kobieta_na_pasach
05.01.06, 08:44
juz w swieta podczas wyjmowania wtyczki z gniazda oderwal sie przewod lączacy
sie z wtyczka (chinskie, gówniane swiatelka na choinke), wystraszylam sie, bo
lekko mnie kopnal prad. nastepnego dnia to samo przytrafilo sie mojemu bratu
kiedy probowal wieczorem wylaczyc swiatelka na choince. poniewaz byly
swieta, a w swieta sie nie pracuje w domu tylko je i pije (a wlasciwie
glownie pije) moj maz prowizorycznie wlozyl dwa gole druciki bezposrednio do
gniazda dodatkowwego rozdzielnika (jest elektrykiem z wyksztalcenia,
wiec "swietnie" sie zna na tych sprawach). i tym rozdzielnikiem wlączalo sie
i wylaczalo swiatelka. wczoraj zaraz po pracy chcialam wlaczyc i tak
pierdyknelo,ze spalily sie wszystkie swiatelka i osmalilo mi palec u reki.
tak sie wscieklam ,ze w kilka minut rozebralam cala choinke, ktora zazwyczaj
sto do Trzech Kroli. czy jest jeszcze drugi taki debil na swiecie?