pink.freud
25.09.07, 18:17
Mózg kurwa staje. Co tu w ogóle komentować???
"W stadle państwa Tusków zdarzyło się, że latały jajka. Przyczyna była jednak bardziej prozaiczna: "Kiedyś przygotowałam jajka w sosie musztardowym - wspomina pani Małgorzata. - Kładę więc na talerzu te jajka i chcę polewać sosem, a tu, niestety, leci jakaś papka. Spojrzał wściekły, chwycił jajka i rzucił o ścianę". Pani Małgorzata w ogóle musi pilnować męża. "Niezachwiana pewność siebie to niedobra cecha. W razie potrzeby wyprowadzam więc męża ze stanu zadowolenia. Udowadniam mu, jaki jest nędzny". Mimo to "on bywa mendowaty", czyli "chodzi i mendzi: masło znowu nie wyjęte z lodówki. Albo, taki zniechęcony, patrzy na mnie i mówi: Ale ty masz grube nogi". W dodatku mąż pani Małgorzaty "kiedyś lubił wypić. Robił się wtedy marudny. Wciąż pytał: Czy mnie kochasz?. Albo płakał, że nikt go nie kocha. Teraz się pilnuje" - oddycha z ulgą pani Małgorzata. Po czym konstatuje: "Mąż nie jest opiekuńczy. Raczej sam wymaga opieki"."