coś teleranka dawno nie było... :-)

30.01.09, 08:02
Jak można zdefiniować stwierdzenie "od skrajności w skrajność"?
- kiedy dzień zaczynasz od onanizowania się a kończysz seksem
grupowym...

Rozmawia dwóch kumpli
- Zacząłem jej prawić komplementy a ona mi łup z plaskacza
- coś sprośnego jej powiedziałeś ?
- niee, w sumie nic nie powiedziałem
- to jak ty jej prawiłeś te komplementy ?
- rękoma...


Facet krzyczy na swoją żonę
-... i zapamiętaj, kiedy dzwonie do ciebie po pracy i pytam , czy
mam coś kupić, mam na myśli DO JEDZENIA !!!
    • kasitza Re: coś teleranka dawno nie było... :-) 30.01.09, 10:11
      ostatnia sytuacja mogla sie zdarzyc u mnie w domu...
    • pszczolaasia Re: coś teleranka dawno nie było... :-) 30.01.09, 10:16
      Szef na spotkaniu sylwestrowym do kolektywu zakładowego:
      - Kryzys, moi drodzy, wszędzie plajty, bankructwa i komornictwo zębate się
      panoszy...
      A u nas, moi drodzy, pensje w mijającym roku były wyższe aż o 50%!!!
      tak, tak - 50%....
      - ????....w stosunku do którego roku, dyrektorze nasz najmilejszy???
      - ...w stosunku do nadchodzącego, kochani...
      • aguszak Re: coś teleranka dawno nie było... :-) 30.01.09, 11:17
        o to dobre! gorzkie, ale dobre! wink
    • aguszak Re: coś teleranka dawno nie było... :-) 30.01.09, 11:13
      choć na chwilę, ale skutecznie poprawiłeś mi nastrój...
      dziękuję!
    • gosiaes Re: coś teleranka dawno nie było... :-) 01.02.09, 17:31
      Żona mówi do męża:
      - Po co kupujesz kasety magnetofonowe, jak nie masz magnetofonu?
      - A czy ja ci coś mówię, jak kupujesz sobie biustonosze! - odpowiada mąż.
    • gosiaes Re: coś teleranka dawno nie było... :-) 01.02.09, 17:38
      Do baru wchodzi klient. Zamawia drinka. Wokoło pusto, więc zagaduje barmana.
      - Jak pan myśli, czy lewica wygra wybory w…
      Barman przerywa mu gwałtownie:
      - Żadnych rozmów o polityce w tym barze. Taka zasada.
      Klient milczy przez chwilę.
      - A wie pan, że papież…
      Barman znowu przerywa mu gwałtownie:
      - Żadnych dyskusji o religii również.
      Zniecierpliwiony klient patrzy na barmana i zapytuje:
      - A o seksie można?
      - Można.
      - To pieprz się pan!
Pełna wersja