feryjny wątek edukacyjny

22.01.09, 22:04
Może rodziców, w tym również przyszłych, tych dzieci, które uczą się lub będą
się uczyły w tureckich szkołach, zainteresuje temat edukacji. Założę się, że
są na forum rodzice, którzy coś mogą już powiedzieć i nauczyciele, może
wymieńmy się informacjami na temat tutejszej oświaty.

Ja zacznę od narzekania, zobaczymy co będzie dalej. Narzekanie to właściwie
mało powiedziane. Kiedy uczyłam w Polsce to oczywiście też psioczyłam na to
czy tamto, ale tutaj boję się, że zwariuję w szkolnym świecie absurdu. Opiszę
moim zdaniem najbardziej kontrowersyjną praktykę szkolną, z jaką się
spotkałam, jeśli ktoś wie inaczej lub lepiej, proszę mnie poprawić.

Najbardziej podejrzana rzecz to system oceniania uczniów przez cały czas nauki
i wpływ tych ocen na przyjęcie na studia.

Tej części można się nie czepiać (na razie):
Uczniowie zdają egzamin państwowy SBS, z tego co zrozumiałam to co roku, z
różnych przedmiotów. Nie wiem, gdzie i kto sprawdza te arkusze, ale egzamin
jest taki sam w całej Turcji, więc powiedzmy, że jakaś sprawiedliwość tu jest,
jeśli są oceniane rzetelnie. Oceny z SBS są przesyłane do ministerstwa (chyba)
i tam w systemie komputerowym czekają, aż uczeń będzie chciał się wybrać na
studia na przykład (albo do liceum), wtedy podlicza mu się średnią z całego
dotychczasowego życia szkolnego (tak zrozumiałam) i ta ocena wraz z egzaminem
wstępnym ma wpływ na przyjęcie.

A teraz podejrzana część:
Oprócz ocen z SBS do ministerstwa przesyłane są oceny z wewnętrznych egzaminów
szkolnych (np. w tym półroczu moi uczniowie mieli trzy egzaminy z
angielskiego) i oceny końcowe. W każdej szkole przygotowują ten egzamin
nauczyciele uczący, więc pewnie są ogromne różnice między poziomem egzaminów w
różnych szkołach, a wszystkie te oceny są przez ten ministerialny komputer
traktowane tak samo i mają wpływ na przyjęcie na studia – to już jest
niesprawiedliwe.

A teraz jeszcze gorzej, konkretnie piszę o języku angielskim, bo o innych
przedmiotach się nie wywiedziałam. Uczniowie szkół państwowych mają mniej
godzin języka obcego niż w szkołach prywatnych, poza tym szkoła państwowa nie
zawsze jest w stanie znaleźć językowca, a nawet jak znajdzie, to podobno taki
nauczyciel może być zatrudniony w kilku szkołach na cały etat w każdej i
chodzi, jak mu pasuje, bo nie ma konkurencji i z roboty go nie wywalą. W
rezultacie uczniowie szkół państwowych mają gorsze wyniki z SBS. Żeby było
jednak sprawiedliwie, w szkołach państwowych zawyżają uczniom oceny z
egzaminów wewnętrznych/ semestralne i końcowe, które przesyłają do ministerstwa.

Jak się nietrudno domyśleć, szkoły prywatne nie chcą być gorsze dla swoich
uczniów i też dodają punkty za nic. Ma to się odbywać w tajemnicy przed
uczniami i rodzicami (bo który rodzic chciałby się dowiedzieć, że jego dziecko
nie jest jednak takie dobre). Uczniowie piszą egzamin, potem na korytarzu wisi
klucz, mogą sprawdzić odpowiedzi. Nauczyciele sprawdzają arkusze, dodają
punkty, gdzie ich za mało (najłatwiej dodać np. w wypracowaniach, bo tu ocena
jest w pewnych granicach uznaniowa), a nawet zmieniają odpowiedzi uczniów
(!!!!!!!!), informują uczniów o wynikach, ale nie pokazują im poprawionych prac.

Zdarza się, że uczeń podliczy sobie w kluczu punkty i wie, że ma między 65 a
70 (w zależności od tego ile uzyskał za wypracowanie) – dobry uczeń prawie
zawsze wie mniej więcej, jak napisał – a tutaj nagle dostaje 85! Chodzi o tak
zwanego bardzo dobrego ucznia (w każdej szkole jest takich kilku), który jest
bardzo dobry ze wszystkich przedmiotów, ale tylko dobry z angielskiego, o
takim uczniu jesteśmy informowani na początku roku, taki uczeń musi mieć same
piątki, żeby znowu znaleźć się na wysokiej pozycji w rankingu szkół. Dlatego
dostaje 85 punktów zamiast 70 i w przyszłym roku znowu trzeba będzie mu pomóc
utrzymać się w rankingu. To tym geniuszom nauczyciele poprawiają odpowiedzi na
właściwe!

