alpepe
24.11.06, 16:17
Idę ulicą, czarne spodnie, czerwona kurtka przejściowa, półbuty, czapka
grunge, włosy rozwiane, okularki. Dziś, 14.40.
Idę po lewej stronie drogi chodnikiem, z przeciwka jedzie zielona nubira
diesel... Ja nie patrzę, idę dalej, samochód się zatrzymuje, kierowca otwiera
drzwi od strony pasażera i coś tam do mnie nawija...
Podchodzę bliżej, bo on coś do mnie, że z mojego powodu się zatrzymał, ja
myślę, że może chce o drogę spytać, bo wokół żywej duszy...a on: czy umówiłaby
się ze mną pani na kawę?
Ja mu zamachałam obrączką i mówię, żem mężatka a on, że nie będzie zazdrosny.
No koleś kurde miał gadkę. Odmówiłam. Obrzydziła mnie ta nubira i złote
łańcuchy na karku i przegubach...
Wyglądam jak blachara. Nic, tylko się załamać.