emigracja.. to jak to w końcu jest?

31.08.06, 10:06
prawie się nie pokłóciliśmy dziś rano z latino, o takie bzdety..
kto za, kto przeciw?
nas osobiście ten temat nie dotyczy, nasze życie toczy się tutaj, dodam nie
zamierzamy tego zmieniać.
czysto poglądowo - wyjeżdżać, czy tkwić w kraju bohaterów powstań?
    • grogreg Jak emigracja? 31.08.06, 10:11
      Toz to za progiem jest.
      2 godziny lotu.
      A wy "EMIGRACJA". Emigracja to byla wtedy jak sie dwa tygodnie w ladowni staku
      przez Atlatyk przeprawialo.
    • niedzwiedzica_sousie Re: emigracja.. to jak to w końcu jest? 31.08.06, 10:11
      to proste: są tacy, co lubią wyzwania, potrafią zacząć nowe życie, dla których
      kariera i pieniądze są ważne i ci wyjeżdżają. a są tacy, którzy albo nie
      potrafią podjąć ryzyka, albo im się nie chce, albo wolą kraj, albo mają tu
      dobrze i ci nie wyjeżdżają. po co ustalać kto ma racje i wartościować te wybory?
    • kryzysowa_narzeczona75 Re: emigracja.. to jak to w końcu jest? 31.08.06, 10:14
      ja bym wyjechala, ale moj nie chce. Zreszta roczna emigracje mam juz za soba.
      Znam dobre i zle strony i... moglabym wyjechac chocby dzisiaj.
    • widokzmarsa Re: emigracja.. to jak to w końcu jest? 31.08.06, 10:24
      byłem 10 lat ale wróciłem. Gdybym teraz był młody to wszystko zależałoby od tego
      co bym robił. Można w Polsce zarabiać dobre pieniądze i realizować się zawodowo.
      W usa trzeba pracować ale praca ma tam szacunek. Przez dziesięć lat oszukała
      mnie tylko rosyjska żydówka, do tego kurwa komunistyczna jak się okazało,
      znajoma gorbaczowa. Powoli i u nas zaczyna się szanować dobrych pracowników.
      Był okres w którym myślałem że jakbym tam miał dzieci to bym zabronił w domu
      mówić po polsku by przynajmniej one nie weszły w ten syf przegranych wojen,
      powstań, urojonej wielkości, polskiego "faszyzmu" i "antysemityzmu" wyssanych z
      mlekiem matki. Chyba było to dobre rozwiązanie. Ale potomka tam nie spłodziłem i
      wróciłem.
      Problem w tym że nie trzeba być bogatym by być szczęśliwym ale większości wciąż
      się wydaje, że jak sobie kupią merola czy domek z działką to staną się
      szczęśliwi. Jednakże pieniądze dają zapas wolności i tak się to kurwa zakręca na
      szyi)))
    • ocean.niespokojny Re: emigracja.. to jak to w końcu jest? 31.08.06, 10:25
      wyemigrowalabym może na bora bora ale nigdzie więcej ;-p
    • alpepe Re: emigracja.. to jak to w końcu jest? 31.08.06, 10:51
      gdybym nie miała dziecka ani męża, nie byłoby mnie pewnie już od dawna w tym
      kraju, a tak, to jakoś nam trudno, choć mój mąż stale przebąkuje.
      • aasiula1 Re: emigracja.. to jak to w końcu jest? 31.08.06, 10:58
        No własnie, dzieci, rodzina. Gdyby nie dzieci to już bym dawno do męża dobiła,
        ale tak jakoś nie widzi mi się tam dzieci wychowywać i tu wszystko ot tak
        zostawić
    • maretina Re: emigracja.. to jak to w końcu jest? 31.08.06, 11:29
      za. wiosna chlop zdaje specjalizacje i zaczynamy dogrywac sprawysmile
    • pinup Re: emigracja.. to jak to w końcu jest? 31.08.06, 13:26
      nie da sie odpowiedziec jednoznacznie. ja wyjechalam i czasami zaluje ze tak
      pozno. ale wczesniej pewnie wszystko nie poukladaloby sie jak w bajce, wiec
      staram sie o tym nie myslec. to indywidualna decyzja. kazdy ma swoje powody
      zeby zostac albo wyjechac. ja nie chcialam marnowac czasu, rozumu i energii na
      walke z wiatrakami, bo moge dzieki temu cos osiagnac gdzie indziej. ale nie mam
      w sobie za grosz patriotyzmu i nic mnie tu nie trzymalo.
      generalnie polecam emigracje, chociaz po to, zeby sie samemu przekonac czy
      wartosmile
Pełna wersja