gkawecki
21.06.07, 13:53
Witam chciałbym zwrócić uwagę na problem który może stac sie nieznośny dla
mieszkańców Piaseczna i okolic, ostatnio zdaje mi sie od jakiegos miesąca że
samoloty które latały nad Piasecznem , ale tylko wąskim korytarzem nad
Thomsonem i Auchon , latają teraz nad załym miastem nad dworcem nad
zalesiem , wszędzie , i nie jest to tylko moja opinia,
Mam prosbe , żeby się dowiedzieć czy czasem nie zmieniono korytarzy
powietrznych , czy ktoś w ogóle kontroluje czy samoloty nie łamią przepisów i
nie wylatuje poza korytarze , kto ich sprawdza czy nie przekraczają granic
korytarzy .
A jeszcze przeczytałem niepokojacy artykul: piaseczno straci , nie wolno się
na to zgadzać !!!! trzeba dopilnować tej sprawy
Liczę że w grupie zrobimy wiecej
Kawecki Piotr Mieszkaniec Piaseczna
Oto ten atykuł:
Startuje nowy pas na Okęciu
Krzysztof Śmietana, Dariusz Bartoszewicz 2007-03-20, ostatnia aktualizacja
2007-03-20 11:48
Władze warszawskiego lotniska znów myślą o jego rozbudowie. Wspólnie z
drogowcami muszą szybko rozwiązać problem. Nowy pas koliduje z planowaną
trasą ekspresową na południowych obrzeżach miasta
- Znowu pracujemy nad planem rejonu Okęcia. To jego reaktywacja -
mówi "Gazecie" jego główny autor Krzysztof Domaradzki. Przypomina, że na
lotnisku można zlikwidować krótszy pas, który teraz krzyżuje się z głównym. A
potem dobudować do niego drugi, równoległy. To pozwoliłoby na obsługę ponad
20 mln pasażerów rocznie.
Prace nad planem zaczęły się aż dziewięć lat temu. Jego wariant z nowym pasem
wywołał protesty mieszkańców okolic lotniska. Dlatego trafił do szuflady.
Teraz wraca jak bumerang. - Budowę pasa może jednak uniemożliwić planowane
przedłużenie autostrady A2. Jest kolizja - ostrzega urbanista.
Wygiąć trasę lub schować
Przedstawiciele Ministerstwa Transportu nie wykluczają, że postawią na
rozbudowę Okęcia, bo budowa nowego międzynarodowego lotniska pod Warszawą
staje się coraz mniej realna. Trzeba by na nie wydać kilka miliardów euro
(razem z wytyczeniem dojazdów).
- Na nowy pas trzeba zarezerwować miejsce - mówi Artur Burak, rzecznik
Przedsiębiorstwa Państwowego "Porty Lotnicze".
Adrian Furgalski, ekspert ds. transportu z Zespołu Doradców
Gospodarczych "TOR", przyznaje: - Rezerwa pod nowy pas jest konieczna. Dalsza
rozbudowa Okęcia to dobry pomysł. Skoro teraz na nowy terminal przeznaczamy
260 mln dol., to dlaczego dalej nie powiększać portu. Oczywiście będzie się
to wiązać ze zwiększeniem hałasu. Dlatego okolicznym mieszkańcom należy się
zadośćuczynienie. Tych, którzy mają domy blisko lotniska, pewnie czeka
wysiedlenie za odszkodowaniem. Dalszym sąsiadom trzeba będzie wymienić okna -
wylicza Furgalski.
Władze Okęcia i drogowcy już wiedzą, że nowy pas startowy zbudowany w
okolicach wyremontowanego ostatnio schroniska Na Paluchu kolidowałby z
południową obwodnicą Warszawy. To trasa ekspresowa, która ma prowadzić od
autostrady A2 skrajem Ursusa, Włoch, a potem tunelem pod Ursynowem, mostem do
Wawra i dalej na Siedlce. Pas startowy znalazłby się zbyt blisko tej drogi,
dlatego pilnie trzeba zmienić jej przebieg.
- Decyzja lokalizacyjna na budowę tej drogi jest już wydana. Nikt nie
pomyślał o nowym pasie. A wystarczy ją przesunąć ok. 100 m na południe, by
zapewnić lotnisku w przyszłości rozwój - uważa Krzysztof Domaradzki. W grę
wchodzi też zagłębienie arterii w tunelu.
- Wybrany wariant niedługo przekażemy ministrowi transportu - zapowiedział
wczoraj Wojciech Dąbrowski, szef Generalnej Dyrekcji Dróg na Mazowszu. Trzeba
się spieszyć, bo proponowane zmiany mogą opóźnić budowę trasy - jej pierwszy
odcinek od Piastowa do ul. Puławskiej miał być gotowy w 2009 r.
Zyska Ursynów, straci Piaseczno
Dodatkowy pas na Okęciu znacznie poprawiłby przepustowość lotniska - mogłoby
z niego startować znacznie więcej samolotów. Dzięki maszyny przestałyby latać
nad nad Ursynowem i i częścią Ursusa. Za to przybyłoby ich nad Piasecznem,
Iwiczną i częścią Włoch.
Rozbudowa Okęcia nie byłaby tania, bo oprócz nowego pasa trzeba by m.in.
wznieść nowy terminal od strony al. Krakowskiej i połączyć go ze starym np.
podziemną kolejką. Według szacunków firmy Polconsult za te inwestycje trzeba
by zapłacić ok. 4,8 mld zł. To jednak kilkakrotnie mniej niż budowa nowego
lotniska.
Przeciwnikiem rozbudowy Okęcia jest Janusz Piechociński, były szef sejmowej
komisji infrastruktury, teraz radny Mazowsza. - Nie wyobrażam sobie, by do
nowego pasa dało się przekonać okolicznych mieszkańców. Powrót do tych
pomysłów może znacznie opóźnić budowę południowej obwodnicy Warszawy - uważa.
Komentarz
Planując przyszłość stołecznego lotniska, rządzący wpadają ze skrajności w
skrajność. Lech Kaczyński jako prezydent Warszawy żądał, by je gdzieś
przenieść. Miejsce mieli podpowiedzieć zagraniczni doradcy. Stwierdzili, że
niedawno rozbudowany terminal na Okęciu należałoby za jakiś czas zamknąć i
postawić nowy pod Mszczonowem, ok. 50 km od Warszawy.
Teraz wraca koncepcja sprzed lat: wytyczamy nowy pas około kilometra na
południe od obecnego. Tylko że ktoś inny zaplanował już w tym miejscu drogę.
To pokazuje, w jak beztroski sposób szykuje się u nas strategiczne
inwestycje. W dodatku sąsiedzi Okęcia zdążyli się już przyzwyczaić, że nowego
pasa startowego nie będzie. Przekonać ich do niego to coś bardzo
karkołomnego. W odszkodowania nie uwierzą, bo Porty Lotnicze zdążyły już
pokazać, że nie są skore do ich wypłat.
A szkoda, bo Okęcie z dwoma równoległymi pasami startowymi oznaczałoby koniec
latania nad Ursynowem. To także korzyść dla całej Warszawy. Lepiej mieć
główne lotnisko pod nosem i dodatkowe w miarę blisko - w Modlinie czy
Sochaczewie - niż jeździć daleko pod Mszczonów.
Jarosław Osowski
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3999950.html