raduch
24.12.08, 08:52
i nie dajcie się zwieść pozorom.
24 grudnia. Dwa wygłodniałe wilki postanowiły coś upolować w
zasypanej śniegiem puszczy. Złapały trop łosia. Pogoń trwała kilka
godzin, aż zagnały rogacza w pułapkę bez wyjścia.
- Dobra – powiedział ludzkim głosem (jak to Wigilię) zadyszany łoś –
Wygraliście. Zabijcie mnie ale mam ostatnią prośbę. Wczoraj moja
stara zrobiła mi na tyłku tatuaż, powiedziała, że to niespodzianka i
że odczyta mi to dopiero po kolacji wigilijnej. Jeśli mam przedtem
umrzeć to powiedzcie mi co tam jest napisane – i rogacz odwrócił się
do nich tyłem wypinając zad. Wilki schowały kły i podeszły
zaciekawione do dupy łosia.W tym momencie rogacz wyprostował się i z
ogromną siłą walnął tylnymi kopytami (racicami ?) w dwa kosmate
wilcze łby. Obaj prześladowcy wylecieli w powietrze jak z
wystrzeleni z katapulty. Po paru minutach jeden z nich poruszył się
lekko, otworzył oko i patrząc na martwego kolegę wymamrotał :
- On to zawsze był głupi ale po ch*j ja podchodziłem ? Przecież ja
ku*wa czytać nie umiem.