Ostatnio na konferencji nauczyciele i dyrekcja zastanawiali się, co zrobić, bo
ci super uczniowie wyraźnie opuścili się w nauce i mają coraz gorsze oceny z
naszych wewnętrznych egzaminów. Rozwiązanie jest natury matematycznej – przy
sprawdzaniu prac nauczyciel ma wiedzieć dokładnie, przy jakiej minimalnej
ilości punktów uczeń załapie się na ocenę, która pozwoli mu utrzymać lub
zdobyć miejsce w rankingu i nie dodawać nic ponadto, co konieczne.

W zeszłym roku germanistka odmówiła postawienia 5 uczniowi z czołówki
rankingu, który był zupełną nogą z tego języka, nawet się nie starał i był
arogancki w swojej pewności siebie i tej 5 – w tym roku już w tej szkole nie
pracuje.

Po pierwszym ułożonym i sprawdzonym przeze mnie teście, skargach uczniów i
nauczycieli na niskie wyniki (a wyszła krzywa Gaussa!), pozostawiono prace nad
egzamnami nauczycielom bardziej obeznanym w sprawach tureckiej oświatysmile

Jako nauczyciel nie mam pojęcia, co mogę zrobić innego, jak zmienić miejsce
pracy - bo mnie interesuje uczciwa robota.

Gdyby rodzice uczniów szkół prywatnych mieli świadomość, jak patologiczny to
jest system i że ta nieuczciwość nie opłaca się na dłuższą metę, to może by
się coś zmieniło – to oni płacą i to ich słucha dyrekcja. Nie chce mi się
wierzyć, ile kasy ładują w fikcyjne zupełnie wykształcenie, tak bezmyślnie, że
aż szkoda. Jak to możliwe, że takie praktyki nie są nagłaśniane i piętnowane?

Niestety rodzice zadowalają się dobrymi ocenami i zdziwią się kiedyś, że
jednak ich dziecko nie poradzi sobie na zagranicznej uczelni albo nie dostanie
pracy, jeśli wymagana jest znajomość języka obcego.

Inna rzecz, że sami rodzice też często nie są wykształceni, w końcu jeszcze 5
lub 10 (nie pamiętam dokładnie) lat temu w Turcji obowiązkowe było tylko 5
klas szkoły podstawowej. Przez to uchodzi na sucho tym szkołom prywatnym
jeszcze wiele innych rzeczy, ale na razie dosyć.

Udało mi się pomarudzić w jednej sprawie, ale chyba najpoważniejszej, bo te
machlojki przy ocenach są źródłem wielu innych problemów szkolnych.

Reszta może później, jak mnie znowu na marudy weźmie.

Nawet jak nikt nie będzie miał cierpliwości doczytać do końca, to przynajmniej
to z siebie wyrzuciłamwink
    • gunes20032001 Re: feryjny wątek edukacyjny 22.01.09, 23:38
      Przyznam sie,ze jestem w lekkim szoku po przeczytaniu twojego
      listu.Uwazalam ,ze system tutejszego szkolnictwa jest co najmniej
      nieodpowiedni.chociazby to,ze normalna szkola podstawowa i jej
      program nie wystarcza,aby dziecko dobrze wyksztalcic.Trzeba jeszcze
      biedaczysko posylac w sobote i niedziele na zajecia wyrownujace do
      dershane.To kiedy one maja odpoczac?!wcale juzsie nie dziwie
      ogolnokrajowym balaganem jesli tak wyglada tu nauczanie.
      do tego nauczyciel w szkole ma prawo przylozyc uczniowi inie jest to
      takie rzadkie.Ostatnio nauczyciel z Şanlıurfı skatowal
      dziewieciolatke na oczach klasy.
      przykro to pisac.moze znacie jakies osoby z oswiatyprywatnie,ktore
      walcza o dzieci a niezdziecmi?pomijajac falszowanie stopnismile
      • ahududum Re: feryjny wątek edukacyjny 23.01.09, 07:51
        Kiedy pracowalam w Pl w szkole publicznej numery z ocenami byly
        podobne - jesli wyniki testu odpowiadaly poziomowi klasy, a ten
        wysoki nie byl, zaczynala sie awantura o surowosc nauczyciela.

        Mnie zbulwersowalo osobiscie, kiedy dziewczynki znajomych przyniosly
        prace domowa z angielskiego - 'stresc "Romeo i Julie' Szekspira.
        Cala zabawa polegala na tym, ze dziewczynki nie znaly jeszcze czasu
        przeszlego (zalozylam wyrozumiale, ze nawet trudne slownictwo,mozna
        znalezc w slowniku. Toz to proszenie sie o sciagniecie tekstu bez
        czytania nawet z netu. Po prostu uczenie nieuczciwosci.

        U mnie na lekcji - ucze doroslych - pytanie, czy przyniesli
        uczniowie podrecznik wywolalo atak agresji. Poskarzyli sie na mnie,
        ze im kazalam ksiazke wyciagnac.

        Poza tym tzw. 'pomaganie koledze' - za nic w swiecie nie rozumieja,
        ze przeszkadzaja koledze w nauce,gdy tlumacza za niego.

