złapałem rogi za byka, ale chyba na odwrót to było

14.09.06, 12:24
bo postanowiłem zostać torrero. Nie żebym od razu zmierzył się w pojedynku na
śmierć i życie z żywym bykiem, co to to nie i uchowaj Boże, ale nie sami
święci przecież garnki lepią. Najsamprzód poleciałem na pastwisko upatrzyć
sobie jakąś krowę i los mi najwidocznieju sprzyjał, bo wypatrzyłem taką
jedną, co jej się ani trochę nie bałem. No nie czułem przed nią strachu. Była
uwiązana na lańcuchu, ale dla chcącego nic trudnego. Chwyciłem za łańcuch i
zawlokłem bydlaka w pobliskie krzaki, żeby ludzie nie widzieli, jak ją bedę
przerabiał na groźnie wyglądajacego byka. Co tam byka, ja pomyslałem sobie,
że przerobie ją na budzącą grozę bestię, żebym w czasie potyczki z nia miał
więcej adrenaliny, Na poczatek zająłem się zamaskowaniem dyndających wymion,
żeby poruty i wstydu w razie czego nie było. Wymiona obłożyłem po prostu
kawałkami darni i związałem wszystko mocno kolczastym drutem, tak że na
wymiona to na pewno już nie wyglądało. Następnie zająłem się tuningowaniem
rogów, co nie było trudne. W lesie nieopodal pastwiska kilka dni wczesniej
natknąłem się przypadkiem na rozłożyste poroże łosia i zapobiegliwie je
zagrzebałem w sobie tylko wiadomym miejscu, uprzednio je dokładnie oznaczając
skrzyżowanymi gałązkami młodego dębczaka. Poroże przymocowałem krowie do
głowy tez drutem, tylko że nie kolczastym. Pomalowanie krowy w tygrysie pręgi
zostawiłem na sam koniec. Tak przygotowaną krowę ukryłem w chaszczach
przywiazując łańcuchem do pnia drzewa. Nadszedł czas przygotowania miejsca
pojedynku i skompletowania stroju torreadora. Nie było to jednak takie
proste, jak mi sie na poczatku wydawało. Ciąg dalszy nastąpi.
    • bzz_bzz Re: złapałem rogi za byka, ale chyba na odwrót to 14.09.06, 13:08
      Mateusz, masz dzisiaj wolne? Czy mi się zegarek spóźnia? smile
    • onlyju Re: złapałem rogi za byka, ale chyba na odwrót to 14.09.06, 13:09
      ehehe
    • baba_krk od corridy bardziej proponowałabym Ci encierro 14.09.06, 13:54
      np. w Cuence
      www.pueblos-espana.org/castilla+la+mancha/cuenca/barajas+de+melo/Encierro+Nocturno/

      większe szanse na przeżycie tongue_outPP
      • mateuszwierzbicki c.d. 14.09.06, 15:22
        Stuningowana bestia, budząca swym wyglądem grozę nie do opisania, ruszyła z
        kopyta, wydając z głębi swoich trzewi przerażający ryk. Właściwie to nie był
        już ryk, tylko coś stokroć gorszego. Wydawała z siebie dźwięki, przy których
        głos trąb spod murów biblijnego Jerycha mógł być zaledwie porównany do
        delikatnych dźwięków strun pieszczonych przez smukłe dłonie zwiewnej harfistki.
        Bestia gulgotała, syczała, warczała, tocząc ze skrytego w cieniu łosiowego
        poroża pyska coś w rodzaju krwawej piany. Ja zaś, ubrany w różowe legginsy,
        żakiet w nie tak dawno jeszcze modnym carskim stylu i czarne baletki na
        obcasie, zamiast mulety nerwowo miąłem w lewej dłoni beret z antenka, bo w
        prawej miałem szpikulec do nadziewania szaszłyków. Zapomniałem dodać, że walka
        odbywała się na rynku małej mieściny w dzień targowy, i ramię w ramię z
        mieszkańcami miasteczka corridę oglądali tłumnie przybyli na targ wieśniacy z
        okolicznych wiosek. Galop apokaliptycznej bestii dopingowany był rykiem setek
        gardeł i okrzykami w rodzaju: - Te, cudak, przybierdol bydlakowi między oczy!

        c.d.n.
        • mateuszwierzbicki Re: c.d. 14.09.06, 15:30
          Oczywiście natychmiast skorzystałem z nadarzającej się okazji i wykonałem w tył
          zwrot, ruszając w kierunku rumianego osiłka, który zachęcał mnie ironicznie do
          rzucenia się z gołymi ręcami na szarżującego zwierza. Pomyślałem sobie, że
          pokażę mu cudaka tak, że pójdzie mu w pięty. Teraz ja wydałem z siebie bojowy
          okrzyk, coś w rodzaju ochrypłego kwiknięcia idącej na rzeź świni i ruszyłem z
          uniesionym szpikulcem na miejscowego cwaniaczka. Zdążyłem jeszcze wcisnąć sobie
          na głowę beret i niczym opiewany w pieśniach flamenco torrero biegłem w
          podskokach ocalić swe boleśnie naruszone poczucie godności.

          c.d.n.
    • tictac11 Re: złapałem rogi za byka, ale chyba na odwrót to 14.09.06, 15:29
      Moj Bożzz nie publikuj tego nigdzie bo TOPZ na ciebie naślą.... prokurator za
      znęcanie sie nad zwierzyną wymierzy Ci grzywienkę...
      • mateuszwierzbicki c.d. 14.09.06, 15:45
        Okutane w chusty babiny zapiszczały z przerażenia i rozpierzchły się
        błyskawicznie po rynku, przycupając pod krzakami zwiędłego bzu. Niektóre z
        nadmiaru emocji, inne korzystając z okazji, jednym słowem masowo zaczęły
        oddawać mocz. Miejscowy głuptak rechocąc na przemian i zawodząc płaczliwie
        zaczał nerwowo się onanizować chowając się za pniem stuletniego dębu. Mężczyźni
        truchtem oddalali się od kpiacego sobie ze mnie wcześniej osiłka i w pewnym
        momencie zrobiło się wokół niego pusto. Bezpańskie psy jak oszalałe zaczeły
        szczekać i latać za swoimi ogonami. Wystawiony na sprzedaż przychówek rozbiegł
        sie po zaułkach miasteczka. Jednym słowem zrobił sie taki burdel, jakiego nawet
        najstarsi mieszkańcy nie pamiętali. A ja dzielnie kontynuowałem swoją szarżę.
        Stunongowana bestia niestety też, o czym świadczył dochodzący zza moich pleców
        tętent kopyt.

        c.d.n.
    • mmagi krowa to nie byk,oszukujesz:P 14.09.06, 15:38

      • mateuszwierzbicki Re: krowa to nie byk,oszukujesz:P 14.09.06, 15:46
        to co za mną leciało gorsze było od krowy i byka razem wziętych smile
        • mateuszwierzbicki c.d. 14.09.06, 15:54
          Nagle, jak nożem uciął, wrzask i rwetes ucichł. Nastała jakby makiem zasiał
          cisza. Trwało to zaledwie moment, nie minęło nawet jedno mrugnięcie, kiedy
          dotarło do mnie, ze cisza to była pozorna i zaledwie na chwile, bowiem
          powietrze przeszyły nagle dźwięki monumentalnej muzyki, w której taktach
          rozpoznałem wagnerowskie Walkirie. I łoskot skrzydeł helikopterów. Wiedziałem
          już, że to pułkownik Kurz na czele swej powietrznej armady nadlatywał mi na
          odsiecz.

          c.d.n.
          • mateuszwierzbicki Re: c.d. 14.09.06, 15:57
            Zaryłem gwałtownie nogami żeby się zatrzymać i kiedy to w tumanach wznieconego
            przeze mnie kurzu sie stało, obejrzałem się z dusza na ramieniu za siebie. Tak
            jak podejrzewałem, co prawda dopiero od zaledwie sekundy, to co mnie goniło
            było po prostu Robertem de Niro, przygotowanym do roli Wściekłego Byka.

            c.d.n.
            • mateuszwierzbicki Re: c.d. 14.09.06, 16:01
              Na szczęście miałem w kieszeniach legginsów kilka tabletek viagry. Szybko i
              ukradkiem nawet dla siebie samego zażyłem dwie. Wiedziałem, że szpikulec do
              szaszłyków zaledwie badylkiem zielonym będzie przy organie pobudzonym
              niebieskimi pastylkami. Oblizałem sie więc lubieżnie i zlustrowałem krzaki, w
              cieniu których skryły sie spłoszone baby.

              c.d.n.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja