Czasami wychodzi na to

08.08.07, 21:42
że jestem takim ciężkim przypadkiem i tak się innym ze mną źle żyje,
że się obudzić rano odechciewa. Ja pierdole
    • mmagi Re: Czasami wychodzi na to 08.08.07, 21:56
      eee tam dzis to tak widzisz,napij sie herbatki i idz lulacsmile))
    • aguszak Re: Czasami wychodzi na to 08.08.07, 21:59
      eee... daj spokój, albo lepiej niech Tobie dadzą spokój...
      ja dzis trafiam na same takie blogi... straty dzieci, życie się ludziom rozwala
      na kawałki, nieuleczalne choroby... stwierdzam, że ludzie to naprawdę w życiu
      tragedie przezywają... ja to mam dobrze... tfu tfu tfu, żeby nie zapeszyć...
      Ty też masz dobrze, a będzie jeszcze lepiej!
      • aasiula1 Re: Czasami wychodzi na to 08.08.07, 22:05
        wiesz ja sobie powtarzam codziennie, że będzie lepiej, a jest coraz
        gorzej. Ja się obawiam, że mnie w wariatkowie zamnkną niedługo, bo
        ileż można o zdrowych zmysłach pozostać?
        • aguszak Re: Czasami wychodzi na to 08.08.07, 22:06
          użyczam rękawa do wypłakania, a jutro wstawaj, Maleńka, do boju! do przodu!
          Dasz radę, bo kto, jak nie Ty?
          P.S. Ktoś Cię skrzywdził?
          • aasiula1 Re: Czasami wychodzi na to 08.08.07, 22:11
            Moj mąż mnie stale krzywdzi od paru lat, ale przeciez to nie jego
            wina! To ja jestem taka, ze się ze mną żyć nie da. Ojej, chyba pójdę
            i się pokajam normalnie
            • aguszak Re: Czasami wychodzi na to 08.08.07, 22:12
              Dlaczego dajesz się krzywdzić? W imię miłości?
              Tak rzadko bywa w domu, a jeszcze Ci takie rzeczy opowiada? Gad jeden, no!
            • mmagi Re: Czasami wychodzi na to 08.08.07, 22:13
              eeee nie zagalopuj sie,oki?
              niby jaka jestes?
              • aasiula1 Re: Czasami wychodzi na to 08.08.07, 22:16
                Nie jestem np idealną sprzataczką, Bo przecież pan i władca wraca z
                pracy ma obiadek pod nos podstawiony, ale czuściej w domu powinno
                być. Bo jemu chyba źle odpoczywać po pracy. Tylko co z tego że ja
                mam prace 24/dobe przy dwójce dzieci. Bo on kończy prace po
                południu, a ja nadal karmie, kąpie, klade spac, wstaje w nocy. Ale,
                nie, ja całymi dniami siedze w domu i nic nie robie
                • mmagi Re: Czasami wychodzi na to 08.08.07, 22:27
                  nieeeeeeeeee,noooooooooo to jest oczywiste ze to jest Twoja wina,to
                  ja nie wiedziałaszes taki wałkońsmile


                  Ty gupia babo to z nim jest cos nie tak,a obiadek to niech sam sobie
                  podgrzeje,no chyba ze mu łapy do dupy przyrosły,kochana jak sadze od
                  samego poczatku zaczełaś robic za jego pomoc domowa i to jest bład
                  bo potem jak sa dzieci kobity nie daja sobie rady a pan i władca sie
                  przyzwyczaja,a jeszcze pewnie matka robiła za słuzbesmile)

                  a z niego to nie jest wałkoń,pomaga Ci w domu?
                  • aasiula1 Re: Czasami wychodzi na to 08.08.07, 22:42
                    nie to ze nic nie robi, robi, ale bynajmniej nie w tedy gdy ja o coś
                    poprosze np przy dzieciach. Generalnie robi. Problem polega na tym,
                    ze jego robienie to jest "coś" a moje robienie to jakies mało
                    istotne rzeczy co to przeciez sie czlowiek nie nameczy przy tym, ze
                    w sumie moglabym wiecej. Ale jak on pozmywa to podziwiajcie wszyscy
                    ile sie nazmywal i bron boze np jedzenie se w kuchni zrobic, bo to
                    przeciez nieposzanowanie jego wysilku
                  • raduch Re: Czasami wychodzi na to 08.08.07, 22:56
                    mmagi napisała:

                    >> a z niego to nie jest wałkoń,pomaga Ci w domu?

