teleranek

16.03.09, 08:01
W pewnej jednostce wojskowej szef wyszkolenia wprowadził
urozmaicenie ćwiczeń strzeleckich polegające na strzelaniu do
baloników wypełnionych wodorem. Widać od razu, kiedy cel trafiony,
szereg innych zalet, ogólnie się spodobało. Z czasem zaczęto
stosować prezerwatywy, bo jak raz były tańsze. I tak, pewnego dnia,
młody porucznik Rżewski został wysłany do apteki po zakup akcesoriów
szkoleniowych. Wchodzi do apteki, młoda aptekarka pyta go:
- Czym mogę służyć, panie oficerze?
- Poproszę całą skrzynkę prezerwatyw.
Aptekarka spłoniła się i zawstydzona pyta:
- Całą skrzynkę?! Panie oficerze, na cóż panu aż tyle?
Porucznik Rżewski uczciwie odpowiedział:
- Ćwiczyć trzeba...
I tak zaczęły krążyć plotki o poruczniku Rżewskim.
    • pietrek666 Ponoć autentyk :) 16.03.09, 22:23
      Na pewnej polskiej uczelni prawie 30 lat temu był oficer w studium wojskowym... powiedzmy, że nazywał się Kowalski.
      Jeden ze studentów przed zajęciami na tablicy napisał: Kowalski to chuj. On wchodzi do klasy i wściekły ryczy: Kto to qrwa napisał? Brak odpowiedzi. Więc ryczy dalej: Ja Wam qrwa pokaże i idzie po bodaj majora dowódcę studium. Ktoś w międzyczasie napis wytarł. Wpada Kowalski. Spojrzenie na tablicę, napisu nie ma! Więc niewiele myśląc napisał to samo. Wchodzi major, Kowalski z miną triumfu pokazuje obelgę. Dowódca się pyta: Kto to napisał? Kowalski na to: Ja. Tamten popukał się w czoło i wyszedł.
Pełna wersja