six_a 13.09.07, 11:03 "wzięłam na rozmowę i trzasnęłam w ryja" jaki nauczyciel, taki uczeń, nie? czemu tu się dziwić. www.gazetawyborcza.pl/1,82709,4477073.html Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
baba_krk Re: spowiedź polonistki 13.09.07, 11:13 smutny artykuł pozostaje mi tylko cieszyć się, że nie wybrałam specjalizacji pedagogicznej Odpowiedz Link
aguszak Re: spowiedź polonistki 13.09.07, 11:14 a może jaki dom, taki nastolatek i taki z niego uczeń? jakoś mnie zatrważa perspektywa posłania własnego dziecka do szkoły i to nie dlatego, że nie będzie przystosowany, czy nie będzie się chciał uczyc, tylko przeraża mnie system, w którym wychowywane są dzieci, tzn. to, że tak wiele patologii i w domach i w szkole... Odpowiedz Link
six_a Re: spowiedź polonistki 13.09.07, 11:37 nie wiem, myślę, że w pewnym wieku znacznie ważniejszą rolę zaczyna odgrywać grupa rówieśnicza i rodzice. a bardzo często zdarza się, że największe rozrabiaki to te, z którymi rodzice w domu nie mają żadnych problemów, domy nie są patologiczne. po prostu dzieciak wychodzi z domu i nakłada maskę cool gościa, co to niczego się nie boi. Odpowiedz Link
six_a Re: spowiedź polonistki 13.09.07, 11:37 grupa rówieśnicza, niż rodzice (miało być) Odpowiedz Link
aasiula1 Re: spowiedź polonistki 13.09.07, 11:54 racja, ja jestem z tzw "dobrego domu" i niezłe numery rodzicom wycianałam w liceum (zresztą nejlepszym w Lublinie). Odpowiedz Link
kryzysowa_narzeczona75 Re: spowiedź polonistki 13.09.07, 11:21 smierdoli albo totalnym wypaleniem zawodowym, albo totalna pomylka w wyborze zawodu. Generalnie jakie podejscie nauczyciela, takie podejscie uczniow, wiec niech sie babka nie dziwi akurat swoim uczniom. Odpowiedz Link
aguszak Re: spowiedź polonistki 13.09.07, 11:35 podejście uczniów jest autentyczne i niewymuszone przez nauczycieli - moja szwagierka jest polonistką i ufam jej, bo to zapalony pedagog, bardzo angazuje się w sprawy uczniów i ich wychowanie, bo... nie ma swoich dzieci i wiem, że te szkolne traktuje trochę tak, jak swoje. Odpowiedz Link
six_a Re: spowiedź polonistki 13.09.07, 11:42 niee, na młodą wygląda, moim zdaniem niedobrze wybrany zawód. zero indywidualnego podejścia do ucznia, poza tym wyczuwalne lekceważenie i olewactwo - nauczanie jako realizacja programu, uczniowie jako jedna masa, która coś tam ma umieć, a nie umie. nie wierzę, żeby w całej klasie nie znalazł się nikt, kto lubi czytać, bez przesady - jakieś czarnowidztwo ta pani prezentuje. Odpowiedz Link
six_a Re: spowiedź polonistki 13.09.07, 11:34 nie wyrwałam, kobieta w swojej opowieści posługuje się dokładnie takim samym językiem, jak ta młodzież, na którą psioczy, a swoim zachowaniem też to potwierdza, myślę, że uczniowie świetnie to wyczuwają. trafił swój na swego. Odpowiedz Link
lambert77 Re: spowiedź polonistki 13.09.07, 11:44 Widzisz ona przynajmniej wzieła go na rozmowę a dopiero potem trzasneła w ryja. Ja to bym najpierw zadzwonił po karawan i policję że zaraz się krew poleje a potem trzasnął w ryja. W artykule jest kilka rzeczy wytkniętych o których się milczy i udaje że nie istnieją bo zwala sie winę na złych nauczycieli. Brak kultury uczniów, przeładowany program, zmiany "cywilizacyjne", obowiązek szkolny. Prawda jest taka, że nauczyciele mają związane ręce obecnie rodzice im w tym nie pomagają a za psie pieniadze nie da się za długo pracować w takim bagnie Odpowiedz Link
