suki sa wsrod nas:(

31.05.07, 22:54
"A ja chyba cię rozumiem.Mój mąż też jest po rozwodzie i ma syna (ze mną ma 2
córki).Mój mąż nie widuje swojego dziecka,bo...ja mu zabraniam.Wiem!To
okrutne,ale ja nie potrafię żyć ze świadomością,że mój ukochany mąż miałby żyć
na "dwa domy".Był okres kiedy jego była żona próbowała nas rozdzielić i teraz
nie wyobrażam sobie,że on mógłby chodzić do jej mieszkania albo w ogóle z nią
rozmawiać.Może to chore,ale ja nie potrafię inaczej."
z fk to przytachalam.
    • mroofka2 Re: suki sa wsrod nas:( 31.05.07, 23:11
      ludzie mają różne sposoby
      postrzegania rzeczywistości....



      p.s.dobrze że ja jestem tylko mrOOfką;P
    • grogreg Re: suki sa wsrod nas:( 31.05.07, 23:31
      Swoja droga dupa nie facet, skoro pozwolil tak okaleczyc swoje zycie.
    • aasiula1 Re: suki sa wsrod nas:( 01.06.07, 09:18
      łatwo się krytykuje, jak się nie jest w takiej sytuacji. Teraz to ja się pukam
      w czoło jak to czytam, ale jak bym była na jej miejscu też by mnie pewnie
      trafiało jak mąż chodziłby do byłej. Za każdym razem bym się denerwowała, ale z
      drugiej strony takie są konsekwencje pchania się w takie związki
      • maretina Re: suki sa wsrod nas:( 01.06.07, 09:21
        maz nie chodzil dio bylej ale do dzieci. jezeli nie potrafi zaakceptowac tego,
        ze facet ma dzieci, to nie wlazi sie takiemu do lozka i nie zaklada sie z takim
        rodziny.
        to normalne, ze takiego paszkwila sie krytykuje, nie wolno robic krzywde
        dzieciom. grogreg ma racje, facet dupa. ja skupilam sie na kobiecie, bo to ona
        napisala ten post i opisala swoje "zaslugi" w krzywdzeniu dzieci.
        • aasiula1 Re: suki sa wsrod nas:( 01.06.07, 09:34
          masz w 100% racje, ale chodząc do dzieci chodzi też do byłej, to dlatego laska
          ma problem. Ale powinna pomyślec wcześniej o tym, zanim się z nim zwiazała.
          Szkoda mi dziecka
          • maretina Re: suki sa wsrod nas:( 01.06.07, 09:38
            zgadzam sie z Toba.
      • mamba30 Re: suki sa wsrod nas:( 01.06.07, 09:25
        Asiula, Pyton również ma córkę z pierwszego małżeństwa i do głowy by mi nie
        przyszło zabraniać mu tam jeździć, bo jest tam larwa (czytaj ex) mimo, że i ona
        swojego czasu bardzo dużo starała nam się namącić w życiu.

        Kobieta, która tak postrzega rzeczywistość, jak ta laska z FK musi być bardzo
        zakompleksioną osobą, bądź dzieje się bardzo źle w jej związku, skoro w taki
        sposób się zachowuje.

        Ona okaleczyła dziecko, to "byłe" dziecko. Teraz jest nowa rodzinka i nowe
        dzieci, a stare należy skopać w kąt, niech siedzą cicho i się nie pchają na
        afisz. Zastanawiam się, co ona myśli o facecie, który tak potraktował pierwsze
        dziecko. Ciekawi mnie, czy jak facio sobie znajdzie kolejną żonę, to czy te
        Aktualne" dzieci też odstawi na boczny tor.

        Taka jeszcze jedna myśl mi się nasuwa - czy alimenty też zabrania płacić....???

