Czego boją się mężczyźni...

25.07.06, 10:19
"Przewodnictwo w stadzie, nawet jeśli statystyczne stado składa się obecnie
jedynie z żony i średnio 1,5 dziecka, niezmiennie należy do głównych potrzeb
mężczyzn."
kobieta.onet.pl/1347700,felietony.html
    • hultaj78 Re: Czego boją się mężczyźni... 25.07.06, 10:24
      Błe, to ten kolo od "Samotności w sieci". Kiszka.
    • sagis Sorry,ale nie widziałam wcześnieTwojego wątku:-))) 25.07.06, 10:32

      • sagis Dobrze stało się,bo chciałam napisać,że zawsze 25.07.06, 11:01
        może istnieć druga strona medalu.
        I mamy wątek kobiety i mężczyzny. Ty pewnie chciałbyś, abym napsiała na
        pierwszym miejscu "wątek mężczyzny"smile)))
        Ale, dżentelmeni i dobrze wychowani mężczyźni przepuszczają kobiety przodem.

        Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
        • hultaj78 Re: Dobrze stało się,bo chciałam napisać,że zawsz 25.07.06, 11:08
          > Ale, dżentelmeni i dobrze wychowani mężczyźni przepuszczają kobiety przodem.

          Bo nigdy nie wiadomo jakie niebezpieczeństwo czai się za drzwiami wink))
    • sagis Prawda jest inna,że u zwierząt w stadzie przewodzi 25.07.06, 10:57
      najstarsza i najbardziej doświadczona samica, a samiec jedynie broni stado
      przed niebezpieczeństwem. Takie też było kiedyś zadanie mężczyzn. Kobieta
      pielęgnowała ognisko domowe, a mężczyzna chodził na polowania, aby zdobyć
      żywność i bronił swojej kobiety i dzieci.
      Teraz kobieta musi pracować i tym samym stała się bardziej samodzielna, czego
      boją się mężczyźni. Mężczyzna niestety ciągle stoi w miejscu.
      Naukowcy też lubią interpretować równe rzeczy odpowiednio dla siebiesmile))
      Może mężczyźni boją się, aby nie być zdominowanym przez kobiety, ale jest tego
      druga strona medalu.
      Problemem jest,że jeśli mężczyzna stanie się dominujący, to może wtedy
      negatywnie wykorzystać swoją pozycję. Często tak robią.
      Często dominujący mężczyźni zatracają granicę, którą właśnie inni powinni im
      wyznaczać. Czyli kobieta musi być silna.
      Dlatego najzdrowszymi relacjami są partnerskie, a nie oparte na dominacji i
      uległości drugiej strony.
      Jeśli akurat zdarzy się, że oboje pracują razem , to też radzi się, aby
      najlepiej oboje byli na równorzędnych stanowiskach. Kobieta nie ma takich
      skłonności do dominacji nad innymi i wykorzystywania tej sytuacji.
      To stąd też mówi się, że zupa była za słona...
      Jak znajdę o tym na jednej stronie o psychologii, to zamieszczę post i artykuł
      psychologa.
Pełna wersja