kochanije 03.11.08, 23:44 Dziewczyny, może podielimy sie opiniami na temat jak to jest kochac Turka...Wiele osób próbuje wybić mi go z głowy - że on taki, owaki... ale wg Was.... tak szczerze, jak to jest kochac Turka? Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
rose71 Re: Jak to jest kochać Turka 04.11.08, 14:59 Hej! ) U mnie jest podobnie,tzn rodzice nie moga sie pogodzic z faktem, ze zakochalam sie w Turku.Dla nich to nie do pomyslenia, ze moge byc z muzulmaninem i to Turkiem.Oczywiscie ja kocham Go nad zycie,i planuje z nim przyszlosc, a to, ze komus sie to nie podoba, kompletnie mnie to nie obchodzi.Jasne, nie jst latwo,ale w koncu to moje zycie,i nikt nie bedzie mi wybieral kandydata na meza. kochanije zrob tak samo,jesli sie kochacie i chcecie byc razem to nic nie powinno stac na przeszodzie...Ja Cie rozumiem bo nie jest latwo, ale zrob tak jak czujesz, nie kieruj sie tym, co ktos Ci mowi, tylko tym co sama czujesz, a bedziesz szcesliwa Pozdrawiam Cie cieplo! Odpowiedz Link
mik.magda Re: Jak to jest kochać Turka 04.11.08, 15:18 Dziewczyny, a moze macie jakies rady, jakich argumentow uzyc w rozmowie z rodzicami? Moja Rodzina tez niestety nie akceptuje mojego wyboru, jest mi bardzo ciezko ich do czegokolwiek przekonac, a to co mowie to jak grochem o sciane Nie dociera do nich to ze w Turcji, mimo ze przewaza tutaj islam, to zyje sie normalnie, nikt nie robi mi zadnej krzywdy, a wrecz przeciwnie, wszyscy sa naprawde wspaniali i cieplo mnie przyjeli. Mama uwaza ze wiazac sie z Turkiem zniszcze sobie zycie i duzo innych tego typu glupot opowiada Czasami az sama sie dziwie jak mozna takie bzdury wymyslac... Byloby mi duzo latwiej gdybym mogla liczyc na pomoc, wsparcie czy dobre slowo ze strony rodziny, bo wiadomo ze czasem sa gorsze dni i tesknota jest wieksza, a jedyne co slysze w takiej chwili to zebym sie pakowala i jak najszybciej wracala... Mama nie byla nigdy w Turcji, moze gdyby przyjechala , zmienilaby zdanie, ale nie wiem... Naprawde nie mam pojecia jak rozmawiac z moja rodzina, wczesniej moj chlopak byl u mnie i rodzina go zna, ale odnosze wrazenie ze dla nich nie liczy sie czy to jest dobry czlowiek, najwazniejsze ze jest Turkiem, a to im sie stanowczo nie podoba.. pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link
kochanije Re: Jak to jest kochać Turka - do mik.magda 04.11.08, 16:09 Madziu Ja mam o tyle lepszą sytuację, że moja rodzina w pełni mojego Turasa akceptuje. Woleli by natomist żebyśmy mieszkali w PL, bo maja obawy, że jak zamieszkam z nim TR to nie będę miaa nic do gadania Jak ja przekonuje do niego innych? Mówię, że miałam już męża Polaka i mimo, że był katolikiem i Polakiem to nikomu takiego męża nie życzę - kto znal mojego męża lepiej, wie o co chodzi. I jakoś sie zamykają ci wszyscy antytureccy - szczególnie jak widzą jak On mnie traktuje i jaka ja jestem szczęśliwa. Odpowiedz Link
bodum Re: Jak to jest kochać Turka 04.11.08, 16:13 Przede wszystkim słuchaj tylko tych, którzy mówią z doświadczenia, większość osób myli Arabów z Turkami, więc jak ich traktować poważnie? Ale też nie bądź zaślepiona, obserwuj reaguj i walcz o swoje, bo jak w każdym związku kobieta musi rządzić a najlepszą metodą na rodziców jest poznać ich z Turkiem, wtedy zaczyna być fajnym chłopakiem a nie groźnym Turkiem a jeśli to niemożliwe to chociaż z nimi porozmawiać rozsądnie zapewnić ich że jesteś rozważna bardziej niż romantyczna Odpowiedz Link
kochanije Re: Jak to jest kochać Turka - do rose71 04.11.08, 16:12 Hej! Ja się nie przejmuję gadkami innych i wyszłam za niego I chcociaż nie jest łatwo - bo jak sama zapewne wiesz: różnice kulturowe, wychowacze itp - jest cudownie i twierdzę (na chwile obecną), że nie mogłam trafić lepiej. Całusy. Odpowiedz Link
amw77 Re: Jak to jest kochać Turka - do rose71 04.11.08, 16:22 Probuja Ci go wybic z glowy gdy juz za nıego wyszlas?? Bo chyba dobrze zrozumıalam twoje posty...dziwne bo przecıez jest juz post factum.. ps. Do dziewczyn, ktore mysla ze zycıe w Turcjı to bajka - nıe jest tak i radze sıe dobrze zastanowıc nad podjecıem ostatecznej decyzjı o zamıeszkanıu na stale w tym kraju..nawet u boku kochajacego meza Turka jest (moze byc) bardzo ciezko ı nıe kazda z Was bedzie wstanıe to przetrwac mımı najszczerszych checi. To NAPRAWDE bardzo powazna decyzja, nıe kıerujecıe sıe tylko wrazenıamı z krotkıch pobytow bo zycıe na dluzsza mete wyglada ınaczej. Polecam lekture forum bo bylo juz o tym sporo (sama tez sıe opısalam dosyc na ten temat)... Odpowiedz Link
hugo43 Re: Jak to jest kochać Turka - do rose71 04.11.08, 19:13 amw77 ma calkowita racje.mimo najszczerszych checi,trzeba byc bardzo silna by mieszkac w turcji na stale.mowie o takim przypadku jak moj,gdzie maz jest ze wschodu.pewnie inaczej jest gdy partner jest ze swieckiej rodziny np.ze stambulu.moi rodzice tez robili sceny,znacznie uspokoili sie,gdy okazalo sie,ze maz jest odpowiedzialny i ogolnie daje rade w polsce,no i rodzine potrafi utrzymacale ostrzegam wczesniej:poczatki sa naprawde trudne,z wielu powodow Odpowiedz Link
askada Re: Jak to jest kochać Turka - do rose71 04.11.08, 20:17 drogie dziewczyny!! tu jest naprawde trudno zaczac zyc,mimo wielkich milosci,oddania itp! wiecie,ze milosc jest slepa??to sa swiete slowa!!!wiecie tez,ze milosc z czasem sie zmienia(nie mowie,ze mija choc czasem tak sie dzieje ,ale zmienia).ta poczatkowa fascynacja,ktora jest cudownym uczuciem przeksztalca sie w glebsza,dojrzala milosc i tu wtym momencie przypominamy sobie o swoich potrzebach i stawiamy sobie pytanie:kocham bardzo ale czy to uczucie bedzie na tyle silne pozniej,zeby :nie tesknic za rodzina,przyjaciolmi,znajomymi,pogoda,zapachem,ulicami,wspomnieniami i mnostwem rzeczy w ktorych i z ktorymi sie wychowywalysmy??? wspomniec trzeba,ze dzieci juz sie tak nie beda uczyly historii,kultury i jezyka jak my,no bo beda mieszkaly w turcji i chodzily do tureckich szkol.nawet jesli staniemy na glowie,zeby poznaly polskosc,to i tak bedzie to niewystarczajace dla nas.a religia...?zawsze jakis niedosyt. kochane-nie bylo moim celem was zniechecac ale chcialabym,zebyscie zadaly sobie te wszystkie pytania,ktore z czasem same przyjda do glowy(oczywiscie po okresie fascynacji i zakochania)-to jest nieuniknione!!!! jak wiecie duzo z nas wzielo to ryzyko i zamieszkalysmy tu,no i jakos sobie radzimy(czasem lepiej,czasem gorzej)z pomoca naszych kochanych turkow. zycze wam,zebyscie byly silne i zeby milosc pokonala wszystko!tylko badzcie rozsadne i myslcie o swojej przyszlosci!!!!!!!!!! pozrawiam was serdecznie!! Odpowiedz Link
casia_85 Re: Jak to jest kochać Turka - do rose71 04.11.08, 20:52 Witam .Czy te wypowiedzi oznaczają że żałujecie tego że podjęłyście decyzję o życiu w Turcji? Ostatnie wypowiedzi brzmią bardzo pesymistycznie... Odpowiedz Link
askada Re: Jak to jest kochać Turka - do rose71 04.11.08, 21:09 casiu-nie licz na odpowiedz,czy ktoras z nas zaluje bo to nie o to chodzi!jesli sie powiedzialo''a'' trzeba mowic ''b''.ja osobiscie jestem szczesliwa i kocham bardzo mojego meza ale tesknota jest potworna,czasami az boli!!zaluje,ze za ''moich czasow'' nie bylo takiego forum i nie moglam sie wiecej dowiedziec od dziewczyn,ktore juz cos tu przezyly,bylabym bardziej przygotowana.wszystkie etapy musialam poznac sama i przezywalam prawie za kazdym razem szok. teraz ucze sie tu zyc kazdego dnia razem z moja okropna tesknota! pozdrawiam!!!!!!!!! Odpowiedz Link
hugo43 Re: Jak to jest kochać Turka - do rose71 04.11.08, 22:22 my mieszkamy w warszawie,choc byly plany ze moze kiedys wrocimy do turcji.teraz juz wiemy,ze z mojego powodu jest to niemozliwe.dla meza powrot ma sens,jesli bedzie blisko rodziny,a dla mnie tamtejsze obyczaje,patriarchat,brak mozliwosci jakiejkolwiek samorealizacji chociazby przez prace,lub hobby zupelnie to uniemozliwia.ja po prostu nie nadaje sie do siedzenia z kobietami i klepania glupot caly dzien.ja nigdy sie nie dostosuje,maz z tego powodu bedzie mial stres,wiec nie ma to sensu.no bo jak zyc w miasteczku 10tys mieszkancow,gdzie nie moge sobie swobodnie isc na zakupy,do restauracji,czy chociazby na spacer,bo nie wypadajak chcialam zjesc cos z lokanty to mi to przyniesli,a nikt nie rozumie przyjemnosci w samym wyjsciu gdzies miedzy ludzi.po prostu tam miejsce kobiety jest w domu.moja tesciowa to nawet do kafejki internetowej nie pojdzie,bo nie wypada.mysle jednak,ze w duzych miastach jest o wiele lepiej.co ciekawe nasi panowie swietnie potrafia dostosowac sie do zycia w polsce,na szczescie. Odpowiedz Link
