Życie w Turcji na kocią lapę bądź...sama :)

13.06.09, 21:48
Tak sobie przeglądam forum i widzę same mężatki, wątki przedślubne, ślubne i
poślubne i nasuwa mi się pytanie: czy są na forum dziewczyny, które żyją w
Turcji na stale ot tak dla przyjemności, same bez mężczyzny Turka, bądź też
żyją z Turkiem na kocia łapę? Teoria mówi, że Turcy wręcz rwa się do ślubu i
traktują to jak prawdziwa misję do spełnienia wink Ja jednak znam takich, którzy
zarzekają się, że nigdy się nie ożenią smile Wiem, że generalnie życie bez ślubu
w Turcji nie jest mile widziane. A jak to jest w praktyce? czy są na forum
dziewczyny, które z rożnych względów nie mogą czy nie chcą wziąć ślubu i
mieszkają w Turcji ze swoim wybrankiem mimo to? A może znacie takie przypadki?
Jak zapatrują się na to Wasi mężczyźni? Czy akceptują taką sytuację jako
jedynie czasową czy też może im to nie przeszkadza? Bo jak to widza ich
ewentualni rodzice to mogę sobie wyobrazić smile
Mój facet np. mówi, że ślub nie jest mu potrzebny do szczęścia, że jest to
niejako dla rodziny, bo jego rodzice nie wyobrażają sobie żeby mógł z kimś
mieszkać na stale bez ślubu. Ale tak naprawdę wydaje mi się, że on też sobie
tego nie wyobrażawink Po prostu kultura i wychowanie nie dopuszczają takiego
modelu życia. Życie bez ślubu postrzegane jest jako coś nienormalnego bo niby
czemu by się nie pobrać...skoro można się pobrać wink Wydaje mi się, że
Turczynka też raczej nie zaakceptowałaby takiej opcji bo Turczynki jak wiadomo
muszą mieć wszystko na papierze i zapisane na nie big_grin

Jak postrzegana jest samotna yabanci żyjąca w Turcji bez opieki mężczyzny?
(poza tym, że pewnie jest obiektem nieustającej adoracji hihi)

Ciekawa jestem jak to jest u innych forumowiczek i co o tym sądzicie..smile
    • ahududum Re: Życie w Turcji na kocią lapę bądź...sama :) 14.06.09, 08:18
      Niech yabanci nie zamieszkuje lepiej sama-sama, bo bedzie miala
      problem z watpilwej jakosci adoracja i obserwacjami pod katem
      uprawiania tzw. zawodu.

      Ze wszystkiego mozna wybrnac jednak i tu mozna zasunac, ze jest sie
      zareczona i sie kulture poznaje lub ze przyszly maz musi pracowac,
      tam gdzie pracuje i nie moze zmienic pracy lub w przypadku
      urzednikow panstwowych uzyskac przeniesienia sluzbowego. Moze byc
      tez tak, ze masz jakis tam znajomych, najlepiej rodzine ukochanego i
      oni Cie pilnuja, wiec reszcie wara od Ciebie.

      Mozesz miec wspollokatorke i wtedy wszystko miesci sie w normie.
      Jesli pracujesz z dziewczynami, nie jest trudnym zdobycie
      wspolokatorki.

      Z rodzina jest juz gorzej i jesli zaakceptuja taki stan rzeczy, to
      jako czasowy i tu bym o lawirowanie prosila chlopa. Chlopy tez
      raczej chca sie zenic, zeby 'love' do Polski nie uciekla - bo to
      straszne jest jak, kto kogo opusci.

      Osoba niezamezna moze miec tzw. jazdy wizowe - to jest duzy problem
      ja sie w yabancilar subesi jakis esek trafi lub kandydat na sultana.
      Ze nie odroznaja narodowosci polskiej od rosyjskiej, skutkuje to
      podejrzeniami.


      Jesli sie mieszka z facetem, wprowadza sie do mieszkania i tyltuje
      nawzajem mezem i zona oraz dba o nieflirtowanie z innymi
      ezgemplarzami plci przeciwnej. Wtedy yabanci gelin jest
      unieszkodliwiona - jesli jest zareczona zreszta tez, wiec dluzo
      glupot z obawami o mezow i niemezow odpada. Nalezy trabic wkolo o
      narzeczonym i mezu - jak sie mieszka razem, ten wariant jest lepszy.
      w przypadku czestych wizyt - wariant 1 jest prawdopodobniejszy.

      Zarowno cudzoziemka jak i para nieslubna moga miec problem z
      wynajeciem mieszkania, ale to chlopa robota i do przeskoczenia.

