rachela180
28.08.07, 16:27
60 lat. Wszystko wysiadło - nerki, serce, płuca. Męczył sie od tygodni. T.
chodziła po ścianach z rozpaczy. A wczoraj przybiegła mówiąc, że jest lepiej,
że już go odłączają od respiratora, że serce już pracuje samodzielnie.
Zmarł dziś o 2 w nocy.
Smutno mi.