piąty dzień w tej samej sukience...

23.10.06, 09:05
mam kolezankę w pracy, której nastrój mozna poznac po tym jak się ubiera.
Jest to dosyć zadbana kobieta, ale jak ma jakiś gorszy czas to potrafi cały
tydzień chodzic w tym samym ciuchu, i to w dodatku najgorszym łachu jaki ma
chyba w całej szafie (koszmarna sukienka robiona na drutach chyba jeszcze w
latach osiemdziesiątych).
I tak się właśnie zastanawiam, jak to się dzieje, bo zawsze mi się wydawało,
że kwestia dobierania stroju to jest po prostu nawyk. Bo sa osoby, które w
ogóle nie przywiazuja uwagi do ciuchów i chodzą ciagle w tym samym, ale jak
ktos już potrafi zadbac o siebie, to raczej będzie to czynił z
przyzwyczajenia.
    • mamba30 Re: piąty dzień w tej samej sukience... 23.10.06, 09:08
      generalnie tak, ale może koleżanka ma deprechę?
      jakiego przedmiotu uczy??? Miałam w podstawówce plastyczkę, która była
      conajmniej szajbnieta, tez się czasami nader dziwnie ubierała
      • marta.uparta Re: piąty dzień w tej samej sukience... 23.10.06, 09:13
        ja ją znam od prawie dziesięciu lat i ona po prostu tak ma. Raz na miesiąc -
        dwa po prostu przestaje kompletnie dbac o siebie - przychodzi do pracy
        nieumalowana, z gniazdem na głowie, i z reguły zakłada tę własnie koszmarną
        sukienkę (domyślam się, że z wygody, bo to sukienka z tych co to się nie
        gniecie i trzeba jej prasować). Ale co dziwne - rozmawia się z nią normalnie,
        tylko tak, jakby chciała odpocząc od dbania od siebie.
        • mamba30 Re: piąty dzień w tej samej sukience... 23.10.06, 09:14
          a nie mogłaby tak w weekend odpoczywac?smile
          • marta.uparta Re: piąty dzień w tej samej sukience... 23.10.06, 09:21
            no właśnie, bo przyłazi tak do pracy i ja później mam dylematysmile
            • mamba30 Re: piąty dzień w tej samej sukience... 23.10.06, 09:22
              a Ty dzisiaj w fabryce jesteś??? Pisałaś we wrześniu, że poniedziałki masz
              wolne. Zmienili plan?
              • marta.uparta Re: piąty dzień w tej samej sukience... 23.10.06, 09:24
                no własnie mam wolne i dlatego sobie z Wami konwersujęsmile)))
                • mamba30 Re: piąty dzień w tej samej sukience... 23.10.06, 09:28
                  a mój synowiu nie chce sie historii uczyć, jak Go mam zmotywować?? Masz jakiś
                  sposób może?
                  • marta.uparta Re: piąty dzień w tej samej sukience... 23.10.06, 09:34
                    powiem szczerze - po co mu historia, no po co. Chcesz żeby nie daj Bóg został
                    humanistą? Matematyka i przyroda - niech sie tego uczysmile
                    A jezeli nie lubi historii, to pewnie ma denną panią od historii. Bo na
                    poziomie podstawówki nauka historii to sama i czysta przyjemność.
                    • mamba30 Re: piąty dzień w tej samej sukience... 23.10.06, 09:40
                      ale dla mnie to koszmar, jak go musze zmuszać za każdym razem do przeczytania
                      tematu.... pani chyba taka goopia, w ub. roku w ogóle nie mogłam się z Nią
                      dogadać... Jeżeli chodzi o matmę, to jestem z młodego dumna, ostro się za niego
                      wzięliśmy i w tym roku z kartkówek ma 4, 4 i 5- smile))
                      z przyrodą jest to samo co z historią, o tyle gorzej, że przyrody uczy ich
                      wychowawczyni
                      • marta.uparta Re: piąty dzień w tej samej sukience... 23.10.06, 09:52
                        a do której klasy chodzi Sebastian ( bo mój Michał do piątej)?
                        Z przyrody niektóre tematy są trudne, wcale się nie dziwię, że mozesz miec
                        kłopoty z zagonieniem do nauki ( ja tez tak mamsmile. Ale jak dzieciak w
                        podstawówce nie lubi historii, to najcześciej to wina nauczyciela. Historia w
                        tym okresie to opowiesci o tym jak zyli kiedyś ludzie. Rolą nauczyciela jest im
                        fajnie tę bajkę opowiedzieć.
                        • mamba30 Re: piąty dzień w tej samej sukience... 23.10.06, 10:09
                          Sebek do VI i to bardzo ważny rok, będzie do gimnazjum zdawał przecież. Mnie
                          się też ich historia podoba, teraz starożytność maglują. Dla mnie to bardzo
                          ciekawe, ale może masz rację z tą nauczycielką....
                          • marta.uparta Re: piąty dzień w tej samej sukience... 23.10.06, 10:21
                            no tak, a przydałoby się ładne świadectwo na koniec podstawówkismile
                            dzieciaki lubia ogladać dokumenty na discovery, co prawda często zawierają one
                            błędy albo hipotezy przedstawiane sa jako pewnik, ale za to historia podana
                            jest tam w atrakcyjnej formie. Może gry komputerowe (strategiczne) - moj Michał
                            uwielbia Rome Total War - niby rąbanka, ale już osadzona w realiach
                            historycznych.
                            A może Twój syn po prostu nie bedzie lubił historii i to tez nie jest powodem
                            do zmartwienia (lepsza przyszłość po kierunkach ścisłych a zwłaszcza
                            technicznych)smile)))
                            • mamba30 Re: piąty dzień w tej samej sukience... 23.10.06, 10:26
                              ogląda programy i gra w strategie. No cóż, chyba będę musiała się od Niego
                              odczepić, ale ja z historii miałam 5 smile))
    • maretina Re: piąty dzień w tej samej sukience... 23.10.06, 09:09
      moja kolezanka w chwilach zwanych "dolem" chce sie jeszcze bardziej "upodlic" (
      tak mowi) i zeby poglebic dol wiecej zjada ( i biadoli, ze za duzo wcina, ze
      chcilaby byc szczuplejsza, ale nie jest a jak nie jest to sobie powpierdziela
      czekoladek o polnocybig_grin) itd... moze Twoja kolezanka ma podobne odruchy?smile
      • marta.uparta Re: piąty dzień w tej samej sukience... 23.10.06, 09:17
        wiesz, to jest całkiem prawdopodobne. Tylko by znaczyło, że zupełnie świadomie
        i wręcz celowo robi z siebie bidę z nędzą. Ja rozumiem, przed męzem, przed
        rodziną. Ale przed koleżankami z pracy?smile
        • maretina Re: piąty dzień w tej samej sukience... 23.10.06, 09:18
          marta.uparta napisała:

          > wiesz, to jest całkiem prawdopodobne. Tylko by znaczyło, że zupełnie świadomie
          > i wręcz celowo robi z siebie bidę z nędzą. Ja rozumiem, przed męzem, przed
          > rodziną. Ale przed koleżankami z pracy?smile
          to nie jest tak, ze ona sobie planuje przed kim. moim zdaniem w tkich chwilach
          jest taka dla wszystkich a w glebi duszy przede wszystkim dla siebie.
          • marta.uparta Re: piąty dzień w tej samej sukience... 23.10.06, 09:27
            w piatek, jak przyszła kolejny dzien tak samo, miałam ochotę wziąc ja na bok i
            powiedziec , żeby wreszcie spaliła te sukienkę. Ale to nie jest moja koleżanka
            na tyle bliska. Wiem, żeby się nie obraziła, ale mogłabym zdołowac ją jeszcze
            bardziej.
    • grubaska20 Re: piąty dzień w tej samej sukience... 23.10.06, 09:14
      jezusie chrystusie brodaty.. mieliśmy w podstawówce taką polnistkę, ta sama
      bajka! kobieta przestała kupować ubrania daaawno temu, wyglądała jak pomnik
      peerelu..! hehsmile miała do tego dziwaczne, ogromne prostokątne opraki ze
      skoszonymi rogami- koszmar..
      • grubaska20 Re: piąty dzień w tej samej sukience... 23.10.06, 09:14
        oprawki, okularów oczywiście
        • marta.uparta Re: piąty dzień w tej samej sukience... 23.10.06, 09:20
          ale ona na co dzień dba o siebie, nosi ładne ciuchy, chodzi do fryzjera i do
          siłowni itd. Tylko czasem wyskakuje z czymś takim. I to jest dla mnie dziwne,
          bo jak znam kobiety, nawet jak beda miały największego doła (a maja nawyk
          dbania o siebie), to nie zapuszczą siebie tak z dnia na dzień.
          • grubaska20 Re: piąty dzień w tej samej sukience... 23.10.06, 09:24
            a może miałą franca lenia i kryzys odzieżowy stanął u bram..? hehetongue_out
    • kobieta_na_pasach Re: piąty dzień w tej samej sukience... 23.10.06, 09:21
      Twoja kolezanka po prostu cierpi na depresje.
      • marta.uparta Re: piąty dzień w tej samej sukience... 23.10.06, 09:24
        ale jak ją znam, jutro będzie wyszykowana. Bo ona ma tak od jakiś ośmiu lat
        (odkąd z nia pracuję).
        • kobieta_na_pasach Re: piąty dzień w tej samej sukience... 23.10.06, 09:25
          marta.uparta napisała:

          > ale jak ją znam, jutro będzie wyszykowana. Bo ona ma tak od jakiś ośmiu lat
          > (odkąd z nia pracuję).

