reniatoja
06.06.06, 18:22
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=43099168&v=2&s=0
to link, ale wiem, ze nie wszystkim chce sie klikac w linki, wiec kopiuje
calosc, bo warto przeczytac.
Na początku było miło i kulturalnie... a teraz jesteśmy prawie dwa lata po
ślubie i po czterech latach znajomości, i mój mąż potrafi:
- Pierdnąć bez żenady - niby niechcący, ale wcześniej mu to się nie zdarzało,
a teraz bardzo często.
- Dłubie cały czas w nosie - to już bez krępacji - muszę się drzeć na niego,
żeby przestał i to na chwilę pomaga, a jak tylko się nie patrzę, dłubie znowu.
- Miesza sobie w jajkach i drapie się po tyłku (długo i namiętnie).
- Rano wącha skarpetki, czy się jeszcze nadają do włożenia.
- Nie myje zębów wieczorem, tylko rano.
- Rzadko się kąpie (ostatnio 2-3 razy w tygodniu, ale bywało że tylko raz na
tydzień).
Nie wiem, czy mój facet jest jakimś wyjątkiem, czy wszyscy tak z czasem
>mają, że przestają dbać o siebie i o to, czy są przyjemni dla otoczenia...
*****
Mój mąż:
1. Pierdzi cały czas, najbardziej wieczorem i w nocy pod kołdrą, fuuuuujjjj,
i ja musze spać w tym smrodzie.
2. W nosie dłubie też i potem te gile wyrzuca za łóżko (jak mu o tym mówię,
to się wypiera, aż raz mnie tak wku..ł, że mu pokazałam jego suszki i
kazałam je zamiatać, mimo ze zaraz i tak miałam zamiar odkurzać).
3. Brudne skarpetki zostawia gdzie popadnie.
I w ogóle mnie wku..a od dłuższego czasu
*****
Udaje, że wyciera o mnie palec, którym wcześniej wydłubał sobie śpiochy z
oczu, a poza tym pierdzi non stop, no chyba, że wali śmierdzące, to wtedy
wychodzi z pokoju. Jak się irytuję i krzyczę na niego, że jest śmierdzielem,
to jeszcze bardziej go cieszy moja reakcja i wachluje np. poduszą tak, żeby
do mnie doleciało.
*****
Ja też mieszkałam ze śmierdzielem przed ślubem, ale wtedy tak nie grzał pod
kołdrą.
*****
Mój facet jest zabawnym luzakiem. Kiedy jesteśmy na zakupach w dużym
supermarkecie zdarza mu się takie zachowanie: Nagle zrywa się z wózkiem i
szepce do mnie: - Zwiewamy stąd, pierdnąłem.
*****
Kolega mojego faceta ma manię puszczania bąków zawsze i wszędzie. Ostatnio
wybraliśmy się do klubu z nim i jego dziewczyną, ale nie wpuścili nas, bo
impreza była zamknięta, to na odchodnym ów kolega odwrócił się i puścił
ochroniarzowi na pożegnanie baka, którego chyba słyszeli i poczuli wszyscy
ludzie w promieniu 10 metrów.
*****
A moje Kochanie ostatnio pierdnęło w ubikacji jak robiło siusiu. Ze zrobił to
bardzo głośno, to się uśmiałam, a on na to: - Prawdziwy facet jak sika, to
pierdzi.
*****
Mój mąż to już w ogóle niezły talent.
- Ślini się w nocy strasznie, wymieniałam już mu 3 poduszki.
- Zostawia pod poduszka zaschnięte kozy, fuuuuj!
- Śpi w koszulce, w której chodził cały dzień (rąbał drzewo, grzebał przy
aucie itp.). Rano go zrypałam o to, że się nie wykąpał i na dodatek poszedł
spać w tej koszulce. Często mu się to zdarza.
- Jak ściąga skarpetki, to wygrzebuje nimi bród między paluchami.
- Drapie się po głowie strzepując łupież z głowy.
- Zapomina, do czego służy szczoteczka i pasta do zębów, często ma resztki
jedzenia na zębach i ten biały nalot.
- Na tyłku ma dziury na slipkach, dość często muszę kupować nowe, chociaż on
woli te z dziurami.
- Jak już idzie się wykapać, to zostawia po sobie dużo włosów i tych, i
tamtych.
Jak sobie jeszcze coś przypomnę, to napiszę.
*****
Mój miał zwyczaj chować skarpetki pod fotel. Jak przychodzili znajomi, zawsze
cosik im waniało. Nie dawał się zreformować, w końcu ułożyłam jego brudne
skarpetki na klawiszach pianina i zamknęłam klapę. Właśnie przyszli goście i
poprosili o muzykę. Szybciej zamknął piano, niż je otwierał. Od tej pory
miałam spokój - wrzucał skarpetki za lóżko.
*****
Ja jestem mężatka od roku. ale jeszcze przed ślubem mój mąż zaczął sobie
bekać. Na jego brudne skarpetki porozrzucane po domu (na szczęście ich nie
wącha) znalazłam fajny sposób: Wrzucam mu je do aktówki i potem się musi
wstydzić; zaczęło działać bo coraz rzadziej je zostawia. Przyznam wam się, że
mi też się czasem zdarza pierdnąć, tak jak jemu, ale tylko sporadycznie i
zawsze obracamy to w żart. A jak on nie umyje zębów to wtedy pozwalam mojemu
psu wejść do lóżka i do niego się przytulam. Jak on tego nie lubi!!! Zawsze
wtedy wstaje i idzie umyć zęby, no a ja muszę wyrzucać psa z łóżka.
*****
E tam. Przesadzacie szanowne Panie. Ja pierdzę, żona pierdzi. A od niedawna
mamy psa Labradora - samca i tez wali zdrowo. I nikt nie narzeka ani ja, ani
żona, ani pies. Wiec dajcie spokój. Swojski smrodek nie zaszkodzi. A nie
bądźcie zbyt wymagające, bo Enriqe Iglesias by nawet na was nie spojrzał.
Wiec cieszcie się waszymi pierdziszami i módlcie się, żeby nie zamienili was
na młodsze egzemplarze, bo zabiorą ze sobą kasę i będzie płacz i zgrzytanie
zębów.
*****
Ja przed każdym pierdem wsuwam sobie palec w okrężnice i sprawdzam czy jest
pusto, ostatnio chciałem puścić pierdka a puściłem kupacza.
*****
Mój niedoszły narzeczony poczęstował mnie herbatą w słoiku po dżemie, który
właśnie się skończył (!) Mamusia wyjechała i wszystkie naczynia były brudne w
zlewie. To mnie zmusiło do myślenia. A zaproponowałam, że może fajniej by
było, jakby ja wlał do jednej z puszek po piwie stojących licznie na stoliku.
Nic nie załapał. Po chwili zastanowienia powiedział, ze do puszki się kiepsko
nalewa...
*****
Mój mąż chodzi po domu w bokserkach i kiedy siada, przynajmniej połowa
klejnotów wypada mu z nogawki (bokserki są odpowiednio rozciągnięte).
Wieczorem ma rewolucję w żołądku i odgłosy z jego trzewi nie pozwalają mi
zasnąć. Godzinami zajmuje WCet, musi czytać siedząc na tronie, jak zabiorę z
kibelka wszystkie gazety, to czyta naklejki na środkach czystości.
To co, jedziemy teraz po naszych mezach, czy to wystarczy?