kiranna Re: Jak to jest kochać Turka - do rose71 04.11.08, 23:00 no wlasnie i to jest najwiekszy problem w turcji - ogromne roznice kulturowe pomiedzy samymi turkami. tu, gdzie mieszkam mozna sobie wyjsc w bikini o polnocy i nikt ci slowa nie powie, co najwyzej pare osob dziwnie sie spojrzy tutaj nikt nie wtraca sie do zycia innych, z sasiadkami jestemy od lat na dzien dobry i zdawkowa wymiane zdan, zreszta bardzo mila i to kazdemu wystarczy. do kawiarni babki chodza tez same, szczegolnie okolo poludnia to widac, na 10 klientow, 8 to kobiety. nasza dzielnica liczy prawie 150 tys mieszkancow i dostala kilka lat temu pare honorowych odznaczen od unii europejskiej za nowoczesnosc i "propagowanie europejskiego stylu zycia" wiem, ze nie wszedzie tak jest i sa dzielnice czy regiony bardzo tradycyjne. przypuszczam, ze gdyby przyszlo mi zyc wsrod konserwatywnych turkow, to tego forum by nie bylo, bo i mnie nie byloby juz dawno w turcji podobnie z moimi znajomymi cudzoziemkami, ktore mowia, ze albo trzeba pracowac i traktowac dom jak sypialnie, a weekend wyjezdzac, wtedy tradycyjne otoczenie nie zdazy czlowiekowi uprzykrzyc zycia, albo zamieszkac w jednej z nowoczesnych dzielnic, ktorych z roku na rok przybywa w calej turcji jak grzyby po deszczu. to tez dobry znak, bo znaczy ze sami turcy maja juz dosc tych nietolerancyjnych srodowisk i zycia na kupie wsrod wscibskich sasiadek. Odpowiedz Link
kochanije Re: Jak to jest kochać Turka - do Kiriana 05.11.08, 17:05 a gdzie Ty mieszkasz? W jakim mieście? Odpowiedz Link
agakon1 Re: Jak to jest kochać Turka - do rose71 05.11.08, 19:57 Kiranna ma 100% racje jesli chodzi o roznice kulturowe pomiedzy samymi Turkami. Ja na cale szczescie nie spokalam sie z zadnym z problemow, ktore sa opisywane przez niektore dziewczyny. Mam duzo znajmoych obu plci, ale nigdy nie odczulam, ze roznia sie czymkolwiek nasze zainteresowania.Nawet jak sie spotykam z samymi dziewczynami nie rozmawiamy o gotowaniu praniu etc. Tutaj wszystko zalezy od srodowiska w jakie sie wejdzie i od miejsca w jakim sie mieszka. Ja tez sasiadow znam tylko z widzenia i to bardzo sporadycznego (maly budynek tylko 4 mieszkania)jakos sie mijamy widocznie. Raz tylko sasiad z dolu na bosaka zapukal, bo wyrzucal smieci i zatrzasnely mu sie drzwi, wiec skorzystal z naszego tel zeby zadzwonic po slusarza. Do tej pory nie rozumiem, czemu na bosaka wyrzucal te smieci ubawilismy sie niezle akurat byli u nas znajomi wiec sasiad zastal nasza 4 przy stole z 2 pustymi butelkami po winie i 3 w drodze, ciekawe co sobie o nas pomyslal na szczescie bylismy na tyle trzezwi, ze wyperswadowalismy mu pomysl schodzenia do mieszkania przez nasz balkon Odpowiedz Link
amw77 Re: Jak to jest kochać Turka - do rose71 06.11.08, 09:53 Wprawdzie moj pochodzi z wiekszego miasta (z dosc religijnej rodziny) ale mieszka i pracuje w malej miejscowowsci. Do tego pewne okolicznosci w samej familii powoduja trudnosci i to, ze ciezko mnie osobiscie sie przystosowac (zeszta juz nawet nie chce). Nie wyobrazam sobie zycia w tak malej spolecznosci, gdzie wszyscy sie znaja, obgaduja. Restauracje, wyjscia jest dokladnie jak napisalas Hugo...Jesli juz jakies sa to w takim tempie, ze ja jeszcze nie dokanczam posilku, a juz sie wychodzi (zero celebrowania jedzoka czy samego miejsca). Samorealizacja??? Hobby? Ciagle zadaje sobie pytania jak ja dam rade i czy warto? İ im czesciej je sobie zadaje tym bardziej sie przekonuje ze nie. Wiele rzeczy to wlasnie roznice kulturowe (dla mnie one sa ogromne i mam z nimi do czynienia na kazdym kroku, w domu rowniez) dlatego nalezy brac wszystkie za i przeciw przed podjeciem decyzji: - skad facet pochodzi, - z jakiej rodziny, - jak bardzo jest od niej zalezny (mentalnie czy kulturowo), - czy jest slaby czy silny, zeby np. stanac po stronie swojej kobiety jesli trzeba i ja wspierac (a nie najblizszych, gdzie te relacje sa naprawde bardzo silne i czesto gesto zostaje sie samemu z probleami, co jeszcze bardziej nasila tesknote i te samotnosc , o ktorej juz byla mowa). - jakie sa nasze potrzeby (praca, rozwoj zainteresowan itp.), czy beda w tych kwestiach ograniczenia... Zatem: ostroznosc, czas na przemyslenie wielu spraw, mozliwosc wczesniej poznania zycia w Turcji, rodziny itd (od tzw. srodka)). Powodzenia... Dziewczyny! Nie podejmujcie tez pochopnie decyzji o zamazpojsciu, zycie w Turcji na dluzsza maete w takim a nie innym srodowisku zmienia (nas rowniez) i nasze spojrzenie na wiele rzeczy, do tego stopnia, ze nawet decyzja o slubie moze zostac odlozona (milosc miloscia, a zycie zyciem)...niestety... Odpowiedz Link
abalko Re: Jak to jest kochać Turka - do rose71 06.11.08, 10:53 zaleznosci od rodziny doswiadcza wiele kobiet w Polsce, majacych za mezow Polakow, braku 'sily', o ktorej amw77 pisze rowniez, samotnym rozwiazywaniu problemow takoz. dlatego tez pytalam o to, czy ktos moze porownac, czym sie malzenstwa z Polakiem i Turkiem roznia, ktore sprawy sa wylacznie kwestia kultury, ktore cechami indywidualnymi, osobniczymi, ktore meskimi, ktore damskimi Odpowiedz Link
amw77 Re: Jak to jest kochać Turka - do rose71 06.11.08, 11:00 abalko napisała: > zaleznosci od rodziny doswiadcza wiele kobiet w Polsce, majacych za > mezow Polakow, braku 'sily', o ktorej amw77 pisze rowniez, samotnym > rozwiazywaniu problemow takoz. Na pewno, ja jestem nıeobıektywna bo nıemal wszystkıe pol malzenstwa w moım otoczenıu sa szczesliwe, a kobıety jesli maja problemy z mezamı to sa one ınnej natury nız te, o ktorych ja pisalam w zwıazku z Turkiem. Jesli juz porownujemy, to w Polsce jest o tyle latwiej, ze kobieta jest na swoim terenie, ze swoim jezykiem, rodzina, przyjaciolmi, a tutaj??? W Polsce mımo trudnosci mozemy liczyc na wsparcie, w Turcji jestesmy ze wszystkim same i naptykamy mnostwo ogranıczen, ktorych w Polsce brak. Odpowiedz Link
gunes20032001 Re: Jak to jest kochać Turka - do rose71 06.11.08, 23:22 kochane dziewczyny' pytalyscie o porownanie polskiego meza i tureckiego.Nie moge generalizowac i zaznaczam ' ze to jest moje doswiadczenie.Obecny turecki maz jest moim drugim mezem.Roznica jest taka' ze z pierwszym nie pracowalam (bo dom)'ciagle mial pretensje' ze niezbyt dobrze spelniam sie jako gospodyni domowa'kiedy chorowalam z laski robil mi cherbate.Przy obecnym mezu pracuje' a prawie wszystkie prace domowe wykonuje maz(pranie prasowanie,gotowanie)bo mnie czesto nie ma w domu w zwiazku z praca.Kiedy jestem w domu pare tygodni czy miesiecy codziennie dostaje sniadanie do lozka.Zakupy robimy razem i bardzo to lubimy.Na poczatku rodzina i znajomi byli w szoku.teraz sie przyzwyczaili i uwazaja nas za dziwakow.Wreszcie po kilku latach nie wtracaja sie' ale bylo ciezko' oj ciezko. Poza tymuwazam' ze polaka czy turka kocha sie tak samo jesli tylko odpowiadaja oni naszym oczekiwaniom.kwestia szczescia jest to na kogo sie trafi zarowno w Turcji jak i w Polsce. Odpowiedz Link
abalko Re: Jak to jest kochać Turka - do rose71 06.11.08, 10:54 dla mnie osobiscie nie do strawienia jest ciagleoczekiwanie na wszystko - bardzo mnie ono uwiera Odpowiedz Link
kiranna Re: Jak to jest kochać Turka - do rose71 04.11.08, 22:38 zycie na emigracji wszedzie jest ciezkie. dzis czytalam artykul o polskich emigrantach w londynie, gdzie nierzadko niespelnienie marzen o lepszym (lzejszym) zyciu konczy sie samobojstwem. do tego dochodza roznice kulturowe, co prawda innego typu niz w turcji, gdyz najczesciej zwiazane z poczuciem nizszosci wobec cudzoziemcow z europy zach., brakiem znajomosci jezyka, itp. prawda jest taka, ze nie kazdy nadaje sie do zycia poza swoim wlasnym krajem i nie dotyczy to tylko polakow, a oprocz problemow z miejscowymi istnieja tez duze konflikty miedzy sama polonia, nieobce i nam tutaj przeczytajcie, bo warto: wyborcza.pl/1,75480,5878831,Polish_Psycho.html?nltxx=1014408&nltdt=2008-11-04-05-06 a jak to jest kochac turka? tak samo jak kazdego innego faceta, bo chyba nie kocha sie za narodowosc, prawda? nie mozna na to pytanie odpowiedziec ogolnie, poniewaz jesli poznacie dobrze turcje, same zauwazycie jak ogromne sa roznice obyczajowe, kulturowe, swiatopogladowe pomiedzy samymi turkami. sa tacy, w gronie ktorych czujemy sie jak w domu i tacy, ktorych lepiej omijac szerokim lukiem, bo choc wygladaja na cywilizowanych to roznica w mentalnosci naszej i ich siega lat swietlnych. zanim zdecydujecie sie tutaj zamieszkac, musicie miec oczy i uszy szeroko otwarte. z biegiem lat denerwujace drobiazgi urastaja do rangi problemow nie do przeskoczenia, rodzi sie depresja i zal do calego swiata. jasne, ze nikt nie jest w stanie przewidziec jak ulozy sie zwiazek, ale moim zdaniem pewne symptomy roznic trudnych do zaakceptowania mozna juz zauwazyc w pierwszych miesiacach bycia razem. inna sprawa, ze trzeba tez umiec porozumiec sie z partnerem przynajmniej w jednym ludzkim jezyku oprocz migowego, by wylapac niuanse, inaczej bardzo latwo o decyzje, ktorej mozna zalowac do konca zycia... chociaz, swiat idzie do przodu - od czego sa rozwody? z kazdej sytuacji jest jakies wyjscie, jak ja lubie te slowa Odpowiedz Link
