Rozwodnik? A jakze by mieć lepiej...

05.10.06, 17:12
Czy jeśli facet zostawia dla młodej laski żonę i dzieci to można mu się
dziwić? Jest z młodą piękną kobietą którą bardzo kocha i która jego kocha, ma
pieniądze(dorobił się już, wcześniej nie był zamożny), ma z dziećmi więcej
kontaktu i dobre układy(wcześniej ciągle zmęczony pracą etc) ale nie musi się
dziećmi na codzień zajmować, ma atrakcyjniejszą(niż żona) partnerkę która jest
dostępna na żądanie a nie ma wymagań, tak jak żona. Podróżuje sobie z nią po
świecie, smakuje życie. Jest szczęśliwy po latach problemów. No przecież raj,
ideał życia. Czy można mu się dziwić?
Tak mi powiedziała koleżanka którą zostawił mąż z dziećmi po 15 latach
małżeństwa. No i ma rację chyba...
    • istna Re: Rozwodnik? A jakze by mieć lepiej... 05.10.06, 17:14
      A potem młoda kochanka sama chce być już żoną i mieć dzieci i to i tamto i
      śmamto, łelkam tu de najtmasuspicious
      • annajustyna Re: Rozwodnik? A jakze by mieć lepiej... 05.10.06, 17:16
        A to znacie? Ksiadz grzmi na factea wkonfesjonale: jak mogles zone zostawic
        sama!!! Facet: Jak to sama??? Z dziecmi...
      • widokzmarsa Re: Rozwodnik? A jakze by mieć lepiej... 05.10.06, 17:19
        no tak właśnie myślę że przecież ona zachce mieć rodzinę a on już raz zaczynał.
        Mam takie dwie pary znajome i oni chcą mieć dzieci z tymi kobietami. Kiepsko to
        widzę
    • onlyju teraz się tylko modlić... 05.10.06, 17:15
      by umrzeć, zanim się ta nowa zestarzeje, zechce mieć dzieci, zacznie wymagać i
      życie na powrót stanie się trudne, nudne i żmudne
      • widokzmarsa Re: teraz się tylko modlić... 05.10.06, 17:22
        albo nowy model albo nowa rodzina. Obie opcje mogą być atrakcyjne. Ciężka
        decyzja, żyć z kobietą której się nigdy nie kochało czy żyć(nawet tylko przez
        jakiś czas) z tą którą się kocha?
        • onlyju Re: teraz się tylko modlić... 05.10.06, 17:28
          Jak to ciężka decyzja? Dla mnie prosta. Dla wszystkich być taka powinna: z tą,
          którą się kocha. Po jaką cholerę się z nią żenił, jeśli jej nie kocha??
          • widokzmarsa Re: teraz się tylko modlić... 05.10.06, 17:41
            tu jest ten problem, ale pamiętaj że ja jestem starszy i moi rówieśnicy
            rozwodzili się rzadko(ale coraz częściej). myślę że najczęściej rozwodzą się
            pary które wpadły(miłości nie było i facet jak zobaczył co to znaczy kochać to
            rozwodził się) albo które chodziły ze sobą w liceum, potem się pobierały a potem
            któraś ze stron chciała popróbować z kimś innym.
            • onlyju Re: teraz się tylko modlić... 05.10.06, 18:05
              > myślę że najczęściej rozwodzą się
              > pary które wpadły(miłości nie było i facet jak zobaczył co to znaczy kochać to
              > rozwodził się) albo które chodziły ze sobą w liceum, potem się pobierały a
              > potem któraś ze stron chciała popróbować z kimś innym.

              zgadzam się w 100%
        • marta.uparta Re: teraz się tylko modlić... 05.10.06, 17:30
          wydaje mi się, że często faceci dojrzewają ok. 40 i wtedy wiążąc się z nową
          kobietą traktują sprawe założenia rodziny w sposób bardziej odpowiedzialny. Z
          wyłaczniem oczywiscie niepoprawnych jebaków.
          • onlyju Re: teraz się tylko modlić... 05.10.06, 17:31
            ja mam wrażenie, że tych drugich jest jednak nieco więcej...
            • marta.uparta Re: teraz się tylko modlić... 05.10.06, 17:34
              ja tam patrzę po swoich znajomych i widzę, że jak facet decyduje się ponownie
              założyć rodzinę, to z reguły już nie robi jaj. A jak woli bzykac, to sobie daje
              z małżęństwem spokój. To nie te czasy, ze zeby posuwać atrakcyjną kobietę, to
              trzeba się z nią od razu zenić.
