onlyju
22.05.06, 12:45
zauważyliście Państwo, że często i gęsto słowo papież pisze się z małej
litery, a mundial zawsze z wielkiej?
co wzbudza w Was, przedstawicielach młodej Polski, większe emocje. ja wiem,
że dostanę zaraz z urzędu jakiś papier za szarganie świętości. ale dla
jednych świętością religia chrześcijańska, dla innych - religia futbolowa.
papież to nadal to samo stanowisko, które piastował do niedawna Polak. a
wtedy czekało się na te wizyty inaczej... podwójnie... intensywniej..
dziś ludzie nie trąbią, nie przygotowują się tak bardzo, a wszystko jest
raczej z urzędu - trąbią media, nakazują, by traktować to jako wydarzenie
ważne i poważne. ludzie sami z siebie - nie słyszę entuzjazmu.
słyszałam w pracy narzekanie: "dziecko ma wolne w piątek, nie mam go z kim
zostawić", "paranoja, po jaką cholerę zamykają urzędy w piątek" etc.
do wizyty papieża ponoć duchowo przygotowują się katolicy - jedni się modlą,
inni nie jedzą w tym tygodniu narkotyków, jeszcze inni - coś tam sobie lub
nam wmawiają.
naprawdę nie jestem nastawiona negatywnie. raczej reflekcyjnie.
bo do mundialu polskie chłopaki - kibole przygotowują się już odkąd stopniały
ostatnie śniegi. robią zebrania na łączce i tłuką się, ćwicząc cios zgoła
inny, niż ten praktykowany na polskich stadionach. bo będzie to cios na
obcokrajowca.
polskie firmy (nie wspominam o zagranicznych koncernach) przygotowują
specjalne gadżety mundialowe, pewnie obrazki z papieżem też będą dostępne,
ale t-shirty i czapeczki już nie...
gdzie się kończy duchowość, a gdzie zaczyna?
co przeżywam bardziej - mundialowy miesiąc czy weekend papieża?
długie to... można nie odpowiadać.