raduch
12.08.07, 09:32
W Warszawie jak otworzyli metro przez kilka dni kursowalo
bezpłatnia. I jezdzili różni wycieczkowicze. W tym była wycieczka ze
Śląska, a wśród nich był kolejarz jeżdżący składem podmiejskim. No i
wczasie jadzy metrem zauważył, że przez głośniki zapowiadają stacje.
Po poworocie założyli głośniki w jego składzie i zaczął też
zapowiadać stacje. Ale robił to chrakterystycznie - wymieniał nazwę
stacji obecną i starą (niemiecką).
Ludzie jadą i słyszą:
- Teroski jest Zabrze po downemu Hindenburg!
- Teroski som Gliwice po downnemu Gleiwtz
Itd. Aż dojechali do stacji końcowej - Katowice:
- Teroski som Katowice po downemu Kattowitz!
Aż tu do jego budki puka staruszka o lasce:
- Szczęść Boże syneczku, po downemu Heil Hitler