mmagi 14.08.07, 22:33 wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4389767.html matka oszaleje z rozpaczy,facetowi tez współczuje((( Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
vandikia Re: Boże jaka tragedia:((( 14.08.07, 22:45 czytalam z pol roku temu art o rodzicach, ktorych dzieci umieraja nagle, albo na ciezka chorobe. mozg w takiej chwili sie blokuje i do czlowieka nie dociera ogrom tragedii, bo inaczej by jej nie przezyl. stopniowo dociera do swiadomosci to co sie stalo, ale organizm sam buduje sobie pewnego rodzaju ochrone. potem trzeba pozwolic sobie przezyc załobę i zycie potoczy sie dalej, inne ale sie potoczy. Odpowiedz Link
vandikia Re: Boże jaka tragedia:((( 14.08.07, 22:53 czy ja wiem czy zwariowana? raczej naturalna, co prawda naukowcy nie znają ponad 90% zasad funkcjonowania mózgu, powstawania świadomości, ale pewne badania pozwalaja zaobserwowac zachodzace w organizmie reakcje. moim zdaniem taka funkcja obronna mozgu wpisuje sie w czlowieczenstwo.. jasne, ze sa ludzie o slabszej niz przecietnie psychice i tacy moga nawet popasc w chorobe psychiczna, ale wiekszosc jakos sobie radzi z roznego rodzaju tragediami Odpowiedz Link
mmagi Re: Boże jaka tragedia:((( 14.08.07, 22:55 nie noo, ,generalnie ludzie radza sobie z tragediami ale jaka to jest cena Odpowiedz Link
grogreg Re: Boże jaka tragedia:((( 16.08.07, 00:01 Pewien policjan mial obowiazek powiadomic czlowieka, ze jego corka zginela w wypadku. Ojciec przyjal to chlodno. Zadawal konkretne pytania, gdzie jest cialo, kiedy bedzie mogl odebrac itd..... Policjanta troche to zaskoczylo, a nawet i poirytowalo. Pozniej sie dowiedzial, ze ten czlowiek po pochowaniu corki powiesil sie. Odpowiedz Link
maretina Re: Boże jaka tragedia:((( 16.08.07, 08:42 w wypadku takiej tragedii "inne" to bluznierstwo, szczegolnie jesli widzisz, w jaki sposob gina ukochane istoty, niewinne. mozg wcale sie nie blokuje, wejdz na forum "chore dziecko strata dziecka". zobacz jakie "inne" zycie maja rodzice, ktorzy stracilidzieci. to masakra a nie zycie. Odpowiedz Link
vandikia Re: Boże jaka tragedia:((( 16.08.07, 08:57 przytoczylam teorie, nie jestem naukowcem wiec nie wiem na ile jest ona prawdziwa. czy tego chcemy czy nie, zycie potoczy sie dalej. a forum, o ktorym piszesz czytam regularnie i wiem, ze po okresie zaloby czasem bardzo dlugiej w pewnym momencie przychodzi po prostu spokoj. Odpowiedz Link
maretina Re: Boże jaka tragedia:((( 16.08.07, 08:58 wandzie, wkurza mnie ta teoria, bron boze TY! buziaki. Odpowiedz Link
kryzysowa_narzeczona75 Re: Boże jaka tragedia:((( 16.08.07, 14:12 Z naukowego punktu widzenia, mozg czlowieka w chwili zaistnienia danej sytuacji, w jakims sensie wlasnie sie 'blokuje' (kwestia nazewnictwa). Natomiast inna sprawa jest pozniejsze przezywanie zaloby. Blokada jest naturalna reakcja obronna, aczkolwiek indywidualna dla kazdego czlowieka. Tyle nauka. Odpowiedz Link
hansgrubber Re: Boże jaka tragedia:((( 15.08.07, 09:54 Widzialyscie miejsce tego wypadku? Tam w ogole nie bylo kraweznika. A co do rozpaczy - chyba nie o wszystkim decyduje chemia. Odpowiedz Link
szpila555 Re: Boże jaka tragedia:((( 15.08.07, 21:54 A co do tego ma krawężnik? Chyba że myślałeś o policjancie. Zwykły krawężnik w niczym by nie pomógł. Odpowiedz Link
grogreg Re: Boże jaka tragedia:((( 16.08.07, 00:02 Z medycznego punktu widzenia kazda reakcja emocjonalna to tylko chemia i impulsy elektryczne. Odpowiedz Link
falafala Re: Boże jaka tragedia:((( 16.08.07, 09:13 a mnie uczono na prawie jazdy, ze na ulicy nie wykonuje sie gwaltownych manewrow i pies przed maska nie jest powodem do hamowania, wymijania itd, bo moze to zagrozic innym uczestnikom ruchu. I mieli racje jak widac, szkoda, ze ten policjant tego nie wiedzial. Wlasciciel psa za puszczanie go na ulicy bez smyczy tez powinien zostac ukarany. Odpowiedz Link
maretina Re: Boże jaka tragedia:((( 16.08.07, 09:30 kocham takie pieprzenie. kazdy wie co by zrobil, kazdy zachowalby sie lepiej. bla bla bla bla. nie ma co sie madrzyc nad mlekiem, ktore juz sie rozlalo. samo do garnuszka nie wejdzie. na prawie jazdy ucza masy rzeczy, ktore z rzeczywistoscia maja nic wspolnego. w sytuacjach kryzysowych czesto rzadzi nami odruch,trudno o myslenie w sytuacji, kiedy o wszystkim decyduja ulamki sekund. Odpowiedz Link
falafala Re: Boże jaka tragedia:((( 16.08.07, 09:59 e tam zaraz pieprzenie, nie wylecial ci nigdy pies na droge? Facet jest policjantem od 17 lat na pewno blotnik jego samochodu mial stycznosc z psami. Jezdzac codziennie nie sposob tego uniknac. On nie jest "normalnym" kierowca i od niego oczekuje sie czegos wiecej niz krecenia kierownica. Bo do pouczania to sa pierwsi, czyz, nie? Odpowiedz Link
maretina Re: Boże jaka tragedia:((( 16.08.07, 10:38 nie ma prawa jazdy, to nikt mi nie wylecial z reszta postu sie nie zgodze, to, ze ktos pilnuje czy inni przestrzegaja przepisow nie znaczy, ze w tak skrajnej i ciezkiej sytuacji zachowa sie idealnie. to ulamki sekund. nie lubie tez, jak ktos oczekuje od innych czegos, co jest malorealne. Odpowiedz Link
falafala Re: Boże jaka tragedia:((( 16.08.07, 11:26 widzisz my sie roznimy podejsciem. Dla mnie nie jest to zadna skrajna sytuacja, nieprzyjemna i owszem, ale nie ciezka. Zauwaz jak wiele psow i kotow ginie na drogach, jak wiele sie ich peta kolo ulicy. Ludzie sa nieodpowiedzialni puszczaja psy bez smyczy, bo im sie wydaje ze pies idzie kolo nogi. Nie wierze, ze ten policjant nigdy nie mial do czynienia z psem przed maska swojego samochodu, przy takim dlugim doswiadczeniu w prowadzeniu samochodu. Po prostu nigdy nie wyciagnal wniosku ani z tego co go uczyli, ani ze swojego czy innych doswiadczenia. "Ratowanie" zwierzat wybiegajacych przed maske nader czesto konczy sie wypadkiem i dlatego takie odruchy sa niedopuszczalne jakkolwiek nie byloby nam szkoda zwierzaka. Prowadze 16 lat tez miala "odruch" gdy jamnik wybiegl mi przed samochod zza samochodu jadacego znad przeciwka. Zapewne przed spowodowaniem wypadku uratowal mnie brak czasu na reakcje, zdazylam tylko lekko przyhamowac. Gdy ochlonelam z szoku i zastanowilam sie co by bylo gdybym wsrod jadacych samochodow zrobila nagly skret, lub mocniej przyhamowala zdalam sobie sprawe z tego ze byloby to duuuzo bardziej szokujace niz smierc tego nieszczesnego psa. Przy drugim razie nie mialam juz "odruchu" i moge byc tylko wsciekla na wlasciciela, ze naraza mnie na takie sytuacje. Dlatego uwazam, ze ten policjant, jezeli kierowal sie odruchem w tym wypadku popelnil blad, ktory akurat tym razem skonczyl sie wielkim nieszczesciem. Wspolczuje mu, bo dla niego to rowniez wielka tragedia i obciazenie psychiczne do konca zycia, ale nie byloby tego gdyby w ktorymkolwiek momencie kiedys wyobrazil sobie konsekwencje takich "odruchow". Odpowiedz Link