marta.uparta
01.09.08, 09:46
zauważyłam pewną prawidłowość, która towarzyszy mi przez całe
dorosłe życie - mianowicie KAZDY fryzjer bądź fryzjerka po kilku
wizytach, kiedy wiadomo już że jestem jego stałąk klientką, zaczyna
odwalać kichę i stzyc mnie tak, że po dwoch tygodniach bez tony
pianki i lakieru na włosach moja fryzura przypomina mietłę.
Chodzę do fryzjera raz na jakieś trzy miesiące i z reguły na
początku jest tak, że po pierwszych dwóch strzyżeniach jestem
zachwycona, po trzecim nieco mniej, a potem jest juz coraz gorzej i
po piątej - szóstej wizycie zaczynam szukac nowego fryzjera.
I dodam, że niezależne jest to od tego, ćzy strzyżenie kosztuje 100
czy 25 zł.
Dobrze, że chociaz z małżenstwem mi wyszło