                    I, mądra kobieto, w tym pytaniu zawiera się cały kardynalny bład w
                    podejściu. Skoro ma tylko "pomogać", to zakładasz kto jest ta
                    ważniejsza osoba, rozdzielająca role, zadania i funkcje. Który chłop
                    zniesie układ dominująca - podporządkowany, jeśli on ma być ten
                    drugi? Czytajcie z ruchu warg "a co ja, kurwa, pies jestem"?! uncertain
                    • aasiula1 Re: Czasami wychodzi na to 08.08.07, 23:01
                      Nie Raduch, "pomaganie" to własnie świadczy o tym ,ze on jest ten
                      Pan i jak cos robi, to robie nie dla domu (czyli tez dla siebie),
                      tylko pomaga mi, wyrecza mnie w moich obowiazkach, łaskawca! I
                      dlatego to jego "robienie" jest o wile bardziej wartościowe niz
                      moje, bardziej się liczy> Rozumiesz?
                      • raduch Re: Czasami wychodzi na to 08.08.07, 23:12
                        Rozumiem tylko tyle, że prania, prasowania, wiercenia otworów pod
                        obraz, mycia podłóg itp. nikt nie lubi. Robimy to, bo musimy. Nie
                        powinno to być przedmiotem rywalizacji.
                        • aasiula1 Re: Czasami wychodzi na to 08.08.07, 23:18
                          Tak, dokładnie tak powinno być. Ale do tego trzeba mieć przekonanie,
                          że robi się to dla całego domu, rodziny, ale nie w ramach przysługi
                          dla partnera.
                          • raduch Re: Czasami wychodzi na to 08.08.07, 23:26
                            Asiu, gdzieś zgubiliscie rozróżnienie między partnerstwem a
                            rywalizacją.
                            • aasiula1 Re: Czasami wychodzi na to 08.08.07, 23:40
                              no ja to wiem, z tym, że ja jej nie zgubiłam, ja w tą rywalizację
                              jestem na siłę wciągana. A uwierz mi, że wolałabym partnerstwo
                              • raduch Re: Czasami wychodzi na to 09.08.07, 00:07
                                kiss
                    • niedzwiedzica_sousie Re: Czasami wychodzi na to 09.08.07, 11:04
                      niestety często jest tak (u mnie na przykład), że facet czeka, aż mu
                      powiesz co jest do zrobienia. wynika to z tego, że przez 30 lat
                      swojego życia prawie nic nie robił, mieszkał z rodzicami a potem
                      wynajmował mieszkanie, które ktoś mu sprzątał i jadał w
                      restauracjach. teraz mieszkamy w dużym domu z ogrodem, mamy dziecko
                      i dwa koty i roboty jest tyle, że można się porzygać. ale właśnie,
                      jeśli mu nie "przydzielę" obowiązków i funkcji to leży na kanapie.
                      albo jak sam coś ma ochotę zrobić, to mi ręce opadają, bo jest na
                      przykład trawa do skoszenia, naczynia do zmycia, kuweta do
                      sprzątnięcia, prasowanie, pranie itd., a on się bierze za reperację
                      klamki w drzwiach na ogród, rzecz która jest naprawdę mało pilna
                      przy innych.
                      • raduch Re: Czasami wychodzi na to 09.08.07, 11:17
                        Istna podała dobrą receptę. Ale widzę jak się od razu piętrzą
                        trudności.
                        • niedzwiedzica_sousie Re: Czasami wychodzi na to 09.08.07, 11:19
                          nie sądzę, żeby to coś zmieniło, poza tym, że na drugi dzień
                          mialabym więcej roboty
                          • raduch Re: Czasami wychodzi na to 09.08.07, 11:51
                            Bo wy musicie cierpieć. Jedne mniej inne bardziej, ale potrzebujecie
                            żeby bolało. To dusza. suspicious
                            • niedzwiedzica_sousie Re: Czasami wychodzi na to 09.08.07, 12:31
                              wariat smile
        • mmagi Re: Czasami wychodzi na to 08.08.07, 22:12
          nie tak szybko sie warjujesmile)
    • mmagi idz na @ to sie usmiejesz:)))))))))))))))))))))) 08.08.07, 22:02

    • raduch Re: Czasami wychodzi na to 08.08.07, 22:07
      Nie jesteś. smile
      Ale przestańcie się kłócić, zacznijcie wyjaśniać.
      • aguszak Re: Czasami wychodzi na to 08.08.07, 22:09
        wiesz, nie można tak od razu, bo sie kobita zamknie w sobie, najpierw pogłaskać,
        potem kopa w żyć, a potem: gadaj, kochana, co Ci tak doskwiera w życiu?...
        • raduch Re: Czasami wychodzi na to 08.08.07, 22:23
          Nnno, nie całkim tak. Obie popełniacie podobny... ten no, skrót
          myślowy. Czymś tam jednak chłop się różni od koleżanki, nie?
          Ale nie czuję się na siłach teraz tego wyjaśniać. Przepraszam.
      • aasiula1 Re: Czasami wychodzi na to 08.08.07, 22:14
        Problem w tym, ze ja nie mam w domu partnera do dyskusji, do
        wyjaśnień, cdo przekonywania się nawzajem do swoich argumetów. Ja
        mam partnera do pyskówek na poziomie przedszkola, kto komu bardziej
        dokopie, a jak brakuje argumentu, to dowalić mi, czymś takim co mi
        zrobi wileką przykrość, albo wyprowadzi z równowagi na maxa. I potem
        można powiedzieć, że to ja się unoszę i to ja krzyczę
        • aguszak Re: Czasami wychodzi na to 08.08.07, 22:16
          też nieraz mi wmawia, że jestem wariatką... ale ja tak mam - emocjonalnie
          wszystko biorę, szczególnie, jak na czymś mi bardzo zależy, a przecież... na
          niczym i na nikim mi bardziej nie zależy niż na R.
          Nie przejmuj się, my wariatki tak mamy wink
          • aasiula1 Re: Czasami wychodzi na to 08.08.07, 22:22
            Słuchaj, ale ja mam czasem wrazenie jakbyśmy wogole inne priorytety
            w zyciu mieli.
            Problem wygląda tak. Zawsze było tak, że to ja byłam ta "mądrzejsza"
            siostra a potem tak było w małżenstwie. I kiedyś M był dony z tego i
            opowiadał ludziom, jak to jego żona na uczy innych na studiach, że
            jemu tez pomagałam, robiłam za niego projekty itp
            Ale jednak szybka mu sie to znudziło i w dyskusjach przyją taką
            taktyke: skoro trudno wygrac ze mna na argumenty, to trzeba mi
            dokuczyć, wyprowdzic mnie z rownowagi. Tylko zapomnial, ze w tych
            dyskusjach nie idzie o to żeby ktores z nas wygrało, tylko zeby
            wygrała nasza rodzina. Zeby w jakies sprawie podjac najlepsza dla
            nas decyzje.
            • mmagi Re: Czasami wychodzi na to 08.08.07, 22:30
              pewnie czuje sie gorszy i Cie chce złamac,dokopac.............wiec
              sie nie daj,jak jestes ta madrzejszasmile
              • aasiula1 Re: Czasami wychodzi na to 08.08.07, 22:44
                wiesz ja moge tak walczyc, na uczelni, w pracy, z obcymi ludzmi, ale
                w domu chciałabym miec z mezem wspolny front. Ze chocby caly swiat
                przeciwko nam to my ze sobą. A ja w domu sie czuje jak na wojnie.
                Szkada mi dzieci. jak M nie bylo to Julka byla taka spokojna
                grezcna, a teraz o byle co sie denerwuje, krzyczy... tak byc nie moze
                • pszczolaasia Re: Czasami wychodzi na to 09.08.07, 17:55
                  sie niesmailo wtrace...a mowilas mu takl z pare razy to co powyzej piszesz do
                  Mmagi? tak po prostu bez nerw na spokojnie bez frustracji, gniwu wrzasku
                  unoszenia sie? tak spokojnie. nie wiem czemu ale u nas zdaje realcje tylko
                  pogadanie. ja mowie, on powie, gadamy gadamy gadamy, zetniemy sie potem
                  strzelimy fochy a potem znowu gadamy gadamy i jakos leci. powiedz mu no...tak na
                  spokojnie... mow mow mow w koncu dotrze. i zrob tak chopciaz raz jak Istna
                  napisala, a Julce kup frytki z keczupem i niech sie wysmaruje nim cala bo
                  dziecko brudne to dziecko szczesliwewink))
                  • aasiula1 Re: Czasami wychodzi na to 09.08.07, 19:44
                    ja mu na spokojnie mówie od paru lat, albo to oleje, albo powie do
                    mnie "tak mamusiu"
    • istna Re: Czasami wychodzi na to 08.08.07, 23:25
      Po południu mąż wraca z pracy i widzi, że przed domem troje jego dzieci w
      piżamach bawi się w błocie wśród pustych opakowań po „chińszczyźnie”. Drzwi
      wejściowe otwarte, podobnie jak drzwi do samochodu żony.
      Mąż wchodzi do domu i widzi jeszcze większy bałagan: lampa przewrócona, chodnik
      pozwijany pod samą ścianę, jadalnia zarzucona zabawkami, różnymi częściami
      garderoby, włączony telewizor...
      W kuchni jeszcze gorzej: w zlewie góra naczyń, resztki śniadania porozrzucane po
      stole, lodówka szeroko otwarta, psie jedzenie wala się po podłodze, stłuczona
      szklanka pod stołem, a przy drzwiach na dopiero co położonym parkiecie usypana
      kupa piasku.
      Mąż szybko wbiega na schody, potykając się o porozrzucane zabawki i ciuchy, ale
      nie zważa na to – szuka żony. Czarne myśli zaczynają chodzić mu po głowie: może
      chora, a może coś jeszcze gorszego? Widzi, że spod drzwi łazienki wypływa woda.
      Z bijącym coraz mocniej sercem otwiera drzwi, ale tam tylko mokre ręczniki,
      które pozostawił rano na podłodze i kilometry papieru toaletowego, wijącego się
      między porozrzucanymi zabawkami i kosmetykami.
      Mąż przyspiesza kroku i wchodzi do sypialni. Jego żona leży w łóżku i czyta
      książkę. Zobaczywszy go, uśmiecha się i pyta jak zwykle:
      – Jak minął ci dzień?
      On patrzy na nią nie bez złości i wykrzykuje:
      – Co się tutaj dzieje?!
      Żona uśmiecha się jeszcze szerzej i mówi:
      – Codziennie, gdy wracsz z pracy do domu, pytasz mnie, co ja do cholery dziś
      robiłam?!
      – Tak – odburknął z niechęcią. – I co z tego?
      – Więc dziś tego nie robiłam...
      • aasiula1 Re: Czasami wychodzi na to 08.08.07, 23:43
        Dokładnie czasami mam ochotęodwalić taki myk, ale nie stety nie mogę
        nie zająć się dziećmi, nie wyjsc na spacer, nie ugotowc im, nie
        nakarmić, nie wykąpać, nie uprać, nie uprasować i nie ubrac itp itd
        dzieci nie są niczemu winne
        • istna Re: Czasami wychodzi na to 08.08.07, 23:45
          Myślisz, że będą takie nieszczęśliwe jak nie każesz sie im wykąpać i zamiast
          obiadu zamówisz pizzę?suspicious
          • aasiula1 Re: Czasami wychodzi na to 08.08.07, 23:51
            No Zuzia raczej pizzy nie zje hehehehehheh
    • niedzwiedzica_sousie idź na pocztę! 09.08.07, 11:14
    • marzenie_ciapatego wszyscy be tylko pierdolili od rana, moze troche 09.08.07, 12:34
      modlitwy dla odmiany?
      • aasiula1 Re: wszyscy be tylko pierdolili od rana, moze tro 09.08.07, 15:59
        idź się pomódl sama, najlepiej od razu też za mnie
    • kryzysowa_narzeczona75 Re: Czasami wychodzi na to 09.08.07, 18:28
      no ale o jest w zasadzie odwieczny problem wszystkich zwiazkow smile
      Dlaczego niby facet, ktory sam wychowuje dziecko jest bohaterem, a juz samotna
      kobieta z dzieckiem jest norma i niczym szczegolnym?
      Poza tym same my babki wychowujemy synow troszeczke inaczej niz cory.
      Przygotowujemy ich do wykonywania zupelnie innych rol w rodzinie.
      Synom wpajamy, ze maja zapewnic byt rodzinie, corom, ze maja byc boginiami
      domowego ogniska (zakupy, sprzatanie, gotowanie, sraty pierdaty). No wiec taki
      chlop uwaza sie za bohatera jak posprzata chalupe. Z drugiej strony, czy czasem
      babki ni uwazaja sie za bohaterki, jak dzieki ich pracy rodzina ma zapewniony byt?
      No i coz? Powkurzamy sie czasami, powydzieramy, poplaczemy, ale chyba zbyt mocno
      siedzimy w stereotypach i w tych kobiecych i meskich podzialach rol, zeby chciec
      cokolwiek zmienic. Ja bym chyba oszalala, gdyby moj zajal sie gotowaniem i
      sprzataniem. Raz, ze chodzilabym glodna (gotuje dobrze, ale z takim
      namaszczeniem, ze trwa to godzinami, az mi sie zoladek do kregoslupa przykleja).
      Dwa, w sprzataniu jestem dokladniejsza, pedantyczniejsza i zauwaze kazdy pylek,
      ryske, brud,w przeciwienstwie do chlopa mego.
      Wkurzam sie, gdy ciagle musze mu pokazywac co wypadaloby zrobic. Wkurzam sie, ze
      prosze go tygodniami, nieraz miesiacami o przykrecenie czegos. Wscieku dostaje,
      gdy potyka sie o rozwieszone, suche od paru dni pranie i nawet nie pomysli, zeby
      je poskladac. Nie ma pojecia jak dziala pralka, zmywarka, piekarnik. Za to, gdy
      przyjdzie finansowy kryzys, wiem, ze stanie na glowie, zebysmy tego nie odczuli.
      I pewnie asiula u was jest podobnie, wiec nie szukaj w tym drugiego dna. Ot,
      pobuntuj sie, ale sama sie przyznaj... uwazasz, ze lepiej wypelniasz te domowe
      obowiazki niz twoj chlop i serce by ciebie bolalo, gdybys nie mogla tego robic. kiss
      • raduch Re: Czasami wychodzi na to 09.08.07, 22:23
        Bardzo ładne. Coś takiego chciałem powiedzieć, ale nie wiedziałem
        jak. smile Dobrze jest zdawać sobie sprawę ze stereotypów, ale robić
        za awangardę w ich przełamywaniu cholernie ciężko. I straszno
        czasem.
        Podam inny przykład. Jako student dorabiałem naprawianiem
        telewizorów. W tych starego typu, delta, był problem z ustawianiem
        czystości kolorów. Pokrótce - w trybie serwisowym robiło się
        czerwony ekran i likwidowało brudne plamy. Ponoć ludzkie oko
        najbardziej na czerwień wyczulone. W poradniku wyczytałem, żeby na
        koniec zaptać kobietę czy jest ok. Tak tak, to nie żart. Nieważne
        czy 10-latka czy jej babcia. Ja byłem przekonany że wyregulowane - a
        tu nieee. Kobitki z łatwością pokazywały o tu, tu i tu jest
        przebarwienie. No. To się idzie poczuć jak podgatunek. smile)))
Pełna wersja