raduch
16.03.09, 08:01
W pewnej jednostce wojskowej szef wyszkolenia wprowadził
urozmaicenie ćwiczeń strzeleckich polegające na strzelaniu do
baloników wypełnionych wodorem. Widać od razu, kiedy cel trafiony,
szereg innych zalet, ogólnie się spodobało. Z czasem zaczęto
stosować prezerwatywy, bo jak raz były tańsze. I tak, pewnego dnia,
młody porucznik Rżewski został wysłany do apteki po zakup akcesoriów
szkoleniowych. Wchodzi do apteki, młoda aptekarka pyta go:
- Czym mogę służyć, panie oficerze?
- Poproszę całą skrzynkę prezerwatyw.
Aptekarka spłoniła się i zawstydzona pyta:
- Całą skrzynkę?! Panie oficerze, na cóż panu aż tyle?
Porucznik Rżewski uczciwie odpowiedział:
- Ćwiczyć trzeba...
I tak zaczęły krążyć plotki o poruczniku Rżewskim.