six_a Re: spowiedź polonistki 13.09.07, 11:48 a skąd Ci pieniądze przyszły do głowy? Jak ktoś jest niezadowolony z płacy, to nie powinien się zatrudniać albo niech udziela prywatnie korepetycji, jeśli nie jest sobie w stanie poradzić z większą grupą osób. po jakiego groma w ogóle pcha się w mury szkolne? przeładowanie programu to osobny problem, mnie interesuje głównie poziom pani polonistki, a w zasadzie jej brak poziomu. Odpowiedz Link
lambert77 Re: spowiedź polonistki 13.09.07, 11:56 Bo widzisz nauczyciele dzielą się na dwie grupy 1. grupa to ci którzy poszli na studia pedagogiczne bo już w przedszkolu marzyli o tym że będą nauczycielami tak zwane powołanie - niestety okazuje się że samo powołanie obecnie nie wystarcza - tak naprawdę obowiązek szkolny spowodował że do szkoły idą ludzie którzy z chęcią skończyliby edukacje na liczeniu do 10 bo przecież tata też nie umie czytać ani pisać i to z nimi trzeba się użerać. Może gdyby łatwiej było ucznia wypierdolić ze szkoły łatwiej byłoby też utrzymać ich w ryzach. 2. grupa to ci którzy poszli na pedagogike bo się nigdzie indziej nie dostali no a przecież tato z mamom mówili że trzeba mieć wykształcenie to są wszystkie te roszczeniowe przedszkolanki, z którymi potem się użeramy w szkołach i przedszkolach które wyżej srają niż dupe mają ... itd itd... a pieniądze są zawsze ważne. Bo to one są obecnie wyznacznikiem twojego sukcesu pies trącał twoje doświadczenie nagrody i wyniki wszystko jest mierzone pieniądzem Odpowiedz Link
kryzysowa_narzeczona75 Re: spowiedź polonistki 13.09.07, 12:11 po pedagogice to nauczanie poczatkowe, jesli juz, a nie heja do gimnazjum, czy liceum. Najpewniej pani jest po polonistyce, z przygotowaniem pedagogicznym. Poza tym, jako absolwentka pedagogiki musze zwrocic uwage, ze: Ad. 1. Pedagogika to nie uczenie w szkole. Taka pedagogika ma dosc sporo specjalizacji, wybieranych na 2 roku i jedna z nich jest m.in. nauczanie poczatkowe wlasnie. Reszta jest nie do konca zwiazana ze szkolnictwem. Ad 2. No jesli uwazasz, ze 5-7 osob na 1 miejsce na kierunku pedagogika (od jakis 10 lat tak jest), to wybor tych, ktorzy nigdzie indziej sie nie dostali, to... guzik wiesz Jesli chodzi o nauczanie poczatkowe, czy tzw. przedszkolanki, to trzeba po prostu powolanie, checi i pomysly. Nie kazdy student czuje i wie co to takiego to powolanie, stad wybor specjalizacji, ktora w rzeczywistosci go przerasta, a pozniej to juz strach przed zmiana, zasiedzenie, wypalenie itd. Odpowiedz Link
lambert77 Re: spowiedź polonistki 13.09.07, 12:17 Kryzysowa nie no dzięki że zwróciłaś mi uwagę, że są szkoły gdzie na pedagogike walą drzwiami i oknami Wierz mi są też uczelnie gdzie szkoła musi robić 2, 3 nabór. I nie sądzisz, że mam odrobinę racji??? Przepraszam że nazwałem to ogólnie pedagogiką wiesz u mnie na wsi mogłem pójść na historię brali jak leci nawet mnie to kusiło żeby zostać nauczycielem i zrezygnowałem chyba dobrze nie stresuje mnie banda gówniarzy ledwo potrafiąca liczyć do 3 za 800 zł na ręke Odpowiedz Link
kryzysowa_narzeczona75 Re: spowiedź polonistki 13.09.07, 12:25 no wlasnie, nazwales to wszystko ogolnie pedagogika, a ma sie to nijak do szkolnictwa, czy nauczania historii, geografii itp. Zawsze zaprotestuje, jak mi ktos bedzie pitolil, ze po moich studiach moge w szkole uczyc, a po mojej specjalizacji to tylko na klawisza do wiezienia. Otoz moge znacznie wiecej, o!! Odpowiedz Link