      Tak to wyglada w Diyarbakir przynajmniej.
      • agakon1 Re: Życie w Turcji na kocią lapę bądź...sama :) 14.06.09, 10:27
        Hej, ja mieszkalam bez slubu z moim mezem 3 lata z czego prawie 2 w Istanbule. w
        tym czasie wielokrotnie odwiedzalismy jego rodzicow i oni nas, nigdy nie mowili
        slowa o slubie ani, ze nasza sytuacja jest "nienormalna". Gdy rok temu
        oswiadczylismy ze wyjezdzamy do polski sie pobrac byli zaskoczeni (mile) i
        skomentowali to tak: my myslelismy, ze wy jestescie taka nowoczesna para, ktora
        sie nigdy nie pobierzesmile a pobralismy sie tak naprawde z bardzo prozaicznego
        powodu ( zadnemu z nas na papierku nie zalezalo) bardzo duzo podrozujemy i
        latwiejsze oraz tansze jest teraz zalatwianie wizy dla mojego faceta smile Na
        policji nie mielismy klopotow przez te 1,5 roku ikamet dostalam bez problemu,
        przedluzalam go w tym czasie 2 razy (sama to robilam bez asysty chlopaka) i moze
        mialam szczescie, ale jedyne co ich interesowalo to stan mojego konta

        znam dziewczyny mieszkajace same, nic zlego ich nie spotkalo, co wiecej moja
        kolezanke Rumunke sasiedzi uwielbiaja, a mieszka w Hasanpasa. w tym samym
        budynku mieszka Kanadyjka rowniez samotna. Znalam tez pare Amerykanek
        mieszkajacych samotnie. Nigdy nic negatywnego z tym zwiazanego nie slyszalam.
        Ludzie raczej starali sie im pomoc, wiekszosc moich znajomych to nauczycielki
        bardzo czesto ucza dzieci swoich sasiadow,a co za tym idzie potem wszystkich ich
        znajomych i rodziny wink

        I na koniec znam rowniez tureckie pary zyjace latami na "kocia lape" w
        niektorych przypadkach rodziny nic nie maja przeciwko(w koncu sa to ludzie
        dorosli, zarabiajacy, niezalezni), ale znam tez przypadki, gdzie rodzice sa
        latami oklamywani i tego nawet nie zamierzam komentowac, bo uwazam ze jest to chore.
        • grazynanowa Re: Życie w Turcji na kocią lapę bądź...sama :) 14.06.09, 11:40
          My bylismy bez slubu jeszcze dluzej... prawie 7 lat i przez caly ten
          czas mieszkalismy razem w Turcji ,nam podobnie jak agakon ,nie
          zalezalo na papierku .Slub wzielismy bardziej, ze wzgledu na nasza
          coreczke .Wielu naszych znajomych do tej pory nie wie ,ze jestesmy
          po slubie smile bo ja np.pozostalam przy swoim nazwisku.Jedynym
          uciazeniem bylo i jeszcze jest ...placenie za Ikamet ,chociaz ja i
          tak mialam obawy, co do przyjecia obywatelstwa tureckiego (zostalam
          zle poinformowana w konsulacie),ale teraz ,dzieki forum smile
          zdecydowalam ,ze tez poprosze o takowe smileTo tak w skrocie o nas...
          najwazniejsze!!! nadal jestesmy szczesliwi ,mimo, ze juz po slubie big_grin
          • maviboncuk Re: Życie w Turcji na kocią lapę bądź...sama :) 14.06.09, 19:10
            Czasami dziwią mnie pytania tutaj zadawane. I jednoczesnie wkurzuja.
            Dlatego glownie ze my same powtarzamy i utrwalamy przez to
            stereotypy. Od kazdej reguly sa wyjatki. Turcja jaka ja znam jest
            raczej eurepejska i pewnie dlatego nie widze duzych roznic m.in w
            postrzeganiu zwiazkow wolnych. Ale pewnie sa osoby religijne, ktore
            nigdy nie dopuszcza do zwiazku bez slubu. Ale tutaj uwazam, ze bez
            wzgledu na religie (katolik/muzulmanin) i bez wzgledu na miejsce
            (Istanbul, Warszawa) tacy ludzie nie stana sie konkubentami bo po
            prostu jest to wbrew im przekonaniom.

            A czy dziewczyna moze mieszkac sama? a dlaczego nie moze? znam 2
            dziewczyny zachustowane ktore mieszkaly samodzielnie (wynajmujac
            mieszkanie w IST) (jadna juz zamezna, a druga nadal singielka)
            Jak tylko ludzie maja zdrowe podejscie do zycia to wszystko jest ok.
            A to co ludzie powiedza to juz zepelnie inny temat ...
            • bela01 Re: Życie w Turcji na kocią lapę bądź...sama :) 15.06.09, 22:25
              maviboncuk napisała:

              > Czasami dziwią mnie pytania tutaj zadawane. I jednoczesnie wkurzuja.
              > Dlatego glownie ze my same powtarzamy i utrwalamy przez to
              > stereotypy. Od kazdej reguly sa wyjatki. Turcja jaka ja znam jest
              > raczej eurepejska i pewnie dlatego nie widze duzych roznic m.in w
              > postrzeganiu związków wolnych.

              Skoro Turcja jaką znasz jest "raczej europejska" to Twój punkt widzenia chyba
              będzie się nieco różnił od tych, które mieszkają w Tr "raczej muzułmańskiej" wink
              A pytam bom ciekawa i wiem, że w Tr raczej nie jest praktykowane (no, może poza
              dużymi miastami jeśli się ma status studenta) mieszkanie samemu przed ślubem
              poza domem rodzinnym. A poza tym kto pyta nie błądzi wink

              Mnie się wydaje podobnie jak Ahududum, że Turcy się boją, że im wybranka
              "zwieje" i stąd zwykle dążą do ślubu w terminie natychmiastowym smile
              grazynanowa, i byle tak dalej mimo, że po ślubie! big_grin
        • kiranna Re: Życie w Turcji na kocią lapę bądź...sama :) 15.06.09, 23:38
          Witajcie w klubie, my mamy prawie 5-letni staz przedslubny pod
          jednym dachem. Nie umialabym traktowac mojego meza serio, gdyby
          oswiadczyl mi sie po kilku spotkaniach, ale moze dlatego, ze mam
          niedobre wspomnienia z Polski z takiego ukladu - co nagle to po
          diable wink U nas bylo jasne, ze musimy mieszkac razem co najmniej 2
          lata, zeby sie dobrze poznac zanim zdecydujemy sie na slub. Moj maz
          wiedzial tez, ze o ile nie przeszkadza mi mieszkanie na kocia lape,
          to dziecko chcialam miec z legalnego zwiazku, wiec pobralismy sie
          gdy zaczelismy myslec o potomstwie.
          Z perspektywy czasu mysle jednak, ze 5 lat przed slubem to troche za
          dlugo, bo uczucia traca na swiezosci i poczatek malzenstwa zbiega
          sie z pierwszymi powaznymi kryzysami zwiazku. Gdybysmy mieli pobrac
          sie po 7 i wiecej latach to pewnie predzej bysmy sie juz rozstali,
          bo oboje mamy bardzo emocjonalne charaktery wink

          Wiekszosc znanych mi cudzoziemek (rzadziej Turczynki, ale tez znam
          kilka) najpierw pomieszkala z wybrankiem serca, a potem dopiero szla
          do slubu. İch faceci najczesciej byli niezalezni finansowo (to
          akurat w Turcji jest mocnym argumentem wiazacym z rodzinawink) albo
          pochodzili z niezbyt tradycyjnych srodowisk.
          • grazynanowa Re:Spiesz sie powoli.... 16.06.09, 10:14
            Mieszkajac 7 lat przed slubem ,pod jednym dachem,czujesz sie
            automatycznie jak mezatka ,z ta tylko roznica,ze bez potwierdzenia w
            USC.Moze dlatego, nie licze naszego stazu malzenskiego, od momentu
            zawarcia slubu,tylko od dnia wspolnego zamieszkaniasmile
            • ahududum Re:Spiesz sie powoli.... 16.06.09, 11:55
              Do oltarza nikt nikogo sila nie zaciagnie chyba wink

              I w nieeuropejskich srodowiskach pomieszkiwanie bez slubu sie
              zdarza, zwykle rodzina po prostu nie wie, sasiedzi przyjmuja pare za
              malzenska i nikt tego nie dementuje.

              Sama jestem konserwatywna i mieszkam sama, ale nagabywana w tej
              mierze bylamwink nie ukrywam. Nikt by sie specjalnie z sasiadow nie
              zdziwil, gdyby sie moj znany wszystkim narzeczony wprowadzil w koncu
              jako maz, co najwyzej by sie poobrazaly co niektore, ze na wesele
              nie zaprosilam.

              Jesli Bela pyta, jak to jest widziane, znaczy sie, ze ma
              podejrzenia, ze moze byc widziane zle - ze stereotypami to wspolnego
              wiele nie ma, tym bardziej, ze moja matka rodzona - Polka z krwi i
              kosci - mieszkania bez slubu nie przyjmuje do wiadomosci. Pierwsza
              zostalaby oklamana wlasnie ona.
Pełna wersja