        Co dziwne doswiadczeni nauczyciele rozumuja podobnie jak uczniowie.
        • ahududum Re: feryjny wątek edukacyjny 23.01.09, 07:53
          Tylko 1 paragraf poprzedniego postu odnosi sie do PL, reszta jest o
          TR. Chyba jeszcze spie...
          • ariffe Re: feryjny wątek edukacyjny 23.01.09, 08:28
            Matko jedyna jestem w szoku,mój partner chce jeszcze w tym roku
            wrócić do Turcji,oczywiście z całą rodziną.Mamy 2 letnią córeczkę,po
            przeczytaniu waszych postów niewyobrazam sobie jej edukacji w tym
            kraju.No to teraz mam mętlik w głowie.
            • agata.wielgolaska Re: feryjny wątek edukacyjny 23.01.09, 10:53
              to ja tez wtrace cos niemilego.. smile

              zastanawiam sie, ktore tureckie prywatne podstawowki naleza do
              tych "dobrych", jesli jedna z najbardziej znanych i "renomowanych"
              szkol ma fatalny program nauczania angielskiego (o innych
              przedmiotach nie moge sie wypowiadac), zatrudnia nauczycieli,
              ktorych angielski pozostawia WIELE do zyczenia, a system
              oceniania... tu sytuacja wyglada dokladnie tak, jak napisala autorka
              wpisu.

              ciekawostka: przez dwa tygodnie przed feriami zimowymi
              przeprowadzane sa egzaminy, z ktorych stopnie wywalane sa i tak do
              kosza, bo uczniowie dostac musza... minimum 95% (w zaleznosci od
              klasy - w tych lepszych prog jest nizszy, bo uczniowie i tak zalicza
              przedmiot ze swoich ocen czastkowych..).

              o waleniu stolem w podloge, biciem ksiazkami po glowach nawet nie
              wspomne (oszczedze bardziej radykalnych opisow..)

              sporej czesci rodzicow zalezy jednak glownie na ladnym swiadectwie.
              jesli wysylaja dzieci do tak drogiej szloly, ze znalezieniem pracy
              dla swojej pociechy pewnie nie beda miec problemu.. (ojcowie
              wiekszosci tych dzieci maja wlasne firmy)
        • olgalami Re: feryjny wątek edukacyjny 23.01.09, 10:11
          Oczywiscie w Polsce z ocenami czastkowymi czy semestralnymi tez
          mozna dyskutowac, bo one zaleza w jakis sposob od surowosci czy
          widzimisie nauczyciela - mozna kombinowac przy ocenach, zeby ucznia
          zmotywowac/ zachecic do nauki/ przypodobac sie uczniom czy rodzicom,
          ale te oceny i swiadectwo maja ograniczone znaczenie i wplyw.
          Koniec koncow i tak bedzie matura, na ktora mozna narzekac tez, ale
          przynajmniej jest jednakowa dla wszystkich i sprawdzana przez kogos
          obcego, wiec nie ma tu pola do nieuczciwosci, ile sie ktos nauczyl,
          tyle dostanie.
          • gone2chile Re: feryjny wątek edukacyjny 23.01.09, 12:13
            No tak, ale w Polsce nigdy nie spotakalam sie ze stawianiem 5 kompletnym tumanom, jesli maja 5 z innych przedmiotow. Sama mialam zawsze problem z fizyka (choc dobre oceny z innych przedmiotow) i w ogolniaku moja wychowawczyni zdolala jedynie przekonac nauczycielke do postawienia mi 2, zebym chociaz zdala do nastepnej klasysmile Musialam jej jednak obiecac, ze matury z fizyki nigdy nie wybiore...wink
      • grazynanowa Re: feryjny wątek edukacyjny 23.01.09, 10:53
        Nie jestem zaskoczona,wlasnie takie mialam obawy,poziom edukacji w
        Turcji nie nalezy do najwyzszych i te ilosci dzieci w szkolach!
        jestem przerazona !!! nasze dziecko idzie za dwa lata do szkoly.
    • kiranna Re: feryjny wątek edukacyjny 23.01.09, 13:18
      Z nieba mi spadlas z tym tematem, Olgalami smile Z gory przepraszam ze
      post napisalam dluuugi, ale moj syn od wrzesnia
      idzie do podstawowki i mam ogromny dylemat gdzie go poslac uncertain
      Rozwazalismy nawet powrot do PL, jednak w tej chwili to byloby zbyt
      duze wyzwanie dla nas, a zwlaszcza dla dziecka, ktore jednak lepiej
      porozumiewa sie po turecku niz polsku.

      Musze wybrac w ciagu kilku miesiecy miedzy panstwowa podst. a
      prywatnym college. W moich okolicach sa oddzialy kilku b.znanych
      prywatnych szkol oraz 2 dobre panstwowki, nowe, w
      tym jedna pilotazowa z 25 uczniami w klasie oddana do uzytku w
      zeszlym roku, wiec biore je po uwage.

      Rozmawiam z kim sie da na ten temat i zauwazylam na przykladzie
      swoich znajomych i sasiadow, ze prywatne szkoly wybieraja rodzice:
      po 1) ktorych stac na to - w mojej dzielnicy ceny wahaja sie w
      granicach 15-22 tys USD/rok i na tym sie nie konczy, np. basen
      dodatkowe 400 TL/mies.
      po 2) ktorzy czesto posiadaja kiepskie wyksztalcenie, ale maja
      pieniadze i chca dla swojego dziecka lepszej edukacji niz sami
      mieli, wierzac ze za pieniadze mozna kupic wszystko w razie gdyby
      dziecie nie bylo zbyt lotne, z ocenami wlacznie wink Bardzo czesto
      uczniowie takich szkol dostaja sie potem tylko na prywatne uniwerki,
      o panstwowych moga zapomniec - o tym ostatnio poinformowala mnie
      starsza pani pedagog w przedszkolu syna, gdy mowilam o swoich
      rozterkach i powiedziala jasno: "TYLKO panstwowa!".
      po 3) nowobogaccy, glownie wlasciciele prywatnych firm, ktorzy
      staraja sie za wszelka cene nalezec do tzw. sosyete - i tych
      ostatnich boje sie najbardziej. Nie chce zeby moje dziecko
      wyroslo na snoba albo zeby zniszczono mu psychike, bo na wakacje
      jedzie do Polski do dziadkow, a nie na Karaiby sad Mam znajoma, ktora
      rezygnujac z wielu rzeczy wyslala corke do Bahçeşehir Koleji (22 tys
      dol. za rok, czyli ok 60 tys zl, czyli drozej niz Oxford sad) i ktora
      teraz tego zaluje. Jej dziecko jest "najbiedniejsze" w klasie i
      musieli z mezem mocno zacisnac pasa, by zmienic samochod na lepszy,
      gdyz dzieciaki juz zaczely licytacje - wiekszosc matek podjezdza
      jeepami, my mieszkamy w willi, itp sad Dziewczynka ma dopiero 10 lat,
      co bedzie za lat pare?
      po 4) ci, ktorzy dbaja o komfort nauki - chca by w klasie bylo
      najwyzej 20-25 uczniow, by klasy byly lepiej wyposazone w pomoce
      naukowe, by wykladano obowiazkowo jezyk obcy oarz by nauczyciele nie
      byli sfrustrowani slabymi zarobkami, odbijajac sobie na dziecku - to
      akurat jest dla mnie zrozumiale i w moim odczuciu jest jednym z
      nielicznych powodow, dla ktorych bralabym pod uwage szkole prywatna.

      Po rozmowach ze znajomymi rodzicami (sasiedzi i z przedszkola, wiec
      zaznaczam, ze mowie o swojej "europejskiej" dzielnicy, nie ogolnie o
      Turcji) na panstwowe zdecydowali sie i jest to chyba wiekszosc moich
      znajomych:
      po 1) ci, ktorzy sami pokonczyli panstwowe szkoly i dostali sie na
      panstwowe uniwerki w TR albo za granica,
      po 2) pracuja na dobrych stanowiskach w firmach i w sumie stac ich
      byloby na szkoly prywatne z nieco nizszej polki, ale nigdy nic nie
      wiadomo co przyniesie przyszlosc, poza tym maja w miare zdrowy
      stosunek do pieniadza i za to ich cenie smile
      po 3) chca, by dziecko nauczylo sie czegos i samo zapracowalo na
      oceny, a nie traktowane bylo jak kura znoszaca zlote jaja dla szkoly
      i przeciagane z klasy do klasy za uszy.
      po 4) nie chca, by ich dziecko uczylo sie w szkole z dziecmi
      problematycznymi i zmanierowanymi, ale trzymanymi ze wzgledu na
      wysokie czesne, jakie placa ich rodzice w szkole prywatnej, a takich
      dzieci jest tam dosc sporo. W niektorych rodzinach wysoki stan konta
      jest odwrotnie proporcjonalny do kultury bycia i to w TR jest duzym
      problemem wszedzie sad
      po 5) biora pod uwage, ze metody wychowawcze panstwowych nauczycieli
      moga czasem budzic niepokoj, ale cos za cos i dziecko jest lepiej
      przygotowane do zycia. İ tu moje nerwy zaczynaja nieco szwankowac,
      bo nie wiem jak zareagowalabym, gdybym dowiedziala sie, ze syn
      dostaje ksiazka po glowie sad Na szczescie znajomi ci pocieszaja
      mnie, ze takie sytuacje zdarzaja sie sporadycznie i zazwyczaj w
      dzielnicach, gdzie dzieci sa wychowywane przez ulice czy
      niepismiennych rodzicow i trudno nad nimi zapanowac oraz tam gdzie w
      klasach zdarza sie 60 uczniow, a nawet 100 (!!!) O takich
      przypadkach w szkolach panstw., gdzie chodza dzieci moich znajomych
      nie slyszano, bo bylaby afera. Nie wiem czy to prawda czy nie chca
      mnie po prostu straszyc?

      Oprocz tego w TR sa jeszcze renomowane szkoly polprywatne (nie wiem
      dokladnie jak to nazwac) albo prowadzone przez fundacje, ktore maja
      wysokie czesne, ale organizuja co roku loterie dla wszystkich
      dzieci z danego rocznika lub egzaminy wstepne na 10-20 bezplatnych
      miejsc. Niestety, dostac sie tam jest naprawde trudno i decyduje
      slepy los, ale sprobowac zawsze warto. W niektorych wysokie wpisowe
      (nawet i 2 tys dol.) nie jest zwracane, nawet jesli dziecko sie nie
      dostanie i zasila kase fundacji.