lambert77 Re: spowiedź polonistki 13.09.07, 12:59 przepraszam biję czołem w ziemię u twych stóp prosząc o wybaczenie Odpowiedz Link
kryzysowa_narzeczona75 Re: spowiedź polonistki 13.09.07, 13:02 i znow zmiekczyles me serce. Dzisiaj tez ci nie lutne ) A jakbys snickersa mi jeszcze zapodal, to juz w ogole byloby na zas wybaczone Odpowiedz Link
lambert77 Re: spowiedź polonistki 13.09.07, 13:08 Nie posiadam snickersa moja żona w związku z chorobą i ogólnym osłabieniem zarekwirowała wszystkie słodycze Odpowiedz Link
istna Re: spowiedź polonistki 13.09.07, 12:19 Polonistka, phhh, przecież mówi się "trzasnęłam w ryj". Odpowiedz Link
vandikia Re: spowiedź polonistki 13.09.07, 12:25 Nie podoba mi sie ten monolog nauczycielki. Po 1. dlatego, że generalizuje. w technikum stawiala oceny za czytanie? za nic innego nie, bo nie chcieli/nie umieli? no to slabo ich motywowala. cala klasa analfabeci? nie wierze. po 2. poszufladkowala sobie tych ludzi, te klasy. nie podchodzi do ucznia z szacunkiem. moja polonistka - do tego wychowawczyni, piła przed duże P. zawsze sie odnosila do nas z szacunkiem, co nie znaczy,ze na nas nie podniosla glosu itd.. nie, ona wrecz wymagała bezwzglednego posluszenstwa zachowujac jednoczesnie niesamowitą klasę. nie trzymala sie szablonow.. nie stawiala 5 w ogole. przez 4 lata w LO mialam u niej 4, na jeden semestr chyba nawet 3 mi postawila. a w ostatniej klasie powiedziala: masz bezdyskusyjne 5 za wszystkie lata. od pierwszego dnia w pierwszej klasie LO mowila o maturze, powtarzala w kolko, ze jak sie zorientuje, ze ktos czyta bryki, to koniec. powtarzala, ze bryki to jeden wielki szit. po czym w czwartej klasie w 2 semestrze powiedziala: no, a teraz czytajcie bryki i odswiezajcie sobie lektury.. moglabym o niej dlugo i namietnie pisac, jest kobieta atrakcyjną ( ma prawie 20 lat mlodszego meza, jej bylego ucznia hłe hłe) czesto jest obgadywana za "piłowanie" na forach LO itd.. ale co najsmieszniejsze, to do niej wracaja latami uczniowie, ktorych uczyla, wpadaja na kawe, do szkoly, do domu na kieliszek wina. do tej pily, a nie do nauczycielek, ktore bezpodstawnie "darly ryja", albo tez na wszystko pozwalaly i byly takie kumpelskie. odbieglam od tematu troche, sor Odpowiedz Link
alpepe Re: spowiedź polonistki 13.09.07, 13:44 nie znosiłam nauczycielek, które niesprawiedliwie zaniżały oceny Odpowiedz Link
vandikia Re: spowiedź polonistki 13.09.07, 13:58 a ja rozrozniam zaniżanie motywujące od zaniżania przysrywającego historyca zaniżała, bo nie lubila dziewczyn, stara panna itd.. i tego nienawidzilam. w momencie gdy polonistka zanizala, zeby ktos sie podszkolil - nie mam nic przeciwko. Odpowiedz Link
alpepe Re: spowiedź polonistki 13.09.07, 14:05 mnie zawwsze wzmocnienia negatywne podcinały skrzydła. Zawsze. Inna sprawa, że u mnie zwykle najgorszą oceną była 4. Odpowiedz Link
vandikia Re: spowiedź polonistki 13.09.07, 14:10 bo Ty masz inny charakter, mimo konserwatyzmu jestes chyba bardziej spokojna niz ja wiesz, pamietam np. sytuacje gdy mielismy zadane wypracowanie z Lalki, porownanie miast Warszawy i Paryza na podstawie opisu i ludzi, umknelo mi ze ma to byc rozprawka i walnelam esej i ona mi obnizyla o 2 stopnie ocene za to. no ale wiecej sie nie pomylilam i uwaznie czytalam polecenia a bylo to bolesne, bo pisac lubie, sama przyznala ze napisalam to fajnie, bezblednie, ciekawie. ale nie ta forma. a na koniec dodala, ze jak się tak machnę z formą na maturze, to dostanę 1. Odpowiedz Link
alpepe Re: spowiedź polonistki 13.09.07, 13:54 a ja rozumiem tę nauczycielkę. Inna sprawa, że kiedyś uczeń mnie wyzwał od kurw i coś tam, bo myślał, że jestem też albo gimnazjalistką, albo licealistką. Trzymałam go za ramię, miałam wtedy dyżur chyba przy wyjściu i ten gimnazjalista trzecioroczny chciał chyba dokądś wyjść. Pamiętam, jak zdjęłam okulary, bo czułam, że on mi zaraz będzie chciał walnąć, a nie chciałam, by mi odłamki szkła wleciały do oczu i skaleczyły twarz. Nie dałam mu w pysk. Byłam tam na zastępstwie, uczyłam w paru klasach gimnazjum i paru liceum. Miałam superkontakt, tego ucznia nie znałam, ani on mnie. Poskarżyłam się dyrektorce z gimnazjum, ona oczywiście znała jedno wyjscie: rozmowę z pedagogiem szkolnym. Uczniowie z tego się śmiali. Ten uczeń mnie przeprosił, poza tym, choć on ważył dobre 15 kg więcej niż ja, ja nadrobiłam wtedy determinacją i walecznością... Niemniej, nie dziwię się nauczycielce wyzwanej od suk. Co do reszty, też ją rozumiem, bo znam tę rzeczywistość od wewnątrz. Odpowiedz Link
six_a Re: spowiedź polonistki 13.09.07, 14:21 a ja się dziwię, bo nauczycielka ma lat XX, a wyzywający ma lat YY, i jak ona mu przywala w ryj w takim momencie, to stawia się wiekowo i rozwojowo niżej od tego ucznia. a wynik jest taki, że uczeń przyswoi sobie tylko tyle, że dostał w ryj od głupiej suki. mnie to dziwi bezsilność nauczycieli i brak dążenia do wypracowania jakichś procedur. źle się zachowuje, do dyrektora, nie skutkuje, wzywana jest policja, rodzice zabierają gówniarza z komendy, a nie ze świetlicy. a ponieważ tak wszyscy o kasie, nie od rzeczy byłoby wprowadzenie kar pieniężnych dla rodziców, skoro uwagi do dzienniczka nie skutkują, na takich samych zasadach jak mandaty - nie zapłacisz, mandat będzie ściągnięty z konta albo w drodze egzekucji i do widzenia. skończyłoby się zwalanie wychowania na szkołę. Odpowiedz Link
dzikoozka Re: spowiedź polonistki 13.09.07, 14:46 Sixa, nie pochwalam stosowania siły w żadnej sytuacji, ale jestem pewna, ze uczeń nauczył sie jednego, za wyzwisko dostaje sie od niektórych kobiet w mordę. I zapewniam, nie wzmożyło to jego pogardy do kobiet, a wręcz przeciwnie, bo to był argument na jego poziomie. A do niektórych - niestety - trafia tylko argument na ich poziomie. Nie twierdzę, ze ja bym sie tak zachowała. Druga sprawa - z tymi karami pienieżnymi to sie dopiero zagapolowałąś ) wytobraź sobie teraz samotna matke, borykajacą się z dorastajacym synem, bez kasy na podręczniki, myślisz, ze chłopaczek okradnie kiosk zeby mamie dac na zapłacenie kary? A moze jak juz synek trafi do poprawczaka, naślesz na nią komornika? To sie kupy nie trzyma. zawsze bedzie jakiś margines w społęczeństwie, element siejacy ferment, za naszych czasów tez sie tacy zdarzali, a jakoś wyrosliśmy na ludzi? Odpowiedz Link
six_a Re: spowiedź polonistki 13.09.07, 16:09 no, mam nadzieję, że nie będziesz miała nic przeciwko podobnym metodom rozwiązywania konfliktów na linii nauczyciel-uczeń, gdy do szkoły trafi Twoje dziecko. i nie masz racji, ta kobieta, a tym bardziej, jeśli uważa się za polonistkę, powinna kumać, że gówniarstwo w tym wieku plecie co mu ślina na język, i że nie sposób tego uważać za taką samą obelgę, jak z ust dorosłego i świadomego odpowiedzialności człeka. tak że nauczkę, że od kobiet dostaje się w ryj możemy między bajki włożyć. nie mówiłam, żeby pieniądze ściągać od ubogich, zresztą jakiś automatyzm tu widzę, że jak biedny, to niby łobuz? poza tym, co za argument, mandaty też bidakom darujemy i niech sobie pędzą swoimi bidnymi samochodzikami albo łamią inne przepisy? to nie jest kwestia biedy, tylko odpowiedzialności, a że u nas odpowiedzialność trzeba wymuszać mandatami, to insza sprawa. Odpowiedz Link
