wawozowa78
25.02.09, 11:05
W roku 2007 podjęliśmy wraz z mężem decyzję o sprzedaży mieszkania na Kabatach
(Ursynów). Kupiliśmy segment w NI i się męczymy tak jak większość mieszkańców
podwarszawskich miejscowości. Naszym problemem jest codzienny dojazd Puławską
do pracy, brak komunikacji miejskiej, infrastruktury,psie kupy na chodnikach,
brak bezpiecznego parku, placu zabaw dla dzieci, bardzo drogie prywatne
przedszkola. Wiem, że za chwilę do ataku przystąpią wszyscy obrońcy i
miłośnicy takie sposobu życia z argumentami , typu"wiedziały gały co brały"
itd... Ja natomiast chciałbym podzielić się z Państwem moimi doświadczeniami
(to tylko niektóre z nich) i spostrzeżeniami i ostrzec niektórych,
niezdecydowanych przed taką rewolucją w życiu.