      W prywatnych szkolach jest system stypendialny dla najlepszych
      uczniow, co ogranicza wydatki, za to dziecko takie jest chodzaca
      reklama szkoly, ale w swietle tego co napisalyscie mam podejrzenia
      czy rzeczywiscie najlepsi uczniowie je dostaja, a nie znajomi
      krolika wink
      Chociaz, w rodzinie meza w tym roku jeden chlopiec dostal
      sie do dobrego liceum panstw. w İST, ale z powodu bledu
      nauczycielki, ktora zapomniala wpisac go na liste czy cos w tym
      stylu, na jego miejsce wskoczylo inne dziecko. Zeby nie skrzywdzic
      tamtego dziecka, bo trzeba by je usunac ze szkoly, naszemu kuzynowi
      zaproponowano bezplatna nauke w liceum prywatnym. Rodzice zgodzili
      sie, ale mowili mi, ze nie stac ich bylo na wykupienie ksiazek do
      nauki, z ktorych jedna kosztowala 150 TL i zlozyli sie na to
      czesciowo rodzice innych dzieci z klasy. To byl mily gest smile

      A propos zawyzania ocen - niestety, edukacja w Turcji to jest
      regularny przemysl sad i dershane czy prywatne szkoly kosztuja duzo
      pieniedzy, wiec by przyciagnac klientow reklamuja sie nazwiskami
      swoich najlepszych uczniow z podana punktacja za nauke i tym gdzie
      sie pozniej dostali, wiec w ich interesie lezy, by miec takich
      prymusow jak najwiecej.
      Nie rozgryzlam (jeszcze wink) systemu szkolnictwa tutaj i mam pytanie
      do bardziej zorientowanych, czy ta punktacja odnosi sie do ogolnych
      standartow albo panstwowych ezaminow, czy po prostu wzieta jest z
      sufitu? Rozum podpowiada, ze to pierwsze, ale w Turcji wszystko
      mozliwe, jesli w gre wchodza pieniadze wink

      Najgorsze jest to, ze dzieci w tym systemie edukacji sa oblozone
      nauka chyba nawet wiecej niz w PL, a poziom nizszy (ale w UK czy USA
      poziom tez do najwyzszych nie nalezy, badzmy sprawiedliwi). Do tego
      dochodza te zajecia wyrownawcze i przygotowawcze do egzaminow,
      oczywiscie prywatnie (u nas koszt ok 1000 TL) w specjalnych
      placowkach, ktore sa prowadzone czesto przez !uwaga! nauczycieli ze
      szkol panstwowych. Tych samych, ktorzy jeszcze niedawno sami nie
      radzili sobie z nauczaniem mlodziezy na lekcjach, ale domyslam sie,
      ze to problem m.in. przeludnionych klas, a nie ich zlej woli czy
      braku wiedzy wink Niemniej Min. Ed. juz w zeszlym roku zapowiadalo, ze
      cos trzeba z tym fantem zrobic, bo to nie jest etyczne i stwarza
      pole do naduzyc - niskie pensje w szkolach panstwowych, a potem
      praca w prywatnym dersahe z tymi samymi uczniami za pieniadze.


      Piszcie jeszcze, dziewczyny, jak edukacja prywatna wyglada od
      podszewki w TR, a moze ktos odezwlaby sie, kto sam ma dziecko w
      szkole - panstwowej lub prywatnej? Bo mi ten temat sen z oczu
      spedza sad
      • kateoz Re: feryjny wątek edukacyjny 24.01.09, 07:11
        Witam
        Tak sie sklada ,ze ja tez jestem z branzy nauczycielskiej i
        dotychczas uczylam w trzech szkolach prywatnych w trzech roznych
        krajach.(niestety nie w Turcji)
        Ale...moge powiedziec co zauwazylam podobnego w tych szkolach...
        to nauczyciel dostosowuje sie do ucznia a nie uczen do nauczyciela!
        Dla szkol prywatnych uczen czy nam sie to podoba czy nie jest kura
        znoszaca zlote jajka na ktorego trzeba chuchac i dmuchac. Nie raz
        musialam naciagac oceny.Uzerac sie z nadetymi uczniami, ktorzy nie
        przyjmowli zadnej nawet najmniejszej krytyki.A i czesto zdarzalo
        sie, ze rodzice przychodzili do mnie z pretesjami za zbyt niske
        oceny lub za zbyt duzo zadan domowych itp.
        Nie wyobrazam sobie abym mogla jakiekolwiek dziecko uderzyc.(nie to
        zebym chciala : ) ).Tu trzeba bylo
        delikatnie,umiejetnie,przemytem,na wesolo wiedze przekazywac.Liczyc
        sie z kazdym slowem,przymykac oko na wszystko aby dojnej krowy
        niczym nie urazic i nie narazic sie szefostwu.
        Nie wiem jak jest w Turcji,ale mysle ze wspolna cecha szkol
        prywatnych jest fakt iz nierzadko sa tam dzieci
        rozkapryszone,leniwe,a i czesto bywa, ze poprostu malo zdolne.
        Ja mialam w szkole rozne dzieci.Byly malo zdolne ale
        ambitne,utalentowane ale leniwe,nieutalentowane i leniwe oraz zdolne
        i ambitne.Musialam traktowac je indywidualnie i kazdemu dobierac
        indywidualny program i sposob przekazu.
        Oczekiwania rodzicow od szkol prywatnych sa takie,ze dziecko ma sie
        uczyc dobrze tzn ma miec piatki bo przeciez placa kupe kasy wiec
        wymagaja.Czesto czulam, ze krzywdze naprawde ambitne,starajace sie
        dzieci dajac im ta sama piatke co innym leniwym albo mniej zdolnym
        dzieciom.z tego wniosek taki ze piatka w szkole prywatnej moze byc
        zasluzona piatka jak i nic niewarta.Taki urok prywatnych szkol.
        Pomine fakt, ze licytowanie sie wsrod dzieci kto jest bogatszy,gdzie
        mieszka,gdzie spedza wakacje i jakim samochodem rodzice jezdza jest
        tu najnormalnejsza norma.Zreszta wiele mozna sie o dzieciach dowiec
        rozmawiajac z ich rodzicami choc czasami mozna sie zaskoczyc i
        pozytywnie i negatywnie.
        Uczac w szkolach prywatnych zawsze powtarzalam sobie w duchu ze
        swojego dziecka do takiego zaklamania nigdy nie posle ale nie wiem
        co zrobie jak stane przez takim faktem bo:
        Szkoly prywatne sa zadbanymi szkolami.Klasy sa piekne,przytulne i
        dobrze wyposazone.Ja jako nauczyciel nie moglam narzekac.Mialam
        komputer z internetem do dyspozycji oraz wiele innych przedmiotow
        ulatwiajacych nauke ktorych w panstwowych szkolach nie ma.Szkole
        stac na doksztalcajace wycieczki do muzeow,teatrow,fabryk
        produkcyjnych,koncertow itp.poza tym jest tez duzo aktrakcji poza
        lekcyjnych ,sportowych -tenis,plywanie,jazdy konno,muzycznych-gra na
        instrumencie,wystepy solowe oraz w grupach,spiew,artystycznych -
        malowanie ,rzezbienie,gimnastyka,balet.Oczywicie za wszystko trzeba
        dodatkowo placic, ale sa na to specjalnie przystosowane
        pomieszczenia z pelnych wyposazeniem z wyspecjalizowanymi
        nauczycielami.
        Jeszcze raz powtrzam, ze nie wiem jak jest w Turcji chociaz jak
        napisala watkotworczyni widac wyraznie ze w szkolach panstwowych tez
        sa machlojki z ocenami wiec moze w powyzszej sytuacji jesli
        rzeczywiscie byloby mnie stac poslalabym dziecko do prywatnej szkoly.
        Narazie jednak nie musze sie tym glowic bo w najblizszych latach nie
        bede musiala takiej dycyzji podejmowac a do tego czasu kiedy bede
        musiala cos decydowac moze sie co nie co w szkolnictwie zmieni : )
        • bodum Re: feryjny wątek edukacyjny 25.01.09, 11:06
          ja wybrałabym najlepszą z państwowych, ale to już indywidualna
          kwestia. Ale nie zgłębiłam jeszcze jak wygląda system edukacji? ile
          lat i w jakim wieku na co?
    • olgalami Re: feryjny wątek edukacyjny 28.01.09, 14:59

      Mogłoby sie wydawać, że liczba 20-25 uczniów w klasie zapewnia komfort, ale
      wystarczy, że znajdzie się 3-4 słabych, znudzonych i do tego gadatliwych, to
      reszta i tak niewiele skorzysta – a na tę 4 nie ma sposobu (o tym - dalej). Na
      początku pracy wydawało mi się, że tylko ja mam problemy z dyscypliną, ale po
      rozmowach z innymi nauczycielami, gdy okazuje się, że oni również tracą nawet do
      25 minut (na 40 całej lekcji), na uspokajanie gawiedzi, a na konferencjach
      słyszę imiona problemowych uczniów powtarzane przez prawie wszystkich uczących,
      to wiem, że oni już się przyzwyczaili, dlatego o tym tyle nie mówią na
      przerwach, po prostu standardem jest, że efektywna jest niewielka część lekcji.

      Rodzice są w niewielkim stopniu informowani o tym, jak wygląda dyscyplina w
      klasie ich dziecka. Nawet gdy rozmawiamy z rodzicami dzieci, które rozbijają nam
      całe lekcje, to absolutnie nie wolno nam tego tak prosto z mostu zakomunikować,
      obowiązują eufemizmy, tak żeby nikogo nie urazić i żeby powiedzieć to, co rodzic
      jest w stanie przyjąć do wiadomości. Rodzice dzieci grzecznych i pracujących też
      się nie dowiadują, że ich dziecko mniej pracuje przez innych, bo przecież
      dlaczego mam mówic o innych za ich plecami. W rezultacie wygląda na to, że nie
      ma problemu. Same dzieci nie maja pojęcia, ile tracą z lekcji z powodu
      niewłaściwego zachowania innych osób w grupie – inni nauczyciele mówią, że taka
      świadomość przychodzi im w 10-11 klasie. Dla przykładu uczę dwie siódme klasy i
      w jednej z nich zawsze robię “półtora lekcji” w porównaniu z tą drugą –
      właściwie z powodu dwóch uczniów, jesli ich nie ma, to tempo lekcji jest
      porównywalne! Jedna z klas 4 jest tak przerażająca, że nauczycielka angielskiego
      chce lekcje z nimi tylko przetrwać, na lekcji jest z nią wychowawczyni dla
      wsparcia i do legendy przeszedł dzień z historii tej klasy, w zeszłym roku mieli
      aż trzy osoby na jednej lekcji angielskiego – anglistkę, wychowawczynię i
      dyrektora, a klasa i tak robiła, co chciała. Dziwne, że nie rozwiążą tej klasy,
      skoro już są takie problemy, ale rodzice płacą i może nawet nie wiedzą, co się
      dzieje...

      Dla sprawiedliwości – w szkołach prywatnych nie jest do końca tak, że wszystko
      uchodzi, z naszej podobno jeden uczeń w zeszłym roku za coś wyleciał. Jest
      system stopniowania kar – najpierw wzywa sie rodziców do szkoły (tylko znowu te
      eufemizmy obowiązują...), potem są jakieś listy z upomnieniem i po takich trzech
      listach chyba się wylatuje.

      Nauczyciele w mojej prywatnej szkole bardzo chwalą sobie uczniów, którzy
      przychodzą do nas ze szkół państwowych (często dochodzą po 5 klasie, czasami
      wcześniej/ póżniej) – za dobre sprawowanie i szacunek do uczących. Poza tym
      zdarza się, że są to uczniowie bardzo dobrzy w nauce, a nawet ci rankingowi.
      Tacy dobrzy uczniowie dochodzą też do nas z innych szkół prywatnych uznawanych
      za gorsze (nasza jest średnia). To by pokazywało, że jak dziecko ma się uczyć
      dobrze, to nie przeszkodzi mu w tym ani szkoła państwowa ani “gorsza” prywatna.

      Jeśli chodzi o “książką po głowie” - kary cielesne są od jakiegoś czasu
      zabronione w Turcji i ciekawe, jak zareagowałaby dyrekcja w państwówce, gdyby
      się okazało, że jakiś nauczyciel jednak się zapomniał. Słyszałam jednak o
      koledze obcokrajowcu z innej szkoły prywatnej, że nie radzi sobie z dyscypliną w
      klasach ósmych i regularnie rzuca w uczniów książkami, a ostatnio nawet
      stolikiem – nie wiem, czy rzuca w powietrze, czy konkretnie w uczniów, czy
      trafia, i ile w tym anegdoty, a ile prawdy przede wszystkim. Podobno nawet
      nagrał lekcję z nimi, żeby pokazać dyrekcji, jak źle się zachowują (a filmowanie
      i robienie zdjęć w klasach jest też zabronione).

      Słyszałam też, że rodzice tureccy posyłają dzieci do szkół prywatnych ze względu
      na język obcy – jak jest, nie wiem, rodziców nie pytałam, ale z rozmów z
      nauczycielami i z konferencji wynika, że oprócz zajęć z jezyka inne różnice
      rzeczywiście mogą być nieistotne. W naszej szkole dzieciaki mają 8 godzin
      tygodniowo, 4 z tureckim nauczycielem, a 4 z obcokrajowcem. W szkołach
      państwowych jest chyba tego o połowę mniej, w dodatku nie od początku nauki –
      dlatego, jak mamy ucznia, który doszedł do nas z państwówki i jest bardzo dobry
      ze wszystkiego, a tylko dobry z angielskiego, to podrasowujemy jego egzaminy.

      Na konferencjach dyrekcja pokazuje nam czasami tabelki z wynikami uczniów z SBS
      z różnych przedmiotów, nasi uczniowie kontra inne szkoły – i wychodzi na to, że
      najbardziej przodujemy w angielskim, tu się najbardziej chwali wynikami, reszta
      – porównywalna. Nie ma się czemu dziwić – te egzaminy sa opracowywane wg
      programu i ilości godzin w państwówkach, żeby oni pozdawali, dla naszych uczniów
      angielski SBS jest stosunkowo łatwy, tak ogólnie.

      A teraz ciekawostki – kiedyś poprosiłam uczniów klas ósmych, żeby mi zrobili
      listę, kto ile uczył się tego angielskiego. Najbardziej problematyczni
      uczniowie, z którymi nie da się po angielsku w ogóle pogadać (bo nawet jak mi
      chcą śmieszną anegdotę z życia szkolnego opowiedzieć, to się okazuje, że nie
      znają słów podstawowych: dziecko, potem, czekać...), uczyli się angielskiego u
      nas od przedszkolaka! No właśnie – nie we wszystkich klasach te lekcje są
      efektywne ze wzlędu na dyscyplinę i świadomość, nawet dobrych uczniów, że
      egzamin jest łatwy, uczą się tylko ci, którzy lubią ten przedmiot i których
      poziom angielskiego odpowiada poziomowi podręcznika na przykład.

      Inne powody mimo wszystko słabego poziomu językowego w niektórych szkołach
      prywatnych:
      na zajęcia z języka klasa nie jest dzielona na pół, tureccy rodzice płacą ładne
      sumki za te szkoły, a nie wiedzą, że optymalna ilość osób na zajęciach z języka
      to 12 osób, do głowy im nie przyjdzie, żeby tego wymagać!
      podręczniki są wybierane nie przez nauczycieli uczących, tylko przez osobę,
      która nie ma styczności z uczniami, a więc nie ma też pojęcia o prawdziwym
      poziomie językowym klasy. Może myślą, że jak uczeń, który jest false beginner
      przerobi książkę intermediate, to się coś nauczy – a nie nauczy się nic, bo mam
      takich po pół klasy, oni po prostu nie maja pojęcia, co robimy i dlaczego,
      ożywiają się przy grach, ale tylko, żeby się powygłupiać, bo i tak nie wiedzą, o
      co chodzi, pod koniec roku dalej będą false beginners, a w przyszłym roku
      dostaną jeszcze trudniejszą książkę.

      Nie widzę tu czegoś takiego jak traktowanie indywidualne ucznia – w przeciwnym
      wypadku nie byłoby powyższego. Wręcz przeciwnie – jest nacisk na traktowanie
      wszystkich tak samo i robienie wszystkiego tak samo, bo jak nie, to mamy na
      głowie zazdrosnych rodziców. Rodzice skarżą się, jeśli w równoległej klasie pani
      dała uczniom taką kserówkę, a naszym nie, czyli może tamta klasa jest lepiej
      przygotowana do egzaminów, w równoległej klasie dzieci wykonały taka ozdobę na
      święta, a w naszej nie, w 5A mają tablicę z wypracowaniami dzieci, a w 5B nie.
      Dlatego wszystkie materiały przygotowywane sa wspólnie i nawet jak w zeszłym
      roku klasy były podzielone na angielskim wg stopnia zaawansowania języka, to i
      tak wszystkie grupy miały tę samą książkę! W tym roku w przedszkolu dzieci nie
      przygotują chyba przedstawienia na koniec roku, bo wszystkie dzieci musiałaby
      brać w tym udział, żeby nikogo nie wyróżnić, i panie przedszkolanki nie dadzą
      rady przygotowac czegoś na taką skalę. Zajęcia pozalekcyjne może i rozwijają
      zainteresowania dziecka, ale czy naprawdę nie można znaleźć zajęć z siatkóki czy
      gry na gitarze poza szkołą?

      Być może gdyby dziecko uczyło sie w podstawówce i brało prywatne lekcje z
      języka, to wyszłoby na to samo. Nikt też nie broni rodzicom złożyć się i kupić
      kolorowe ksero, toner, papier, parę komputerów, i tak chyba będzie taniej niż
      czesne.

      Czy nauczyciele w prywatnych są mniej sfrustrowani? Wątpię, że zarabiają o wiele
      więcej niż w państwowej szk
      • piccola.it Re: feryjny wątek edukacyjny 24.02.09, 13:30
        http://dziecko.onet.pl/21776,0,41,ktora_szkola_jest_lepsza,1,artykul.html
        • kiranna Re: feryjny wątek edukacyjny 27.02.09, 23:09
          piccola.it napisała:

          > [url]
          dziecko.onet.pl/21776,0,41,ktora_szkola_jest_lepsza,1,artykul.html[
          > /url]

          bardzo ciekawy artykul, okazuje sie ze podobne problemy sa i tu i tu
          w szkolnictwie, tylko cennik w Polsce znacznie nizszy niz w Turcji
          (przynajmniej w moich okolicach ceny maja z kosmosu sad)

          p.s. czy to u mnie sa jakies czary mary, czy wy tez nie widzicie
          aktywnego linka w poscie piccoli? wiem, ze byl na pewno, bo
          widzialam go jeszcze kilka dni temu, a teraz zniknal 8) moze to
          zemsta GW na konkurencji wink
          • piccola.it Re: feryjny wątek edukacyjny 28.02.09, 00:04
            faktycznie... czary mary... zniknal... 8) a wiec zamieszczam jeszcze raz...
            jesli i tym razem zniknie to znaczy ze to nie przypadek...

            dziecko.onet.pl/21776,0,41,ktora_szkola_jest_lepsza,1,artykul.html
            • aylin34 Re: feryjny wątek edukacyjny 28.02.09, 10:37
              No i zniknal.
            • kiranna Re: feryjny wątek edukacyjny 28.02.09, 11:40
              sprobuje stara metoda bez html wink moze tym razem sie uda:

              dziecko.onet.pl/21776,0,41,ktora_szkola_jest_lepsza,1,artykul.html
Pełna wersja