niedzwiedzica_sousie
23.05.07, 10:48
no wiecie, jak jest, wszyscy całują, powodzenia, no szkoda że odchodzisz,
kiedy się spotkamy na piwku itp.
a co zrobił mój przegenialny, kulturalny i wcale nie burakowaty szef?:
idę po schodach z małym kartonikiem moich rzeczy, jakieś kubki, prywatny
kalendarz itp. a on do mnie:
halo! co pani tam ma? nie wynosi mi nic pani z firmy? wie pani, że wszystko
co pani dostała od klientów w czasie pracy należy do firmy? jest pani pewna
że wszystko w tym kartoniku to pani?
no po prostu jakby mi dał w ryj. kurwa, do teraz czuję skrajny niesmak i
ryczeć mi się chce. zamiast kurwa: dziękuję za półtora roku pani bardzo
ciężkiej i niezwykle owocnej dla firmy pracy, on się zapytał czy czegoś nie
kradnę wychodząc... jestem rozpierdolona psychicznie.