abalko pytanie prywatne i moze troche niemoralne;-) 05.11.08, 10:07 a nie ma wsrod nas takiej, ktoraby miala 2 meza (3 tez moze byc)) i mogla porownac malzenstwo z Polakiem i Turkiem? co prawda zawsze i wszystko zalezy od ludzi, ale takie 'zeznanie' mogloby rzucic swiatlo na pewne kwestie... Odpowiedz Link
kochanije Re: pytanie prywatne i moze troche niemoralne;-) 05.11.08, 16:57 Ja miałam męża Polaka a teraz mam męża Turka... Odpowiedz Link
kochanije Re: Jak to jest kochać Turka 21.11.08, 13:07 Dzieczyny! Pytając jak to jest kochać Turka miałam na myśli czy jest łatwo czy ciężko. Przyznam się Wam szczerze, że ja już nie mam siły do swojego i chyba się z nim rozstanę. Nie wiem, czy to jak on się zachowuje jest normalne dla Turków czy tylko ten m oj taki oszołom. Mam już dosyć jego kłamstw i kłamstewek. Czasem wydaje mi się, że on bez kłamstwa nie umie żyć tak jak bez powietrza. Chcoaiaż drobne kłamstewko ale musi być. Nawet w pracy na pytanie "czy ty nie sypiasz w ogóle? Wyglądasz fatalnie" odpowiedział, że śpi po 8 godzin chociaz to nie prawda bo śpi 4 lub 5. Drażnia mnie juz jego niemiłe niespodzianki na które ciągle sie natykam. Jakieś niedomówienia, jakieś dziwne rzeczy, które każą mi myśleć, że chyba nie jestem jedyną kobieta w jego życiu. Wreszcie dosyć mam juz tego zwodzenia, że przyjedzie do PL. Przyjazd przekłada już chyba 8 miesięcy z miesiaca na miesiąc, bo zawsze coś!! Już wszystko było ustalone i miał przyjechac na święta, ale........ UWAGA!!!!!! "Brat idzie w grudniu do wojska i muszę mu powiedzieć Good Bye" !!!!!!!!!!!! HA HA HA!!!!! Ptam tylko po vo robił zareczyny??? Wielka imprezę z jego rodzicami, rodzina i znajomymi???? Po co skoro jak widzę, jestem dla niego nikim!!!!!! Po prostu nic tylko walnąć sobie w łeb! Odpowiedz Link
alexa195 Re: Jak to jest kochać Turka 21.11.08, 13:30 W Turcji zyje kilkasiesiat mln ludzi, w tym zalozmy ze polowa to mezczyzni. Naprawde sadzisz, ze na podstawie wlasnych malzenstw jestesmy w stanie sprecyzowac, ze z Turkiem to jest tak, z Polakiem tak, a z Holendrem, czy innym inaczej? Kolezanka trafila na niezbyt dobrego chlopa - Polaka, za to Turek okazal sie zloty. Inna Polka na pewno przytoczylaby inny przyklad. Wydaje mi sie, ze nie ma reguly. Swoja sytuacje najlepiej znasz tylko Ty i chyba zadna z nas nie bedzie w stanie udzielac Ci rad. Pamietaj tylko, ze decyzje, ktore podejmiesz moga zmienic Twoje zycie - na lepsze, badz gorsze. Na koniec dodam tylko, ze zarowno mezczyzni, jak i kobiety potrafia klamac i moga prowadzic podwojne zycie, niesprawiedliwym byloby przypisywac im to w zaleznosci od nacji. Np. moj maz pomaga mi w domu tak, ze polscy kumple nie wierza ("skoro my tak nie robimy, to Turek tym bardziej"). Narodowosc nie ma tu wiec wiekszego znaczenia. Chyba ze moj maz to faktycznie "nierasowy" Turek, bo takie okreslenie tez slyszalam Odpowiedz Link
5katia Re: Jak to jest kochać Turka 21.11.08, 13:40 Nie chce się wypowiadać na temat kłamstw czy kłamstewek ale powiem Ci tak,ja z moim kochaniem też mam problem z dotrzymaniem terminu przylotu, wszystko ustalone i bach kolejna zmiana i tak w kółko aż wreszcie przyparłam go do muru i....o co tak naprawdę chodzi i wyobraź sobie hihihihi ) przerażała go świadomość,że musi wsiąść do samolotu i polecieć, niby dla nas śmieszne ale ten strach go paraliżuje, długie rozmowy na ten temat chyba pomogły mamy kolejny termin ustalony no i.... zobaczymy może tym razem dotrze do Polski), także głowa do góry , pamiętaj , że może Twój też czegoś się boi i stąd ta ciągła zmiana terminów i absurdalne tłumaczenie. Pozdrawiam Kasia Odpowiedz Link
abalko Re: Jak to jest kochać Turka 21.11.08, 13:57 jakby mial zle intencje, zareczyn hucznych by nie robil... podraz sprawe przekladania koniecznie. to pojscie do wojska i pozegnanie moze byc wazne - jakas krowe czy barana chyba na te okolicznosc zarzynaja jak na kurban. biednym mieso rozdaja itd. jesli sie myle, niech mnie ktos poprawi. a moze kasy nie ma, co??? najwiekszy obciach dla faceta, jak nie ma kasy Odpowiedz Link
kiranna Re: Jak to jest kochać Turka 21.11.08, 22:44 Czasem faktycznie zarzyna sie zwierzyne w intencji powrotu dziecka z wojska. Tylu mlodych nie wraca, gdy trafia w rejony kurdyjskie Dlatego nie dziwie sie, ze narzeczony nie moze przyjechac, bo chce pozegnac sie z bratem. Pamietam jak moj maz przezywal, gdy jego bracia szli do wojska, a my bylismy bardzo daleko i nie moglismy przyleciec do Turcji, by sie pozegnac. Ja tez mysle, ze narzeczony nie robilby tradycyjnych zareczyn, gdyby nie myslal powaznie o slubie, wiec glowa do gory, dogadacie sie Odpowiedz Link
kochanije Re: Jak to jest kochać Turka 21.11.08, 23:03 ALE DZIEWCZYNY!!!! NIE USPRAWIEDLIWIAJCIE GO!!! Teraz brat idzie do wojska, wczesniej praca, jeszcze wczesniej cos tam, a później nie przyjedzie bo jego pies złamie łapę, a jeszcze poźniej mucha nie tą strona pokoju wleci!!! Come on!!!! Z bartem się, żeni czy ze mną? Z baretm będzie żył czy ze mną? Może niech sobie z bratem dziecko zrobi....! Eh Odpowiedz Link
kiranna Re: Jak to jest kochać Turka 21.11.08, 23:19 no to zerwij zareczyny, bedziesz miala problem z glowy przepraszam za sarkazm, ale co mamy ci powiedziec o czlowieku, ktorego osobiscie nie znamy? z jakiegos powodu wybralas go na meza, a skoro nie mozecie sie dogadac na poczatku zwiazku, to z czasem bedzie jeszcze trudniej, niestety... przemysl to i moze postaw mu ultimatum, ale bedac przygotowana na ewentualne zerwanie, bo moze faktycznie chlopak nie bardzo ma ochote na ten przyjazd? ja trzymam sie wersji, ze co 5 minut i z byle kim zareczyn w turcji sie nie robi, tym bardziej z cudzoziemka, wiec jestes lub bylas dla niego wazna moze warto dac mu ostatnia szanse? Odpowiedz Link
5katia Re: Jak to jest kochać Turka 22.11.08, 13:22 żadna z nas go nie tłumaczy ale niektóre zachowania są podobne lub takie same jak te z którymi któraś z nas miała do czynienia lub z którymi się spotkała. Pamiętaj zawsze zdążysz zerwać zaręczyny ale gdy zrobisz to zbyt pochopnie, może nie być powrotu. W takich właśnie sytuacjach widać te różnice kulturowe o których tak często pisze się na forum, musisz być cierpliwa i spróbować zrozumieć co nim kieruje . Więcej wiary w Wasz związek i uczucie, głowa do góry. Ja wierzę, że dasz radę . Pozdrawiam ciepło Kasia Odpowiedz Link
abalko Re: Jak to jest kochać Turka 21.11.08, 13:58 a w ogole to jemu walnac w leb nie sobie!!! Odpowiedz Link
5katia Re: Jak to jest kochać Turka 21.11.08, 14:03 ....zgadzam się w pełni z abalko!!!!! Walnąć ale nie zbyt mocno,szkoda byłoby uszkodzić).Co do pieniędzy- tutaj też abalko ma rację -jak facet kasy nie ma to nie ma tematu a do pozyczania od innych też nie są chętni. Odpowiedz Link
wanienka Re: Jak to jest kochać Turka 21.11.08, 14:20 Boze, a raczej Allah Allah 5katia jak bym swojego meza widziala z tym samolotem!!!dla nas naprawde to jest smieszne, ale dla mojego meza np. to jest nie do przeskoczenia!nawet mu sie samolotowe koszmary w nocy snia!nie wiem czy slyszalas kiedys o niejakim Sabanie (nie wiem czy tak mial na imie, ale pewnie niektorzy wiedza o kogo mi chodzi). no wiec ten wielki Turecki aktor komediowy przez wiele lat tak samo sie bal i nie chcial wsiasc do samolotu a jak wsiadl to zginal w katastrofie...ja nie wiem czy to jest prawda, bo pelno w Turcji takich legend i opowiastek, ale moj maz dalej do samolotu nie wsiadl. do Polski przyjechal autokarem, ile bylo z tym zachodu i lazenia to po prostu szok, ale on wolal przez to przejsc niz leciec. Odpowiedz Link
