baba_krk
12.09.07, 07:51
może było, może nie...
Przychodzi gospodarz do domu i mówi:
- Słuchaj matka!!! Dokupiłem dzisiaj 10 hektarów ziemi.
- Wiem.
- A skąd wiesz?
- Nasz koń się za stodołą powiesił.
Sa dwa okopy: niemiecki i polski.
I tak walcza ze soba, strzelaja do siebie, ale jak na razie zadna ze
stron nikogo nie trafila. Az wreszcie jeden z Polaków powiedzial:
- Te, jakie jest najpopularniejsze imie niemieckie?
- Hmmmm... Moze Hans?
- O! Dobre! Krzykniemy Hans, i moze jakis jelen sie wychyli to go
zastrzelimy. No i wolaja:
- Hans!
- Ja!? - Szwab sie wychylil... JEB! Dostal kulke.
- Hans!
- Ja!? - JEB! Nastepny...
- Hans!
- Ja!? - JEB!
I tak ich powybijali, zostalo tylko kilku... Siedza te szwaby i
mysla:
- Moze my tez tak zrobimy?
- Ja! Jakie jest popularne imie polskie?
- Moze Zdzichu?
- Ja gut!
I rycza:
- Zdzichu!
- (cisza)
- Zdzichu!
- (cisza)
- Zdzichu!
- Zdzicha nie ma jest na wakacjach... To ty Hans?
- Ja!
- JEB
Każdy Chińczyk powinien w życiu zrobić trzy rzeczy:
- buty
- dżinsy
- magnetofon
Żyło sobie dwóch myśliwych. Jeden do domu przychodził zawsze z
pustymi rękami, drugi natomiast codziennie upolował sarnę, wilka czy
jakiegoś innego zwierza. Pierwszy myśliwy nie wytrzymał w końcu i
zapytał drugiego
- Jak ty to robisz, że zawsze jesteś w stanie coś upolować?
- To proste. Najpierw znajduję jakąś norę, podchodzę do niej, wołam
uu uu!
Odpowiada mi uu uu! Potem wkładam do nory lufę i strzelam - zawsze
coś upoluję.
Drugi myśliwy nie bardzo chciał wierzyć, ale poszedł do lasu,
odnalazł norę królika, zawołał uu uu! odpowiedziało mu uu uu!
strzelił, potem rozkopał norę i miał królika!! Zadowolony zaczął
polować w ten sposób - najpierw na
małe zwierzęta (króliki, lisy), potem wpadł na to, że jaskinia
niedźwiedzia to też taka wielka nora i udało mu się i jego upolować.
W końcu, gdzieś pośrodku lasu znalazł wieeelką norę, większą nawet
od tej niedźwiedziej.
Podchodzi więc do niej, woła uu uu! odpowiedziało mu uu uu!,
strzelił i... przejechał go pociąg...
Straż Pożarna. Dzwoni telefon, słuchawkę podnosi dyżurny:
- Słucham?
- W zeszłym roku posadziłem sobie konopie indyjskie. Wyrosły takie
jakieś cherlawe, żadnego spida nie dają...
- Gdzie dzwonisz, palancie! - denerwuje się dyżurny. - Dzwoń na
policję, do sekcji narkotyków. Tam Ci pomogą.
Dyżurny odkłada słuchawkę. Kilka minut później znów ktoś telefonuje.
W słuchawce dyżurny słyszy ten sam głos:
- ...A jak w tym roku posadziłem, to wyrosła taka dorodna i tak w
łeb daje, że nawet pojęcia nie masz!
- Już ci mówiłem, palancie: dzwoń na policję.
Dyżurny odkłada słuchawkę, jednak po paru minutach znów dzwoni
telefon. Dużurny słyszy w słuchawce:
- Sam jesteś palant! Nie odkładaj słuchawki! Dzwonię, bo u sąsiada
chałupa się pali! A jak przyjedziecie i zaczniecie biegać z tymi
swoimi wężami... Patrzcie pod nogi... Nie zadepczcie!