reniatoja
18.07.08, 00:41
kupic sobie jakas nowa ksiazke, bo mi sie koncza. No i mowie panu co
bym chciala, jaka literature lubie, szukam, przegladam, kartkuje,
pan mi podsuwa rozne propozycje... w ksiegarni nieglosno gra
klasyczna muzyka. Jakis facet w drugim kacie cos kartkuje. A
ksiegarnia taka stara, mala, brudnawa, ciemna, przypuszczam, ze nie
zmienila sie zbytnio od lat siedemdziesiatych. Ogolnie nie kupuje
ksiazek w takich klitkach, ale ta jest na przeciwko mojej pracy i
tylko tam moglam wyskoczyc. no nic, nie znalazlam niczego co by mnei
zainteresowalo, wiec mowie panu, ze dokoncze to, co jeszcze czytam i
wroce jutro (a zamiar mialam pojsc potem do normalnej duzej
ksiegarni, gdzie zawsze kupuje ciekawe ksiazki). Jeszcze wychodzac
wzielam cos do reki przy kasie - kartkuje od neichcenia, czytam
pobiezne obwolute, ale juz nastawiona na wyjscie z tej dziury. a pan
mowi polglosem - a to moje. na co ja - ciekawe? A pan: no, mam
nadzieje. Ja: a to dopiero pan zaczyna czytac? Pan: - nieno,
napisalem. Ja: Co pan napisal? Pan: te ksiazke> Ja: ktora? Pan: no
te. co trzymasz w reku. Ja: Ktora? Pan: no jak ktora - te co
przegladasz. Ja: te ksiazke? Pan. No... Patrze na skrzydelko -
faktycznie -na fotce moj ksiegarz!!!! goscia znam od roku z
widzenia, czasem u niego kupuje jakies pierdolki papiernicze typu
gumka, czy papier do ksero, kiedys nawet kupilam ksiazke - a to jego
ksiazka! Mowie niemozliwe. Pan ze smiechem - czemu? Ja: niewazne, -
skoro to pan napisal, no to biore w ciemno, ale z dedykacja
poprosze.
I czytam.
Nie moge sie oderwac. Ksiazka jest niesamowita. Jest to... jak to
powiedziec - opowiesc o zyciu widziana oczami ksiegarza. Faceta,
ktory zyje i pracuje od 38 lat w tej ksiegarni, ktora jest jego
domem i miloscia. Ktory kocha ludzi i muzyke. Ktory na klienta nie
patrzy jak na potencjalne zrodlo kasy, ale jak na czytelnika. O
ludziach, ktorych spotkal po drugiej stronie lady. Mam wrazenie, ze
przenioslam sie w inny swiat. Nigdy tego faceta nie podejrzewalam o
zadne zycie wewnetrzne, a teraz trzymam w reku jego ksiazke, jego
trzecia z kolei powiesc, o czym dowiedzialam sie z notki o autorze
Jak sam twierdzi we wstepie jest to powiesc, w ktorej fikcja
przeplata sie z prawdziwym zyciem. to niesamowite uczucie czytac
tak "wewnetrzna" ksiazke kogos, kogo sie zna, o ksiegarni, ktora
jest po drugiej stronie ulicy, mysle, ze gdybym kupila te ksiazke
nie znajac autora, nie zrobilaby na mnie takiego wrazenia. ale to
wchodzenie w swiat mysli nieznanego, a przeciez znajomego sasiada,
to niezwykle uczucie. Az zal mi ja czytac zbyt szybko, delektuje sie
kazdym slowem, bo boje sie ze sie zaraz skonczy. Moj ksiegarz wydal
jeszcze dwie powiesci (juz nei moge sie doczekac, kiedy je
przeczytam

) i szesc tomikow poezji. Jestem jakas taka
zaszczycona, ze go znam

)) Przekaze te ksiazke w testamencie
mojemu wnukowi faworytowi, od dzis to moja perelka

)