5katia Re: Jak to jest kochać Turka 21.11.08, 14:27 ... ha ha pocieszające,że ktoś też miał takie problemy jak ja teraz .Mam jednak nadzieję, że uda mi się go ściągnąć samolotem do Polski a nie autokarem.O tym aktorze Sabanie nie słyszałam ale mój luby napewno tak więc,im więcej opowiastek tego typu tym wiekszy strach sądze.Poczekamy,zobaczymy i mam nadzieję, że postawie wreszcie na swoim.Trzymaj kciuki. Pozdrawiam Odpowiedz Link
stefanya Re: Jak to jest kochać Turka 21.11.08, 16:16 Moje drogie "forumowe" kolezanki Saban to postac ktora grywal aktor Kemal Sunal (znakomity aktor moim zdaniem, glownie komediowy) tak wiec to nie Saban tylko Kemal Sunal bal sie latac samolotem i nie zginal w katastrofie lotniczej ale jednak w samolocie, zaraz krotko przed startem dostal zawalu... Pozdrawiam! Odpowiedz Link
5katia Re: Jak to jest kochać Turka 21.11.08, 16:39 Dzięki stefanya za sprostowanie . Niezależnie od naturalnej przyczyny zgonu Kemala Sunal obawiam się ,że większość ludzi przekazuje sobie wersje katastrofy samolotowej Jeszcze raz dzięki. Pozdrawiam Odpowiedz Link
stefanya Re: Jak to jest kochać Turka 21.11.08, 16:51 katastrofa samolotowa brzmi poprostu ciekawiej )) Odpowiedz Link
abalko Re: Jak to jest kochać Turka 21.11.08, 19:24 jak by nie patrzec, w samolocie, ktorego sie bal tak okropnie, go dopadlo. przeznaczenie i koniec a moja mama zawsze mowi, ze jak ktos sie czegos strasznie boi, to go to wlasnie spotka. strach sie bac a co on z tymi niby kobietami wyprawia i jak sie faceta na odleglosc sprawdza? Odpowiedz Link
amw77 Re: Jak to jest kochać Turka 29.12.08, 01:52 kochanije napisała: > Ptam tylko po vo robił zareczyny??? Wielka imprezę z jego rodzicami, rodzina i znajomymi???? Po co skoro jak widzę, jestem dla niego nikim!!!!!! Pytanie powinno raczej zabrzmiec: "Po co sie zenil"??? Odpowiedz Link
grazynanowa dobrze ,ze ktos tez zauwyzyl ,te klamstwa ! 29.12.08, 07:13 Dzieki amw77 za wsparcie !!! Odpowiedz Link
kochanije Re: dobrze ,ze ktos tez zauwyzyl ,te klamstwa ! 29.12.08, 09:13 a nie pomyślały scie panie mądralińskie wszystko wiedzące że od momentu zareczyn nastapił slub??????? A poza tym pisałąm o hucznych zareczynach bo tylko one były huczne!! Slubu z weselem nie było tylko podpisanie dokumentów więc nie ma o czym pisac, ale wy oczywiście wszystko wiecie najlepiej. Jestescie okropne, potraficie tylko sączyć jad i cieszyć sie z cudzego nieszczęścia. tak, dokopcie leżącemu. JESTEŚCIE TERAZ SZCZĘŚLIWE????? Odpowiedz Link
grazynanowa Re: dobrze ,ze ktos tez zauwyzyl ,te klamstwa ! 29.12.08, 09:29 Kochanije ,a co z Twoim postem z 23.12 08 odnosnie, (wiza a kredyt) cyt.twoje slowa ( no tak bedzie slub w Polsce,ale co z tym kredytem ?) i co mozna o tym myslec???.Nie osadzaj nas,to Twoja ,oczekujesz wsparcia ,a sama nie jestes szczera. Odpowiedz Link
kochanije Re: dobrze ,ze ktos tez zauwyzyl ,te klamstwa ! 29.12.08, 11:14 tak owszem, chodziło o slub ale w kościele. Dostałam uniewaznienie slubu kościelnego z poprzednim mężem i teraz moge zarzeć kolejny ślub kościelny w którym on jako muzułmanin jedynie uczestniczy ale nie przyjmuje sakramentu. Natomisat slub cywilny za nami. ale oczywiście wy wszystko lepiej wiecie wiec po co dochodzenia robicie? Poza tym ja wiem ze zycie bez slubu to zaden dyshonor. Jednego meza juz mialam i uwierz mi, że nie zamierzałam za wszelka cene wyjsc za maz 2 raz. niestety poniekad musialam bo inaczej nie moglibysmy byc razem nigdy. A na pytanie jednej z was czemu mimo slubu jestesmy nadal osobno odpowiem tak, ze wszystkie formalnosci trwaja dlugo a i on musi pewne sprawy pozamykac. to jest dla niego powazna decyzja i zamkieszkanie na stale w innym kraju nie odbywa sie z dnia na dzien. wam jest latwiej zamieszkac w tr nic turkom w pl. ale po co ja to oisze, przeciez wy wszystko wiecie. WIECIE CO? NIE ODPISUJCIE JUZ NA TEN WATEK I DAJCIE MI SPOKOJ. Na prywatnego maila dostałam mnóstwo ciepłych słów i wsparcia od dziewczyn, ktore po prostu nie chca sie z wami na tym forum wdawac w dyskusje. Poza tym, kiedy ja pisałam ze potrzebuje w tym wątku rady? Jedynie napisałam ze chce sie podzielic opinią. Nie rozumiem skad w was tyle agresji do mnie. OK, JA KOŃCZE TEMAT I MAM NADZIEJE ZE WY TEZ DACIE MI JUZ SPOKÓJ. Odpowiedz Link
amw77 Re: dobrze ,ze ktos tez zauwyzyl ,te klamstwa ! 29.12.08, 12:53 No ok, jestesnie po slubie cywilnym, jednak i ja i inne forumowiczki potrafia uwaznie czytac posty a sposob formulowania Twoich mysli byl taki, ze z tekstu pisanego wyraznie wynikalo, ze jestescie jedynie zareczeni, a slub macie w planach. No sorry kochanije ale uzywanie odpowiedniego czasu np. przeszlego zamiast terazniejszego jest wazne, zeby dobrze zrozumiec, ze juz wyszlas za maz (trzeba bylo dodac, ze owszem bedzie slub koscielny, natomiast jestesmy juz po cywilnym). Pomysl, ze przynajmniej 2 osoby zrozumialy to w ten sposob, wiec wina lezy po Twojej stronie, ze niestety w nerwach, stresie, przy zachwianej rownowadze emocjonalnej gubisz sie w swoich wypowiedziach, mimo ze na pewno masz dobre checi. Masz problem: to oczywiste, ale sproboj sie wylaczyc (przynajmniej na czas pisania postu), zachowaj spokoj a co najwazniejsze nie unos sie i nie wyzywaj na innych, ktorzy chca Ci pomoc, ale oczekuja przy tym szczerosci, bo rady i jakiekolwiek wsparcie musza miec podstawy (inaczej radzic mezatce, inaczej kobiecie, ktora nia nie jest to chyba oczywiste, i raczej nie ma sensu tego tlumaczyc). Jak zalozylam, ze jestescie juz po slubie zdziwilo mnie, ze bedac mazatka z tym facetem (a wynika, ze z bardzo krotkim stazem) Ty myslisz o czyms tak radykalnym jak roztanie. Bo te zareczyny byly chyba gdzies przelom lata-jesieni (wiedza z innych forow), zaraz potem slub jak napisalas, wiec malzenstwo baaardzo krotkie...nieco dziwne prawda. Natomiast jak zalozylam, ze jestescie tylko zareczeni ta opcja rozstania i zapomnienia wydaje sie byc jak najbardziej mozliwa i na miejscu, wiec nie dziw sie, ze oczekiwalysmy od Ciebie 100% pewnosci co do stanu cywilnego. Poczytalam Twoje posty rowniez z innych forow i uderzyl mnie krotki czas, w jakim zdazylas sie rozwiesc, zareczyc i wyjsc za maz (jeszcze dokladnie rok temu pisalas na innym forum, ze pierwszy maz nie chial Ci dac rozwodu), moze dla Ciebie to detale, ale innym moze dac do myslenia. Przepraszam, ze odebralas tak negatywnie nasze slowa ale sproboj przez mala chwilke byc obiektywna, myslec logicznie. Poza tym nie rozwiazesz swojego problemu jak bedziesz ciagle podminowana, to na pewno nie sluzy. Pozdrawiam cieplo, i nie zniechecaj sie bo tu na forum mozesz tylko zyskac (nie stracic) sluchajac rad doswiadczonych kobiet, i uwierz nikt nie chce Cie zdolowac...przeciwnie, tylko pomoc. Odpowiedz Link
grazynanowa Re: dobrze ,ze ktos tez zauwyzyl ,te klamstwa ! 29.12.08, 09:39 Napewno nie jestesmy szczesliwe Kochanije,ze tak zle Ci sie ulozylo,ale czy nie uwazasz,ze skoro oczekujesz wsparcia , rady albo pocieszenia,powinnas przynajmniej byc szczera i powiedziec prawde.To nie ujma,nawet jesli nie masz z nim slubu,w Twoich postach jest tyle sprzeciwnosci, ze nie sposob Ciebie zrozumiec .Najgorsz jest to ,ze obwiniasz innych ,bez powodu. Odpowiedz Link
kochanije Re: Jak to jest kochać Turka 27.12.08, 19:06 Dzięki za wszystkie spostrzeżenia. A teraz ja Wam powiem moje. Dla mnie kochać Turka jest bardzo ciężko!! Szczególnie jeśli przez długi czas jest się od siebie daleko, a perspektywa wspólnego wreszcie zamieszkania bardzo odległa. Moje szczęście jest kochane, ale różnice kobieta-mężczyzna a co gorsze Polka-Turek wychodza na każdym kroku. On się denerwuje, że ja go kontroluje, "bo przecież on nic złego nie robi i on mnie tak nie kontroluje bo mi ufa". Różnica jedynie polega na tym, że ja żyję w Warszawie i pracuję w normalnych godzinach a potem czekam grzecznie w domu aż on przujdzie na msn. On natomiast pracuje w mieście rzpusty, w hotelu w dodatku, a prace kończy w nocy. Poza tym niestety na początku znajomości zawiódł moje zaufanie i teraz obsesyjnie wręcz nie potrafie mu zaufać. Kolejny problem w kochaniu turka: on może zapytać gdzie jestem i co robie i czy go nie oszukuję i ja mam na to grzecznie odpowuedzieć. Gorzej jeśli ja zadam takie pytania jemu. Dalej: wścieka się kiedy płaczę,wścieka sie kiedy mu zwracam uwage na cokoliwiek, na to chcociażby, że kartkę świąteczną którą mi przysłał z prezentem wypisał nie on lecz kolega "bo on ma ładniejesze pismo" a ja bym chciała, żeby to było od niego, nawet jeśli bedzie nabazgrane. Ach wiele by tu wymieniać, ale ja juz dostaje obłędu....ciągle jakieś niedomówienia z jego strony czy teksty, któłre nie do końca wyglądaja mi na prawdziwe.....ciągłe przekładanie porzyjazdu....Ja już nie mam siły i powuem Wam, że oddałambym wiele ża pigułkę zapomnienia, żebym tak się rano obudziła i nie pamietała, że go poznałam. Na razie nie jestem w stanie przestać myśleć o nim nawet przez sekundę a to mnie zabija. No i wiadomo, że jak sie jedna osoba stara to druga odpuszcza. Też powinnam odpuścić ale nie umiem. Jestem już znerwicowana, załamam i jak tak dalej pójdzię wyląduje w psychistryku, bo nie należę do tych kobiet, co to siedza cicho w domu z dziećmi i to im wystarcza. Zawsze wiele wymagałam od siebie ale też bardzo dużo od facetów a jak widzę tukom to nie na reke. Mam już dość, ale nie umiem się z nim rozstać. To jakaś masakra!!!!! Odpowiedz Link
gunes20032001 Re: Jak to jest kochać Turka 27.12.08, 21:36 wiesz co kochanije,zostaw ty tego faceta bo wedlug mnie ten zwiazek nie wyglada dobrze.Jesli juzteraz ustalil takie dziwaczne niewolnicze reguly to znaczy,ze potem moze byc jeszcze gorzej.Nie wierz w to,ze uczucie do ciebie radykalnie zmieni charakter tego faceta.Moze jedynie spotulniec na pewien czas.Jesli dziewczyny oburza sie na mniepo tym poscie to sorry,ale wedlug mnie zachowanie tego osobnika nie wrozy dobrze nawet jesli patrzy sie na ten zwiazek z pozytywnym nastawieniem.Niestety kochanije trafila na niechlubny przyklad tego jacy bywaja Turcy.Nie wszyscy sa tacy,ale tych niedobrych wcale nie jest tak malo.Wielu Turkow macos takiego co nazywaja :sahiplenmek.znaczy to mniej wiecej to,ze staja sie wlascicielami swojej kobiety.Niektorzy rozumieja to bardzo pozytywnie stajac sie opiekunami swoich kobiet.wspieraja je,pomagaja,utrzymuja,ale jest to opieka.Natomiast niektorzy rozumieja to jako robienie ze swojej kobiety niewolnicy bez wlasnych potrzeb i woli. Odpowiedz Link
kochanije Re: Jak to jest kochać Turka 27.12.08, 22:36 Pięknie to wszystko napisałaś gunes, ale chyba nie dokładnie przeczytałaś mój text. Ja go chcę zostawić, ale nie potrafię. Nie jestem małolata, mam po 30-tce i nie jeden związek za soba, ale moja miłość do niego stała sie obsesyjna!!! Rozważam wizyte u psychologa.... a tak na marginesie mogłabys mi przetłumaczyc to co napisałaś, tylko troszke inaczej czyli: "mężczyzna powinien byc opiekunem swojej kobiety, wspierac ja i pomagać, ale nie robić z niej niewolnicy bez wlasnych potrzeb i woli" Mój turecki jest na to za słaby a jego ang pozostawia wiele do życzenia. Dziękuję. Odpowiedz Link
gunes20032001 Re: Jak to jest kochać Turka 27.12.08, 21:50 Tak na marginesie to gdzie jest to miasto rozpusty,o ktorym pisalas.bardzo mnie to zadziwilo.Co mialas na mysli tak je nazywajac. Odpowiedz Link
kochanije Re: Jak to jest kochać Turka 27.12.08, 22:39 Jak to gdzie??? W Alanyi!!! Wkurzaja mnie te turystki, które przyjezdzaja tam tylko dlatego że je piczka swędzi i nie uszanuja nawet obraczki na palcu faceta. Znam taką jedna którza posunęła sie do wielu rzeczy, żeby zniszczyć nas związek, łącznie z wmawianiem mi i jemu choroby wenerycznej, która teraz mamy oboje bo ona mu ja sprzdała. Podała mi bnawet konkretny dzień i godzinę kiedy niby to sie stało...nie wiedziała tylko biedactwo, że wtedy ja byłam z nim Pieprzona niemra. Odpowiedz Link
hugo43 Re: Jak to jest kochać Turka 27.12.08, 23:02 powiem jasno:nie mozesz pozwolic sobie wejsc na glowe!!!jestescie sobie rowni i macie prawo oczekiwac od siebie nawzajem tego samego.inaczej zwiazek nie ma sensu. Odpowiedz Link
grazynanowa Re: Jak to jest kochać Turka 28.12.08, 08:35 Kochanije, problemem nie jest Alanya!!! to twoj mezczyzna jest nieodpowiedzialny! a tak na marginesie ,to jeszcze nie slyszalam o tym zeby( kobieta zgwalcila mezczyzne w Turcji) ,czy Twoj przyjaciel nie wie co robi??? wybacz ,ale po takim swinstwie ,jaki On Ci zrobil,wyleczylabym sie z najwiekszej milosci.Dziwie sie ,ze jestes dojrzala kobieta i tak dziecinnie rozumujesz.Potrzebujesz psychiatry,to z cala pewnoscia!bo nie potrafisz docenic samej siebie!!! Odpowiedz Link
amw77 Re: Jak to jest kochać Turka 28.12.08, 13:33 grazynanowa napisała: > Dziwie sie ,ze jestes dojrzala kobieta i tak dziecinnie rozumujesz.Potrzebujesz psychiatry,to z cala pewnoscia!bo nie potrafisz docenic samej siebie!!! Podpisuje sie pod Twoim postem obiema rekami, i chyba zrozumialam dobrze, ze autorka watku wyszla juz za maz, jesli tak to cala dyskusja ponizej i rady mijaja sie z celem. Dla mnie to jakas paranoja, malzenstwo i zaraz potem myslenie o rozstaniu, dostrzeganie wad ukochanego post factum??? Kompletny brak odpowiedzialnosci??? W poscie ponizej jest wyraznie napisane, ze kobieta wyszla juz za tego czlowieka: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=35082&w=86773803&wv.x=1&a=86796318 Odpowiedz Link
kochanije Re: Jak to jest kochać Turka 28.12.08, 14:29 oj dziewczyny, dziewczyny Po pierwsze chciałam Wam powiedzieć że zraniłyście mnie swoimi słowami. To bardzo miło miło usłyszeć "potrzebujesz psychiatry". Dziękuję. Po drugie: czy ja napisałam, że on mnie zradził?????? Ja tylko napisałam, że laska próbowała go uwieść, ale jej sie nie udało. A o problemach z moim turkiem pisałam nieco innych - o braku zrozumienia itp. Myślałam, że dodacie mi otuchy a nie stłamsicie jeszcze bardziej. a wiadć, że nie macie pojecia co się wyrabia w tych kurortach i jak nie słyszałyście o natarczywych ma maxa niemkach i holenderkach to mało jeszcze tam widziałyście. Jeszcze raz Wam dziekuje. Odpowiedz Link
amw77 Re: Jak to jest kochać Turka 28.12.08, 16:00 No coz, dla mnie dziwne jest Twoje gubienie sie w zeznaniach, bo raz piszesz, ze za niego wyszlas, innym razem (przynajmniej tak wynika z innych postow), ze jestescie dopiero zareczeni. Zdecyduj sie kochanije, bo nasze rady dla Ciebie, w sytuacji gdy jestes juz mezatka beda inne, a inne gdy nia nie jestes. Poza tym sama stwierdzilas, ze potrzebujesz psychologa, i ja (a moze nie tylko ja) sie z tym zgadzam bo poki co Twoje podejscie do zwiazku i zycia pozostawia wiele do zyczenia, mimo dojrzalego wieku... Odpowiedz Link
amw77 Re: Jak to jest kochać Turka 28.12.08, 16:18 kochanije napisała: > a wiadć, że nie macie pojecia co się wyrabia w tych kurortach i jak nie słyszałyście o natarczywych ma maxa niemkach i holenderkach to mało jeszcze tam widziałyście. O rany kobieto, jaki on jest biedniutki, ze nie potrafi sie oprzec tym natarczywym babom????? To z nim jest cos nie tak i jego "miloscia" do Ciebie, jesli snujesz podejrzenia, ze moze cos przed Toba ukrywac. Nie usprawiedliwiaj jego zachowania natarczywoscia innych kobiet, sorry ale jakakolwiek ewentualna wina w tej kwestii lezy tylko i wylacznie po jego stronie... Odpowiedz Link
grazynanowa Re: Jak to jest kochać Turka 28.12.08, 16:53 Kochanije ,ja mam pojecie!!!mieszkam na Riwerze od 9 lat ,a czytajac Twoje posty odnioslam wrazenie ,ze sama siebie oszukujesz,raz piszesz,ze jest ok,innym razem ,ze strasznie i tak na przemian ,a na koncu ,obarczasz wina kobiety,skoro Ciebie nie zdradzil ,skad tyle zlosci do tych kobiet??? Odpowiedz Link
kochanije Re: Jak to jest kochać Turka 28.12.08, 17:18 wiesz co Grazynanowa? nie życze Ci aby kiedykolwiek Twojego mężczyzne dopadła taka kobieta, jak ta, która próbowała zdobyc mojego. Uwierz mi, że ten typ kobiet nie cofnie sie przed niczym i nie ma dla nich żadnych świętości. Łatwo Ci pisac do mnie w ten sposób, bo tego nie doświadczyłaś. A fakjt, raz piszę, że jest ok a raz że nie bo jestem osoba, która bardzo emocjonalnie podchodzi do zycia. i tak juz mam , że jak jest super to wykrzykuje to całemu wiatu, a jak jest kiepsko to tez to wykrzykuje. W Twoim związku oczywiście wszystko zawsze jest idealnie. Daj Ci Boże. Pomyliłam się myśląc, że spotkam sie na tym forum, że zrozumieniem, ale cóż... jestem tylko wariatką, wymagająca specjalisty. Ok niech i tak będzie. Odpowiedz Link
grazynanowa Re: Jak to jest kochać Turka 28.12.08, 17:42 Kochanije nikt nie nazwal Cie ( wariatka )zagubilas sie w swoich klamstwach w listopadzie piszesz ,ze masz meza, w grudniu ,ze bedzie slub w Polsce? i inne podobne niezgodnosci i jaka mozna dac Ci rade? Odpowiedz Link
amw77 Re: Jak to jest kochać Turka 28.12.08, 22:23 grazynanowa napisała: > Kochanije nikt nie nazwal Cie ( wariatka )zagubilas sie w swoich > klamstwach w listopadzie piszesz ,ze masz meza, w grudniu ,ze bedzie slub w Polsce? i inne podobne niezgodnosci i jaka mozna dac Ci rade? No wlasnie, musisz byc konsekwentna w swoich wypowiedziach, czego niestey jak dotad brak, wiec ciezko cos doradzic (pisalam o tym wyzej)... Odpowiedz Link
gunes20032001 Re: Jak to jest kochać Turka 28.12.08, 16:57 skoro cie nie zdradzil to skad ta choroba weneryczna? Odpowiedz Link
amw77 Re: Jak to jest kochać Turka 28.12.08, 16:58 Ah...no nie ma zadnej, ta laska chciala im ja wmowic co (jak zrozumialam) bylo niezgodne z prawda... Odpowiedz Link
gunes20032001 Re: Jak to jest kochać Turka 28.12.08, 16:55 Mila kochanije,po tym co napisalas to widze,ze naprawde twoje uczucie to choroba i powinnas pojsc do specjalisty.Chcialabym doradzic ci cos milego,ale nie potrafie bo ja nigdy bym sobie nie pozwolila na takie zacowania.Wiesz ,gdyby on nie chcial to zadna niemra,czy inna by go nie skusila.Jesli chce to zrobi to nawetw klasztorze.Przykro mi.Watpie tez,aby pomoglo tlumaczeniemu tego.Taki typ.Sprobuj sie uratowac. Odpowiedz Link
grazynanowa Re: Jak to jest kochać Turka 28.12.08, 17:03 Kochanije to jak to w koncu jest??? jestes mezatka,czy narzeczona ,czy tylko znajoma??? tego wiernego( jak piszesz) Pana. Odpowiedz Link
grazynanowa Re: Jak to jest kochać Turka 28.12.08, 17:23 Kochanije ,to nie jad ,ja poprostu nie potrafie klamac i mowie prawde,nawet jesli jest przykra.Przeczytaj swoje posty z (Jak to jest kochac Turka) i napisz ,czy Ty jestes ok ? Odpowiedz Link
gunes20032001 Re: Jak to jest kochać Turka 28.12.08, 17:35 Kochanije,to nie jest jad.Poprostu dziewczyny chcialyby ci pomoc,ale sa bezsilne i tak im graja emocje bo wiedza co trzeba zrobic.Dlaczego?Bo nie maja klapek na oczach tak jak to jest u zakochanych kobiet.Poza tym samejuz cos widzialy i slyszaly i potrafia obiektywnie ocenic sytuacje.Ty zakochana zawsze bedziesz bronic swojego lubego.Nie mowie,ze jest on calkiem do niczego,ale szkoda by bylo,abys zobaczyla go naprawde jak juz zniszczysz sobie psychike do konca.Ja cie troche rozumiem bo sama BYLAM chorobliwie zazdrosna,ale jak napisalam chorobliwie.Z choroba trzeba walczyc.wiem co niektore kobiety potrafia zrobic ,aby odbic faceta.Czesto widzialam to w Polsce.amoze twoj facet naprawde jest bez skazy,a ty trujesz wasz zwiazek?zastanow sie bo z kazdym,nawet aniolem,bedziesz sie meczyc tak samo.Nie mozesz go ciagle pilnowac.Sprobuj poprostu zyc,cieszyc sie.Masz jakies chobby?Zyj i ciesz sietym co robisz,a przy okazji go kochaj.Nie mozna calego zycia opierac na facecie.Tego potem mozesz zalowac bo czas mija. Odpowiedz Link
kochanije Re: Jak to jest kochać Turka 28.12.08, 17:10 Gunes, ale on mnie nie zdradził, mówie tylko że przychrzaniła sie do niego jakaś ździra i nie przyjmowała do wiadomości, że on jest zajęty nawet wtedy kidy przy mnie jej mówił, że jest ze mna i mnie kocha. On apodeszła do mnie później i powiedziała że z nimm spała i że go zaraziła. Podała konkretna datę: powiedzmy wotrk w porze lunchu. Tylko nie wiedzaiła, że ja wiem, że ona kłamie bo ja wtedy byłam z nim. Ona po prostu chciała za wszelką cene go mieć. Masz rację, może moje uczucia sa chore, ale czy Ty i inne dziewczyny na tym forum nigdy nie kochałyście do szaleństwa? To prawda, zawsze byłam chorobliwie podejrzliwa i szukałam dziury tam, gdzie jej nie było - takim jestem wdliwym egzemplarzem, a rozłąka jeszcze to pogłebia. Wiedząc co sie dzieje w kurortach i po tamtym przeżyciu po prostu działa mi wyobraźnia. Pisząc o tym że ciężko jest kochać turka - szczególnie na odległość (co sie wkrótce zmieni) pisałam raczej o różnym podejściu do sprawy Ich i Nas, o różnicach w postrzeganiu tej samej sprawy. nie wiem czemu tyle jadu otrzymałam od jednej z dziwczyn. Żałuję, że podzieliłam się tym na forum. Oczekiwałam zrozumienia a otzymałam więcej bólu, ale ok. Przeżyję i to. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
hugo43 Re: Jak to jest kochać Turka 28.12.08, 17:39 a dlaczego ty jestes w warszawie,a maz w turcji?ja tez poznalam meza w alanii,pierwsze co zrobil gdy zdecydowalismy sie wziac slub,to wyjazd z riwiery.i nie mow,ze wzgledy ekonomiczne itd.moj maz gdy przyjechal mial 250 euro w kieszeni.bylo ciezko,nie tylko ze wzgledow finansowych,ale dalismy rade.teraz zyjemy jak normalna rodzina.moim zdaniem,tylko taki zwiazek ma sens. Odpowiedz Link
olgalami Re: Jak to jest kochać Turka 28.12.08, 18:27 Skoro już tak wyszło, że przez jakiś czas musicie mieszkać daleko od siebie, to broń Boże niech Twoje obecne życie nie będzie jedynie jednym wielkim oczekiwaniem na wiadomość od niego, bo od takiego czekania i przy okazji zachodzenia w głowę, dlaczego od 10 minut czy dwóch godzin facet nic nie pisze możesz rzeczywiście zwariować. Z perspektywy czasu widzę, dlaczego kiedyś mój chłopak też spóźniał się z dawaniem znaku życia - a to ktoś przyjdzie, to zadzwoni, a to on kogoś odwiedzi, a oni mogą gadać godzinami... Tyle że ja byłam tak zajęta dwoma etatami, swoimi zainteresowaniami, czyli swoim własnym życiem po prostu (które każdy ma niezależnie od bycia w związku), że już tylko cieszyłam się, jak coś przychodziło. Czasem wychodziło na to, że mi się w tej bieganinie też nie udało do niego napisać, no cóż... Jak sama zadbasz o to, żeby Twój czas spędzony nie z nim był również atrakcyjny, to staniesz na nogi, nabierzesz większej pewności siebie, pojedziesz na tę Riwierę i zaśmiejesz się niemieckim turystkom w nos. Odpowiedz Link
askimagi Kochanaaaaaa!!! 28.12.08, 19:27 Mysle,ze troszke to wszystko nie jest po twojemu co tu czytasz,moje kolezanki z forum sa bardzo pomocne,ale czasem zbyt realistyczne...Posluchaj,bardzo podobnie wszystko sie toczy u mnie...poczytaj mój watek a zobaczysz..Bardzo bym chciala z Toba porozmawiac na msn lub mail...Jeszcze mieszkam w Polsce jak ty... jesli tylko chcesz bede czekala niecierpliwie na twojego maila:askimagi@gazeta.pl...Warto rozmawiac.. Odpowiedz Link
agarotti Re: Kochanaaaaaa!!! 28.12.08, 20:16 Droga Kochanije. Napisałam do Ciebie na maila gazetowego ze swojej prywatnej skrzynki. To jak układa się nasze życie zależy tylko i wyłącznie od nas samych. To my sami tworzymy rzeczywistość. Jak myślimy, tak mamy. Należy tylko naprawdę wierzyć w sukces i powodzenie. Odpowiedz Link
magbar14 Re: Kochanaaaaaa!!! 28.12.08, 22:29 Wiesz co ja mialam podobny problem tez bylam mega zazdrosna jak chcesz o tym pogadac napisz na gg moj numer 3720443 Odpowiedz Link
abalko Re: Kochanaaaaaa!!! 29.12.08, 17:33 Mnie sie nie spodobal ton wypowiedzi Kochanije. Wole przypisac go stanowi frustracji powodowanej duzym problemem w zwiazku. Nie ma co szalec. Trzeba wszystko na spokojnie przemyslec. Jesli zazdrosc jest az taka, sa na pewno jej podstawy - czy to w zachowaniu meza, czy w doswiadczeniach zyciowych zony. Byc moze maz popelnia bledy, moze nieumiejetnie sie z zona obchodzi Forumowe dziewczyny twardo stoja na ziemi, niejedno widzialy czy to w Polsce, czy w Turcji. Kubly zimnej wody na glowe sie tu wylewa i jak sie prosi o rade, z kublami liczyc sie trzeba. Sama w swietosc mezczyzn nie wierze, takie desperatki znikad sie nie pojawiaja, a jaskinie rozpusty tworza rozpustnicy ku wlasnej pryjemnosci. Jesli ktos nie jest zainteresowany ww zjawiskami, nie poszukuje ich i nie dostrzega, a jesli nawet nie skorzysta dla samego siebie, z powodu wysokiego morale. Kazdy jesli tylko zechce, w kazdym, nawet najbardziej konserwatywnym miejscu, zdrady dokona - sily na to nie ma. Jesli sie jest w stanie po zdradzie funkcjonowac razem, sie zostaje razem, jesli nie - odchodzi sie i nie ulega podobnym skrajnym emocjom, bo koniec koncow, co to za zycie. Zdradzil, czy nie - meczyc sie z takimi uczuciami nie sposob, sprawe trzeba rozwiazac i jak sie nie wie samemu jak i prosi o pomoc, trzeba byc szczerym. Z samym soba rowniez Ale o tym tez juz dziewczyny pisaly... Odpowiedz Link
bela01 Re: Kochanaaaaaa!!! 30.12.08, 01:19 Może posty kochanije sa zbyt emocjonalne, ale jak dal mnie sa dosyć jasne, podobnie jak jej sytuacja życiowa. Wystarczy uważnie poczytać... Kochanije ja myślę, że Twoje obawy zaczynają się i kończą w Twojej głowie. Każdy związek jest inny i nigdy bym się nie odważyła pisać "jeśli zrobił to i to to go zostaw, a jeśli się zachował tak i tak to jest super". Ja tez już się wiele nasłuchałam jaki to jest prawdziwy Turek, tylko, że mój jest zupełnie inny od wszystkich innych znanych mi Turków, w związku z tym wszelkie porównania nie maja sensu... Np. zachęca mnie do wszelkiej aktywności zawodowej, wspiera w różnych przedsięwzięciach, nie jest w ogóle zazdrosny itd. itp. Jak słyszę więc, że skoro nie jest zazdrosny to nie kocha to mi się chce śmiać. Bo na pewno nikt nie zna go lepiej niż ja, tak samo jak Ty znasz swojego męża lepiej niż my wszystkie razem wzięte. Na swoje wątpliwości najlepszej odpowiedzi możesz sobie udzielić sama, wystarczy odrobina obiektywizmu Powinnaś na chłodno przeanalizować swój związek. Z jednej strony bardzo kochasz, z drugiej chcesz rozstania... Może to wszystko wynika z Waszej luki komunikacyjnej? Jeśli się nie uspokoisz i nie spojrzysz na sprawę trzeźwo i z dystansu to trudno będzie Ci rozwiązać swój problem. Skoro już jesteście małżeństwem to daj temu związkowi szansę (powiedzmy ostatnią), jeśli on ją zawiedzie, wtedy podejmij jakieś radykalne kroki. Może daj mu ostateczny termin, w którym on powinien pojawić się w PL (jakiś rozsądny i możliwy do wykonania)? Wtedy przekonasz się czy naprawdę jest zdeterminowany by być z Tobą. Powodzenia! Odpowiedz Link
amw77 Re: Kochanaaaaaa!!! 30.12.08, 12:05 bela01 napisała: > tak samo jak Ty znasz swojego męża lepiej niż my wszystkie razem wzięte. No wlasnie, a ile oni sie znali zanim sie pobrali??? bela01 napisała: > Może to wszystko wynika z Waszej luki komunikacyjnej? Droga belu oczywiscie, ze jest to przyczyna i to duza. Pomysl, czy wychodzilabys za maz za czlowieka, z ktorym masz utrudniony kontakt werbalny??? Czy nie jest oczywistym, ze moga wyniknac z tego problemy??? bela01 napisała: > Jeśli się nie uspokoisz i nie spojrzysz na sprawę trzeźwo i z dystansu to trudno będzie Ci rozwiązać swój problem. Byla o tym wyzej mowa. Kobieta jest znerwicowana, pisze chaotycznie, i jeszcze obraza inne osoby...wiec nalezy zaczac od siebie, a potem dopiero skupic sie na problemie. bela01 napisała: > Skoro już jesteście małżeństwem to daj temu związkowi szansę (powiedzmy ostatnią), jeśli on ją zawiedzie, wtedy podejmij jakieś radykalne kroki. Może daj mu ostateczny termin, w którym on powinien pojawić się w PL (jakiś rozsądny i możliwy do wykonania)? Jest zona, czyz to nie jest wystarczajacy powod, zeby sie w sobie zebral? Z mojego punktu widzenia wyglada to tak: kochanije wyszla za maz nie dajac sobie czasu na wzajemne poznanie, decyzje podjela pod wplywem emocji, moze zauroczenia, nie zna tego czlowieka na tyle, zeby podejmowac tak radykalne kroki jakim jest malzenstwo. niewatpliwie ma tez problemy natury psychologicznej i byc moze robi z igly widly, moze jej maz nie robi nic zlego tylko ona kreuje w swojej glowie jakies negatywne wyobrazenie o nim??? Jedyna rada jak mozna tu udzielic to zabrac sie za siebie w sensie uspokoic nerwy, opanowac, moze podjac jakas terapie i wtedy rozwiazac problem (a moze sie potem okazac, ze wcale problemu nie ma??). Zastanawia tez mnie fakt rozwodu koscielnego z mezem Polakiem...jest to sprawa skomplikowana i proces dlugotrwaly, stad moje watpliwosci odnosnie prawdziwosci wypowiedzi kochanije (rok temu maz robi problemy rozwodowe, za 12 miesiecy kobieta jest po rozwodzie koscielnym i po slubie z 2 facetem), no ale moze bylo to wykonalne Odpowiedz Link
askimagi Rozwody 30.12.08, 12:28 Moje drogie doswiadczone.. teraz sprawa tego rozwodu koscielnego...jesli go nie ma,a jest tylko ten z urzedu,to nie ma szans na slub w Turcji???o jej..ale to chyba zalezy od wyznania,czy rzadu..no ?podpowiedzcie , bo sie zmartwilam Odpowiedz Link
bela01 Re: Kochanaaaaaa!!! 30.12.08, 13:17 Droga amw Na tym i nie tylko na tym forum obserwuje liczne przypadki wychodzenia za mąż pod wpływem jedynie motylków. Niketórym wystarczy do szczęścia kilka miesięcy wirtualnej znajomości plus powiedzmy 1 do max.kilku spotkań i juz mozna zbierac papiery do slubu. Jak to mówią-jak jest miłość to "wszystko zwycięży" i "po co czekać" i jeszcze dostaje sie takim osobom jak np. ja, bo wcale mi się do slubu nie spieszy=jestem nienormalna. Takie małżeństwo powiedzie się lub nie-kwestia wielu czynników jak w każdym związku... Co do małżeństwa jako "powodu, żeby się zebrał"...Idąc tym tropem można by założyć, że wszystkie małżeństwa powinny być szczęśliwe, bo oto zalegalizowaliśmy związek i nagle wszystkie nieodpowiedzialne osoby staja się odpowiedzialne, beztroskie-przemieniają się w piewców zapobiegliwości itd itp. Dobrze wiesz, że nie jest to takie proste. Zresztą życie nie jest czarno-białe i czasem ciężko znaleźć proste rozwiązania (o ile to w ogóle możliwe) Odpowiedz Link
amw77 Re: Kochanaaaaaa!!! 30.12.08, 16:31 Chodzilo mi o bycie odpowiedzialnym i nie podpisywanie papierka malzenskiego bez przemyslenia, a tak moglo byc z kochanije stad byc moze jej wszystkie problemy. To o czym ona pisala, czyli ze nie ufa facetowi, ze byc moze on ma jakies kobiety na boku, jakies sekrety no przepraszam bardzo ale to jest powazna sprawa. Jak tu zakladac rodzine bez zaufania??? No ok, zaraz kobieta napisze, ze mu ufala wczesniej a teraz mu nie ufa, tylko ile bylo tego "wczesniej"...no tak byl taki fajny a teraz zmienil sie bo sie ozenil. Ludzie badzmy dorosli. Co do tego zebrania sie, to wybacz ale zona to powinna byc dla niego najwazniejsza osoba (z jakiegos powodu sie ozenil). Co do tej szczesliwosci malzenskiej to droga belu ale generalnie jak ludzie sie pobieraja to wierza w to szczescie przynajmniej na poczatku trwania malzenstwa. Gdyby w nie nie wierzyc to instytucja malzenska nie mialaby sensu. Co do rozwodu koscielnego...to mialam na mysli krotki czas z jakim sie z nim uporala kochanije (formalnosci, przeszkody ze strony pierwszego meza). Oczywiscie mozesz wziac slub w Turcji jak masz tutaj rozwod. Pozdrawiam, amw77 Odpowiedz Link
amw77 dot. rozwodu 30.12.08, 16:34 Rozwod cywilny jest wystarczajacy jesli nie chcesz ponownie miec slubu koscielnego, bo jesli chcesz to wtedy oczywiscie musisz tez miec rozwod koscielny. Odpowiedz Link
bela01 Re: Kochanaaaaaa!!! 30.12.08, 19:24 amw Ty masz takie poglady, a ktos inny moze miec zepelnie inne. Ja np. nie uważam, ze wyjście za maż zmieni cokolwiek w moim życiu a już na pewno nie na lepsze W zwiazku z tym ta dyskusja nie ma sensu. Kochanije liczyła na podzielenie sie z nią naszymi doświadczeniami i przemyśleniami co tez poczyniłyśmy. Problem musi rozwiązać sama. Nie rozumiem jedynie tego naskakiwania na nią. Żyjmy i pozwólmy żyć innym tak jak chcą (bo i tak to zrobią). Jak widać kochać Turka i być kochana można na wiele sposobów Odpowiedz Link
grazynanowa Re: Kochanaaaaaa!!! 30.12.08, 20:04 Kochanjie to ,Kochanjie tamto,a ja uwazam tak jak amw ,ze to Kochanjie pogubilo sie w swoich klamstwach i jej najlepsza obrona byl atak!!! To nie w porzadku z jej strony ,kto uwaznie czytal jej posty ,zrozumie o co mi chodzi. Odpowiedz Link
amw77 Re: Kochanaaaaaa!!! 30.12.08, 20:14 bela01 napisała: > amw Ty masz takie poglady, a ktos inny moze miec zepelnie inne. Ja np. nie uważam, ze wyjście za maż zmieni cokolwiek w moim życiu a już na pewno nie na lepsze Ja nigdzie nie napisalam, ze zmieni na lepsze. Mialam na mysli przemyslenie tej decyzji przed zawarciem zwiazku malzenskiego bela01 napisała: > Kochanije liczyła na podzielenie sie z nią naszymi doświadczeniami i przemyśleniami co tez poczyniłyśmy. Problem musi rozwiązać sama. A przede wszystkim zaczac od siebie, bo nerwami, silnymi emocjami tylko go poglebi. bela01 napisała: > Nie rozumiem jedynie tego naskakiwania na nią. Nie bylo naskakiwania belu, bardzo mi przykro, ze ma taki problem i jest nieszczesliwa. Chcialysmy tylko, zeby byla z nami szczera i konsekwentna w swoich tekstach. Proponuje Ci poczytac jej posty na innych forach (wlaczajac w to ten watek)), pomyslec logicznie i znalezc niescislosci w wypowiedziach. Ja tez juz nie bede sie wypowiadac, bo dobra wola zostala odebrana jako atak. Autorce watku zycze powodzenia, trafnych decyzji i wyborow. Odpowiedz Link
gunes20032001 Re: Kochanaaaaaa!!! 30.12.08, 23:21 Oczywiscie belu, ze niech zyje jak chce.Tylko to jej jakos nie wychodzi i dlatego prosila o pomoc i rade. Decyzja o slubie czy to z Turkiem,niemcem,murzynem czy eskimosem musi byc oparta na powaznych fundamentach.Nie tylko mozliwosci dobrej finansowej przyszlosci,ale tez na ODPOWİEDZİALNOSCİ iZAUFANİU.Jesli te elementy szwankuja to niestety predzej czy pozniej zaczynaja sie zgrzyty.jesli mi teraz ktoras z was powie,ze ona tak spontanicznie wyszla za maz za turka i juz nie wiem ile lat jest ok , to jest to tylko wyjatek potwierdzajacy regule.Poprostu jest farciara mimo braku odpowiedzialnosci- udalo sie.znam wiele gorszych przypadkow,zlamanych serc.Nie mozna podejmowac tej decyzji myslac: ech potem sie zmieni.Nie zmieni sie !!!!Bo jesli w momencie (poczatek znajomosci,stan zauroczenia),w ktorym powinno najbardziej zalezec na akceptacji drugiej strony zawodzi sie zaufanie to potem biada... Odpowiedz Link
kochanije Re: Kochanaaaaaa!!! 31.12.08, 00:17 Przepraszam, ale ja nikogo nie prosiłam o pomoc ani o rade. Jak napisałam w poście chciałam tylko podzielić sie opinią, może wyżalic i wypłakać.... I nikogo nie obrazałam... poza tamta niemką. Ale co tam! Walmy to wszystko! Na zdrowie!!!!!Napiję sie też za Was! Ps. któras chciaławiedziec jak to możliwe, żeby uzyskac tak szybko rozwód kościelny....mmożliwe - potrzebni sa tylko odpowiedni swiadkowie..... ale ja sie nie musze tłumaczyć. PROSIŁAM JEDYNIE O ZAKOŃCZENIE TEGO TEMATU. NIE POTRAFIOCIE TEGO USZANOWAC? PS. Belu - przepraszam ze przeze mnie ci sie dostało i dziękuję za wsparcie. A MOJEMU MĘŻOWI POWIEDZIAŁAM, ŻEBY SIE WALIŁ. TERAZ JESTEŚCIE SZCZĘŚLIWE?? O TO CHODZIŁO???? TO FAJNIE! BAWMY SIĘ!!! AHA NO I CZEKAM NA KOLEJNE POSTY W KTÓRYCH WYŻYJECIE SIE NA MNIE. NA NOWY ROK ŻYCZE WAM ŻEBYŚCIE NIGDY, ALE TO NIDGY NIE ZNALAZŁY SIE W TAKIEJ SYTUACJI JAK JA! AMEN. Odpowiedz Link
abalko Re: Kochanaaaaaa!!! 31.12.08, 08:36 Zaraz, zaraz... Jesli ktos sie tu wyzywal, to nie ja. Cenie sobie podejmowanie decyzji na trzezwo i rozsadnie. W takim stanie emocji nikt nie jest w stanie podjac dobrej decyzji. I nie zauwazylam, zeby ktos Ci tutaj kazal meza rzucac. Mysle, ze potrzebujesz wsparcia psychologicznego i nie dokuczam Ci teraz, ani sie nie zlosliwie. Bardzo lubie to forum i polubilam je za rzeczowosc i wysoka kulture osobista uzytkowniczek. Nie chcialabym, zeby wypowiedzi w podobnym tonie tutaj sie mnozyly. Jesli potrzebujesz mojej rady, pisz na priva, podziele sie wszystkim, co wiem,pomoge, jak umiemnajlepiej, ale bardzo prosze, zeby nikt tutaj nie odnosil sie do innych w taki sposob. Tu jest miejsce na wspieranie siebie nawzajem i zyczliwosc, poza konstruktywna krytyka (a krytyka tutaj byla konstruktywna). Odpowiedz Link
sommak Re: Kochanaaaaaa!!! 31.12.08, 08:50 Witaj, nie jest to pierwszy Twoj post w tym temacie,w ktorym poziom sarkazmu przekracza norme,sorry.Jestes bardzo niekonsekwentna w swoim postepowaniu-rozpoczynajac ten temat musialas liczyc sie z tym,ze pojawia sie tutaj i przychylne i nieprzychylne odpowiedzi,ile ludzi tyle opinii-po co to zrobilas,jesli teraz wlasciwie obrazasz wypowiadajace sie tutaj dziewczyny.Nieladnie. Masz problem i sama tak naprawde musisz stawic mu czola,sama znasz siebie najlepiej,wiesz na co cie stac,na co mozesz sobie pozwolic,ile mozesz zniesc-takze Ty znasz najlepiej swojego faceta i zadne generalizowanie,ze Turcy sa tacy czy siacy nie ma tu sensu-co czlowiek to charakter,a narodowosc nie ma tu nic do rzeczy. Dziwi mnie fakt,ze mimo iz jestescie malzenstwem wlasciwie caly czas jestescie daleko od siebie-a to wedlug mnie przede wszystkim powoduje,ze masz duzo watpliwosci,chyba to nalezaloby zmienic w pierwszej kolejnosci.Podjelas decyzje zeby zwiazac sie z facetem,powiedzialas A to teraz trzeba powiedziec B i znalezc jakis sposob,zeby naprawde byc ze soba,a nie tylko klikac w klawiature komputera.Bo inaczej to bedzie tylko rownia pochyla w dol i najlepsza droga do kolejnego rozwodu. Zycze Ci duzo wytrwalosci,pomyslnosci i spokoju,abys mogla rozwazyc wszystkie za i przeciw i podjac jak najlepsze dla Ciebie,dla Was decyzje. Pozdrawiam! Odpowiedz Link
agarotti Re: Kochanaaaaaa!!! 31.12.08, 10:11 Droga Kochanije, na priva napisałam Tobie, że zło wyrządzone drugiemu człowiekowi zawsze do nas powróci. I to ze zdwojoną siłą. Napisałam również, że aby wszystko układało się tak jak my chcemy, należy w to wierzyć z całego serca i realizować. To jak jest w naszym życiu tworzymy my sami. Dlaczego powiedziałaś wynocha dla swojego męża? Chcesz tego naprawdę? Mówisz i mas TYLKO I WYŁĄCZNIE na własne życzenie. Słowa wypowiedziane mają OGROMNĄ moc. Uwierz. Dlatego staram się nikogo nie skrzywdzić. Tak jak Tobie również napisałam: gdybym tą mądrość, którą posiadam teraz posiadała kilka lat, byłabym ze swoim Turczynem. Tylko spokój, wyciszenie, własne JA, dobroć, zrozumienie i ufność stworzą szczęśliwy, radosny związek. Wtedy też pokonać możemy wszystkie przeciwności losu. Kochane kobitki, dzisiaj jest najlepszy dzień w roku na spełnianie marzeń, tzn. na kartce papieru piszemy wszystkie swoje marzenia i pragnienia W CZASIE DOKONANYM - koniecznie!!! np. mam 5 000 PLN na dodatkowym koncie, w sierpniu jestem w Turcji, mam swój własny dom itp. Kartkę nosimy zawsze przy sobie, np. w portfelu. Co jakiś czas czytamy i skreślamy to co już się nam spełniło. Nie wszystko spełni się w nowym roku. Czasami należy poczekać na kolejny. WSZYSTKIEGO DOBREGO W NOWYM ROKU !!! ))))))) Odpowiedz Link
askimagi Koniec Roku,koniec bólu? 31.12.08, 10:23 Kochane panny,panie, panienki,dziwczyny..panowie(?) Tym razem prosba,nie mówmy niczego zlego juz do kochanjie,troszke ja poznalam,bardzo konkretna dziewczyna,ale ma teraz niezmierenie trudna sytuacje.Jesli ktos ma o cos zal,niech wstrzyma sie od wypowiedzi..Ona potrzebuje tylko dobrego slowa na dzien dzisiejszy..Badzmy ludzmi. Pozdrawiam Odpowiedz Link
hugo43 Re: Koniec Roku,koniec bólu? 31.12.08, 10:33 a sila podswiadomosci dziala jak szalona!!!gdy mialam kilka lat w czasach komuny i ogolnej szarosci,po sasiedzku mieszkala arabska rodzina.ich dzieci mialy ubrania z kaczorem donaldem,slodycze z pewexu i ogolnie zyli jak w bajce.i wtedy padly z mych moze 6- letnich ust slowa:mamo,wyjde za araba!!no i mam,nie araba ale bliskodrugi przyklad:moja kolezanka kilka lat starajaca sie o bobasa,w koncu sie doczekala.rok temu urodzil sie synek.teraz jest w kolejnej ciazy z blizniakami.obie ciaze wyszly tak nagle,bez leczenia,ale poprzedzily je 3 lata gderania,ze wszyscy maja a oni nie!!teraz to nt.dzieci zapowiedziala,ze ani slowem sie nie odezwie a na pocieszenie dodam,ze ja wyszlam za maz po roku znajomosci i moze 6 dluzszych spotkaniach z mezem,zarowno w polsce jak i w turcji.tylko,ze mi trafila sie perla wsrod alanskich chlopakow.no i zyjemy sobie 2,5 roku w polsce w absolutnej harmonii,czego wszystkim zycze! Odpowiedz Link
agarotti Re: Koniec Roku,koniec bólu? 31.12.08, 11:29 Hugo - 100% racji Podświadomość działa cuda. Ja uświadomiłam to sobie dopiero w tym roku. Lepiej później niż wcale Dodatkowo wierzę w Anioły - pomogły mi bardzo. Kobiety mają to do siebie, że są silniejsze od mężczyzn, zniosą wiele i potrafią powstać Kochanije - głowa do góry!!!!!!!!! Pamiętaj: JEST DOBRZE, BĘDZIE JESZCZE LEPIEJ. Buziaki dla Was ogromne Odpowiedz Link
gunes20032001 Re: Koniec Roku,koniec bólu? 31.12.08, 16:52 trudna sytuacja nie usprawiedliwia niewyparzonego jezyka i niegrzecznosci.To tylko pogarsza sytuacje.Jesli w ten sposob odnosilas sie do swego meza to uwierz mi,ze ci to nie pomagalo,Jesli natomiast twierdzisz,ze to jego zachowanie doprowadzilo cie do tego stanu to radze ci to zakonczyc bo zostal tylko krok do leczenia depresji.Zaden facet nie jest wart takich cierpien.Zaden!nie rob tego sobie.Jesli praca,czyinne zajecia pozwalaja ci na zaszycie sie gdzies w milym miejscu to to zrob i sie wycisz bo w takim stanieniczego nie uratujesz. Odpowiedz Link
bela01 Re: Koniec Roku,koniec bólu? 01.01.09, 16:58 Mój Turas też ciągle mi to powtarza. staram się w to uwierzyć, choć mój wrodzony sceptycyzm mi nie pozwala przyjąć tej teorii jako 100% prawdziwej zawsze jednak trzeba z nadzieją patrzeć naprzód i robić plany. Najlepiej je zapisywać a potem co jakiś czas sprawdzać jak nam idzie realizacja (czy już mamy wymarzonego Araba, czy szukamy dalej ). W związkach nie tylko z Turkami należy też słuchać swojej intuicji, bo ona rzadko się myli. Przynajmniej ja tak mam, że jak czuję, że coś śmierdzi to w końcu zawsze wychodzi na to, że smród miał swoje źródło Wszystkiego najlepszego Nowym Roku forumowiczki Odpowiedz Link