              • onlyju Re: teraz się tylko modlić... 05.10.06, 17:35
                i tak mnie to wszystko przeraża...
                tyle potencjalnych rozwodów wokół mnie... ten wiek... ludzim odbija.
                • marta.uparta Re: teraz się tylko modlić... 05.10.06, 17:37
                  bo się ludziom nie chce pracowac nad sobą. Byle kryzys i od razu rozwód.
                  • onlyju Re: teraz się tylko modlić... 05.10.06, 17:40
                    dokładnie, a w większości przypadków z obu stron wystarczy tak niewiele...
                  • widokzmarsa Re: teraz się tylko modlić... 05.10.06, 18:00
                    no nie wiem, taka niby opinia ale przecież tych ludzi coś musi wcześniej drążyć.
                    Ja to widzę po facetach przynajmniej. Mam takich teraz na oku dwóch, cięzka
                    depresja czy co? I mają dość swoich żon a tekst jest podobny- dobrze że mam co
                    robić, dzieci do szkoły zawieźć, do pracy pojechać, przywieźć dzieci, zrobić
                    zakupy etc. To ja wolę na forum z wami siedziećsmile
                    • onlyju Re: teraz się tylko modlić... 05.10.06, 18:03
                      myślisz, że problem tkwi w nich czy raczej w żonach?
                      ja mam jednak wrażenie w obserwowanych przypadkach, że raz jest to wina
                      zaniedbań pielęgnowanych przez obojga, innym razem - chuć. facet z fiutem -
                      nadajnikiem.
                      • widokzmarsa Re: teraz się tylko modlić... 05.10.06, 18:14
                        to ciekawe ale dwóch największych kobieciarzy wśród moich znajomych jest z
                        żonami. Inna sprawa że wina zazwyczaj nie leży po jednej stronie
                    • marta.uparta Re: teraz się tylko modlić... 05.10.06, 18:07
                      bo nie złotego środka, albo jest się czyims partnerem ze wszystkiego tego
                      konsekwencjami, albo jest się samotnym, też ze wszystkiego tego konsekwencjami.
                      A poza tym ludzie sami sa sobie winni, że ich związki stają się jałowe i nudne.
                      Ja natomiast widzę po niektórych znajomych, że wchodzą w ten etap (w większości
                      ludzie między 30 a 40), że im się nie chce już całej masy rzeczy, które
                      uwielbiali robić 10 lat temu. Wszystko musza miec zaplanowane, do wszystkiego
                      musza być stworzone odpowiednie warunki, ale przede wszystkim im już się nie
                      chce.
                      A efektem tego jest szybko postępująca nuda, która potrafi zniszczyć każdy
                      związek.
    • marta.uparta Re: Rozwodnik? A jakze by mieć lepiej... 05.10.06, 17:16
      Chinczyki w czasach feudalizmu mieli to mądrze obmyślone. Taki bogacz brał
      sobie coraz to młodsze żony lub otaczał się licznymi konkubinami, ale to ta
      pierwsza (najstarsza)żona miała pierwszeństwo przed wszystkimi i była otaczana
      najwiekszym szacunkiem. I wilk syty, i owca cała.
      • istna Re: Rozwodnik? A jakze by mieć lepiej... 05.10.06, 17:18
        No ja tam nie wiem...;>
        • marta.uparta Re: Rozwodnik? A jakze by mieć lepiej... 05.10.06, 17:25
          Chinki były przyzwyczajone, ze facet miał wiele żon, taka tradycja i nikt się
          nie obrazał, ani nikt nie był zazdrosny. A z drugiej strony kobieta nie była
          skazana na biedę i ostracyzm społeczny tylko dlatego, że znudziła się mężowi.
          Nadal żyła w dobrobycie, a jej pozycja była wyższa niż tych młodszych żon.
          Oczywiście, przykre było to, że mąz raczej nie odwiedzał jej w sypialni, ale
          mogła dyrygowac tymi młodszymi i one musiały się jej słuchac.
          Oczywiście liczba zon zalezna była od zamożności Chinczyka. Jak był biedny to
          miał jedną, tą samą starą żonę.
          • istna Re: Rozwodnik? A jakze by mieć lepiej... 05.10.06, 17:26
            Ale kaszanasmile
      • widokzmarsa Re: Rozwodnik? A jakze by mieć lepiej... 05.10.06, 17:19
        ale pierwszeństwo do czego?
        • istna Re: Rozwodnik? A jakze by mieć lepiej... 05.10.06, 17:20
          Do michysmile
          • widokzmarsa Re: Rozwodnik? A jakze by mieć lepiej... 05.10.06, 17:22
            i do mnichów)
        • marta.uparta Re: Rozwodnik? A jakze by mieć lepiej... 05.10.06, 17:27
          Do wszystkiego, tylko nie do spialni.
