Reniatoja, doczytałam się

31.08.07, 08:19
że u Was jest konflikt serologiczny. U mnie niestety tez. Mam sie
strasznie martwic? Czytalam, ze problem moze byc przy drugim
dziecku...
Człowiek to ma pod górke.
    • alpepe Re: Reniatoja, doczytałam się 31.08.07, 08:53
      ja mam Arh-, moja córka Arh+, od razu po porodzie dostałam surowicę, by mi się
      nie wytworzyły przeciwciała, teraz byłam badana i nie mam przeciwciał, więc i ty
      się nie masz co martwić.
      • listek_a Re: Reniatoja, doczytałam się 31.08.07, 08:56
        dziekuje ci bardzo za odpowiedz, bo mi sie juz zaczelo kotłowac w
        głowie.
        • alpepe Re: Reniatoja, doczytałam się 31.08.07, 09:00
          nie ma sprawy, generalnie przyjmij do wiadomości, że teraz już urodzenie
          zdrowego i zdrowo dziecka nie jest takim survivalem jak kiedyś i tego się
          trzymaj, bo inaczej zwariujesz smile. Ja nawet pozwoliłam sobie w czwartym
          miesiącu kupić butelkę martini i codziennie wypijać kielicha i jestem
          przekonana, że dziecku nic nie będzie, bo mój organizm ode mnie tego żądał, a
          generalnie nie jestem trunkowa.
          • dzikoozka Nie wiem czy to dobry pomysł 31.08.07, 09:08
            wiadomosci.wp.pl/kat,48996,wid,9158788,wiadomosc.html?rfbawp=1188544086.569&ticaid=14611
            • alpepe Re: Nie wiem czy to dobry pomysł 31.08.07, 09:11
              nie wiem, co tam jest napisane, bo wróciłam z Berlina o 1 w nocy i wstałam o 7,
              więc mi się mało co chce, ale pewnie coś o całkowitej abstynencji, to ci tylko
              dzikoozka napiszę jedną rzecz, że w przypadku endogennej grzybicy i dużego
              spożycia cukru organizm kobiety wytwarza również alkohol i to o wiele więcej niż
              ja go dostarczyłam w martini, ale o tym jakoś cicho sza, prawda? Nikt nie
              oskarży producentów tych wszystkich gówien z cukrem, najłatwiej producentów
              napoi wyskokowych, bo na ich ohnehin ciąży odium.
              • dzikoozka Re: Nie wiem czy to dobry pomysł 31.08.07, 09:15
                Tam jest napisane, ze nawet niewielka ilosc alkoholu (np. od
                szklaneczki wina po obiedzie) powoduje uszkodzenia neurologiczne. Ja
                też nie wiedziałam nic o tym, poki nie przeczytałam. Ale w ciazy
                wcale nie piłam bo mi sie nie chciało.
                Nie wiem jak to z tą grzybicą,
                Chodzi Ci o to, ze nieważne czy sie pije czy nie, bo i tak można
                mieć tę grzybicę i alkohol w komórkach? Ja bym tego tak nie
                traktowała.
                • alpepe Re: Nie wiem czy to dobry pomysł 31.08.07, 09:25
                  nie, chodzi mi o to, że jak się człowiek dokładnie przegryzie przez te wszystkie
                  doniesienia popularne, pogrzebie w necie w poszukiwaniu ambitniejszych doniesień
                  naukowych i przegryzie to intelektualnie samemu, to okazuje się to znowu bajką o
                  żelaznym wilku. W sumie rozumiem tę próbę rozpętania histerii antyalkoholowej
                  wśród kobiet w ciąży jak najbardziej. Możliwe też, że jestem sama tak walnięta,
                  bo w końcu moja mama w ciąży popijała czerwone wino na zlecenie lekarza smile.
                  Co do alku w komórkach i dostarczanego z zewnątrz, to tak, to właśnie chciałam
                  napisać. Lekarze doszli do takiego a nie innego wniosku, ale wiadomo, że na
                  rozwój układu nerwowego to zusammenspiel różnych czynników i jestem co najmniej
                  przekonana, że nie badali przy tym zbieżności ze spożywaniem cukru oraz
                  grzybicą, której wiadomo, poza grzybicą pochwy i sromu w ciąży się nie leczy.
                  Druga sprawa na chłopski rozum. Ciąża trwa 9 miesięcy. Ile obiektów badań mieli
                  lekarze i śledzili przez 9 miesięcy zezwalając na 1 kielich w ciągu ciąży i
                  potem, po jakimś czasie stwierdzając uszkodzenia neurologiczne???
                  Oczywiście, jakby kobietom wmówiono, że dla dobra ciąży i urodzenia zdrowego
                  dziecka należy chodzić na rękach, to by chodziły, pewnie i ja nabawiłabym się
                  odcisków na dłoniach, ale dla mnie te doniesienia nie są wiarygodne i specjalnie
                  napisałam o tym martini, wiedząc, że zaraz znajdzie się mamuśka, która mnie
                  będzie przekonywać, ze mogę urodzić upośledzone dziecko.
                  Mogę urodzić, ale to z powodu tarczycy, nie z powodu kieliszka martini.
                  • alpepe Re: Nie wiem czy to dobry pomysł 31.08.07, 09:28
                    z tą mamuśką, to sorry, może przesadziłam, na CiPie się przewaliła taka dyskusja
                    i oczywiście większość kobiet była za zlinczowaniem tych, które sobie nie
                    odmówiły winka.
                    • dzikoozka Re: Nie wiem czy to dobry pomysł 31.08.07, 09:46
                      od bycia tzw. "mamuśką" jestem jak najdalej.
                      • dzikoozka BTW. Skutek uboczny 31.08.07, 09:52
                        Ja tam nie stosowałam żadnych specjalnych ograniczeń w ciazy, z tą
                        skazą białkową (ze matka ma nie jeść nabiału w ciaży) to moim
                        zdaniem głupie jest. PO prostu nie piłam alko i kawy, ale nie było
                        to specjalnie wielkim wyrzeczeniem. Na zgage jadłam rennie.
                        A skutkiem umocznym tego artykułu będzie zniechęcenie rodziców do
                        adopcji dzieci z bidulów.
            • kryzysowa_narzeczona75 Re: Nie wiem czy to dobry pomysł 31.08.07, 09:30
              noooo i juz wiecie dlaczego nie jestem pewna, czy zdecyduje sie na drugie
              dziecko??? Bo podczas tej ciazy, mam wieczne wyrzuty sumienia, ktore zzeraja
              mnie od srodka, powoduja koszmary i sprawiaja, ze nie moge normalnie funkcjonowac.
              Oto co od poczatku ciazy przeczytalam w gazecie, na sieci, tudziez uslyszalam:
              nie pic alkoholu (nawet sporadycznie), nie palic (logiczne, ciezkie do
              zrealizowania, ale mozliwe), nie pic mleka (bo skaza bialkowa), ktorego mi sie
              chce i juz, nie pic kawy (kofeina), nie pic herbaty (teina, jeszcze gorsze), nie
              pic sokow z owocow cytrusowych (slabo przyswajalne). Nie jesc: surowego miesa
              (toksoplazmoza), wedlin (chemia), bialego chleba (dupa rosnie), nabialu (skaza),
              jogurtow owocowych (chemia i dupa rosnie), warzyw, chyba, ze od rolnika, reszta
              pryskana chemia, serow plesniowych, salaty.
              W ciazy powinnam: racjonalnie sie odzywiac i posilki maja byc urozmaicone
              (kolorowo na talerzu). A ja czasem nie mam ochoty, sily, nastroju zrobic sobie
              kanapki z maslem. POwinnam cwiczyc (nie wiem, kto mi nozki rozhusta, bo
              najczesciej mi sie nie chce), powinnam oddychac jodem (oglaszam zbiorke na
              miesieczne wywczasy nad morzem), albo wiejskim powietrzem (moja wies jakas za
              bardzo zmechanizowana jest), nie stresowac sie (hyhyhyhyhy), spacerowac duzo i
              dlugo (chyba sie zacewnikuje).
              I jeszcze setki, setki nakazow i zakazow.
              Wiec przyznaje: jestem wyrodna matka i tak wlasnie musze liczyc sie z tym, ze
              robie wszystko zle i nie tak jak powinnam.
              I kazdego dnia budze sie myslac o tym, jak dzisiaj skrzywdze swoje dziecie.
              A tak juz calkiem szczerze - wkurwia mnie (oj jak bardzo) presja slowa pisanego.
              To, ze media robia z takich jak ja matki wyrodne, zanim na dobre stana sie one
              matkami. Przez caly okres ciazy drze czy moje dziecko urodzi sie zdrowe, czy to
              co robie nie odbije sie na jego zdrowiu. I nie mam juz sily, mam juz dosc i wyc
              mi sie chce.
              I nawet, kuzwa, upic sie nie moge, zeby chociaz na chwile sie znieczulic.
              Raz, dwa, trzy... wdech, wydech. Przeciez nie moge sie stresowac, smucic, ani
              zachlipac.

              Nie bede czytac zadnych madrych wypocin wszystkowiedzacyh pan dziennikarek i
              lekarzy.
              I moze bluznie, ale wierze, ze moj organizm jest madrzejszy od nich wszystkich i
              sam wie czego potrzebuje. I tego musze sie trzymac, bo zwariuje.

              Uffff, troche mi lzej
              • alpepe Re: Nie wiem czy to dobry pomysł 31.08.07, 09:33
                a ja jestem nabiałożerna, jem tylko mleko, ser żółty, ser biały i jogurty smile no
                i piję codziennie przynajmniej szklankę kawy rozpuszczalnej, po prostu muszę,
                skazę białkową mam gdzieś moje dziecko miało po wypadku, przeszliśmy na sinlac i
                wyrosła ze skazy smile
                • kryzysowa_narzeczona75 Re: Nie wiem czy to dobry pomysł 31.08.07, 09:38
                  No coz... jestesmy wyrodnymi matkami i trudno... bede miala wyrzuty sumienia do
                  konca zycia.
                  Kawe pijam, herbate pijam, mleko pijam, martini tez nie odmowie, jak mam ochote.
                  Nabial wpierniczam. Na zgage biore rennie, a nie dobijam sie migdalami. Truje
                  dziecie paracetamolem, bo tylko to NIBY moge na goraczke. I robie miliony,
                  miliony rzeczy zakazanych.
                  I boje sie juz gadac ze swoim dzieckiem, bo musialabym je wiecznie przepraszac.
                  Chyba dola zalapalam.
    • mmagi ja tez mam Rh-:P,włąsciwie wszystko napisała 31.08.07, 09:49
      Alpepe,takze nie masz sie czym przejmowacsmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja