falafala
30.08.07, 12:42
kurcze patrze sie w to lustro i widze ja od jakiegos czasu, jedna paskudna
zmarszczka, klepie ja i naciagam, i znow smaruje i usta nadymam, a ona nic
jest i jest. Po co ja sie tyle usmiechalam, powinnam siedziec ponura i nie
byloby tej zmarszczki kolo nosa, tylko dlaczego ja sie usmiecham tylko jedna
strona? Moze to usmiech ironiczny?
Podobno w zmarszczkach charakter wylazi, no to rzeczywiscie ja mam paskudny
ten charakter. Chyba mi tylko Botox pozostanie na jego poprawe.