        Sory, to dla mnie potwór a nie kobieta, w dodatku matka.....
        • aasiula1 Re: suki sa wsrod nas:( 01.06.07, 09:36
          masz rację, ja tylko pisze, ze wiem skąd u niej takie rozumowanie. Ale to jej
          prezecież nie usprawiedliwia.
          Najgorzej mi zrozumieć, dlaczego ten facio nie może np brac dzicka do siebie?
          • mamba30 Re: suki sa wsrod nas:( 01.06.07, 09:45
            bo może exia nie pozwala, bo:
            a) zna stosunek macochy, więc nie chce narażać dziecka
            b) ojciec nie chce zabierać dzieci, bądź nexia mu nie pozwala
            c) exia jest tak samo wredną suką i robi na złość

            Powodów może być wiele. Znam różne myki od podszewki, sama jestem weekendową
            macochą od ponad 2,5 roku i uwierz mi, przerabiałam wiele scenariuszy w swoim
            życiu.
            • aasiula1 Re: suki sa wsrod nas:( 01.06.07, 10:10
              Tak czy owak, sama wiesz, ze życie w takim układzie łatwe nie jest. Wieć zanim
              się w to wejdzie trza przemyśleć to i owo. Jak widać na twoim przykładzie nawet
              z wrednym exem da się jakoś wspólnie wychowywać dziecko. A laska myślała, ze
              nagle była żona i dziecko znikną
              • mamba30 Re: suki sa wsrod nas:( 01.06.07, 10:38
                Niestety z exem raczej nie wychowuję dziecka, z exem się regularnie ścinam z
                wiadomych względów. Tak między Bogiem a prawdą, Sebka wychowujemy razem z
                Pytonem. Jak ma jakiś problem, bądź chce się czymś radosnym podzielić, to nie
                dzwoni do taty, tylko pędzi do Pytona. Pod tym względem mam sielankę w domu,
                mnie sie udało.

                Niestety jeśli mam być szczera, to w drugą stronę jest totalna kicha. Pisząc w
                drugą stronę, mam na mysli relację macocha-pasierbica, czyli ja i córka Pytona.
                Mała przyjeżdżała do nas w każdy weekend przez półtora roku. Od piątku do
                niedzieli miałam stresa, bo była małym, wrednym, złośliwym potworkiem,
                dodatkowo nastawianym przez exiarę. Znosiłam to dla dobra Pytona i tego
                dziecka. Po powrocie z placówki rodziców larwy, larwa przestała tak często
                dawać małą, bo już nie musiała - miała do opieki swoich rodziców. Zaczęły się
                kolejne złośliwości. Nie dość, że miesiącami nie mogłam nic na weekend
                zaplanować, bo Pyton do ostatnich godzin nie wiedział, czy się spotka z małą,
                to mała dalej prowadziła swoje małe gierki i mi zatruwała życie. Niektórzy z
                Was znają moje problemy, kiedyś się wyżalałam na forum. Ba, ja nawet u
                psychologa byłam, bo mi cięzko było w tej całej sytuacji.

                Pyton niestety dał doopy, bo nie potrafił pogodzić całej nowej sytuacji tak,
                żeby każda z nas jak najmniej cierpiała. Trochę go rozumiem, to dla niego była
                całkiem nowa sytuacja.

                Nigdy nie miałam problemów, że płaci alimenty. Zdarzało się też tak, że jechał
                do exiary i w tamtym domu spędzał kilka godzin z córką. Teraz jest lati i żeby
                mnie odciążyć psychicznie na razie nie przywozi jej do nas. Jeździ tam i
                zabiera ją na kilkugodzinny spacer, czy cokolwiek, bądź jeździ z nią na weekend
                do rodziców. Exiara już go nie wpuszcza do domu. Exiara do momentu naszego
                ślubu robiła wszystko, żeby nam zatruć życie. Exiara chciała Pytona z powrotem,
                mimo tego, że sama im rozpieprzyła kochankiem rodzinę. Exiara wydzwaniała,
                słała SMS-y, wyzywała mnie od kurew, szmat i najgorszych. Exiara nastawiła małą
                przeciwko mnie, mała była tak podła, że większość kobiet na moim miejscu już
                dawno pogoniłoby ją z domu i zakazało wstępu. Zaciskałam pięści i starałam się
                nic na zewnątrz małej nie pokazywać.

                Cała sytuacja również i dla mnie była nowa, przypłaciłam to mnóstwem nerwów.
                Miałam momenty, że wręcz żądałam, żeby Pyton się opowiedział z którą stroną
                chce współżyć. Na szczęście pod tym względem ma jaja i nie zachował się tak,
                jak tamten facet. Mój szał i złość na te kobiety mi opadł, chwilowe klapki
                złości z oczu również.

                Pasierbicy nie kocham i niegdy nie pokocham. Wręcz mogę rzec, że po ponad 2,5
                roku jej nienawidzę. Starałam sie ponad 2 lata, mimo, że byłam odrzucana,
                parłam jakoś do przodu. W tej chwili diametralnie zmienił się mój stosunek na
                obojętny. Akceptuję fakt, że Pyton ma córkę, że się z nią spotyka itp. itd.
                natomiast mała wisi mi już kalafiorem. Nie zamierzam jej piec już ciast, robić
                prezentów. Nie interesuje mnie, że ją matka za lekko ubrała i że zmarźnie, że
                jest chora i jak zawsze bez lekarstw (swojego czasu wiecznie do apteki latałam
                po leki). Nie interesuje mnie też, że się zachowywać nie potrafi, po prostu
                wszystko mi zwisa. Jak jest u nas, to nie wstaję o 6 rano, tak jak ona, żeby
                jej śniadanko podać, za co nawet dziękuję nigdy nie usłyszałam. Wreszcie się
                wysypiam i leniuchuję w weekend w łóżku. Mogłabym tak pisać i pisać.

                Wiem jedno - nie można zabierać dzieciom ojca, matki czy kogokoliwek bliskiego.
                To jest po prostu podłość. Ale do tego chyba trzeba dojrzeć, trzeba nabrac
                dystansu, może poradzić się innych.

                Ale się rozpisałam, kurcze.
        • pulpet17 Re: suki sa wsrod nas:( 01.06.07, 09:41
          i jeszcze coś,
          robi krzywdę także swoim dzieciom, które słyszą rozmowy rodziców /kłótnie?/ -
          dzieci słyszą wszystko, naprawdę - i interpretują to w sposób dla nich dostępny,
          zależnie od dojrzałości emocjonalnej;
          wredna suka, ale i głupia po prostu, bo to co robi czkie się właśnie jej;
          a facet dooooopa, to fakt...
          • pulpet17 czknie - od czkawki - ofkors :))) 01.06.07, 09:44

    • bzz_bzz Re: suki sa wsrod nas:( 01.06.07, 10:42
      Nie widzę sensu wypowiadać się na ten temat. Miałam znajomego ze szkoły. Jak
      pytał, czy ojciec mojego dziecka płaci alimenty i odpowiadałam, że nie, to się
      wściekał, jakby to jego dzieciak był. Normalnie chciał jego adres nawet!! Ale
      gdy na niego skoczyłam, że on też nie płaci i że nawet chce, uwaga: ZAPRZEĆ SIĘ
      WŁASNEGO DZIECKA (chciał isć z tym do sądu, gdy dzieciak miał już parę
      miesięcy, by dowieźć, że on nie jest ojcem, chociaż dobrze wiedział, że jest;
      nawet chciał przekupić lekarzy i wszystkich po kolei, żeby sfałszowali wyniki
      DNA), twierdził, że to zupełnie co innego. Pewnie - dla każdego jego sprawa, to
      zupełnie co innego.
      Naprawdę nie warto wypowiadać się w takich sprawach, bo nigdy nie wiesz...
    • sjena1 Re: suki sa wsrod nas:( 01.06.07, 10:47
      mnie sie podoba tekst: "był czas kiedy jego była żona próbowała nas rozdzielić"
      hahahahah założe sie ze nie była wtedy jeszcze byłą smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja