widokzmarsa
04.12.06, 18:23
wracałem w sobotę w nocy z klubu, dosyć wcześnie bo było dopiero koło
pierwszej. Po przeciwległej stronie ulicy szedł chłopak a za nim, jakieś
dwadzieścia metrów z tyłu szła w jego kierunku dziewczyna, krzycząc: grzesiek,
grzesiek. Grzesiek w pewnym momencie przystanął, podniósł z trawnika
płaszcz(?) założył go i zaczął iść w stronę laski. Gdy ta zobaczyła że on
idzie w jej stronę, odwróciła się i zaczęła biec. Uciekła za blok a on zaczął
biec za nią. Nie miałem kamery to opowiadam. Prawdziewe życie w mieście...