bubasio
04.04.06, 14:24
Małżeństwo zostało zaproszone na bal przebierańców, jednak tego
wieczora żonę rozbolała głowa i nalegała aby jej mąż poszedł sam.
Długo się sprzeciwiał, ale w końcu uległ i poszedł. Żona położyła się do
łóżka, jednak po godzinie obudziła się bez bólu głowy. Ponieważ jej mąż nie
wiedział jaki strój kupiła sobie dokładnie,
zdecydowała się pójść na zabawę i go poszpiegować. Szybko go tam
wypatrzyła. Tańczył ze wszystkimi kobietami, całował po rączkach, szyjach,
szeptał na uszko, podszczypywał, niby przypadkiem dotykał "tu i ówdzie".
Ponieważ należała do zgrabnych osób, szybko została zauważona przez
rozbawionego mężusia i poproszona do tańca. Spodziewała się niezłej zabawy,
on przecież nie wiedział że podrywa własną żonę. Po paru tańcach zaproponował
jej "zwiedzanie pięterka", ona się zgodziła bez oporu (bo to przecież JEJ
mąż!) Postawiła jednak warunek, że nie zdejmą masek z twarzy. Było im razem
wspaniale, wręcz jak nigdy dotąd. Byli anonimowi względem siebie, więc bez
skrępowania spełniali swoje najbardziej ukryte marzenia erotyczne. Jednak po
n-tym numerku, ona szybko pobiegła do domu, żeby oczekiwać męża i zadać
mu kilka pytań. Gdy już wrócił ona się go pyta (rzecz jasna z dziką
satysfakcją w głosie):
- No i jak się bawiłeś skarbie. Dużo tańczyłeś?
- Nie tańczyłem ani razu i bawiłem się kiepsko. Spotkałem Zenka Wieśka i
Tadka, moich kolegów ze studiów i całą noc graliśmy w pokera na pieniądze.
Ale powiem ci, że facet któremu pożyczyłem kostium podobno bawił się
zajebiście. Będziemy się musieli tam kiedyś wybrać kochanie...