    • pinup Re: Rozwodnik? A jakze by mieć lepiej... 05.10.06, 17:34
      mozna. zawsze sie dziwie pierdolonym egoistom, ze moga spac w nocy.
      • widokzmarsa Re: Rozwodnik? A jakze by mieć lepiej... 05.10.06, 17:42
        może jak są z młodymi laskami to nie śpiąsmile
        • pinup Re: Rozwodnik? A jakze by mieć lepiej... 05.10.06, 18:00
          fak! wiedzialam, ze to napiszeszsmile
          w takim razie dziwie sie tym laskom, ze moga spac w nocy. bo chyba spia miedzy
          podaniem kropli nasercowych i piguly na prostate swoim lowelasom?smile
          • widokzmarsa Re: Rozwodnik? A jakze by mieć lepiej... 05.10.06, 18:18
            zastanawiałem się czy to napisać, bo wiem że na granicy smaku( Ta moja znajoma
            powiedziała mi też że ona sądzi że jej mąż nie myśli chyba w kategorii
            spowodowanego zła a raczej dobra które jest. Czy ona go wciąż rozgrzesza bo
            kocha? Możliwe.
    • krambambulia Re: Rozwodnik? A jakze by mieć lepiej... 05.10.06, 17:38
      a jak zostawia niebrzydką młodą dla starej i brzydkiej?! smile
      • onlyju Re: Rozwodnik? A jakze by mieć lepiej... 05.10.06, 17:42
        znasz naprawdę taki przypadek?
        ja znam taki, w którym ma piękną, mądrą i fajną, a tęskni za straszną, niemiłą
        i beznadziejną... nikt go nie rozumie, ładna go pewnie wkrótce z tego powodu
        porzuci...
        • krambambulia Re: Rozwodnik? A jakze by mieć lepiej... 05.10.06, 17:48
          JESTEM takim przypadkiem - fakt, slubu nie było i rozwodu też nie... wink


          Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa jaki fajny facet mi sie ostatnio trafił!
          • onlyju Re: Rozwodnik? A jakze by mieć lepiej... 05.10.06, 17:55
            ale został? czy tylko na chwilę?
            to ważne dla dalszych statystyk? wink
            • krambambulia Re: Rozwodnik? A jakze by mieć lepiej... 05.10.06, 17:57
              Facet? Odkleic sie nie może smile
              • onlyju Re: Rozwodnik? A jakze by mieć lepiej... 05.10.06, 17:58
                O cholera!
                To nieźle rzeczywiście!
                Ty stara uwodzicielko wink
                • krambambulia Re: Rozwodnik? A jakze by mieć lepiej... 05.10.06, 17:59
                  eeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee tam. Facet do pofikania to nie problem. Problem to
                  znaleźć takiego co zostanie i będzie kochał... i żebym ja go jeszcze kochała.
                  • onlyju Re: Rozwodnik? A jakze by mieć lepiej... 05.10.06, 18:06
                    smutna prawda.
      • widokzmarsa Re: Rozwodnik? A jakze by mieć lepiej... 05.10.06, 17:49
        często faceci tak robią i wracają do żon. Bo się już zestarzeją i chcą spokoju...
        • krambambulia Re: Rozwodnik? A jakze by mieć lepiej... 05.10.06, 18:00
          Albo idą do innej, co jest głupsza, kiwa główką i się zachwyca, że on taki mądry uncertain
        • kobieta_na_pasach Re: Rozwodnik? A jakze by mieć lepiej... 06.10.06, 11:25
          widokzmarsa napisał:

          > często faceci tak robią i wracają do żon. Bo się już zestarzeją i chcą spokoju.
          > ..
          tak robia tylko ci, ktorzy wiedza,ze moga zawsze wrocic. kobiety same sa temu
          winne. do mnie wrota sa bylyby zaspawane na zawsze. i moj maz wie o tym.
    • tombeard Opis podobny troche do "Placu Zbawiciela"... 05.10.06, 18:17
      smile
    • kobieta_na_pasach tez uwazam,ze miala racje 06.10.06, 11:15
      ja sie wcale nie zdziwie, kiedy moj zrobi tak samo. pracuje ciezko na nas i ma
      czasami juz tego dosc. wiec nic prostszego, jak odejsc do mlodszej i do tego
      obrotniejszej.
      • grogreg Re: tez uwazam,ze miala racje 06.10.06, 12:56
        I nniej ponurej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja