To się nie uda, bo to jest Turcja...

16.11.08, 11:42
Ciekawa jestem, jaka jest wasza reakcja na taki, lub podobny argument: to jest
nie możliwe, o tym można zapomnieć, tego się nie da zmienić w tym kraju...

Mnie osobiście szlag trafił, jak usłyszałam coś takiego w zeszłym tygodniu w
pracy.

Pracuję w szkole, ostatnia lekcja kończy sie o 15.45, potem mamy godzinę i
piętnaście minut czasu na ewentualne spotkania i rady, a także na ogarnięcie
się i przygotowanie do zajęć w dniu następnym - oczywiście i tak większość z
nas nie wyrabia się z przygotowaniami w tę marną godzinę i pracę zabieramy do
domu, ale bus szkolny teoretycznie ma odjazd o 17.00. I teraz dzieje się rzecz
przedziwna - połowa grona nauczycielskiego, w tym wszyscy cudzoziemcy) już
parę minut przed planowanym odjazdem jest w busie, a na resztę się czeka 5,
10, 20, a raz się zdarzyło nawet 40 minut.

I te 40 minut tak nas cudzoziemców wkurzyło, że poprosiliśmy dyrekcję, żeby
zrobiła z tym porządek. Ustaliliśmy, że autobus będzie odjeżdżał punktualnie o
17.05, bez ogladania się na spóźnialskich, była dyskusja w busie na ten temat,
że hej, trzy osoby wyżebrały zgodę na dodatkowe 5 minut, bo coś tam, nie mogą
się pozbierac na 17.05.

Niestety nawet w pierwszy dzień po tych ustaleniach bus wyjechał z
kilkuminutowym spóźnieniem i wtedy usłyszałam od moich tureckich
współpracowaników: to było do przewidzenia, nikt nie wierzył, że uda się
wyjechać punktualnie, to nie jest do zrobienia w tym kraju i z tymi ludźmi -
tak sami o sobie mówią, można sie załamać...

Czegoś tu nie rozumiem: czy oni też spóźniają się na lekcje? Wątpię. Więc
skoro coś potrafią zrobić punktualnie, to dlaczego nie mogą róniez pojawić się
punktualnie w tym cholernym busie i nie wkurzać 15 innych osób, które
codziennie marnują czas?

I skąd ten turecki fatalizm? Zbudowali republikę, pożegnali sie z pismem
arabskim, mało co nie zdobyli tytułu mistrza Europy, drogi mają lepsze niż w
Polsce, ale w małej bzdurnej sprawie nagle załamują ręce, a przecież to tylko
od ich zorganizowania zależy, a nie od rządu, Boga czy pogody.
    • kochanije Re: To się nie uda, bo to jest Turcja... 16.11.08, 14:51
      Hey, powiem ci, że doskonale Cię rozumiem. Wkurza mnie do granic
      wytrzymałości brak punktualności Turków. Z moim mężem nie raz już
      była wielka awantura z tego powodu, bo skoro mówi, że będzie za 10
      min a przychodzi za pół godziny to ja dostaję szału. On oczywiście
      tego nie rozumie i pyta zdziwiony czemu ja jestem zła. A ja wtedy
      mam wrażenie że zaraz eksploduję. Kiedyś potraktowałam go jego
      własna bronią i jak powiedział, że będzie na mnie czekał o 13:00 to
      ja celowo przyszłam o 13:30. Wściekał się, że czeka na mnie pół
      godziny itp. więc mu przypomiałąm jak to jest jak ja na niego
      czekam. Na jakiś czas pomogło, ale widzę, że śrubka znowu się
      poluzowała. Ja nie wiem czemu ten naród jest taki beztroski!!
      Czasem po prostu mam wszystkiego dość.
      • alexa195 Re: To się nie uda, bo to jest Turcja... 16.11.08, 18:50
        Taaa spoznianie sie dotyczylo rowniez mojego meza, z tym ze to byly
        czasem nawet 2 godziny, ale wg niego tez wszystko bylo ok, bo zawsze
        wiedzialam, gdzie jest, a ze czekalam to co smile Od dluzszego czasu
        (odpukac) jest spokoj, nauczyl sie smile
        Wydaje mi sie, ze Turcy robia tak a nie inaczej ze wzgledu na
        spoleczne przyzwolenie. Zwroccie uwage jak zareagowali pracownicy
        nie wierzac, ze servis przyjedzie punktualnie. Potraktowali to
        normalnie. Gdyby "servisovy" raz czy drugi dostal upomnienie to na
        pewno by zadzialalo. W wielu miejscach dziala, wiec da rade smile

        Pozdrawiam i zycze duzo cierpliwosci (bedzie potrzebna) wink
    • bayrampasa Re: To się nie uda, bo to jest Turcja... 16.11.08, 22:40
      Skąd ja to znamsmile Przykłady można mnożyć... czy to w pracy, czy umawiając się na
      spotkanie z tureckimi znajomymi, słysząc 'będę za 10 minut' zapobiegawczo biorę
      poprawkę na kolejne 10 albo i więcej. Gdy podczas podczas szkolenia padnie hasło
      'zróbmy sobie 10 minut przerwy', jakiś wewnętrzny głos mówi mi że to nie jest
      możliwe i rzeczywiście z dziesięciu robi się trzydzieścismile. Szkoda że to nie
      intuicja a zwyczajne przyzwyczajenie do ciągle powtarzającego się schematu.
      Wśród polskich znajomych nawet przyjęło się powiedzenie 'tureckie 5 minut'...
      brzmi komicznie, ale trzeba się pogodzić z tym, że niestety tak to już jest w
      Turcyjcesmile
      • hugo43 Re: To się nie uda, bo to jest Turcja... 17.11.08, 13:23
        moj tez ma problemy z okresleniem czasusadco ciekawe jak sam ma jakis
        problem i czeka na jakis serwis w polsce,to ma byc na juz,najlepiej
        jakby za rogiem czekali wszyscy,az pan i wladca zadzwoni.wtedy to
        umie sie awanturowac,zrywa umowy,wrzeszczy i wiele osob mu ulega dla
        swietego spokoju.
        • bodum Re: To się nie uda, bo to jest Turcja... 17.11.08, 16:52
          mój się raczej nie spóźnia, no nie bardziej niż ja wink Za to nie
          pojmuje, że jak się umawiamy to musi mi dać znać, że plany nam się
          zmieniły. A ja nie wiem jak mu to wpoić. Grrrwink
    • gunes20032001 Re: To się nie uda, bo to jest Turcja... 17.11.08, 23:02
      No nie wierze.Przeciez dopiro co w watku ciaza i sex jedna z was pisala ze turcy sa the best' a reszta jej przyklasnela.Co sie nagle stalo w ciagu jednej doby?Juz sa beee?Okazuje sie' ze nie tylko niziny spoleczne sa niereformowalne...no' no
      • kiranna Re: To się nie uda, bo to jest Turcja... 17.11.08, 23:21
        kochana gunes, czepiasz sie big_grin big_grin big_grin nie ma nacji debesciakow, my
        tez wszystkie jak jeden maz modelki nie jestesmy i cale szczescie,
        bo nudno by bylo na tym swiecie wink

        przyznam sie ze wstydem, ze mnie z ta niepunktualnoscia tutaj jest
        dosc wygodnie, bo sama mam z tym klopoty tongue_out zawsze cos wypadnie po
        drodze, jak nie niespodziewany korek, to akurat ktos zadzwoni, gdy
        juz stoje w drzwiach wink a ostatnio spoznilam sie na spotkanie, bo mi
        wylaczyli swiatlo w trakcie kapieli i nie mialam jak wysuszyc
        wlosow sad dobrze, ze turcy podchodza do tego tematu bezstresowo, bo
        szczegolnie w stambule zdazyc gdzies na czas jest po prostu trudno.
        odleglosci sa duze, samochodow kilka milionow i wystarczy jeden
        wypadek, by ruch na autostradzie stanal, a zjechac nie ma jak sad
        nie pamietam dokladnie, ale chyba na stronie naszego konsulatu w
        poradniku dla polskich inwestorow autor uprzedzal, ze w tr
        punktualnosc jest traktowana z przymruzeniem oka i trzeba sie do
        tego ustosunkowac zawczasu.

