reniatoja
01.04.07, 20:29
Wczoraj dowiedziałam się, ze zmarł pewien mój znajomy. Nie bardzo bliski, ale
dobry w sensie takim,że zawsze sobie tak lubilismy pogadac, z jego żoną
zwłaszcza, uczyłam ich dzieci przez dwla lata, odkąd zaszłam w ciąże, to on
do mnie przywoził te dzieci i zawsze wypił kawę, po lekcji porozmawialismy
sobie - no ale nie była to bliska znajomość, czy przyjzźń. No i nagle na
zawał serce umarł przedwczoraj

(
I moje pytanie jest: jak się zachować - zadzwonic do żony, złożyć
kondolencje, zaoferować jakąś pomoc (choc watpię, by skorzystała, ma tu
rodzinę i na pewno bliższych znajomych niż ja), czy nie dzwonić, jak
sądzicie? Z jednej strony chciałabym okazać jej współczucie, ze myślę o niej
i żeby po rpsotu wiedziała, ze nie jest mi to obojetne, bo naprawde bardzo
jej współczuję, to szok tak nagle stracić meża, a z drugiej może ona nie ma
ochoty teraz gadac przez telefon z jakimiś tabunami dalszych i bliższych
znajomych - jak sądzicie, co należy zrobić? A tez myśle sobie - może wszyscy
lub wiekszość znajomych tak właśnie myśli jak ja i każdy sie boi zadzwonić i
z kolei moze ona czuje sie tym bardziej zdołowana, no nie wiem

((