mmagi
09.11.06, 15:12
Piękny lipcowy dzień. Las, ćwierkanie ptaszków, gdzieniegdzie przebiega
sarenka, w tle słychać stukanie dzięcioła. Nagle z głębi lasu wyłania się
potężna chmura kurzu, która w szaleńczym pędzie przemierza las.
Zwierzeta w popłochu uciekają. Tumult, hałas, nic nie widać. Aż wreszcie
chmura
zatrzymuje się na leśnej polanie. Kurz powoli opada. Na polance dziesiątki ,
setki .......... jeży.
Sapią, dyszą, łapią dech. Tylko jeden, który prowadził tabun, błogo się się
usmiecha i z zachwytem zwraca się do pozostałych:
- Kuuuuurwa!!! Jak mustangi, nie?