywilny za nami. ale
                oczywiście wy wszystko lepiej wiecie wiec po co dochodzenia robicie?
                Poza tym ja wiem ze zycie bez slubu to zaden dyshonor. Jednego meza
                juz mialam i uwierz mi, że nie zamierzałam za wszelka cene wyjsc za
                maz 2 raz. niestety poniekad musialam bo inaczej nie moglibysmy byc
                razem nigdy. A na pytanie jednej z was czemu mimo slubu jestesmy
                nadal osobno odpowiem tak, ze wszystkie formalnosci trwaja dlugo a i
                on musi pewne sprawy pozamykac. to jest dla niego powazna decyzja i
                zamkieszkanie na stale w innym kraju nie odbywa sie z dnia na dzien.
                wam jest latwiej zamieszkac w tr nic turkom w pl. ale po co ja to
                oisze, przeciez wy wszystko wiecie. WIECIE CO? NIE ODPISUJCIE JUZ
                NA TEN WATEK I DAJCIE MI SPOKOJ. Na prywatnego maila dostałam
                mnóstwo ciepłych słów i wsparcia od dziewczyn, ktore po prostu nie
                chca sie z wami na tym forum wdawac w dyskusje.
                Poza tym, kiedy ja pisałam ze potrzebuje w tym wątku rady? Jedynie
                napisałam ze chce sie podzielic opinią. Nie rozumiem skad w was tyle
                agresji do mnie.
                OK, JA KOŃCZE TEMAT I MAM NADZIEJE ZE WY TEZ DACIE MI JUZ SPOKÓJ.
                • amw77 Re: dobrze ,ze ktos tez zauwyzyl ,te klamstwa ! 29.12.08, 12:53
                  No ok, jestesnie po slubie cywilnym, jednak i ja i inne forumowiczki
                  potrafia uwaznie czytac posty a sposob formulowania Twoich mysli byl
                  taki, ze z tekstu pisanego wyraznie wynikalo, ze jestescie jedynie
                  zareczeni, a slub macie w planach. No sorry kochanije ale uzywanie
                  odpowiedniego czasu np. przeszlego zamiast terazniejszego jest
                  wazne, zeby dobrze zrozumiec, ze juz wyszlas za maz (trzeba bylo
                  dodac, ze owszem bedzie slub koscielny, natomiast jestesmy juz po
                  cywilnym). Pomysl, ze przynajmniej 2 osoby zrozumialy to w ten
                  sposob, wiec wina lezy po Twojej stronie, ze niestety w nerwach,
                  stresie, przy zachwianej rownowadze emocjonalnej gubisz sie w swoich
                  wypowiedziach, mimo ze na pewno masz dobre checi. Masz problem: to
                  oczywiste, ale sproboj sie wylaczyc (przynajmniej na czas pisania
                  postu), zachowaj spokoj a co najwazniejsze nie unos sie i nie
                  wyzywaj na innych, ktorzy chca Ci pomoc, ale oczekuja przy tym
                  szczerosci, bo rady i jakiekolwiek wsparcie musza miec podstawy
                  (inaczej radzic mezatce, inaczej kobiecie, ktora nia nie jest to
                  chyba oczywiste, i raczej nie ma sensu tego tlumaczyc). Jak
                  zalozylam, ze jestescie juz po slubie zdziwilo mnie, ze bedac
                  mazatka z tym facetem (a wynika, ze z bardzo krotkim stazem) Ty
                  myslisz o czyms tak radykalnym jak roztanie. Bo te zareczyny byly
                  chyba gdzies przelom lata-jesieni (wiedza z innych forow), zaraz
                  potem slub jak napisalas, wiec malzenstwo baaardzo krotkie...nieco
                  dziwne prawda. Natomiast jak zalozylam, ze jestescie tylko zareczeni
                  ta opcja rozstania i zapomnienia wydaje sie byc jak najbardziej
                  mozliwa i na miejscu, wiec nie dziw sie, ze oczekiwalysmy od Ciebie
                  100% pewnosci co do stanu cywilnego. Poczytalam Twoje posty rowniez
                  z innych forow i uderzyl mnie krotki czas, w jakim zdazylas sie
                  rozwiesc, zareczyc i wyjsc za maz (jeszcze dokladnie rok temu
                  pisalas na innym forum, ze pierwszy maz nie chial Ci dac rozwodu),
                  moze dla Ciebie to detale, ale innym moze dac do myslenia.
                  Przepraszam, ze odebralas tak negatywnie nasze slowa ale sproboj
                  przez mala chwilke byc obiektywna, myslec logicznie. Poza tym nie
                  rozwiazesz swojego problemu jak bedziesz ciagle podminowana, to na
                  pewno nie sluzy. Pozdrawiam cieplo, i nie zniechecaj sie bo tu na
                  forum mozesz tylko zyskac (nie stracic) sluchajac rad doswiadczonych
                  kobiet, i uwierz nikt nie chce Cie zdolowac...przeciwnie, tylko
                  pomoc.
            • grazynanowa Re: dobrze ,ze ktos tez zauwyzyl ,te klamstwa ! 29.12.08, 09:39
              Napewno nie jestesmy szczesliwe Kochanije,ze tak zle Ci sie
              ulozylo,ale czy nie uwazasz,ze skoro oczekujesz wsparcia , rady albo
              pocieszenia,powinnas przynajmniej byc szczera i powiedziec prawde.To
              nie ujma,nawet jesli nie masz z nim slubu,w Twoich postach jest tyle
              sprzeciwnosci, ze nie sposob Ciebie zrozumiec .Najgorsz jest to ,ze
              obwiniasz innych ,bez powodu.
    • kochanije Re: Jak to jest kochać Turka 27.12.08, 19:06
      Dzięki za wszystkie spostrzeżenia. A teraz ja Wam powiem moje. Dla
      mnie kochać Turka jest bardzo ciężko!! Szczególnie jeśli przez
      długi czas jest się od siebie daleko, a perspektywa wspólnego
      wreszcie zamieszkania bardzo odległa. Moje szczęście jest kochane,
      ale różnice kobieta-mężczyzna a co gorsze Polka-Turek wychodza na
      każdym kroku. On się denerwuje, że ja go kontroluje, "bo przecież
      on nic złego nie robi i on mnie tak nie kontroluje bo mi ufa".
      Różnica jedynie polega na tym, że ja żyję w Warszawie i pracuję w
      normalnych godzinach a potem czekam grzecznie w domu aż on
      przujdzie na msn. On natomiast pracuje w mieście rzpusty, w hotelu
      w dodatku, a prace kończy w nocy. Poza tym niestety na początku
      znajomości zawiódł moje zaufanie i teraz obsesyjnie wręcz nie
      potrafie mu zaufać. Kolejny problem w kochaniu turka: on może
      zapytać gdzie jestem i co robie i czy go nie oszukuję i ja mam na
      to grzecznie odpowuedzieć. Gorzej jeśli ja zadam takie pytania
      jemu. Dalej: wścieka się kiedy płaczę,wścieka sie kiedy mu zwracam
      uwage na cokoliwiek, na to chcociażby, że kartkę świąteczną którą
      mi przysłał z prezentem wypisał nie on lecz kolega "bo on ma
      ładniejesze pismo" a ja bym chciała, żeby to było od niego, nawet
      jeśli bedzie nabazgrane. Ach wiele by tu wymieniać, ale ja juz
      dostaje obłędu....ciągle jakieś niedomówienia z jego strony czy
      teksty, któłre nie do końca wyglądaja mi na prawdziwe.....ciągłe
      przekładanie porzyjazdu....Ja już nie mam siły i powuem Wam, że
      oddałambym wiele ża pigułkę zapomnienia, żebym tak się rano
      obudziła i nie pamietała, że go poznałam. Na razie nie jestem w
      stanie przestać myśleć o nim nawet przez sekundę a to mnie zabija.
      No i wiadomo, że jak sie jedna osoba stara to druga odpuszcza. Też
      powinnam odpuścić ale nie umiem. Jestem już znerwicowana, załamam i
      jak tak dalej pójdzię wyląduje w psychistryku, bo nie należę do
      tych kobiet, co to siedza cicho w domu z dziećmi i to im wystarcza.
      Zawsze wiele wymagałam od siebie ale też bardzo dużo od facetów a
      jak widzę tukom to nie na reke. Mam już dość, ale nie umiem się z
      nim rozstać. To jakaś masakra!!!!!
      • gunes20032001 Re: Jak to jest kochać Turka 27.12.08, 21:36
        wiesz co kochanije,zostaw ty tego faceta bo wedlug mnie ten zwiazek
        nie wyglada dobrze.Jesli juzteraz ustalil takie dziwaczne
        niewolnicze reguly to znaczy,ze potem moze byc jeszcze gorzej.Nie
        wierz w to,ze uczucie do ciebie radykalnie zmieni charakter tego
        faceta.Moze jedynie spotulniec na pewien czas.Jesli dziewczyny
        oburza sie na mniepo tym poscie to sorry,ale wedlug mnie zachowanie
        tego osobnika nie wrozy dobrze nawet jesli patrzy sie na ten zwiazek
        z pozytywnym nastawieniem.Niestety kochanije trafila na niechlubny
        przyklad tego jacy bywaja Turcy.Nie wszyscy sa tacy,ale tych
        niedobrych wcale nie jest tak malo.Wielu Turkow macos takiego co
        nazywaja :sahiplenmek.znaczy to mniej wiecej to,ze staja sie
        wlascicielami swojej kobiety.Niektorzy rozumieja to bardzo
        pozytywnie stajac sie opiekunami swoich kobiet.wspieraja
        je,pomagaja,utrzymuja,ale jest to opieka.Natomiast niektorzy
        rozumieja to jako robienie ze swojej kobiety niewolnicy bez wlasnych
        potrzeb i woli.
        • kochanije Re: Jak to jest kochać Turka 27.12.08, 22:36
          Pięknie to wszystko napisałaś gunes, ale chyba nie dokładnie
          przeczytałaś mój text. Ja go chcę zostawić, ale nie potrafię. Nie
          jestem małolata, mam po 30-tce i nie jeden związek za soba, ale
          moja miłość do niego stała sie obsesyjna!!! Rozważam wizyte u
          psychologa....
          a tak na marginesie mogłabys mi przetłumaczyc to co napisałaś,
          tylko troszke inaczej czyli: "mężczyzna powinien byc opiekunem
          swojej kobiety, wspierac ja i pomagać, ale nie robić z niej
          niewolnicy bez wlasnych potrzeb i woli" Mój turecki jest na to za
          słaby a jego ang pozostawia wiele do życzenia.
          Dziękuję.
    • gunes20032001 Re: Jak to jest kochać Turka 27.12.08, 21:50
      Tak na marginesie to gdzie jest to miasto rozpusty,o ktorym
      pisalas.bardzo mnie to zadziwilo.Co mialas na mysli tak je nazywajac.
      • kochanije Re: Jak to jest kochać Turka 27.12.08, 22:39
        Jak to gdzie??? W Alanyi!!! Wkurzaja mnie te turystki, które
        przyjezdzaja tam tylko dlatego że je piczka swędzi i nie uszanuja
        nawet obraczki na palcu faceta. Znam taką jedna którza posunęła sie
        do wielu rzeczy, żeby zniszczyć nas związek, łącznie z wmawianiem
        mi i jemu choroby wenerycznej, która teraz mamy oboje bo ona mu ja
        sprzdała. Podała mi bnawet konkretny dzień i godzinę kiedy niby to
        sie stało...nie wiedziała tylko biedactwo, że wtedy ja byłam z nimsmile
        Pieprzona niemra.
        • hugo43 Re: Jak to jest kochać Turka 27.12.08, 23:02
          powiem jasno:nie mozesz pozwolic sobie wejsc na glowe!!!jestescie
          sobie rowni i macie prawo oczekiwac od siebie nawzajem tego
          samego.inaczej zwiazek nie ma sensu.
        • grazynanowa Re: Jak to jest kochać Turka 28.12.08, 08:35
          Kochanije, problemem nie jest Alanya!!! to twoj mezczyzna jest
          nieodpowiedzialny! a tak na marginesie ,to jeszcze nie slyszalam o
          tym zeby( kobieta zgwalcila mezczyzne w Turcji) ,czy Twoj przyjaciel
          nie wie co robi??? wybacz ,ale po takim swinstwie ,jaki On Ci
          zrobil,wyleczylabym sie z najwiekszej milosci.Dziwie sie ,ze jestes
          dojrzala kobieta i tak dziecinnie rozumujesz.Potrzebujesz
          psychiatry,to z cala pewnoscia!bo nie potrafisz docenic samej
          siebie!!!
          • amw77 Re: Jak to jest kochać Turka 28.12.08, 13:33
            grazynanowa napisała:

            > Dziwie sie ,ze jestes dojrzala kobieta i tak dziecinnie
            rozumujesz.Potrzebujesz psychiatry,to z cala pewnoscia!bo nie
            potrafisz docenic samej siebie!!!

            Podpisuje sie pod Twoim postem obiema rekami, i chyba zrozumialam
            dobrze, ze autorka watku wyszla juz za maz, jesli tak to cala
            dyskusja ponizej i rady mijaja sie z celem. Dla mnie to jakas
            paranoja, malzenstwo i zaraz potem myslenie o rozstaniu,
            dostrzeganie wad ukochanego post factum??? Kompletny brak
            odpowiedzialnosci??? W poscie ponizej jest wyraznie napisane, ze
            kobieta wyszla juz za tego czlowieka:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=35082&w=86773803&wv.x=1&a=86796318
            • kochanije Re: Jak to jest kochać Turka 28.12.08, 14:29
              oj dziewczyny, dziewczyny

              Po pierwsze chciałam Wam powiedzieć że zraniłyście mnie swoimi
              słowami. To bardzo miło miło usłyszeć "potrzebujesz psychiatry".
              Dziękuję.

              Po drugie: czy ja napisałam, że on mnie zradził?????? Ja tylko
              napisałam, że laska próbowała go uwieść, ale jej sie nie udało. A o
              problemach z moim turkiem pisałam nieco innych - o braku
              zrozumienia itp.

              Myślałam, że dodacie mi otuchy a nie stłamsicie jeszcze bardziej.

              a wiadć, że nie macie pojecia co się wyrabia w tych kurortach i jak
              nie słyszałyście o natarczywych ma maxa niemkach i holenderkach to
              mało jeszcze tam widziałyście.

              Jeszcze raz Wam dziekuje.

              • amw77 Re: Jak to jest kochać Turka 28.12.08, 16:00
                No coz, dla mnie dziwne jest Twoje gubienie sie w zeznaniach, bo raz
                piszesz, ze za niego wyszlas, innym razem (przynajmniej tak wynika z
                innych postow), ze jestescie dopiero zareczeni. Zdecyduj sie
                kochanije, bo nasze rady dla Ciebie, w sytuacji gdy jestes juz
                mezatka beda inne, a inne gdy nia nie jestes. Poza tym sama
                stwierdzilas, ze potrzebujesz psychologa, i ja (a moze nie tylko ja)
                sie z tym zgadzam bo poki co Twoje podejscie do zwiazku i zycia
                pozostawia wiele do zyczenia, mimo dojrzalego wieku...
              • amw77 Re: Jak to jest kochać Turka 28.12.08, 16:18
                kochanije napisała:

                > a wiadć, że nie macie pojecia co się wyrabia w tych kurortach i
                jak nie słyszałyście o natarczywych ma maxa niemkach i holenderkach
                to mało jeszcze tam widziałyście.

                O rany kobieto, jaki on jest biedniutki, ze nie potrafi sie oprzec
                tym natarczywym babom????? To z nim jest cos nie tak i
                jego "miloscia" do Ciebie, jesli snujesz podejrzenia, ze moze cos
                przed Toba ukrywac. Nie usprawiedliwiaj jego zachowania
                natarczywoscia innych kobiet, sorry ale jakakolwiek ewentualna wina
                w tej kwestii lezy tylko i wylacznie po jego stronie...
              • grazynanowa Re: Jak to jest kochać Turka 28.12.08, 16:53
                Kochanije ,ja mam pojecie!!!mieszkam na Riwerze od 9 lat ,a czytajac
                Twoje posty odnioslam wrazenie ,ze sama siebie oszukujesz,raz
                piszesz,ze jest ok,innym razem ,ze strasznie i tak na przemian ,a na
                koncu ,obarczasz wina kobiety,skoro Ciebie nie zdradzil ,skad tyle
                zlosci do tych kobiet???
                • kochanije Re: Jak to jest kochać Turka 28.12.08, 17:18
                  wiesz co Grazynanowa? nie życze Ci aby kiedykolwiek Twojego
                  mężczyzne dopadła taka kobieta, jak ta, która próbowała zdobyc
                  mojego. Uwierz mi, że ten typ kobiet nie cofnie sie przed niczym i
                  nie ma dla nich żadnych świętości. Łatwo Ci pisac do mnie w ten
                  sposób, bo tego nie doświadczyłaś. A fakjt, raz piszę, że jest ok a
                  raz że nie bo jestem osoba, która bardzo emocjonalnie podchodzi do
                  zycia. i tak juz mam , że jak jest super to wykrzykuje to całemu
                  wiatu, a jak jest kiepsko to tez to wykrzykuje. W Twoim związku
                  oczywiście wszystko zawsze jest idealnie. Daj Ci Boże.
                  Pomyliłam się myśląc, że spotkam sie na tym forum, że zrozumieniem,
                  ale cóż... jestem tylko wariatką, wymagająca specjalisty. Ok niech
                  i tak będzie.
                  • grazynanowa Re: Jak to jest kochać Turka 28.12.08, 17:42
                    Kochanije nikt nie nazwal Cie ( wariatka )zagubilas sie w swoich
                    klamstwach w listopadzie piszesz ,ze masz meza, w grudniu ,ze bedzie
                    slub w Polsce? i inne podobne niezgodnosci i jaka mozna dac Ci rade?
                    • amw77 Re: Jak to jest kochać Turka 28.12.08, 22:23
                      grazynanowa napisała:

                      > Kochanije nikt nie nazwal Cie ( wariatka )zagubilas sie w swoich
                      > klamstwach w listopadzie piszesz ,ze masz meza, w grudniu ,ze
                      bedzie slub w Polsce? i inne podobne niezgodnosci i jaka mozna dac
                      Ci rade?

                      No wlasnie, musisz byc konsekwentna w swoich wypowiedziach, czego
                      niestey jak dotad brak, wiec ciezko cos doradzic (pisalam o tym
                      wyzej)...
              • gunes20032001 Re: Jak to jest kochać Turka 28.12.08, 16:57
                skoro cie nie zdradzil to skad ta choroba weneryczna?
                • amw77 Re: Jak to jest kochać Turka 28.12.08, 16:58
                  Ah...no nie ma zadnej, ta laska chciala im ja wmowic co (jak
                  zrozumialam) bylo niezgodne z prawda...
        • gunes20032001 Re: Jak to jest kochać Turka 28.12.08, 16:55
          Mila kochanije,po tym co napisalas to widze,ze naprawde twoje
          uczucie to choroba i powinnas pojsc do specjalisty.Chcialabym
          doradzic ci cos milego,ale nie potrafie bo ja nigdy bym sobie nie
          pozwolila na takie zacowania.Wiesz ,gdyby on nie chcial to zadna
          niemra,czy inna by go nie skusila.Jesli chce to zrobi to nawetw
          klasztorze.Przykro mi.Watpie tez,aby pomoglo tlumaczeniemu tego.Taki
          typ.Sprobuj sie uratowac.
          • grazynanowa Re: Jak to jest kochać Turka 28.12.08, 17:03
            Kochanije to jak to w koncu jest??? jestes mezatka,czy
            narzeczona ,czy tylko znajoma??? tego wiernego( jak piszesz) Pana.
            • kochanije Re: Jak to jest kochać Turka 28.12.08, 17:12
              Żoną!
              • grazynanowa Re: Jak to jest kochać Turka 28.12.08, 17:23
                Kochanije ,to nie jad ,ja poprostu nie potrafie klamac i mowie
                prawde,nawet jesli jest przykra.Przeczytaj swoje posty z (Jak to
                jest kochac Turka) i napisz ,czy Ty jestes ok ?
                • gunes20032001 Re: Jak to jest kochać Turka 28.12.08, 17:35
                  Kochanije,to nie jest jad.Poprostu dziewczyny chcialyby ci pomoc,ale
                  sa bezsilne i tak im graja emocje bo wiedza co trzeba
                  zrobic.Dlaczego?Bo nie maja klapek na oczach tak jak to jest u
                  zakochanych kobiet.Poza tym samejuz cos widzialy i slyszaly i
                  potrafia obiektywnie ocenic sytuacje.Ty zakochana zawsze bedziesz
                  bronic swojego lubego.Nie mowie,ze jest on calkiem do niczego,ale
                  szkoda by bylo,abys zobaczyla go naprawde jak juz zniszczysz sobie
                  psychike do konca.Ja cie troche rozumiem bo sama BYLAM chorobliwie
                  zazdrosna,ale jak napisalam chorobliwie.Z choroba trzeba
                  walczyc.wiem co niektore kobiety potrafia zrobic ,aby odbic
                  faceta.Czesto widzialam to w Polsce.amoze twoj facet naprawde jest
                  bez skazy,a ty trujesz wasz zwiazek?zastanow sie bo z kazdym,nawet
                  aniolem,bedziesz sie meczyc tak samo.Nie mozesz go ciagle
                  pilnowac.Sprobuj poprostu zyc,cieszyc sie.Masz jakies chobby?Zyj i
                  ciesz sietym co robisz,a przy okazji go kochaj.Nie mozna calego
                  zycia opierac na facecie.Tego potem mozesz zalowac bo czas mija.
          • kochanije Re: Jak to jest kochać Turka 28.12.08, 17:10
            Gunes, ale on mnie nie zdradził, mówie tylko że przychrzaniła sie
            do niego jakaś ździra i nie przyjmowała do wiadomości, że on jest
            zajęty nawet wtedy kidy przy mnie jej mówił, że jest ze mna i mnie
            kocha. On apodeszła do mnie później i powiedziała że z nimm spała i
            że go zaraziła. Podała konkretna datę: powiedzmy wotrk w porze
            lunchu. Tylko nie wiedzaiła, że ja wiem, że ona kłamie bo ja wtedy
            byłam z nim. Ona po prostu chciała za wszelką cene go mieć.
            Masz rację, może moje uczucia sa chore, ale czy Ty i inne
            dziewczyny na tym forum nigdy nie kochałyście do szaleństwa?
            To prawda, zawsze byłam chorobliwie podejrzliwa i szukałam dziury
            tam, gdzie jej nie było - takim jestem wdliwym egzemplarzem, a
            rozłąka jeszcze to pogłebia. Wiedząc co sie dzieje w kurortach i po
            tamtym przeżyciu po prostu działa mi wyobraźnia. Pisząc o tym że
            ciężko jest kochać turka - szczególnie na odległość (co sie wkrótce
            zmieni) pisałam raczej o różnym podejściu do sprawy Ich i Nas, o
            różnicach w postrzeganiu tej samej sprawy. nie wiem czemu tyle jadu
            otrzymałam od jednej z dziwczyn. Żałuję, że podzieliłam się tym na
            forum. Oczekiwałam zrozumienia a otzymałam więcej bólu, ale ok.
            Przeżyję i to.
            Pozdrawiam.
            • hugo43 Re: Jak to jest kochać Turka 28.12.08, 17:39
              a dlaczego ty jestes w warszawie,a maz w turcji?ja tez poznalam meza
              w alanii,pierwsze co zrobil gdy zdecydowalismy sie wziac slub,to
              wyjazd z riwiery.i nie mow,ze wzgledy ekonomiczne itd.moj maz gdy
              przyjechal mial 250 euro w kieszeni.bylo ciezko,nie tylko ze
              wzgledow finansowych,ale dalismy rade.teraz zyjemy jak normalna
              rodzina.moim zdaniem,tylko taki zwiazek ma sens.
              • olgalami Re: Jak to jest kochać Turka 28.12.08, 18:27
                Skoro już tak wyszło, że przez jakiś czas musicie mieszkać daleko od siebie, to
                broń Boże niech Twoje obecne życie nie będzie jedynie jednym wielkim
                oczekiwaniem na wiadomość od niego, bo od takiego czekania i przy okazji
                zachodzenia w głowę, dlaczego od 10 minut czy dwóch godzin facet nic nie pisze
                możesz rzeczywiście zwariować. Z perspektywy czasu widzę, dlaczego kiedyś mój
                chłopak też spóźniał się z dawaniem znaku życia - a to ktoś przyjdzie, to
                zadzwoni, a to on kogoś odwiedzi, a oni mogą gadać godzinami... Tyle że ja byłam
                tak zajęta dwoma etatami, swoimi zainteresowaniami, czyli swoim własnym życiem
                po prostu (które każdy ma niezależnie od bycia w związku), że już tylko
                cieszyłam się, jak coś przychodziło. Czasem wychodziło na to, że mi się w tej
                bieganinie też nie udało do niego napisać, no cóż...

                Jak sama zadbasz o to, żeby Twój czas spędzony nie z nim był również atrakcyjny,
                to staniesz na nogi, nabierzesz większej pewności siebie, pojedziesz na tę
                Riwierę i zaśmiejesz się niemieckim turystkom w nos.
            • askimagi Kochanaaaaaa!!! 28.12.08, 19:27
              Mysle,ze troszke to wszystko nie jest po twojemu co tu czytasz,moje
              kolezanki z forum sa bardzo pomocne,ale czasem zbyt
              realistyczne...Posluchaj,bardzo podobnie wszystko sie toczy u
              mnie...poczytaj mój watek a zobaczysz..Bardzo bym chciala z Toba
              porozmawiac na msn lub mail...Jeszcze mieszkam w Polsce jak ty...
              jesli tylko chcesz bede czekala niecierpliwie na twojego
              maila:askimagi@gazeta.pl...Warto rozmawiac..
              • agarotti Re: Kochanaaaaaa!!! 28.12.08, 20:16
                Droga Kochanije. Napisałam do Ciebie na maila gazetowego ze swojej
                prywatnej skrzynki.
                To jak układa się nasze życie zależy tylko i wyłącznie od nas
                samych. To my sami tworzymy rzeczywistość. Jak myślimy, tak mamy.
                Należy tylko naprawdę wierzyć w sukces i powodzenie.
                • magbar14 Re: Kochanaaaaaa!!! 28.12.08, 22:29
                  Wiesz co ja mialam podobny problem tez bylam mega zazdrosna jak
                  chcesz o tym pogadac napisz na gg moj numer 3720443
                  • abalko Re: Kochanaaaaaa!!! 29.12.08, 17:33
                    Mnie sie nie spodobal ton wypowiedzi Kochanije. Wole przypisac go
                    stanowi frustracji powodowanej duzym problemem w zwiazku.

                    Nie ma co szalec. Trzeba wszystko na spokojnie przemyslec. Jesli
                    zazdrosc jest az taka, sa na pewno jej podstawy - czy to w
                    zachowaniu meza, czy w doswiadczeniach zyciowych zony. Byc moze maz
                    popelnia bledy, moze nieumiejetnie sie z zona obchodzi

                    Forumowe dziewczyny twardo stoja na ziemi, niejedno widzialy czy to
                    w Polsce, czy w Turcji. Kubly zimnej wody na glowe sie tu wylewa i
                    jak sie prosi o rade, z kublami liczyc sie trzeba.

                    Sama w swietosc mezczyzn nie wierze, takie desperatki znikad sie nie
                    pojawiaja, a jaskinie rozpusty tworza rozpustnicy ku wlasnej
                    pryjemnosci. Jesli ktos nie jest zainteresowany ww zjawiskami, nie
                    poszukuje ich i nie dostrzega, a jesli nawet nie skorzysta dla
                    samego siebie, z powodu wysokiego morale. Kazdy jesli tylko zechce,
                    w kazdym, nawet najbardziej konserwatywnym miejscu, zdrady dokona -
                    sily na to nie ma.

                    Jesli sie jest w stanie po zdradzie funkcjonowac razem, sie zostaje
                    razem, jesli nie - odchodzi sie i nie ulega podobnym skrajnym
                    emocjom, bo koniec koncow, co to za zycie.

                    Zdradzil, czy nie - meczyc sie z takimi uczuciami nie sposob, sprawe
                    trzeba rozwiazac i jak sie nie wie samemu jak i prosi o pomoc,
                    trzeba byc szczerym. Z samym soba rowniez

                    Ale o tym tez juz dziewczyny pisaly...
                    • bela01 Re: Kochanaaaaaa!!! 30.12.08, 01:19
                      Może posty kochanije sa zbyt emocjonalne, ale jak dal mnie sa dosyć jasne,
                      podobnie jak jej sytuacja życiowa. Wystarczy uważnie poczytać...

                      Kochanije ja myślę, że Twoje obawy zaczynają się i kończą w Twojej głowie. Każdy
                      związek jest inny i nigdy bym się nie odważyła pisać "jeśli zrobił to i to to go
                      zostaw, a jeśli się zachował tak i tak to jest super". Ja tez już się wiele
                      nasłuchałam jaki to jest prawdziwy Turek, tylko, że mój jest zupełnie inny od
                      wszystkich innych znanych mi Turków, w związku z tym wszelkie porównania nie
                      maja sensu... Np. zachęca mnie do wszelkiej aktywności zawodowej, wspiera w
                      różnych przedsięwzięciach, nie jest w ogóle zazdrosny itd. itp. Jak słyszę więc,
                      że skoro nie jest zazdrosny to nie kocha to mi się chce śmiać. Bo na pewno nikt
                      nie zna go lepiej niż ja, tak samo jak Ty znasz swojego męża lepiej niż my
                      wszystkie razem wzięte. Na swoje wątpliwości najlepszej odpowiedzi możesz sobie
                      udzielić sama, wystarczy odrobina obiektywizmu wink

                      Powinnaś na chłodno przeanalizować swój związek. Z jednej strony bardzo kochasz,
                      z drugiej chcesz rozstania... Może to wszystko wynika z Waszej luki
                      komunikacyjnej? Jeśli się nie uspokoisz i nie spojrzysz na sprawę trzeźwo i z
                      dystansu to trudno będzie Ci rozwiązać swój problem. Skoro już jesteście
                      małżeństwem to daj temu związkowi szansę (powiedzmy ostatnią), jeśli on ją
                      zawiedzie, wtedy podejmij jakieś radykalne kroki.
                      Może daj mu ostateczny termin, w którym on powinien pojawić się w PL (jakiś
                      rozsądny i możliwy do wykonania)? Wtedy przekonasz się czy naprawdę jest
                      zdeterminowany by być z Tobą.
                      Powodzenia!
                      • amw77 Re: Kochanaaaaaa!!! 30.12.08, 12:05
                        bela01 napisała:

                        > tak samo jak Ty znasz swojego męża lepiej niż my wszystkie razem
                        wzięte.

                        No wlasnie, a ile oni sie znali zanim sie pobraliwink???

                        bela01 napisała:

                        > Może to wszystko wynika z Waszej luki komunikacyjnej?

                        Droga belu oczywiscie, ze jest to przyczyna i to duza. Pomysl, czy
                        wychodzilabys za maz za czlowieka, z ktorym masz utrudniony kontakt
                        werbalny??? Czy nie jest oczywistym, ze moga wyniknac z tego
                        problemy???

                        bela01 napisała:

                        > Jeśli się nie uspokoisz i nie spojrzysz na sprawę trzeźwo i z
                        dystansu to trudno będzie Ci rozwiązać swój problem.

                        Byla o tym wyzej mowa. Kobieta jest znerwicowana, pisze chaotycznie,
                        i jeszcze obraza inne osoby...wiec nalezy zaczac od siebie, a potem
                        dopiero skupic sie na problemie.

                        bela01 napisała:

                        > Skoro już jesteście małżeństwem to daj temu związkowi szansę
                        (powiedzmy ostatnią), jeśli on ją zawiedzie, wtedy podejmij jakieś
                        radykalne kroki. Może daj mu ostateczny termin, w którym on powinien
                        pojawić się w PL (jakiś rozsądny i możliwy do wykonania)?

                        Jest zona, czyz to nie jest wystarczajacy powod, zeby sie w sobie
                        zebral?

                        Z mojego punktu widzenia wyglada to tak: kochanije wyszla za maz nie
                        dajac sobie czasu na wzajemne poznanie, decyzje podjela pod wplywem
                        emocji, moze zauroczenia, nie zna tego czlowieka na tyle, zeby
                        podejmowac tak radykalne kroki jakim jest malzenstwo. niewatpliwie
                        ma tez problemy natury psychologicznej i byc moze robi z igly widly,
                        moze jej maz nie robi nic zlego tylko ona kreuje w swojej glowie
                        jakies negatywne wyobrazenie o nim??? Jedyna rada jak mozna tu
                        udzielic to zabrac sie za siebie w sensie uspokoic nerwy, opanowac,
                        moze podjac jakas terapie i wtedy rozwiazac problem (a moze sie
                        potem okazac, ze wcale problemu nie ma??). Zastanawia tez mnie fakt
                        rozwodu koscielnego z mezem Polakiem...jest to sprawa skomplikowana
                        i proces dlugotrwaly, stad moje watpliwosci odnosnie prawdziwosci
                        wypowiedzi kochanije (rok temu maz robi problemy rozwodowe, za 12
                        miesiecy kobieta jest po rozwodzie koscielnym i po slubie z 2
                        facetem), no ale moze bylo to wykonalnewink
                        • askimagi Rozwody 30.12.08, 12:28
                          Moje drogie doswiadczone..
                          teraz sprawa tego rozwodu koscielnego...jesli go nie ma,a jest tylko
                          ten z urzedu,to nie ma szans na slub w Turcji???o jej..ale to chyba
                          zalezy od wyznania,czy rzadu..no ?podpowiedzcie , bo sie zmartwilamsad
                        • bela01 Re: Kochanaaaaaa!!! 30.12.08, 13:17
                          Droga amw smile
                          Na tym i nie tylko na tym forum obserwuje liczne przypadki wychodzenia za mąż
                          pod wpływem jedynie motylków.
                          Niketórym wystarczy do szczęścia kilka miesięcy wirtualnej znajomości plus
                          powiedzmy 1 do max.kilku spotkań i juz mozna zbierac papiery do slubu. Jak to
                          mówią-jak jest miłość to "wszystko zwycięży" i "po co czekać" i jeszcze dostaje
                          sie takim osobom jak np. ja, bo wcale mi się do slubu nie spieszy=jestem
                          nienormalna.
                          Takie małżeństwo powiedzie się lub nie-kwestia wielu czynników jak w każdym
                          związku...

                          Co do małżeństwa jako "powodu, żeby się zebrał"...Idąc tym tropem można by
                          założyć, że wszystkie małżeństwa powinny być szczęśliwe, bo oto
                          zalegalizowaliśmy związek i nagle wszystkie nieodpowiedzialne osoby staja się
                          odpowiedzialne, beztroskie-przemieniają się w piewców zapobiegliwości itd itp.
                          Dobrze wiesz, że nie jest to takie proste. Zresztą życie nie jest czarno-białe i
                          czasem ciężko znaleźć proste rozwiązania (o ile to w ogóle możliwe)
                          • amw77 Re: Kochanaaaaaa!!! 30.12.08, 16:31
                            Chodzilo mi o bycie odpowiedzialnym i nie podpisywanie papierka
                            malzenskiego bez przemyslenia, a tak moglo byc z kochanije stad byc
                            moze jej wszystkie problemy. To o czym ona pisala, czyli ze nie ufa
                            facetowi, ze byc moze on ma jakies kobiety na boku, jakies sekrety
                            no przepraszam bardzo ale to jest powazna sprawa. Jak tu zakladac
                            rodzine bez zaufania??? No ok, zaraz kobieta napisze, ze mu ufala
                            wczesniej a teraz mu nie ufa, tylko ile bylo tego "wczesniej"...no
                            tak byl taki fajny a teraz zmienil sie bo sie ozenilwink. Ludzie
                            badzmy dorosli. Co do tego zebrania sie, to wybacz ale zona to
                            powinna byc dla niego najwazniejsza osoba (z jakiegos powodu sie
                            ozenil). Co do tej szczesliwosci malzenskiej to droga belu ale
                            generalnie jak ludzie sie pobieraja to wierza w to szczescie
                            przynajmniej na poczatku trwania malzenstwa. Gdyby w nie nie wierzyc
                            to instytucja malzenska nie mialaby sensuwink.

                            Co do rozwodu koscielnego...to mialam na mysli krotki czas z jakim
                            sie z nim uporala kochanije (formalnosci, przeszkody ze strony
                            pierwszego meza). Oczywiscie mozesz wziac slub w Turcji jak masz
                            tutaj rozwod.

                            Pozdrawiam, amw77
                            • amw77 dot. rozwodu 30.12.08, 16:34
                              Rozwod cywilny jest wystarczajacy jesli nie chcesz ponownie miec
                              slubu koscielnego, bo jesli chcesz to wtedy oczywiscie musisz tez
                              miec rozwod koscielny.
                            • bela01 Re: Kochanaaaaaa!!! 30.12.08, 19:24
                              amw
                              Ty masz takie poglady, a ktos inny moze miec zepelnie inne. Ja np. nie uważam,
                              ze wyjście za maż zmieni cokolwiek w moim życiu a już na pewno nie na lepsze smile
                              W zwiazku z tym ta dyskusja nie ma sensu.

                              Kochanije liczyła na podzielenie sie z nią naszymi doświadczeniami i
                              przemyśleniami co tez poczyniłyśmy. Problem musi rozwiązać sama.

                              Nie rozumiem jedynie tego naskakiwania na nią. Żyjmy i pozwólmy żyć innym tak
                              jak chcą (bo i tak to zrobią). Jak widać kochać Turka i być kochana można na
                              wiele sposobów smile
                              • grazynanowa Re: Kochanaaaaaa!!! 30.12.08, 20:04
                                Kochanjie to ,Kochanjie tamto,a ja uwazam tak jak amw ,ze to
                                Kochanjie pogubilo sie w swoich klamstwach i jej najlepsza obrona
                                byl atak!!! To nie w porzadku z jej strony ,kto uwaznie czytal jej
                                posty ,zrozumie o co mi chodzi.
                              • amw77 Re: Kochanaaaaaa!!! 30.12.08, 20:14
                                bela01 napisała:

                                > amw Ty masz takie poglady, a ktos inny moze miec zepelnie inne. Ja
                                np. nie uważam, ze wyjście za maż zmieni cokolwiek w moim życiu a
                                już na pewno nie na lepsze smile

                                Ja nigdzie nie napisalam, ze zmieni na lepsze. Mialam na mysli
                                przemyslenie tej decyzji przed zawarciem zwiazku malzenskiegowink

                                bela01 napisała:

                                > Kochanije liczyła na podzielenie sie z nią naszymi doświadczeniami
                                i przemyśleniami co tez poczyniłyśmy. Problem musi rozwiązać sama.

                                A przede wszystkim zaczac od siebie, bo nerwami, silnymi emocjami
                                tylko go poglebi.

                                bela01 napisała:

                                > Nie rozumiem jedynie tego naskakiwania na nią.

