dzikoozka
18.09.07, 09:34
normalnie wieczorem czułam się zła.
Zazwyczaj nie narzekam na ludzi, mam szczęście do sympatycznych i
miłych znajomych, serdecznych, pomocnych nieznajomych i generalnie
jakos tak jestem pozytywnie nastawiona do świata, dlatego świat mam
wrażenie jest nastawiony pozytywnie do mnie (to taka moja filozofia,
której sie trzymam, że pozytywne nastawienie wywołuje pozytywne
reakcje i analogicznie negatywne myśli i nastawienie powoduja pecha
i nieszczęscia). Moze to naiwne, ale zazwyczaj działa. Ale wczoraj
to miałam jakiś wkurzający dzień.
Rano facet o mało co nie przejechał mnie na przejsciu, ja miałam
zielone on skręcał w prawo.
Miałam pecha do kierwoców, wieczorem jak szłam z dzieckiem po
chodniku, to na wstecznym prawie wjechał w nas stary poldek, bo
cofał do warsztatu, a że pieszy idzie chodnikiem to go g...
obchodziło. Wyzwałam od pacanów goscia, potem dzieciak sie 10 min
doipytywał co to jest pacan i dlaczego tak powiedziałam do pana
aaaaa....
Potem z kolei miałam scysję w sali zabaw dla dzieciaków, w centrum
handlowym. Zostawiam tamc często małego, bo obok jest fitness i to
jest najlepsze rozwiazanie, jak nie ma chłopa a ćwiczeń nie chce
opuscić. No i biorą tam 10 zeta jak się zostaje z dzieckiem a 15 za
godzine jak dzieciak zostaje pod ich opieką. Przyszłam 10 min
później, ale skoro jestem stałą klientką, mogliby mi chyba darować
te 10 min??? Policzyli sobie 5 zeta (tzn, nie wydali mi reszty z 20)
informujac, że i tak dorze że nie policzyli mi drugiej godziny
(heheeh o godz. 19.30 wieczorem!! jak już były pustki w sali).
Tymczasem moj dzieciak wyszedł sobie z tej ich salki i przebywał
sobie na korytarzu koło kawiarni, bo był tam samochód (taki na
monety). myślałam że cholery dostanę, opierdzieliłam właściciela za
te "opiekę" ale piątaka zwrotu nie dostałam. Najśmieszniejsze, że
jak nie ma właściciela, to dziewczyny nie robią najmniejszego
problemu jak przyjde te 10 min później. A ten wieśniak nie ceni
stałych klientów. I nie moge się nawet obrazić na cham

(, bo bym
musiała w ogóle zrezygnowac z fitnesu

(
A juz szczytem wszystkiego był gosć, który wpakował sie na schodki
do tramwaju podczas gdy wysiadałam z dzieckiem (akurat przez wąskie
jednodrzwiowe wejscie) Miał pretensje, że musi sie cofnąć bo
wysiadamy. Może ja nie na tym swiecie żyje, tłumacze gostkowi ze
ludzie najpier wysiadają, potem wsiadają,a ten "Spadaj!" No to
ja: "Ale cham!" i znowu seria pytań Młodego: co to znaczy chamstwo?
A czy ja jestem chamski? a dlaczego pan jest chamski? A dlaczego
tak powiedziałas? A tan pan jak jest chamski to on jest złodziejem?
Mamo, ja nie bede nigdy chamski! aaaaaaaaaaaaaaaa
Szczerze mówiąc, zastanawiam się, czy bedac z dzieckiem nie robię
xle reagujac w taki sposób a nie ignorując neigrgzeczne zachowania.
Z drugiej strony, nie chcę żeby był potulnym cielakiem, którego
można niegrzecznie potraktować. Sama nie wiem.