to-wlasnie-ja Re: spowiedź polonistki 13.09.07, 17:14 Six-a - wypowiem sie jedynie jesli chodzi o pomysl z placeniem, bo jestem swiezo po zebraniu. Dyrektorka podala przyklad- uczen wybil drzwi w szkole ( konkretnie poszla szyba i chyba jakies listewki przy okazji ) Wezwala rodzicow. Przyszedl ojciec i na argument , ze syn zniszczyl drzwi i powinnien je naprawic lub kupic nowe stwierdzil- chyba pani nie sadzi, ze ja za to zaplace? te drzwi mialy jakies 20 lat a ja mam kupowac nowe? Odpowiedz , ze mialy ale sluzyly a teraz nie ma drzwi nic nie dal. Jeszcze ja zjechal i poszedl do domu. Druga sprawa- przez dwa tyg. mlodziez zdarzyla zniszczyc WSZYSTKIE pokretla w bateriach w lazienkach. Winnych brak oczywiscie . Na moja propozycje , ze skoro chodza do szkoly , korzystaja z lazienek , to zamiast skladki na kino, niech sie zloza na te pokretla w klasach nie patrzac na to kto to zrobil , tylko przyjmujac , ze uczniowie zniszczyli to uczniowie odkupia. Nie przeszlo. Odpowiedz Link
alpepe Re: spowiedź polonistki 13.09.07, 17:19 ojciec ją mógł zjechać, ale dyrektorka jak oświecona, to powinna podać sprawę do sądu o zniszczenie mienia, ojciec by musiał zapłacić, tak stanowi prawo. Proste, nie? Odpowiedz Link
to-wlasnie-ja Re: spowiedź polonistki 13.09.07, 17:44 Teoria kochana. To nie jedyny przyklad tego jak bardzo mlodziez niszczy rzeczy i ma po swojej stronie ( niestety ) rodzicow. Nawet jak zlapani za reke( a ilu nie zlapanych) . Dyrektorka by musiala kilkanascie takich spraw w miesiacu zakladac. I to juz nie jest takie proste. Odpowiedz Link
six_a Re: spowiedź polonistki 13.09.07, 21:12 no, można wprowadzić obowiązkowe oc dla rodziców z opcją odpowiedzialności za szkody wyrządzone przez dzieci. płacą na pzu, to i na coś takiego by musieli. Szkoda - w przypadku winy stwierdzonej przez konkretnego dzieciaka - byłaby pokrywana z oc rodziców i tyle. nie załatwia to oczywiście masowego niszczenia innych sprzętów. Myślę, że dyrektorka nie musiałaby wytaczać kilkunastu spraw miesięcznie, wystarczy że założy jedną, napiętnuje gówniarza i jego starych na wszystkich zebraniach i może ludzie zaczęliby myśleć. nic tak skutecznie nie przywołuje do porządku, jak uderzenie po kieszeni. Odpowiedz Link
to-wlasnie-ja Re: spowiedź polonistki 13.09.07, 21:57 A z tym sie zgadzam- nic tak nie boli jak uderzenie po kieszeni. I pomysl z ubezpieczeniem nie jest glupi, mysle , ze podstawowym problemem jest jednak grupa RODZICOW, ktorzy na szkole zwalaja wychowanie dzieci i nie chca brac zadnej odpowiedzialnosci za wlasne dzieci. W szkole u mlodszego syna ( gdy byl jeszcze w podstawowce ) ojciec nie chcial pomagac wlasnemu synowi w nauce czytania twierdzac , ze od tego jest szkola . I ze to ich obowazek tego nauczyc a on w domu nie bedzie na to tracil czasu. Odpowiedz Link
