messer3009
25.11.05, 17:03
Bolec: Ooo!... zobacz bracie, spójrz jak oni się ruszają. Nie sądzisz, że
polskim chłopakom przydałoby się też trochę luzu...? Przykumaj te kocie
ruchy... Moglibyśmy się od czarnych wiele nauczyć. Coco jumbo i do przodu...
to moje hasło. Dobre nie?!? Czasami żałuję, że nie urodziłem się czarny...
Hej chłopaki... a może macie ochotę obejrzeć film?!? Ja oglądam po kilka
filmów dziennie. Pościgi, strzelaniny, wojny gangów... to mój chleb
codzienny, mam nowy zajebisty film... Śmierć w Wenecji... nieźle brzmi,
co?...
...Spokojnie, zaraz się rozkręci...
Fred: Ty, jak ty się nazywasz, bo zapomniałem. Kolec? Stolec?
Bolec: Bolec
Fred: No, więc posłuchaj mnie teraz uważnie, Bolek... Byłeś w Stanach?
Bolec: Nie...
Fred: No właśnie... a ja znam kogoś kto był... i opowiedział mi to i owo...
Wiesz skąd przyjechali czarni do Ameryki?!?
Bolec: Z Afryki...
Fred: No właśnie... handlarze niewolników przywieźli ich z Afryki... A
myślisz, że to taka prosta sprawa wysiąść na plaży w Afryce, złapać w siatkę
zwinnego, silnego murzyna i wywieźć go za ocean?!?
Bolec: Chyba nie...
Fred: No jasne, że nie... udało im się to zrobić ponieważ wywozili tylko
takich co albo nie potrafili spierdolić przed siatką, albo byli największymi
głąbami z plemienia i wódz sprzedawał ich za paczkę fajek, bo i tak nie
miałby z nich pożytku. I ci wszyscy nieudacznicy pojechali do Ameryki.
Pożenili się, porobili dzieci... świat poszedł do przodu... pojawiły się
komputery, amfetamina, samoloty, ale co z tego, jeżeli ich serca pompują tę
samą krew, są potomkami człowieka, który na własnym podwórku dał się złapać w
siatkę, więc nie uważam, że naszym chłopakom brakuje luzu... kapujesz?!?
...Grucha otwórz walizkę... To jest dużo kasy. Twój szef nas olał, nie
przyszedł odebrać jej osobiście.
Bolec: On zaraz będzie...
Fred: Nie przerywaj mi kiedy zbieram myśli! Przełknąłem tę zniewagę, bo
pomyślałem sobie... najważniejsze w tej chwili to ubić interes.
Bolec: Nie ma sprawy... ubijemy interes
Fred: Masz pitbula, który wygląda jak jamnik... gibasz się jak pierdolony
rezus... zachwycasz się panem kunta-kinte... marnujesz mojemu kumplowi
ścieżkę najlepszego proszku, a na koniec puszczasz nam film o facecie w
łódce... I ty chcesz, żebyśmy ubili interes?!?
Grucha: No właśnie... kim ty w ogóle kurwa jesteś... pajacu?!?