                                Nie bylo naskakiwania belu, bardzo mi przykro, ze ma taki problem i
                                jest nieszczesliwa. Chcialysmy tylko, zeby byla z nami szczera i
                                konsekwentna w swoich tekstach. Proponuje Ci poczytac jej posty na
                                innych forach (wlaczajac w to ten watek)), pomyslec logicznie i
                                znalezc niescislosci w wypowiedziachwink. Ja tez juz nie bede sie
                                wypowiadac, bo dobra wola zostala odebrana jako atak. Autorce watku
                                zycze powodzenia, trafnych decyzji i wyborow.
                              • gunes20032001 Re: Kochanaaaaaa!!! 30.12.08, 23:21
                                Oczywiscie belu, ze niech zyje jak chce.Tylko to jej jakos nie
                                wychodzi i dlatego prosila o pomoc i rade.
                                Decyzja o slubie czy to z Turkiem,niemcem,murzynem czy eskimosem
                                musi byc oparta na powaznych fundamentach.Nie tylko mozliwosci
                                dobrej finansowej przyszlosci,ale tez na ODPOWİEDZİALNOSCİ
                                iZAUFANİU.Jesli te elementy szwankuja to niestety predzej czy
                                pozniej zaczynaja sie zgrzyty.jesli mi teraz ktoras z was powie,ze
                                ona tak spontanicznie wyszla za maz za turka i juz nie wiem ile lat
                                jest ok , to jest to tylko wyjatek potwierdzajacy regule.Poprostu
                                jest farciara mimo braku odpowiedzialnosci- udalo sie.znam wiele
                                gorszych przypadkow,zlamanych serc.Nie mozna podejmowac tej decyzji
                                myslac: ech potem sie zmieni.Nie zmieni sie !!!!Bo jesli w momencie
                                (poczatek znajomosci,stan zauroczenia),w ktorym powinno najbardziej
                                zalezec na akceptacji drugiej strony zawodzi sie zaufanie to potem
                                biada...
                                • kochanije Re: Kochanaaaaaa!!! 31.12.08, 00:17
                                  Przepraszam, ale ja nikogo nie prosiłam o pomoc ani o rade. Jak
                                  napisałam w poście chciałam tylko podzielić sie opinią, może
                                  wyżalic i wypłakać.... I nikogo nie obrazałam... poza tamta niemką.
                                  Ale co tam! Walmy to wszystko! Na zdrowie!!!!!Napiję sie też za Was!
                                  Ps. któras chciaławiedziec jak to możliwe, żeby uzyskac tak szybko
                                  rozwód kościelny....mmożliwe - potrzebni sa tylko odpowiedni
                                  swiadkowie..... ale ja sie nie musze tłumaczyć. PROSIŁAM JEDYNIE O
                                  ZAKOŃCZENIE TEGO TEMATU. NIE POTRAFIOCIE TEGO USZANOWAC?
                                  PS. Belu - przepraszam ze przeze mnie ci sie dostało i dziękuję za
                                  wsparcie. A MOJEMU MĘŻOWI POWIEDZIAŁAM, ŻEBY SIE WALIŁ. TERAZ
                                  JESTEŚCIE SZCZĘŚLIWE?? O TO CHODZIŁO???? TO FAJNIE! BAWMY SIĘ!!!
                                  AHA NO I CZEKAM NA KOLEJNE POSTY W KTÓRYCH WYŻYJECIE SIE NA MNIE.
                                  NA NOWY ROK ŻYCZE WAM ŻEBYŚCIE NIGDY, ALE TO NIDGY NIE ZNALAZŁY SIE
                                  W TAKIEJ SYTUACJI JAK JA! AMEN.
                                  • abalko Re: Kochanaaaaaa!!! 31.12.08, 08:36
                                    Zaraz, zaraz...

                                    Jesli ktos sie tu wyzywal, to nie ja.

                                    Cenie sobie podejmowanie decyzji na trzezwo i rozsadnie. W takim
                                    stanie emocji nikt nie jest w stanie podjac dobrej decyzji. I nie
                                    zauwazylam, zeby ktos Ci tutaj kazal meza rzucac.

                                    Mysle, ze potrzebujesz wsparcia psychologicznego i nie dokuczam Ci
                                    teraz, ani sie nie zlosliwie.

                                    Bardzo lubie to forum i polubilam je za rzeczowosc i wysoka kulture
                                    osobista uzytkowniczek. Nie chcialabym, zeby wypowiedzi w podobnym
                                    tonie tutaj sie mnozyly.

                                    Jesli potrzebujesz mojej rady, pisz na priva, podziele sie
                                    wszystkim, co wiem,pomoge, jak umiemnajlepiej, ale bardzo prosze,
                                    zeby nikt tutaj nie odnosil sie do innych w taki sposob. Tu jest
                                    miejsce na wspieranie siebie nawzajem i zyczliwosc, poza
                                    konstruktywna krytyka (a krytyka tutaj byla konstruktywna).
                                  • sommak Re: Kochanaaaaaa!!! 31.12.08, 08:50
                                    Witaj,
                                    nie jest to pierwszy Twoj post w tym temacie,w ktorym poziom
                                    sarkazmu przekracza norme,sorry.Jestes bardzo niekonsekwentna w
                                    swoim postepowaniu-rozpoczynajac ten temat musialas liczyc sie z
                                    tym,ze pojawia sie tutaj i przychylne i nieprzychylne odpowiedzi,ile
                                    ludzi tyle opinii-po co to zrobilas,jesli teraz wlasciwie obrazasz
                                    wypowiadajace sie tutaj dziewczyny.Nieladnie.
                                    Masz problem i sama tak naprawde musisz stawic mu czola,sama znasz
                                    siebie najlepiej,wiesz na co cie stac,na co mozesz sobie
                                    pozwolic,ile mozesz zniesc-takze Ty znasz najlepiej swojego faceta i
                                    zadne generalizowanie,ze Turcy sa tacy czy siacy nie ma tu sensu-co
                                    czlowiek to charakter,a narodowosc nie ma tu nic do rzeczy.
                                    Dziwi mnie fakt,ze mimo iz jestescie malzenstwem wlasciwie caly czas
                                    jestescie daleko od siebie-a to wedlug mnie przede wszystkim
                                    powoduje,ze masz duzo watpliwosci,chyba to nalezaloby zmienic w
                                    pierwszej kolejnosci.Podjelas decyzje zeby zwiazac sie z
                                    facetem,powiedzialas A to teraz trzeba powiedziec B i znalezc jakis
                                    sposob,zeby naprawde byc ze soba,a nie tylko klikac w klawiature
                                    komputera.Bo inaczej to bedzie tylko rownia pochyla w dol i
                                    najlepsza droga do kolejnego rozwodu.
                                    Zycze Ci duzo wytrwalosci,pomyslnosci i spokoju,abys mogla rozwazyc
                                    wszystkie za i przeciw i podjac jak najlepsze dla Ciebie,dla Was
                                    decyzje.
                                    Pozdrawiam!
                                    • agarotti Re: Kochanaaaaaa!!! 31.12.08, 10:11
                                      Droga Kochanije, na priva napisałam Tobie, że zło wyrządzone
                                      drugiemu człowiekowi zawsze do nas powróci. I to ze zdwojoną siłą.
                                      Napisałam również, że aby wszystko układało się tak jak my chcemy,
                                      należy w to wierzyć z całego serca i realizować. To jak jest w
                                      naszym życiu tworzymy my sami. Dlaczego powiedziałaś wynocha dla
                                      swojego męża? Chcesz tego naprawdę? Mówisz i mas TYLKO I WYŁĄCZNIE
                                      na własne życzenie. Słowa wypowiedziane mają OGROMNĄ moc. Uwierz.
                                      Dlatego staram się nikogo nie skrzywdzić.
                                      Tak jak Tobie również napisałam: gdybym tą mądrość, którą posiadam
                                      teraz posiadała kilka lat, byłabym ze swoim Turczynem. Tylko spokój,
                                      wyciszenie, własne JA, dobroć, zrozumienie i ufność stworzą
                                      szczęśliwy, radosny związek. Wtedy też pokonać możemy wszystkie
                                      przeciwności losu.

