kryzysowa_narzeczona75
20.09.07, 10:53
Sprawa wyglada tak. Jest sobie droga, progi zwalniajace co pare metrow,
ograniczenie do 30. Mimo checi wiecej sie nie pojedzie. Dojezdza sie do
skrzyzowania, zeby skrecic w prawo lub w lewo i wjezdza sie na tzw. droga
glowna, na ktorej nie ma zadnych znakow ograniczenia predkosci. Po czym na
luku tej drogi, zasloniety przez drzewa stoi znak koniec zakazu ograniczenia
do 30. I wlasnie na tej drodze, fotoradar pstryknal chlopu memu (ach, jaki on
ladnie wyszedl

) zdjecie. Wlepili mu punkty karne+200 zeta do zaplacenia. No
i teraz myslimy, czy sie nie odwolywac, bo rzeczywiscie od momentu wyjazdu z
bocznej uliczki (gdzie sa te progi) na ta glowna, zadnego znaku sie nie
uraczy, a czy nie jest tak, ze skrzyzowanie anuluje ograniczenia i jesli chca
cos ograniczyc, to powinien stac na drodze glownej, za zakretem znak? Ja juz
zglupialam!