askimagi
11.12.08, 18:54
Drogie Dziewczyny,
To może być kompletnie nudne dla Was,wciąż ktoż ma problem,ale
jestem przed poważna decyzją i nie wiem co robić..
Mój ukochany -bardzo go kocham-nie jest juz taki jak był,nie
potrafię tego zrozumieć.Jesteśmy razem 2,5roku,widujemy się i
rozmawiamy i smsujemy dość regularnie,zdecydowaliśmy już dawno,że
pojadę do niego,ale wciąż zmieniam decyzję,3 tygodnie temu
powiedziałam,że zdecydowanie jade w lipcu.Zanim to wyznałam,była
długa gadka o wszystkim,moich wymogach tym,co on chce co ja-troszkę
to inaczej widzimy,bo dla niego finansowa stabilność to podstawa,a
ja już bym chciała ślubować.Ale koniec końcem doszliśmy do
konsensusu.Tak bardzo się cieszył.A po tygodniu znów mi odbiło i
jeszcze mu ubliżyłam.Od tej pory jest jakoś tak inaczej,jakby
przemyślal wszysko znowu i teraz nie wie co robić.Właśnie wróciłam
od niego,i wtedy powiedziaółam mu,że chyba to koniec-a on?po raz
pierwszy mi przytaknął!Załamałam się!Po rozmowie powiedział mi,że
tyle razy już to robiłam.I poprosił mnie abym już nigdy nie
rozmyślała nad nami!Bo on chce się cieszyć tą miłością.A teraz jest
Bayram i nie ma go przy mnie,jest zajęty..czy to tak jest?Ja widzę
winę w sobie,ale ja go tak kocham,nie chcę go stracić.Nie rozumię
tureckich mężczyzn..O co tu chodzi!Już biorę leki bardzo
uspokajające i nie mówię mu o moich obawach,bo to jest ciągle to
samo i on jest zmęczony tym-no i nie ufam mu-wydaje mi się,że nie
jest 100% szczery ze mną,ciągle się boi mnie urazić,ale mówi mi,że
mnie NIDGY nie okłamał..Co mam robić???Błagam przemówcie mi do
rozsądku,pomóżcie zrozumieć to wszystko..Nie chcę go stracić..
Będę tu co chwilę..Tak bardzo Was potrzebuję,bo znacie życie w
tureckiej miłości...