                                      Kochane kobitki, dzisiaj jest najlepszy dzień w roku na spełnianie
                                      marzeń, tzn. na kartce papieru piszemy wszystkie swoje marzenia i
                                      pragnienia W CZASIE DOKONANYM - koniecznie!!! np. mam 5 000 PLN na
                                      dodatkowym koncie, w sierpniu jestem w Turcji, mam swój własny dom
                                      itp. Kartkę nosimy zawsze przy sobie, np. w portfelu. Co jakiś czas
                                      czytamy i skreślamy to co już się nam spełniło. Nie wszystko spełni
                                      się w nowym roku. Czasami należy poczekać na kolejny.

                                      WSZYSTKIEGO DOBREGO W NOWYM ROKU !!! smile)))))))
                                      • askimagi Koniec Roku,koniec bólu? 31.12.08, 10:23
                                        Kochane panny,panie, panienki,dziwczyny..panowie(?)
                                        Tym razem prosba,nie mówmy niczego zlego juz do kochanjie,troszke ja
                                        poznalam,bardzo konkretna dziewczyna,ale ma teraz niezmierenie
                                        trudna sytuacje.Jesli ktos ma o cos zal,niech wstrzyma sie od
                                        wypowiedzi..Ona potrzebuje tylko dobrego slowa na dzien
                                        dzisiejszy..Badzmy ludzmi.
                                        Pozdrawiamsmile
                                        • hugo43 Re: Koniec Roku,koniec bólu? 31.12.08, 10:33
                                          a sila podswiadomosci dziala jak szalona!!!gdy mialam kilka lat w
                                          czasach komuny i ogolnej szarosci,po sasiedzku mieszkala arabska
                                          rodzina.ich dzieci mialy ubrania z kaczorem donaldem,slodycze z
                                          pewexu i ogolnie zyli jak w bajce.i wtedy padly z mych moze 6-
                                          letnich ust slowa:mamo,wyjde za araba!!no i mam,nie araba ale
                                          bliskosmiledrugi przyklad:moja kolezanka kilka lat starajaca sie o
                                          bobasa,w koncu sie doczekala.rok temu urodzil sie synek.teraz jest w
                                          kolejnej ciazy z blizniakami.obie ciaze wyszly tak nagle,bez
                                          leczenia,ale poprzedzily je 3 lata gderania,ze wszyscy maja a oni
                                          nie!!teraz to nt.dzieci zapowiedziala,ze ani slowem sie nie odezwiesmile
                                          a na pocieszenie dodam,ze ja wyszlam za maz po roku znajomosci i
                                          moze 6 dluzszych spotkaniach z mezem,zarowno w polsce jak i w
                                          turcji.tylko,ze mi trafila sie perla wsrod alanskich chlopakow.no i
                                          zyjemy sobie 2,5 roku w polsce w absolutnej harmonii,czego wszystkim
                                          zycze!
                                          • agarotti Re: Koniec Roku,koniec bólu? 31.12.08, 11:29
                                            Hugo - 100% racji smile Podświadomość działa cuda. Ja uświadomiłam to
                                            sobie dopiero w tym roku. Lepiej później niż wcale smile
                                            Dodatkowo wierzę w Anioły - pomogły mi bardzo.
                                            Kobiety mają to do siebie, że są silniejsze od mężczyzn, zniosą
                                            wiele i potrafią powstać smile
                                            Kochanije - głowa do góry!!!!!!!!!
                                            Pamiętaj: JEST DOBRZE, BĘDZIE JESZCZE LEPIEJ.

                                            Buziaki dla Was ogromne
                                            • gunes20032001 Re: Koniec Roku,koniec bólu? 31.12.08, 16:52
                                              trudna sytuacja nie usprawiedliwia niewyparzonego jezyka i
                                              niegrzecznosci.To tylko pogarsza sytuacje.Jesli w ten sposob
                                              odnosilas sie do swego meza to uwierz mi,ze ci to nie pomagalo,Jesli
                                              natomiast twierdzisz,ze to jego zachowanie doprowadzilo cie do tego
                                              stanu to radze ci to zakonczyc bo zostal tylko krok do leczenia
                                              depresji.Zaden facet nie jest wart takich cierpien.Zaden!nie rob
                                              tego sobie.Jesli praca,czyinne zajecia pozwalaja ci na zaszycie sie
                                              gdzies w milym miejscu to to zrob i sie wycisz bo w takim
                                              stanieniczego nie uratujesz.
                                          • bela01 Re: Koniec Roku,koniec bólu? 01.01.09, 16:58
                                            Mój Turas też ciągle mi to powtarza. staram się w to uwierzyć, choć mój wrodzony
                                            sceptycyzm mi nie pozwala przyjąć tej teorii jako 100% prawdziwej wink zawsze
                                            jednak trzeba z nadzieją patrzeć naprzód i robić plany. Najlepiej je zapisywać a
                                            potem co jakiś czas sprawdzać jak nam idzie realizacja (czy już mamy wymarzonego
                                            Araba, czy szukamy dalej tongue_out ).
                                            W związkach nie tylko z Turkami należy też słuchać swojej intuicji, bo ona
                                            rzadko się myli. Przynajmniej ja tak mam, że jak czuję, że coś śmierdzi to w
                                            końcu zawsze wychodzi na to, że smród miał swoje źródło wink
                                            Wszystkiego najlepszego Nowym Roku forumowiczki smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja