raduch
13.09.07, 08:04
Bry!

)))
Pomocnicza jednostka wojskowa w Jawidzu. Głucha noc, noc głucha.
Sierżant Wiesław Erchuć wraca do domu. W sypialni, w łóżku zastaje
żonę swą Leokadię w sytuacji niedwuznacznej z kapralem Edwardem
Lulejką.
- Żesz kurw*a jego mać! – krzyczy Wiesław, dobywając ręczną broń
palną. – Chodź no chujk*u do kuchni, tam cię zajebi*ę!
Kapral posłusznie udaje się do kuchni wraz z sierżantem.
- Edek, zrobim tak – mówi cicho Wiesiek. – Strzelę dwa razy, obaczym
do kogo ta szmata Leokadia przyleci. Jeśli do ciebie - bierz ją,
jeśli do mnie - zastanowię się, gdyż kocham ją niemożebnie...
- OK – zgadza się Edward.
Wiesław strzela dwa razy. Cisza.... Po chwili z sypialni słychać
głos Leokadii:
- Kamilciu, wyłaź z szafy! Te dwa debile się zastrzeliły!