          ja tez tak mam, ale od kilku miesiecy dopierosmile a moze sie myle.moze jest to
          zwiazane u niej z pmsem?
          • marta.uparta Re: piąty dzień w tej samej sukience... 23.10.06, 09:31
            wiesz co, faktycznie to sie pojawia z pewną regularnoscią. Zacznę robić
            pomiarysmile)))
            Co do Ciebie Kobieto - walcz z tym. Mówię Ci walcz. To naprawde pierwszy krok
            do ogólnego rozmemłania, przestać dbać o siebie.
            • kobieta_na_pasach Re: piąty dzień w tej samej sukience... 23.10.06, 09:40
              marta.uparta napisała:

              > wiesz co, faktycznie to sie pojawia z pewną regularnoscią. Zacznę robić
              > pomiarysmile)))
              > Co do Ciebie Kobieto - walcz z tym. Mówię Ci walcz. To naprawde pierwszy krok
              > do ogólnego rozmemłania, przestać dbać o siebie.

              przeciez walczesmile
              • marta.uparta Re: piąty dzień w tej samej sukience... 23.10.06, 09:52
                nosmile
    • baba_krk oj nie wiem czy Cię nie przebiję :PPPPPPPPPPP 23.10.06, 09:43
      miałam koleżankę na studiach, która 2 razy udała się ze mną na emigrację no i
      jej bagaż składał się głównie z 15 kg zupek chińskich... pozostałe 5 kg to były
      ręczniki, kosmetyki, książki i ubrania tongue_outPP co za tym idzie miała ze 4
      sukienki, 2 spódnice i 3 bluzki i chodziła w tym non stop przez 4 m-ce brrrrrr
      rekord to niecałe 2 tyg. w jednej sukience bez prania!!!!!!!!!!
      pranie i tak polegało na szybkim przepłukaniu w wodzie (rzecz jasna bez
      proszku) hehe
      kwestię higieny już pomijam, bo często gęsto zdarzało jej się kłaść spać w
      makijażu, żeby był na jutro (oszczędzanie tuszu) wink)))))

      na szczęście nasze drogi w tym roku się rozeszły i nie kontynuujemy już
      edukacji razem big_grinDDDD
      • marta.uparta Re: oj nie wiem czy Cię nie przebiję :PPPPPPPPPPP 23.10.06, 09:47
        no właśnie, ale ja mowię o innym przypadku. Bo wiem, ze sa kobiety, które
        generalnie mają w dupie to jak wyglądają na zasadzie "taka mnie Pan Bóg
        stworzył i taką mnie kochaj". Takie koleżanki też mam w pracy. Ale ja mówię o
        kobiecie, która na co dzień jest zadbana, pachnaca i modnie sie ubiera, tylko
        od czasu do czasu ma taką odzieżową zapaść. I tego nie rozumiem, bo albo dba
        sie o siebie, albo nie.
        • baba_krk Re: oj nie wiem czy Cię nie przebiję :PPPPPPPPPPP 23.10.06, 09:53
          wiem, że to inny przypadek, ale tak mi się sojarzyło i chciałam się pożalić wink))
          gdybyś moją koleżankę spotkała na ulicy to byś powiedziała, że jest zadbana -
          pełny makijaż, ładne sukienki, które niejednokrotnie sporo kosztowały w Mango
          czy Zarze... ale gdybyś zobaczyła ją 10 razy z rzędu w tej samej kiecce to by
          Ci już ręce opadły tongue_outPP
          • marta.uparta Re: oj nie wiem czy Cię nie przebiję :PPPPPPPPPPP 23.10.06, 10:04
            rozumiem, że najchętniej wybierała czarne (brudu nie znać)smile))
            • baba_krk Re: oj nie wiem czy Cię nie przebiję :PPPPPPPPPPP 23.10.06, 10:08
              tak tak tak smile)))))))))
    • dzikoozka Re: piąty dzień w tej samej sukience... 23.10.06, 10:09
      Cholera kiedyś miałam takie ukochane spodnie z Bennetona, zielone, obcisłe
      legginsy z szerokum paskiem (dzisaj wygladałyby zdeka dodowo wink)
      Pcia męska padała na kolana big_grinDDDD
      Jak ja je kochałam smile)))) pół studiów w nich przeżyłam, noa le one szybo
      schły smile))
      Miło teraz powspominać smile)
    • mmagi Re: piąty dzień w tej samej sukience... 23.10.06, 10:29
      jak mam złe dni to tez guzik mnie obchodzi jak wygladam,no ale 5 dni w jednym
      ciuchu nie chodziłamsmile
      • marta.uparta Re: piąty dzień w tej samej sukience... 23.10.06, 10:38
        no sama widziszsmile to jest kwestia nawyku. W gorsze dni może nie chce mi się
        dobierac dodatków, czy komponowac nowego zestawu ciuchów, ale z samego
        przyzwyczajenia nie założę nawet dwa dni pod rząd tego samego ciucha.
Pełna wersja