rachela180
19.11.07, 19:43
umarła moja szczurzyca, ta co miała zapalenie płuc...

ktoś powie: tylko szczur, ale to był najfajniejszy zwierzak jakiego mogłam
sobie wyobrazić. Była bardzo mądra, kochana, garnęła się na ręce. Nie miała
już objawów, przestała kichać po antybiotykach. I nagle - rozdrapała strupek
po martwicy skóry, cała klatka była we krwi. Umierała dusząc się wydzieliną z
płuc. Odeszła wtulona w moje ręce, w drodze do weterynarza.
Żal mi jest okropnie, ale dobrze, że umarła u mnie, gdzie było jej ciepło i
dobrze, a nie gdzieś na zapleczu sklepu, może rzucona o ścianę...