dzikoozka Re: spowiedź polonistki 14.09.07, 08:52 jest różnica, czy uczeń ma 12 czy 16 lat. Ja zrozumiałam, że to włąśnie taki młodzieniaszek. Dziecka nie mozna tknąć w zadnej sytuacji, to chyba oczywiste. Nie kategoryzuje dzieci na porządne - bogate i łobuzy - z biednych rodzin, ale zgodzisz się, że częściej wyrastaja trudne dzieci w rodzinach dotkniętych alkoholizmem a co za tym idzie bieda. Nie jest to jakiś automatyzm, tylko wieksze prawdopodobieństwo. Nie mam nic przeciwko temu, aby dzieci i rodzice ponosili odpowiedzialność materialna za szkody jakie wyrządzili, egzekwowanie tego byłoby wręcz zbawienne. Ale nie wyobrażam sobie "mandatów" za złe zachowanie. To paranoja. Odpowiedz Link
six_a Re: spowiedź polonistki 14.09.07, 14:13 nooo zaaaaraz, czyli na dostanie w dziób jest wystarczająco dorosły, a na to żeby ponieść koszty własnego wandalizmu albo obelg już nie? jakaś pokrętna ta argumentacja Odpowiedz Link
dzikoozka Re: spowiedź polonistki 14.09.07, 14:42 napisałam ze jestem za ponoszeniem kosztów wyrządzonych szkód materialnych? napisałam, okulary se kup ;PP A co to są koszty obelg? Jak p. nauczycielka pozwie do sądu o odzkodowanie za szkody moralne, prosze bardzo. Odpowiedz Link
six_a Re: spowiedź polonistki 14.09.07, 21:20 takie tam ple ple, a potem jak coś się stanie, to wszyscy: to nie moje dziecko było. wracając do nauczycielki, ma kobita szczęście, że rodzice tego gówniarza jej sprawy nie wytoczyli, bo jak mur-beton by wygrali. Odpowiedz Link
dr.verte Re: spowiedź polonistki 13.09.07, 15:46 no niezle,powiedzial do mnie ty suko a ja trzasnelam go w ryj a on mnie kopnal w pi..de i wtedy wbilam mu cyrkiel w oko a on mnie chlasnal nozem az wyciaglam rewolwer i strzelilam mu w ten durny leb tak bedzie niedlugo Odpowiedz Link
rachela180 spowiedź historyka - i moje trzy grosze 13.09.07, 17:29 Mam przyjaciela historyka w jednym z warszawskich LO. Był moim wychowawcą. Wspaniały pedagog, klasa co prawda uważała go za "pierdołę", ale była grupa uczniów, która go uwielbiała. Miał świetne podejście, ciekawie opowiadał o przedmiocie. Niedawno mi opowiedział, co teraz się dzieje w szkole: przychodzą młodzi po gimnazjum. Młoda w 1 klasie LO nie potrafi pokazać na mapie Małopolski. O czymkolwiek by na lekcji nie mówił, klasa pyta "a czy to będzie na teście?". Nie chcą się uczyć czegoś, czego nie będzie na klasówce albo na egzaminie. I nie jest to wina programu, bo za moich czasów program też był przeładowany. Pamiętam polski z LO (kończyłam 5 lat temu ledwie!) i kurde - nie wyobrażam sobie, żebyśmy nie rozumieli o czym jest "Wesele". Fakt - byli tacy, którzy tego nie przeczytali, bo woleli informatykę/biologię/chemię/wf. Ale to nie było powszechne. Ogół czytał, myślał. Nawet jeśli miał 3 z polskiego, to się przynajmniej uczeń starał. Myśmy widzieli w tym sens. Obserwuję młodszych ode mnie i widzę, że im się generalnie nie chce. Jest przepaść między nami, dwudziestoparolatkami, a nastolatkami. System edukacji po reformie powoduje, że z nauki wypadają 3 lata, które poświęca się na przygotowanie do zdawania egzaminów. Dzieciaki pod koniec podstawówki zamiast uczyć się o amebach i czytać nowele Sienkiewicza uczą się, jak zgadywać, co autor testu egzaminacyjnego miał na myśli. Do tego podział na podstawówkę, gimnazjum i liceum powoduje, że dzieciaki nie mają czasu przywiązać się do szkoły, kolegów, nauczycieli. Odrywa się ich od normalnego toku nauki i wrzuca na głęboką wodę wyścigu szczurów. Gimnazjum to gigantyczna pomyłka. Dzieciaki są w bardzo trudnym wieku, nie dogadują się z rodzicami, zakochują się. Nie radzą sobie same z sobą. I daje im się najpierw egzamin na koniec podstawówki (-1 rok nauki) i wrzuca na 4 lata do gimnazjum (-1 rok nauki, bo egzamin na koniec). Ma to sens? Nie ma. W ten sposób hodujemy sobie pokolenie, które nie będzie chciało nic wiedzieć o kulturze. A bez kultury nie ma społeczeństwa. Ministra Handke za idiotyczną reformę powiesiłabym na latarni, a Giertycha za mundurki, które kosztują, a nic nie zmieniają, i za średnią z religii - na drzewie. Odpowiedz Link
rachela180 PS, kochani 13.09.07, 17:33 Jesli chodzi o wyzywanie od suk - za coś takiego u nas wylatywało się ze szkoły, o ile ktoś by się na to odważył. Nauczycielce się nie dziwię. Nie byliśmy święci, ale teraz jest naprawdę gorzej. Nic się nie zmieni, jeśli pomysły na edukację będą zależeć od paru nadętych proroków, którzy zmieniają się co parę lat. Odpowiedz Link
to-wlasnie-ja Re: PS, kochani 13.09.07, 17:49 Ja nie umiem sobie nawet wyobrazic takiego odezwania do nauczyciela. I to nie tylko ja- pamietam , ze i u nas w klasie nie byli tylko swieci i prymusi, ale to bylo nie do pomyslenia. BTW - gimnazjum trwa 3 lata. Odpowiedz Link
elderlane Re: PS, kochani 13.09.07, 21:27 ja jestem polonistka - co prawda w podstawowce - i uważam że nie-nauczyciel nigdy nie zrozumie nauczyciela.ludzie maja jakies chore wyobrazenia na nasz temat.mialam kiedys sytuacje w przedszkolu(bo tam tez pracowalam) ze dziewczynka powiedziala spierdalaj do jakiejs kolezanki.mowie o tym matce a matka mi na to:pewnie sie od siostry nauczyla.i to cala reakcja.no skoro rodzice tak pozawalaja to nie ma sie co dziwic ze jest jak jest.albo jak rodice przychodza ai mowia ze nie moga sobie dac rady z dzieckiem.jednym.a od nas sie wymaga zebysmy sobie switnie radzili z 30-toma na przyklad.bez sensu.szkoda gadac.. Odpowiedz Link
marta.uparta Re: spowiedź polonistki 13.09.07, 21:32 odnoszę wrażenie, że ten artykuł taki miał być, przesycony poczuciem beznadziejności, tak jak to jest teraz modne: "beznadziejna polska szkoła". Uczę w ogólniaku, żadnym tam najlepszym, szczerze mówiąc umiejscowiony jest tam gdzieś w środku w rankingu szkół w moim mieście. Dzieciaki sa rozmaite, zgadza się. Ale obok tej grupy, która ma wszystko w dupie, z reguły jest grupa, której się chce. Jako nauczyciel wiem, że nie da się zachęcić do nauki wszystkich, więc pracuję tak, żeby skorzystali na tym ci, którym się chce. Jeżeli ta kobieta ma takie podejście do swojej pracy to oznacza że się nie nadaje. Jasne że mnie nie raz jeden z drugim zgrzeje i to porządnie. Ale to taka specyfika zawodu, szybko zapominam i idę dalej. Bardzo lubię moich uczniów, przynajmniej większość i mam wrażenie, że oni odpłacają mi tym samym. Nigdy mi się nie zdarzyło, żeby ktoś mnie obraził, czasami niektórzy sa bezczelni, ale nikt nie przekroczył granicy chamstwa. Kiedyś był u nas taki przypadek, że chłopak przyszedł podpity i wicedyrektor wziął go na rozmowę. A młody rzucił mu tekst: "ty to możesz mi naskoczyć". W tempie ekspresowym została zwołana rada i chłopak wyleciał ze szkoły. I to był najgorszy przypadek chamstwa w naszej szkole ciągu ostatnich 10 lat. Aha, i nieprawdą jest, że nieletniego nie można wyrzucić ze szkoły. Co roku są u nas takie przypadki, czaem jeden czasem więcej. Problemem jest usunięcie w trakcie roku szkolnego, ale na koniec wywalić można KAŻDEGO (oczywiście musza być podstawy). Natomiast pełnoletniego można skreślić w trakcie, w zeszłym roku szkol. skreśliliśmy dwie osoby w marcu, przed maturą. Odpowiedz Link