        podzielam jednak zdanie, ze spoznianie sie na serwis po pracy,
        zwlaszcza gdy inni czekaja w srodku jest nie fair i powinniscie
        wymusic na kierowcy odjazd. raz czy drugi spoznialscy beda musieli
        wrocic na wlasny koszt i szybko naucza sie punktualnosci wink
        • alexa195 Re: To się nie uda, bo to jest Turcja... 18.11.08, 14:16
          > podzielam jednak zdanie, ze spoznianie sie na serwis po pracy,
          zwlaszcza gdy inni czekaja w srodku jest nie fair i powinniscie
          wymusic na kierowcy odjazd. raz czy drugi spoznialscy beda musieli
          wrocic na wlasny koszt i szybko naucza sie punktualnosci

          U mnie w pracy bylo tak, ze osoby z wiekszym stazem uwazaly, ze maja
          prawo sie spozniac na servis, tego prawa odmawialy jednak osobom z
          mniejszym stazem. Ja mialam to szczescie, ze wsiadalam na poczatku
          trasy i sobie przesypialam reszte drogi. Zdarzalo sie, ze servis
          czekal np. 5-10 minut na dana osobe (-y), natomiast gdy innej nie
          bylo na przystanku przejezdzalismy bez zatrzymywania sie...
          Na szczescie wszyscy punktualnie stawiali sie w servisie w drodze
          powrotnej z pracy do domu big_grin
          • sarlo51 Re: To się nie uda, bo to jest Turcja... 19.11.08, 03:36
            Mnie sie zdaje ze spoznieniem do pracy to ludzie zawsze maja zmowke
            na pociag,autobus lub korek byl i.t.d.Ja pracowalam w kilku
            miejscach.Ale co pracuje obecnie to kompania bardzo patrzy na
            zegarek.Nie wolno nam sie spoznic wiecej niz 3razy na tydzien i to
            7minut tylko.Bo jak jestes to zapisza cie.nastepnym razem jak to
            powtorzysz wysla cie do domu na dzien.Potem na 3dni.A na koncu
            zwolnia ciebie z pracy.Moze dlatego mlodzi czesto przychodza i
            odchodza od pracy.Za kazda minute zpoznienia nie masz platnego tez.
            Gdzie moja corka i syn pracuje to podpisuja liste. Corka tez zwalnia
            duzo ludzi bo maja klopoty bycia na czas.Co jeszcze sie czesto zdaza
            za ci co przychodza spoznione tez czesto chca wyjsc z pracy
            wczesniej bo maja cos do zlatwinia zawsze.
            • kiranna Re: To się nie uda, bo to jest Turcja... 19.11.08, 09:23
              W Polsce w mojej firmie za 3 spoznienia tez potracano premie. W
              Turcji byloby raczej trudno wprowadzic taki system, choc moze gdzies
              jednak dziala?
              Wczoraj w Stambule caly dzien padal deszcz, a tu jak pada od razu
              tworza sie gigantyczne korki sad Z mojego okna w oddali widac kawalek
              autostrady TEM i ok. g.9 samochody jadace do miasta staly i nie
              mozna bylo wjechac przez platne bramki. Przed g. 10 w radiu podali,
              ze maja juz zanotowane 140 wypadkow sad Potem kolezanka powiedziala
              mi, ze jej maz wyszedl z domu o 7.15, a dojechal do pracy na 10.30.
              ma do przejechania ok. 60 km, w tym most na Bosforze. Co dzieje sie
              gdy snieg spadnie, lepiej nie mowic... dlatego jesli ktos nie musi
              nie wyjezdza w dluzsza trase w czasie zlej pogody. Nie wiem czy ktos
              z was pamieta zime stulecia 2003/2004? to dopiero byl horror, w
              zyciu tego nie zapomne!
              Spora czesc Stambulu ma problemy z kanalizacja, a do tego miasto
              lezy na wzgorzach. W czasie deszczu tworza sie gigantyczne kaluze w
              starych dzielnicach, a zima w wiele miejsc po prostu nie da sie
              wjechac, bo ulice waziutkie i nie ma gdzie uprzatnac sniegu albo
              tworzy sie lodowy podjazd jak na szklana gore wink Wtedy tez zdarza
              sie, ze przestaje kursowac komunikacja miejska i promy na kilka
              godzin lub jeden dzien. Ludzie nie maja szans dojechac do szkol i
              pracy. Przed nami zima, kochane, przygotujmy sie na wieksze
              spoznienia wink

              Oczywiscie, nie usprawiedliwia to notorycznych spoznialskich, ktorym
              nie chce sie nastawic zegarka 15 min wczesniej albo przerwac
              pogaduszek z kolezanka, by zdazyc na serwis wink
      • alexa195 Re: To się nie uda, bo to jest Turcja... 18.11.08, 14:05
        gunes20032001 napisała:

        > No nie wierze.Przeciez dopiro co w watku ciaza i sex jedna z was
        pisala ze turcy sa the best' a reszta jej przyklasnela.Co sie nagle
        stalo w ciagu jednej doby ?Juz sa beee?Okazuje sie' ze nie tylko
        niziny spoleczne sa niereformowalne...no ' no

        Szanowna Gunes, nie boj sie nazwac tej jednej osoby po imieniu
        (tudziez nicku) smile jak juz zauwazylam w przytoczonym przez Ciebie
        watku - masz tendencje do odwracania kota ogonem i generalizowania.
        Jesli sie z tym nie zgadzasz, przytocz prosze moja wypowiedz w
        ktorej pisze, ze Turcy sa "the best" oraz poprosze o sprecyzowanie
        tej "reszty" ktora mi przyklasnela smile
        Nie wiem dlaczego przypisujesz mi pochodzenie z wyzyn (czym sobie na
        to zasluzylam? smile ) W ostatnim watku, zreszta nie tylko tam,
        wyraznie napisalam, ze dzielnica w ktorej mieszkam do "elitarnej"
        nie nalezy. Wsrod tych szarych kobiet jest wiele wartosciowych osob.
        Nie powinnismy sie wstydzic nizin, Gunes.

    • olgalami Re: To się nie uda, bo to jest Turcja... 23.11.08, 18:44
      Odpukać, w drugiej połowie zeszłego tygodnia poprawili się nasi tureccy
      współpracownicy.

      We wtorek pani zawsze spóźniająca się, ta która wyżebrała dodatkowe 5 minut,
      spóźniła się znowu, ale tylko o 3 minuty, więc w środę poskarżyłam komu trzeba,
      nie na panią i nie na kierowcę, ale tak ogólnie, bo te 3 minuty po prawie trzech
      miesiącach mniejszych i większych spóźnień strasznie mnie wkurzyły.

      W środę serwis wyruszył puntualnie, wiadomej pani nie było w busie, złapaliśmy
      ją po drodze, objuczoną siatkami, udało jej się zrobić zakupy na bazarze przy
      szkole - dobrze wiedzieć, że jak jej zależy, to się potrafi zorganizować, kto
      wie, czy ten argument nie będzie kiedyś potrzebny. Jejku, ale się złośliwa
      zrobiłam...

      W czwartek i piątek - punktualny odjazd, zauważyłam nawet, że nie tylko
      cudzoziemcom na tym zależy, o 17.08 moje tureckie współpracownice chciały trąbić
      na kierowcę stojącego 5m od samochodu, co by mu się przypadkiem nie spóźniło...

      Usłyszałam też, że być może niektórzy spóźniają się, żeby pokazać, ileż to oni
      pracy nie mają i jak się trudno im wyrobić.

      W szkole przezywali mnie "śpiąca królewna", bo rzadko kiedy udało mi się przyjść
      przed dzwonkiem, ale się jakoś wyrobiłam, to znaczy zdarza się czasami, że ktoś
      musi na mnie czekać, ale nie 15-20 osób i nie dzień w dzień. Teraz czekają na
      mnie z kolacją, ale już idęsmile
Pełna wersja