Dodaj do ulubionych

Bylam w szkole i mowilam do dzieci..

07.03.04, 18:55
W sumie 2 godzinki lekcyjne, w dwoch klasach. Kolega informatyk uzyczyl mi
swego czasu i moglam na jego zajeciach pokazac dzieciom (wlasciwie to
nastolatkom) kasete video oraz porozmawiac o wegetarianizmie. A wygladalo to
tak:
- Najpierw usiadlam na stole, mialam na sobie bluze "stop killing animals",
przedstawilam sie krotko (pare slow o mnie)
- chwile rozmawialismy, ciekawska mlodziez pytala sie jak mi sie zyje w
niemczech, co studiuje, czy bola mnie zeby (mam aparacik prostujacy) i od
kiedy jestem wege, itd.. W sumie 5 minut przegadalismy
- Jako, ze czas gonil, kolega wlaczyl video. Puscilam fragmenty niemieckiej
kasety "Tierschutz im Unterricht" czyli " O ochronie zwierzat na zajeciach w
szkole", ktora w Niemczech zostala dopuszczona do pokazywania mlodziezy
szkolnej i uswiadamiania. Kaseta trwa 240 minut, wiec zrobilam kopie
skrocona, z fragmentami z roznych dzialek (produkcja jajek, gesi, kury,
rzeznia, transport zwierzat, wiwisekcja) W trakcie filmu tlumaczylam sceny
ktore nie byly zbyt jasne a dzieci krzyczaly "ojej, a co oni robia?" - gdy np
prosiak byl kastrowany bez znieczulenia albo jednodniowe piskleta rodzaju
meskiego jechaly na tasmie do skrzynki po czym byly zagazowywane itd...
- W sumie 30 min ogladania video. Zauwazylam zarowno u chlopcow jak i u
dziewczyn lzy w oczach oraz buntownicze spojrzenia. Znam te spojrzenia, od
nich sie najczesciej zaczyna, tez kiedys podobnie marszczylam brwi dawno
temu - wewnetrzny bunt i poczucie bezradnosci, zlosc, zal. Na efekty
namacalne czesto trzeba poczekac :)
- nastepne pare minut to wrzask w klasie i sto pytan. Za cholere nie da sie
uspokoic mlodziezy. Jeden przekrzyjuje drugiego. Chlopcy wyzywaja postacie
ludzkie z kasety video (np rzeznika ktory kopie i biczuje zwierzeta badz
wiwisektora ktory bije malpke i sie nad nia zneca psychicznie) Natomiast
dziewczyny pytaja glownie co moga jesc zamiast miesa, ze chcialyby zostac
wege ale rodzice nie pozwola. Ktorys chlopak opowiada ze sasiad kopie swojego
psa, kilka dziewczyn wyznaje, ze wcale nie lubi miesa a zawsze byly zmuszane
do jego jedzenia i do picia mleka. Przekrzykujemy sie nazwajem, trudno mi
dojsc do slowa, bo mlodziez zadaje mase pytan, sama chce opowiadac o swoich
doswiadczeniach, wrazeniach, opiniach, odczuciach.
- Dzwonek na przerwe, wiec chwytam za krede i pisze na tablicy adresy stron
wege (peta, viva i nasza polska linkownie vege.pl) oraz moj adres mailowy w
razie gdyby byly pytania.
- niemal wszyscy wypakowuja dlugopisy i kartki z plecakow i notuja
- pare osob do konca przerwy zostaje ze mna w klasie i zadaje kolejne
pytania, chce rozmawiac, deklaruje sie ze nie beda wiecej jesc miesa. Az
kolega musial wypraszac z sali.

Zauwazylam jak mlodziez jest pozytywnie nastawiona do zwierzat i problemu
ekologii. Nie spodziewalam sie az takich reakcji. Sama sie wzruszylam, widzac
twarze mlodziezy i ich wilgotne oczy pelne buntu i zlosci na otaczajaca ich
rzeczywistosc. Takie spotkania i rozmowy sa cholernie potrzebne, nawet nie
wiecie jak potrzebne. Bylo mi niezmiernie glupio, ze nie moglam tych
dzieciakow wysluchac, kazdego z osobna, ze nie moglam w spokoju porozmawiac,
ze w sumie niedbale to wyszlo. Ale calkiem milo jak na pierwszy raz.
Zamierzam robic wiecej takich akcji, duzo duzo wiecej. Gdybym miala czas i
mozliwosci, robilabym spotkania odnosnie nie tylko wegetarianizmu ale i
przemocy, narkotykow i innych spraw, ktore sa codziennymi problemami
mlodziezy a w szkolnictwie nie ma przedmiotow o tej tematyce ani wsparcia (w
rodzinie czesto tez nie).
To na tyle moich spostrzezen :)
Obserwuj wątek
    • Gość: Rycho Re: Bylam w szkole i mowilam do dzieci.. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.03.04, 22:45
      Dzieci są bardzo podatne na demagogię.Przedstawianie,że świat jest zły z powodu
      tego że jemy mieso może spowodować u niektórych dzieci poczucie winy.Czy to
      jest mądre nie wiem,wiem natomiast,że ja jakbym się dowiedział iż ktoś w szkole
      przedstawia moim dzieciom niepełny i tendencyjny sposób widzenia rzeczywistości
      napewno uświadomiłbym im ,że życie nie jest tylko idyllą ale też by żyć trzeba
      być czasami okrutnym.Można pokazać np.film pokazujący ile owadów i innch nałych
      stworzeń trzeba wymordować przy okazji upraw roślin którymi też się żywimy i że
      zawsze trwanie naszego życia związane jest ze śmiercią innych stworzeń.Pozdr
      Rycho
              • Gość: Diana Re: Bylam w szkole i mowilam do dzieci.. IP: 213.25.91.* 08.03.04, 09:50
                Gość portalu: Rycho napisał(a):

                > Skoro wszystkie dzieci są nasze to przedstawiajmy im świat taki jaki jest a
                > Pozdr Rycho


                bardzo słuszna uwaga.
                Ludzie widzą tylko ostateczny produkt - mięso, futro - wszystko esteczne na
                ogół, leżące na ladzie lub wiszące elegancko w sklepie.
                Do tego figurki z usmiechnietymi krówkami, prosiaczkami.

                Pora podawać prawdę - zwierzeta nie mają radochy jak pozbawia sie je futer,
                bestialstko morduje dla mięsa czy doświadczeń.
                Taka jest właśnie prawda - inna niż wygodna dla większości wizja
                  • Gość: Diana Re: Bylam w szkole i mowilam do dzieci.. IP: 213.25.91.* 09.03.04, 09:49
                    Gość portalu: Rycho napisał(a):

                    > Dzieciom należy mówić wszystko zgodnie z rzeczywistością i przedstawiać świat
                    w
                    >
                    > całej jego złożoności.



                    no właśnie o to chodzi. Czas skończyć z wciskaniem kitów typu uśmiechnięte
                    krówki czy świnki w sklepach albo na samochodach z rzeźni.
                    Dzieci pomyślą, że to faktycznie przyjemność być ukatrupionym. Tak samo jak
                    futro - nie wiedzą biedaki, że np. taka foczka jest bestialsko mordowana na
                    oczach bezradnej, zrozpaczonej matki. Był film w naszej tv., nie zmyśliłam
                    sobie tego.

                    > I na koniec pytanie:masz dzieci?
                    > Jak masz to możemy pogadać,a jak nie masz to

                    a czy ty widziałeś jak morduja zwierzę na mięcho ?? Bo ja tak, miałam wtedy 4-
                    5 lat. Nie zapomnę tego do końca życia. Pewnie Cię to zaskoczy: Ten cielak -
                    wyobraź sobie, wcale się nie uśmiechał . Lepiej więc nie zabieraj głosu w tej
                    materii.
                    • Gość: Rycho Re: Bylam w szkole i mowilam do dzieci.. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.03.04, 10:09
                      Zasmucę Cię,w wieku 5lat widziałem domowym sposobem zabijanego cielaka,w wieku
                      10lat widziałem masowy ubój bydla,a osobiście raz w roku zabijam karpie przed
                      wigilią.
                      Ale co to ma do tematu wątku?
                      Ja zabieram głos na temat,a Ty opowiadasz dyrdymały.
                      Zastanów się czy byś chciała by Twoim dzieciom(o ile je masz)ktoś bez Twojej
                      zgody wciskał"kit"?Ja uważam to za prawie tak samo groźne jak molestowanie
                      seksualne nieletnich.Do dorosłych możecie kierować swoje pomysły na ulepszanie
                      świata,ale od ich dzieci to odczepcie się bo może się to skończyć
                      nieciekawie.Są ludzie co mocno bronią swojej prywatności i nie chcą by ktoś z
                      boku wpieprzał sie tam gdzie go nie zapraszają.Pozdr Rycho
                      • Gość: sermina Re: Bylam w szkole i mowilam do dzieci.. IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 09.03.04, 21:13
                        > Ja uważam to za prawie tak samo groźne jak molestowanie
                        > seksualne nieletnich.

                        :O
                        a ty masz dzieci? jesli tak, to im wspolczuje.

                        Do dorosłych możecie kierować swoje pomysły na ulepszanie
                        > świata,ale od ich dzieci to odczepcie się bo może się to skończyć
                        > nieciekawie.

                        no niestety, z tym sie zgodze :| wielu doroslych ma bardzo , powiedzmy
                        delikatnie, konserwatywne umysly. w tym negatywnym sensie.

                        a swoja droga, nie uwazasz, ze zmiany najlepiej wprowadzac wsrod nowych
                        pokolen? lepiej by mieli jakies szczytne idealy, niz aby biegali z pukawkami i
                        bejsbolami po ulicach.

                        czemu akurat idee wegetarianizmu uwazasz za wciskanie kitu? kit to wciskaja non
                        stop w tv, w kazdej reklamie, glupich i brutalnych bajkach, i tak samo glupich
                        i brutalnych filmach.
                        • Gość: Sec Re: Bylam w szkole i mowilam do dzieci.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.04, 21:24
                          > kit to wciskaja non stop w tv, w kazdej reklamie, glupich i brutalnych
                          > bajkach, i tak samo glupich i brutalnych filmach.

                          a przede wszystkim w orientalnych sektach, propagujących wegetarianizm i
                          edukację ekologiczną, takich jak np. Hare Kryszna, Misja Czaitanii, Ananda
                          Marga i wiele innych kultów destrukcyjnych, które w zakamuflowany sposób robią
                          z młodych ludzi niebezpiecznych fanatyków, gotowych w imię rzekomej obrony
                          zwierząt rozbijać rodziny i generować patologię społeczną
                          • Gość: sermina Re: Bylam w szkole i mowilam do dzieci.. IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 09.03.04, 21:36
                            czlowieku, ale przeciez balbina nie jest sekta, wiec po co w kontekscie jej
                            pobytu w szkole i propagowania wegetarianizmu (bez zadnych sekciarskich
                            dodatkow) poruszac ten temat???

                            jak juz bardzo musisz, to sobie zakladaj nowy, np. co tydzien, gdzie postaraj
                            sie obiektywnie informowac o problemie sekt. i ze czasem (!!!) wegetarianizm
                            moze byc z sekta zwiazany. ale z drugiej strony warto tez wspomniec o
                            pozytywnych stronach samego wegetarianizmu. tak, zeby byla rownowaga, a nie
                            jakies chore i wyjatkowo stronnicze przedstawienie sprawy.
                            • Gość: anica Re: Bylam w szkole i mowilam do dzieci.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.04, 11:48
                              uważasz że wystąpienie (kompletny kretynizm - moim zdaniem)balbiny na lekcji
                              informatyki
                              to obiektywne informowanie o pozytywnych stronach wegetarianizmu?
                              Mnie to przypomina Krzyżaków i nawracanie w imię wyższych wartości
                              w sposób brytalny (delikatnie mówiąc)
                              ani balbina ani ty nie macie dzieci
                              a macie chociaz jako takie przygotowanie pedagogiczne?
                              z pewnoscia nie
                              to co zrobila balbina podchodzi pod paragraf
                              pozdrawiam
                              anica
                              wegetarianka od wielu lat...
                              ps. smutne ze wsrod wegetarian sa tacy jask balbina...:(
                        • Gość: Rycho Re: Bylam w szkole i mowilam do dzieci.. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.03.04, 08:50
                          Sermina napisała:a ty masz dzieci? jesli tak, to im wspolczuje
                          Man dzieci i wnuki.Współczucie swoje zachowaj na inne okazje.
                          a swoja droga, nie uwazasz, ze zmiany najlepiej wprowadzac wsrod nowych
                          > pokolen? lepiej by mieli jakies szczytne idealy, niz aby biegali z pukawkami
                          i
                          > bejsbolami po ulicach.
                          Tak ,ale moje dzieci chcę wychowywać po swojemu.Ja Ty chcesz by Twoje biegały z
                          pukawkami i bejsbolami to Ci współczuję.
                          kit to wciskaja non
                          >
                          > stop w tv, w kazdej reklamie, glupich i brutalnych bajkach, i tak samo
                          glupich
                          > i brutalnych filmach.
                          Z tym to się całkowicie zgadzam.
                          czemu akurat idee wegetarianizmu uwazasz za wciskanie kitu
                          A to dlatego że w sposó wybiórczy traktuje stosunek do świata,dzieląc ludzi na
                          lepszych(wegetarianie)i resztę.Pozdr Rycho
                          • Gość: sermina Re: Bylam w szkole i mowilam do dzieci.. IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 10.03.04, 22:16
                            > Man dzieci i wnuki.Współczucie swoje zachowaj na inne okazje.

                            to juz wiadomo skad taki konserwatyzm w pogladach.
                            wspolczucia mam wystarczajaco wiele dla wszelkich istot, nie musze go
                            zachowywac na pozniej.

                            > Tak ,ale moje dzieci chcę wychowywać po swojemu.

                            niestety... (to taka moja refleksja)
                            oczywisciem jest zrozumiale, ze chcesz je wychowywac po swojemu.

                            Ja Ty chcesz by Twoje biegały z
                            >
                            > pukawkami i bejsbolami to Ci współczuję.

                            jejku, skad taki pokrecony wniosek, trzeba byc dziwnym naprawde czlowiekiem, by
                            z moich zupelnie odmiennych wypowiedzi wysnuc taka teze! :O
                            oczywiscie ze wlasnie nie chce aby tak bylo.
                            wiec akurat twoje wspolczucie jest rzeczywiscie nie na miejscu.

                            > A to dlatego że w sposó wybiórczy traktuje stosunek do świata,dzieląc ludzi
                            na
                            > lepszych(wegetarianie)i resztę.

                            to sa sprawy indywidualne. kazdy mysli jak chce. wolna wola. mozesz wraz z
                            wegetarianizmem zasczepic dzieciom poszanowanie dla innych ludzi i ich wyborow.
                            to juz kwestia twojej dobrej woli, a pozniej co one wybiora, to juz ich sprawa.
                            zauwaz takze, ze niewegetarianie rowniez dziela ludzi, podzialow sa tysiace.
                            wiec widzisz, nie zalezy to od diety, tylko od konkretnej jednostki.
                            • Gość: Rycho Re: Bylam w szkole i mowilam do dzieci.. IP: *.aster.pl / *.acn.pl 11.03.04, 09:23
                              O jakim moim konserwatyzmie mówisz,może jakiś przykład?
                              Napisałaś:
                              jejku, skad taki pokrecony wniosek, trzeba byc dziwnym naprawde czlowiekiem, by
                              >
                              > z moich zupelnie odmiennych wypowiedzi wysnuc taka teze! :O
                              > oczywiscie ze wlasnie nie chce aby tak bylo.
                              > wiec akurat twoje wspolczucie jest rzeczywiscie nie na miejscu.
                              Poprostu zastosowałem prowokacyjnie Twój sposó dyskusji,może zrozumiesz ,że
                              odpowiada się na to co ktoś napisał,a nie na to co Ci się wydaje,że myśli.
                              Natomiast co do tego:to sa sprawy indywidualne. kazdy mysli jak chce. wolna
                              wola. mozesz wraz z
                              > wegetarianizmem zasczepic dzieciom poszanowanie dla innych ludzi i ich
                              wyborow.
                              >
                              > to juz kwestia twojej dobrej woli, a pozniej co one wybiora, to juz ich
                              sprawa.
                              > zauwaz takze, ze niewegetarianie rowniez dziela ludzi, podzialow sa tysiace.
                              > wiec widzisz, nie zalezy to od diety, tylko od konkretnej jednostki.
                              jest pełna zgoda.

                              I tu trafiasz w sedno:potrzebna jest dobra wola i załóż,że osoba z którą
                              dyskutujesz też ma taką dobrą wolę.
                              Pozdr Rycho
                      • Gość: sermina Re: Bylam w szkole i mowilam do dzieci.. IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 09.03.04, 22:10
                        dlaczego akurat rodzicow?
                        i czemu mialoby to sluzyc? jesli chodzi o wychowanie seksualne, to jest tak
                        wiele roznych mozliwosci seksu, ze nie trzeba przedstawiac akurat
                        bardziej 'mocnego'.
                        natomiast obroncom przyrody chodzi o to, by ludzie zobaczyli jak sa traktowane
                        zwierzeta w rzezniach itd. wiec pokazuja jak. akurat tak. i ma to czemus
                        sluzyc, akurat takie pokazanie. prawdziwe.
                        wesola swinke z widelcem w tylku dzieciaki maja juz na kazdym sklepie i w
                        reklamach.
              • art.ca ponad 1 000 000 000 wegetarian na swiecie 09.03.04, 13:25
                Gość portalu: Rycho napisał(a):

                > Skoro wszystkie dzieci są nasze to przedstawiajmy im świat taki jaki jest a
                nie
                >
                > taki jak widzi go jedna i to niezbyt liczna mniejszość.Pozdr Rycho
                chciales napisac liczna mniejszosc....
                wegetarian jest ponad miliard na calym swiecie (statystycznie co szosty
                czlowiek jest wegetarianinem). Ponad miliard ludzi swiadomie wybierajacych
                bezmiesny tryb zycia - najwiecej w Indich i Chinach (Afryka nie jest wzieta pod
                uwage w tych statystykach, gdyz trudno tam mowic o swiadomym wyborze jedzenia
                skoro kazdego jedzenia tam brakuje, ludzie umieraja obok pol tytoniu gdzie
                moznaby bylo posadzic zywnosc dla czlowieka oraz obok pol roslin przeznaczonych
                na pasze)www.oneworld.net/article/archive/102/72?88
                • Gość: misiu 1 000 000 000 przymusowych wegetarian w 3 swiecie IP: 5.2.* / *.chello.pl 09.03.04, 14:14
                  art.ca napisał:
                  > chciales napisac liczna mniejszosc....
                  > wegetarian jest ponad miliard na calym swiecie (statystycznie co szosty
                  > czlowiek jest wegetarianinem). Ponad miliard ludzi swiadomie wybierajacych
                  > bezmiesny tryb zycia - najwiecej w Indich i Chinach (Afryka nie jest wzieta
                  > pod uwage w tych statystykach, gdyz trudno tam mowic o swiadomym wyborze
                  > jedzenia skoro kazdego jedzenia tam brakuje, ludzie umieraja obok pol tytoniu
                  > gdzie moznaby bylo posadzic zywnosc dla czlowieka oraz obok pol roslin
                  > przeznaczonych na pasze)www.oneworld.net/article/archive/102/72?88

                  W cywilizowanym świecie wegetarianizm jest nikłą mniejszością. Mniejszą nawet
                  niż homoseksualizm. W przypadku Indii z ich religią nie można mówić o świadomym
                  wyborze, ponieważ równie dobrze mógłbyś napisać o świadomym wyborze katolicyzmu
                  przez 95% Polaków. Wegetarianizm w Indiach wynika nie ze świadomego wyboru,
                  tylko z tradycji. W Chinach znaczącej liczby wegetarian nie ma co szukać,
                  ponieważ wskutek rozwoju gospodarczego następuje tam eksplozja spożycia mięsa
                  (5-krotny przyrost w ciągu 40lat)

                  Komunistyczne bajeczki o umieraniu z głodu obok pól roślin przeznaczonych na
                  papierosy czy paszę schowaj sobie w buty.
                  Równie dobrze można by napisać, że ludzie na świecie umierają z głodu a taki
                  Bill Gates ma majątek sięgający 50mld$, którym można by wykarmić wszystkich, co
                  do jednego, głodujących w Afryce. Zrób zatem akcję propagandową pod
                  hasłem "Kupując Windows skazujesz biedne, afrykańskie dzieci na śmierć głodową!"
                  Żywności na świecie jest pod dostatkiem. Głód wynika z tego, że biedacy nie
                  mają pieniędzy, aby ją sobie kupić, a nie stąd, że gdzieś hoduje się zwierzęta.
                  • balbinia Re: 1 000 000 000 przymusowych wegetarian w 3 swi 09.03.04, 22:45
                    Gość portalu: misiu napisał(a):
                    >
                    > W cywilizowanym świecie wegetarianizm jest nikłą mniejszością.

                    Nie tak nikla jakbys chcial sadzic. 14% w Niemczech, 17% w Anglii (tak podaje w
                    raporcie niemiecki Stern) i tendencja rosnie.
                    >
                    >
                    > Komunistyczne bajeczki o umieraniu z głodu obok pól roślin przeznaczonych na
                    > papierosy czy paszę schowaj sobie w buty.

                    To nie bajeczki a fakty. a ty jak zwykle masz monopol na prawde, pogodz sie ze
                    inni maja prawo do swoich wnioskow i pogladow. po co sie tak silujesz chlopcze.

                    > Równie dobrze można by napisać, że ludzie na świecie umierają z głodu a taki
                    > Bill Gates ma majątek sięgający 50mld$, którym można by wykarmić wszystkich,

                    Bzdura. Wowczas braki w zasobach naturalnych Ziemii siegnelyby innych. Ktos by
                    i tak ucierpial. Za dolary nie wyprodukujesz czystej wody ani polaci ziem,
                    lasow.

                    >

                    > Głód wynika z tego, że biedacy nie
                    > mają pieniędzy, aby ją sobie kupić, a nie stąd, że gdzieś hoduje się
                    zwierzęta.

                    Wynika z niewlasciwiej polityki miedzynarodowej i zbyt malych zasobow
                    roslinnych na Ziemii (na co te rosliny i litry wody ida wiadomo) + pare innych
                    mniejznaczacych powodow. Nie chodzi o zasoby finansowe prywatnej jednostki
                    B.Gatea tylko o to ile sam Bill zasobow ziemi poprzez swoja konsumpcje
                    zniszczy.

                    :)))
                    • Gość: misiu Re: 1 000 000 000 przymusowych wegetarian w 3 swi IP: 5.2.* / *.chello.pl 10.03.04, 19:44
                      balbinia napisała:

                      > Nie tak nikla jakbys chcial sadzic. 14% w Niemczech, 17% w Anglii (tak podaje
                      > w raporcie niemiecki Stern) i tendencja rosnie.

                      Mało prawdopodobne dane. Takich procentów nie widziałem nawet na stronach wege,
                      w naturalny sposób skłonnych do przesady w tej mierze.
                      Proszę o wyniki tych badań, zastosowaną metodologię, dowody, linki itd.

                      > To nie bajeczki a fakty. a ty jak zwykle masz monopol na prawde, pogodz sie
                      > ze inni maja prawo do swoich wnioskow i pogladow. po co sie tak silujesz
                      > chlopcze.

                      To nie fakty, tylko obrzydliwa wegetariańska łże-propaganda. Pisałem już o tym
                      dziesiątki razy, przedstawiałem dowody. Jak dorośniesz, dzieweczko i w młodym
                      rozumku Ci się rozjaśni to może coś z tego zrozumiesz. Na razie jesteś
                      zieloniutką jak szczypiorek na wiosnę, bezkrytyczną ofiarą tejże agitki. Jeżeli
                      przytyk do młodego wieku cię dotknął, nie używaj go w stosunku do kogoś, o kim
                      wiesz jeszcze mniej niż o ekonomii.
                      Na stronach FAO można obejrzeć sobie statystyki handlu artykułami rolnymi.
                      Widać z nich wyraźnie, że państwa borykające się z klęską głodu nie eksportują
                      żywności tylko ją importują. Wiele razy media trąbiły o protestach krajów
                      Trzeciego Świata, domagających się od krajów uprzemysłowionych zniesienia
                      barier UNIEMOŻLIWIAJĄCYCH biednym sprzedawanie artykułów rolnych na rynkach
                      światowych. Kraje rozwinięte duszą się od nadmiaru własnej produkcji rolnej i
                      NIE POTRZEBUJĄ pasz z Trzeciego Świata. USA z UE prowadzą, bywa, nawet wojny
                      celne o dostęp do własnych rynków.
                      Do blondynek, niestety, to nie dociera, więc powołują się na prawo do własnych
                      wniosków. Masz Balbina konstytucyjne prawo do dowolnie głupich i
                      nieuzasadnionych wniosków. Ja jednakowoż mam takie samo prawo do prezentowania
                      FAKTÓW, w oparciu o wiarygodne źródła informacji. Żadnego monopolu, na
                      szczęście, jeszcze nie ma, choć wegusie pewnie bardzo chętnie by go
                      wprowadzili. Przecież mają jedynie słuszną i moralnie uzasadnioną "rację".
                      Kto chce, niech sprawdzi sobie sam:
                      www.fao.org
                      (Niestety, ostatnio trudniej uzyskać dane, ponieważ FAO wprowadziło płatny
                      serwis statystyczny i, jak się wydaje, ogranicza swobodny, bezpłatny dostęp do
                      swojej bazy)

                      > Bzdura. Wowczas braki w zasobach naturalnych Ziemii siegnelyby innych. Ktos
                      > by i tak ucierpial. Za dolary nie wyprodukujesz czystej wody ani polaci ziem,
                      > lasow.

                      Za dolary możesz kupić każdą ilość żywności, jaka ci jest potrzebna. Za twój
                      sprzedany komputer można by uratować od śmierci głodowej kilkoro afrykańskich
                      dzieci. Taki pogląd prezentuje w książce "Etyka praktyczna" jeden z głównych
                      ideologów walczącego wegetarianizmu - Peter Singer.

                      > Wynika z niewlasciwiej polityki miedzynarodowej i zbyt malych zasobow
                      > roslinnych na Ziemii (na co te rosliny i litry wody ida wiadomo) + pare
                      > innych mniej znaczacych powodow. Nie chodzi o zasoby finansowe prywatnej
                      > jednostki B.Gatea tylko o to ile sam Bill zasobow ziemi poprzez swoja
                      > konsumpcje zniszczy.

                      Fakty wyglądają w ten sposób, że amerykańskie i europejskie krowy nie zjadają
                      paszy, która wyrosła na afrykańskiej ziemi przy wykorzystaniu afrykańskiej
                      wody. Idea nakazująca karmienie głodujących mieszkańców Afryki zasobami
                      pochodzącymi z krajów bogatych, które to zasoby tymczasowo zjadane są przez
                      zwierzęta hodowlane, jest komunistyczną mrzonką. Te zasoby są czyjąś własnością
                      tak samo, jak dolary na PanaGatesowym koncie. Nie ma żadnej różnicy logicznej
                      pomiędzy zmuszeniem bogacza, aby podzielił się swoimi plonami z biedakiem a
                      zabraniem z czyjegoś konta pieniędzy, za które owo jedzenie można by kupić.
                      Kolektywna własność ziemi była już przećwiczona w praktyce. Pomimo dobrych
                      warunków naturalnych, eksperyment ten kosztował życie milionów ludzi.
                      Polityka międzynarodowa to już zupełnie osobna kwestia, nie rodząca żadnych
                      wniosków w kierunku wegetarianizmu.

                      Pojawiajacy się czasem w tym miejscu sposób rozumowania sugerujący, że
                      rezygnacja z hodowli zwierząt spowoduje nadmiar zboża na rynku światowym i
                      znaczne zmniejszenie cen, można obalić z dziecinną łatwością. W istocie można
                      sobie taki nadmiar wyobrazić tylko w sytuacji nagłego zakończenia produkcji
                      zwierzęcej, a i to tylko na krótko - do wyczerpania zapasów. Nikt rozsądny nie
                      spodziewa się chyba, że stan wysokiej nadwyżki podaży i cen znacznie poniżej
                      kosztów produkcji mógłby się utrzymywać dłużej. Już w tej chwili subwencje do
                      produkcji rolnej, utrzymywane ze względów społecznych, stanowią olbrzymie
                      obciążenie budżetów krajów uprzemysłowionych, które stopniowo zamierzają
                      wycofywać się z tej polityki. Wynik mógłby być tylko jeden: zmniejszenie
                      produkcji do wielkości zabezpieczajacej bieżące potrzeby, z niewielką rezerwą
                      ze względu na bezpieczeństwo żywnościowe. Ponieważ mniejsza produkcja jest
                      droższa ze względu na koszty stałe, konieczne do poniesienia bez względu na
                      skalę działalności, najprawdopodobniej skończyłoby się podrożeniem artykułów
                      rolnych. Biedacy, którym przecież w międzyczasie pieniędzy wcale by nie
                      przybyło, zmuszeni byliby do płacenia jeszcze więcej niż dotychczas, więc
                      liczba głodnych niechybnie by wzrosła.

                      Tak już ten świat jest urządzony, że próby realizacji utopijnych mrzonek
                      przynoszą z reguły efekty diametralnie odmienne od zamierzonych, a i tak ciągle
                      znajdują się nawiedzeni, którzy czują powołanie do "ruszania bryły z posad".
                      • Gość: misiu Re: 1 000 000 000 przymusowych wegetarian w 3 swi IP: 5.2.* / *.chello.pl 11.03.04, 18:45
                        > balbinia napisała:
                        >
                        > > Nie tak nikla jakbys chcial sadzic. 14% w Niemczech, 17% w Anglii (tak
                        > > podaje w raporcie niemiecki Stern) i tendencja rosnie.
                        >
                        > Mało prawdopodobne dane. Takich procentów nie widziałem nawet na stronach wege

                        Uzupełnienie: na www.vege.pl/str.php?dz=65&id=3 mozna znaleźć
                        następujacą informację:
                        "Dieta wegetariańska, jako alternatywa dla tradycyjnego modelu odżywiania,
                        staje się w Polsce coraz popularniejsza. Szacuje się jednak, że polskich
                        wegetarian jest zaledwie kilka procent (1-3%), czyli kilkakrotnie mniej niż w
                        krajach Europy Zachodniej (łącznie około 13 mln osób), czy USA (około 12 mln
                        osób)."
                        Przeliczając podane liczby na procenty otrzymujemy ok. 4,5% dla USA i 3,7% dla
                        Europy Zachodniej.

                        Tendencja, która jeszcze rośnie (???), za chwilę doprowadzi do stanu, w którym
                        liczba wegetarian przekroczy liczbę ludności i "dzięki temu doniosłemu
                        wynalazkowi nie trzeba będzie w ogóle sadzić buraków na cukier, tyle będzie
                        cukru w cukrze." ;-)
                      • Gość: brumbak Re: Do Jędrusia IP: *.crowley.pl 25.03.04, 11:53
                        Gość portalu: Jędruś napisał(a):

                        > Balbinia
                        > Doku, Misiu oraz Ziuta uwielbiają cię.
                        > Powinnaś to zrozumieć ?!
                        > Pozdrowienia
                        > Jędruś
                        ............Jakies chamidło obraża wspniała dziewczynę, za jej dobre serduszko
                        spotykaja ja tu przykrości
                        a ty tak grzeczniutko
                        z kącika
                        jak byś się bał odezwac> Masz przeciecż , chłopie w sobie dość witaminy B12,
                        by coś dać z siebie wiecej...
                        pzdrv
                        Brumbak
                      • Gość: brumbak Re: Do Jędrusia2 IP: *.crowley.pl 25.03.04, 11:53
                        Gość portalu: Jędruś napisał(a):

                        > Balbinia
                        > Doku, Misiu oraz Ziuta uwielbiają cię.
                        > Powinnaś to zrozumieć ?!
                        > Pozdrowienia
                        > Jędruś
                        ............Jakies chamidło obraża wspniała dziewczynę, za jej dobre serduszko
                        spotykaja ja tu przykrości

                        Do blondynek, niestety, to nie dociera, więc powołują się na prawo do własnych
                        wniosków. Masz Balbina konstytucyjne prawo do dowolnie głupich i
                        To nie fakty, tylko obrzydliwa wegetariańska łże-propaganda. Pisałem już o tym
                        dziesiątki razy, przedstawiałem dowody. Jak dorośniesz, dzieweczko i w młodym
                        rozumku Ci się rozjaśni to może coś z tego zrozumiesz. Na razie jesteś
                        zieloniutką jak szczypiorek na wiosnę, bezkrytyczną ofiarą tejże agitki.

                        a ty tak grzeczniutko
                        z kącika
                        jak byś się bał odezwac> Masz przeciecż , chłopie w sobie dość witaminy B12,
                        by coś dać z siebie wiecej...
                        pzdrv
                        Brumbak
      • Gość: bolo Głupek Rycho IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 05.04.04, 21:29
        twoje pseudo "Rycho" wskazuje że jesteś chyba menelem spod budki z piwem. Życie
        nie jest idyllą i trzeba byc okrutnym. Brawo. Więc nie dziw sie jesli któregoś
        dnia jakiś zbpczeniec np. zgwałci ci dziecko. Więc nie miej pretensji że w
        czasie wojny hitlerowcy i sowieci zabijali, że ubeki i esbeki dokonywali tego
        samego. Takie jest zycie. Jak się czujesz debilu, swiętując Boże Narodzenie i
        Wielkanoc zjadajac zabite zwierzęta? Jesteś człowiekiem, gnomie? Masz tzw.
        uczucia wyższe? Wątpię.
    • irokezik Re: Bylam w szkole i mowilam do dzieci.. 07.03.04, 22:53
      Zamist mówić o szacunku dla zwierząt. taka KRETYNKA jak Ty wchodzi z butami do
      niewinnych dzieci. Będą się one buntowac przeciwko rodzicom, stosowac
      niepełnowartościowe (dla swojego wieku diety, nie będą umieć uzupełnic
      niezbędnych składników).
      Co na to Dyrekcja szkoła. BYŁAŚ TAM FANATYCZKO NIELEGALNIE.
      CZY ZASTANOWIŁAŚ SIĘ KRETYNKO ILE WYRZĄDZIŁAŚ SZKODY TYM DZIECIOM I ICH
      RODZICOM.
      Przez Twoje zacietrzewienie i fanatyzm utracą oni (częściowo) zaufanie do
      rodziców) tylko dlatego, że mięso traktują oni jako NORMALNY składnik diety.
      Co innego poztytywne nastawienie do zwierząt, ochrona przyrody, slow-food,
      wyrób mięsa i wędlin w małych wytwórniach, a nie w nieludzkich fabrykach z
      karmieniem mączką mięsną, a co innego taka GŁUPIA I NIEODPOWIEDZIALNA
      indoktrynacja.
      A ten informatyk powinien być wyrzucony ze szkoły.
      • balbinia Re: Bylam w szkole i mowilam do dzieci.. 08.03.04, 00:57
        irokezik napisał:

        > Zamist mówić o szacunku dla zwierząt. taka KRETYNKA jak Ty wchodzi z butami
        do
        > niewinnych dzieci.


        13 i 14 latki (2 klasy) sa juz w stanie samodzielnie myslec. A z klasy mialy
        prawo wyjsc w kazdej chwili :)


        Będą się one buntowac przeciwko rodzicom, stosowac
        > niepełnowartościowe (dla swojego wieku diety, nie będą umieć uzupełnic
        > niezbędnych składników).

        Nie jestes guru aby oceniac co jest zdrowe a co nie. Mieso nie jest zdrowe i to
        jest udowodnione. To fakt, ktorego nie zaprzeczysz.

        > Co na to Dyrekcja szkoła.

        W ten piatek dyrekcja szkoly wraz z sekretariatem drinkowali (pani Jozia miala
        urodzinki)

        BYŁAŚ TAM FANATYCZKO NIELEGALNIE.

        Tja.. mow na mnie Nielegalna :)


        > CZY ZASTANOWIŁAŚ SIĘ KRETYNKO ILE WYRZĄDZIŁAŚ SZKODY TYM DZIECIOM I ICH
        > RODZICOM.

        Wiem ile szkody mi jako dziecku wyrzadzili dorosli, ponoc odpowiedzialni
        ludzie, ze nie uswiadamiali mnie i nie dawali prawa wyboru. "Wolnosc wyboru
        jest czyms bezwartosciowym bez mozliwosci dostepu do informacji. Ja tylko
        rzucilam temat, pokazalam co jest za brama rzezni. Tylko fakty, nie mniej i nie
        wiecej. Co mlodziez zrobi, zalezy od nich. A model polskiej rodziny tak kuleje,
        ze krzywda dla dzieci jest ich zaniedbywanie i nieliczenie sie z ich zdaniem.
        Dziecko to tez czlowiek i ma prawo do wlasnego zdania, nawet odmiennego od tego
        co mysla rodzice. To trzeba uszanowac a nie wciskac dziecku swoje poglady na
        sile.


        > A ten informatyk powinien być wyrzucony ze szkoły.

        Moze moze :)
        A na koniec Ci dodam, ze poznanska grupa ekologow uzyskala pozwolenie od
        dyrekcji kilkunastu szkol na przeprowadzanie takich zajec o ekologii,
        wegetarianizmie, obronie praw zwierzat. O ile szkola nie musi doplacac,
        wiekszosc belfrow sie zgadza na tak opcje. Takze przygotuj sie na moje ataki :9
        Nielegalna nadchodzi ! Bojcie sie dzieci buhaahaa


      • Gość: telemasca Re: Bylam w szkole i mowilam do dzieci.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.04, 02:30
        Chyba sam nie wiesz co to jest slow food. Chlopcze to nie nazwa tego
        wegierskiego salami ktorego reklamy wisza na miescie...Troche przesadziles bo
        diete mozna dostosowac do wieku, da sie zyc bez miesa bez zadnych zdrowotnych
        konsekwencji. O zaufanie do rodzicow sie nie martw, za blahy to temat zeby
        tracic zaufanie do wlasnych rodzicow. Slowem, troche wszystko wyolbrzymiles. Z
        kolei...co innego kaseta z wiwisekcji. Fakt ze nie mialas prawa im tego
        pokazywac bez porozumienia z odpowiednimi organami a nauczyciel informatyki nim
        nie jest. To ze kaseta "zostala dopuszczona" w Niemczech, nie stanowi normy w
        Polsce, o tym balbinio nie zapominaj. Czy uprzedzilas bahory o ekstremalnej
        tresci przekazu?. Slowem faktycznie nie podniecalabym sie tym "zwyciestwem" bo
        rownie dobrze moglabys im puscic film o UFO i efekt bys miala podobny.
      • Gość: Tramp Zwariowana idealistka w szkole mowila do dzieci.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.04, 09:01
        Masz dużo racji. Ile szkody może wyrządzić taka indoktrynacja, polegająca na
        przedstawianiu młodym ludziom zafałszowanego obrazu świata, ludzi i siebie
        przez zwariowaną idealistkę, można dowiedzieć się z relacji ludzi, którzy
        doznali z tego powodu nieszczęść. Oto one:

        sec25.webpark.pl/relacje.htm
        sec25.webpark.pl/farma.htm
        sec25.webpark.pl/pranie.htm




        • Gość: siddha Do Trampa: Wegetarianizm to nie sekta. IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 09.03.04, 00:07
          Dziekuję za jakże kształcące odnosniki dotyczące indoktrynacji w ugrupowaniu
          religijnym (wnikliwie je przeczytałem). Warto, by kazdy z uczestników forum
          zapoznał sie z trescią tych artykułów. Na podstawie błednych poczynań
          ugrupowania Hare Kriszna można nauczyć sie odróżniac "zdrową" duchowość od
          ruchów pseudoreligijnych.
          Jednakowoż stanowczo sprzeciwiam się utożsamianiu komunikowania idei
          wegetarianizmu z psychomanipulacją, jaka może mieć miejsce w Ruchu Świadomości
          Kriszny.
          Oczywiście istnieje subtelna granica pomiędzy swobodną wymianą poglądów, a
          indoktrynacja panujacą w niektórych sektach.
          Nie popadajmy jednak w przesadę. W końcu idąc drogą przewrażliwionego
          nastawienia do wszelkich przekazów moglibyśmy dojść do absurdu i uznać, że
          skoro wypowiedź bądź działanie kazdego człowieka w społeczności ma wpływ na
          grupę - to cokolwiek robimy - jest zakamuflowaną forma manipulacji.
          Otóż wpływ istnieje zawsze. (Nawiazując do wypowiedzi fizyków kwantowych -
          nawet kierunek podmuchu wiatru w danym miejscu naszego globy może kilkadziesiąt
          lat później istotnie wpływać na przebieg zaburzeń klimatycznych na innym
          kontynencie) Jednak w kontekście manipulacji - należy wziąć pod uwagę szereg
          obocznych czynników, które w przypadku działania Balbini nie miały miejsca.
          Co do Balbini: jestem przekonany, że lepiej być idalistą dającym swym życiem
          przykład czynienia swych przekonań żywymi niż "chorować na znieczulicę" i być
          zamkniętym na wszystko, co mogłoby wpłynąć na jakąkolwiek zmiane naszego Status
          Quo.
          Pozdrowienia
          Tomek

          • Gość: sermina Re: Do Trampa: Wegetarianizm to nie sekta. IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 09.03.04, 00:41
            czesc tomku :)
            sprobuje ci wyjasnic ten lekko nieadekwatny post trampa. prawdopodobnie tramp
            to sam lech rugala, od niepamietnych czasow (;))udziela sie on na listach
            wegetarianskich, czesto zmieniajac nicki, poniewaz wiekszosc ma juz serdecznie
            dosc jego obsesji na punkcie ugrupowania hare kriszna, i albo ma go w kf, albo
            nie czyta, ew. traktouje wszelkie wypowiedzi z dystansem. dlatego sie
            kamufluje, ale ciaz dziala, i z tego co widze, to coraz bardziej obsesyjnie. a
            chyba powinno mu juz troche przejsc po latach...
            a jak doszlo do tej dziwnej walki z wegetarianizmem...otoz pan rugala ma syna,
            ktory przez jakis czas byl krisznowcem. zamiast bardziej zastanowic sie nad
            procesem wychowania dziecka, przyczynami zaistnialej sytuacji, to upatrzyl
            sobie jako kozla ofiarnego ta nieszczesna diete wegetarianska. ktora z hk w
            sumie nie ma tak wiele wspolnego...oni maja jakies swoje specyficzne zasady...
            no coz, jakies dziwnie ukierunkowane poczucie winy...
            a przeciez w sumie wszystko dobrze sie skonczylo. mam wrazenie, ze zamiast
            walczyc z wegetarianami, lepiej by zrobil poswiecajac wiecej czasu rodzinie. i
            sprawil, aby wiecej tam bylo zrozumienia i milosci. bo przeciez jego syn czegos
            musial szukac w tej sekcie, czegos czego nie mial w domu. nie wiem o co
            chodzilo, to juz pan lech powinien sie nad tym zastanowic.

            panie lechu - wegetarianizm nie musi sie laczyc od razu z sektami. to tak jakby
            pan ostrzegal przed spiewem, bo przeciez krisznaici spiewaja.
            ja nawet mam kilka piosenek z zaspiewami krisznowcow, hare hare itd. :) nawet
            ladne :) ale to nie znaczy ze sie do ugrupowania przylacze.


            pozdrawiam tomku :)
            a panu l.r. zycze wiecej milosci i spokoju ducha :)
            • Gość: Tramp Re: Wegetarianizm może być niebepieczną sektą!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.04, 11:16
              > pan ostrzegal przed spiewem, bo przeciez krisznaici spiewaja.

              Szkoda, że nie potrafisz odróżnić śpiewu od jednostajnego i mototonnego
              powtarzania tej samej frazy codziennie przez kilka godzin, które wprowadza w
              trans jak pod wpływem narkotyku i UZALEŻNIA!!!
              Czy wiesz, że krysznowcy na skutek tego uzależnienia ślepo podporządkowują się
              zaleceniom tzw. "mistrzów duchowych" i przyjmują m.in. obowiązek powtarzania 32-
              sylabowej mantry "Hare Kryszna..." minimum 1728 razy w ciągu dnia? Wielu nie
              ogranicza się tylko do tej liczby, ale w oparach odurzających kadzidełek
              wyśpiewuje mantrę więcej razy?

              > ja nawet mam kilka piosenek z zaspiewami krisznowcow, hare hare itd. :) nawet
              > ladne :) ale to nie znaczy ze sie do ugrupowania przylacze.

              Mój syn też tak twierdził, kiedy się z nimi po raz pierwszy zetknął. Mówił, że
              zamierza tylko dowiedzieć się coś więcej o wegetarianizmnie i przepisach na
              hinduskie potrawy. Dziś już wiem - nauczony doświadczeniem, że nie można
              oczekiwać od 15-letniego chłopca dziecka odporności na uzależnienie od grupy
              kultowej, skoro do tej sekty trafiają dorośli ludzie z wykształceniam, którzy
              wcześniej wydawali się być zupełnie normalni i odporni na techniki werbunkowe.
              Przeczytaj skargę:
              sec25.webpark.pl/image5.jpg
              Co sądzisz o tym? Sądzisz może, że to rodzice są winni okłamywania ich przez
              sektę i nie wpuszczania do pomieszczenia w którym ich dzieci są ukrywane i
              poddawane intensywnej indoktrynacji, gdzie wtłacza się im do głów nienawiść
              wobec "biologicznych" rodziców (pradziwym "ojcem" jest "guru")?
              • Gość: sermina Re: Wegetarianizm może być niebepieczną sektą!!! IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 09.03.04, 22:29
                > Szkoda, że nie potrafisz odróżnić śpiewu od jednostajnego i mototonnego
                > powtarzania tej samej frazy codziennie przez kilka godzin, które wprowadza w
                > trans jak pod wpływem narkotyku i UZALEŻNIA!!!

                a ja slyszalam jak bylam na przystanku woodstock kiedys, jak sobie
                koncertowali, i wcale nie bylo to monotonne.
                rowniez nie wpadlam w trans oraz nie uzaleznilam sie.
                do sekty rowniez nie przystapilam.
                ...a mieli calkiem dobre jedzonko za 3 zl. o ile pamietam :)

                > Czy wiesz, że krysznowcy na skutek tego uzależnienia ślepo podporządkowują
                się
                > zaleceniom tzw. "mistrzów duchowych" i przyjmują m.in. obowiązek powtarzania
                32
                > -
                > sylabowej mantry "Hare Kryszna..." minimum 1728 razy w ciągu dnia? Wielu nie
                > ogranicza się tylko do tej liczby, ale w oparach odurzających kadzidełek
                > wyśpiewuje mantrę więcej razy?

                no trudno, nic na to nie poradze, skoro juz sa w sekcie i tak sobie wybrali.

                kwestia jest to CZEMU ZNALEZLI SIE W TEJ SEKCIE, CZEGO IM BYLO BRAK W NORMALNYM
                ZYCIU. DLACZEGO NIE ZNALEZLI TEGO W DOMU RODZINNYM.
                lepiej zapobiegac niz leczyc. czasem takie leczenie jest bardzo trudne.

                > Mój syn też tak twierdził, kiedy się z nimi po raz pierwszy zetknął. Mówił,
                że
                > zamierza tylko dowiedzieć się coś więcej o wegetarianizmnie i przepisach na
                > hinduskie potrawy.

                no widzisz, a ja np. pomimo ze mam te piosenki od paru lat, z krisznowcami
                kontakt na woodstocku i nawet kiedys jak bylam mlodsza, to pamietam ze mi jakas
                broszurke wcisneli (w warszawie na ulicy), to jakos sie nie uzaleznilam, do
                sekty nie wstapilam, w transe nie wpadalam. chyba problem wiec tkwi w czyms
                innym.

                Dziś już wiem - nauczony doświadczeniem, że nie można
                > oczekiwać od 15-letniego chłopca dziecka odporności na uzależnienie od grupy
                > kultowej, skoro do tej sekty trafiają dorośli ludzie z wykształceniam, którzy
                > wcześniej wydawali się być zupełnie normalni i odporni na techniki
                werbunkowe.
                > Przeczytaj skargę:
                > sec25.webpark.pl/image5.jpg
                > Co sądzisz o tym? Sądzisz może, że to rodzice są winni okłamywania ich przez
                > sektę i nie wpuszczania do pomieszczenia w którym ich dzieci są ukrywane i
                > poddawane intensywnej indoktrynacji, gdzie wtłacza się im do głów nienawiść
                > wobec "biologicznych" rodziców (pradziwym "ojcem" jest "guru")?

                jesli chcesz juz szukac winy, to poszukaj jej wczesniej. w wychowaniu w
                dzicinstwie. normalny zdrowy czlowiek, ktoremu niczego nie brak, do sekty nie
                przystepuje.
                trzeba miec cos mocno zaburzone, aby wpasc w taki syf.

                inna sprawa, ze teraz to juz nie ma sensu skupiac sie na winie. lepiej dojsc do
                przyczyn i naprawiac co sie da. oraz wiecej nie popelniac takich bledow, np.
                przy wychowaniu nastepnych dzieci.
                • Gość: Tramp Re: Wegetarianizm może być niebepieczną sektą!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.04, 22:52
                  > jesli chcesz juz szukac winy, to poszukaj jej wczesniej. w wychowaniu w
                  > dzicinstwie. normalny zdrowy czlowiek, ktoremu niczego nie brak, do sekty nie
                  > przystepuje.

                  Wszystkie poradniki dotyczące sekt wyraźnie podkreślają, że przyczyn
                  przystąpienia każdego człowieka (także dziecka) do sekty nie należy szukać w
                  jego wychowaniu i obwiniać siebie, bo to droga donikąd. Winna jest sekta, która
                  stosuje wyrafinowane techniki psychomanipulacji.

                  To, że ktoś trafił do sekty jest skutkiem tego, że miał pecha (a nie jego
                  rodziców) i natrafił na werbowników oraz został przez nich w wyrafinowany
                  sposób oszukany. Werbunek sekty to sytuacja, której przeciętny człowiek nie
                  może wcześniej przewidzieć i wiedzieć jak temu zapobiec. To podobnie jak ktoś
                  ma pecha i znalazł się w pojeździe, który uległ wypadkowi drogowemu czego też
                  nie może przewidzieć.

                  Fachowcy zbadali wiele przypadków i jednoznacznie twierdzą, że nie ma ludzi
                  całkowicie odpornych na werbunek sekty. Do sekt trafiają właśnie ludzie
                  zupełnie normalni. Całkowicie odporne na werbunek sekty są tylko osoby chore
                  psychicznie. Takie są opinie naukowców. Proponuję lekturę doskonałej książki
                  Amerykanina Stephena Hassana, "Psychomanipulacje w sektach", Wydawnicwo "Ravi",
                  1997.
                  • Gość: sermina Re: Wegetarianizm może być niebepieczną sektą!!! IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 10.03.04, 00:24
                    taaa, przez kogo pisane sa te poradniki? zazwyczaj przez kosciol katolicki. to
                    juz samo w sobie sprawia, ze sa mniej wiarygodne.
                    a np. pan stephen hassan sam byl w sekcie. no i co? pewnie, trudno sie przyznac
                    ze cos z nim bylo nie tak, wiec najlepiej wszystko zwalic na sekte.
                    a obwinnianie siebie to rzeczywiscie droga donikad, tak samo obwinianie innych.
                    ja uznaje zasade - nie skupiac sie na winie, tylko dojsc do przyczyn
                    nieszczescia i sprawic, by wiecej sie nie powtorzylo. czyli pracowac nad soba,
                    naprawiac bledy, ratowac co sie da, wspierac sie w rodzinie. ale przede
                    wszystkim stawiac na uzdrowienie siebie samego.

                    a ja ci podalam swoj przyklad, jakos mialam kontakty z krisznowcami i w sekte
                    nie wpadlam. aby przystapic do sekty, trzeba tego w jakis sposob jednak chciec.
                    aby dac sie zmanipulowac trzeba miec odpowiednie intencje, sklonnosci...sad but
                    true.
                    jak wyjasnisz ten fenomen, ze niektorzy daja sie zmanipulowac a inni nie?
                    • Gość: Tramp Re: Sermina znów manipuluje i zwyczajnie kłamie!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.04, 08:12
                      > taaa, przez kogo pisane sa te poradniki? zazwyczaj przez kosciol katolicki.
                      > to juz samo w sobie sprawia, ze sa mniej wiarygodne.

                      Kolejne kłamstwo, które usiłujesz na tym forum nam wcisnąć. Żaden z poradników,
                      na który się powołuję, łacznie z książką Hassana nie jest pisany przez "kościół
                      katolicki". Książki takie pisali naukowcy - religioznawcy, np E. Barker "Nowe
                      Ruchy Religijne". Poza tym wiele dokumentów rządowych i unijnych, jak np.
                      Raport Cottrella Parlamentu Europejskiego nie zostały opracowane przez kościół,
                      a niezależnych ekspertów - naukowców i badaczy tego szkodliwego zjawiska.

                      > a np. pan stephen hassan sam byl w sekcie. no i co? pewnie, trudno sie
                      przyznac

                      I następne kłamstwo, że niby Hassan ukrywa fakt swego pobytu w sekcie. W swojej
                      pracy Hassan już na samym wstępie podkreśla, że był w sekcie, gdzie doskonale
                      poznał techniki psychomanipulacji i wie jak temu przeciwdziałać...
                      • Gość: sermina coz, to ty manipulujesz moimi wypowiedziami IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 10.03.04, 20:07
                        > Kolejne kłamstwo, które usiłujesz na tym forum nam wcisnąć.

                        jakie sa inne?

                        Żaden z poradników,
                        >
                        > na który się powołuję, łacznie z książką Hassana nie jest pisany
                        przez "kościół
                        >
                        > katolicki". Książki takie pisali naukowcy - religioznawcy, np E. Barker "Nowe
                        > Ruchy Religijne". Poza tym wiele dokumentów rządowych i unijnych, jak np.
                        > Raport Cottrella Parlamentu Europejskiego nie zostały opracowane przez
                        kościół,
                        >
                        > a niezależnych ekspertów - naukowców i badaczy tego szkodliwego zjawiska.

                        powolales sie na jeden! i do niego pozniej nawiazalam w dalszej czesci listu.
                        inne podajesz dopiero teraz.
                        natomiast faktem jest, ze wszystki publikacje w temacie, ktore ja widzialam,
                        byly firmowane przez kosciol katolicki. w necie tez tego jest pelno.
                        i akurat nie jest to dla mnie zbyt wiarygodne zrodlo, bo czepia sie
                        wszystkiego, lacznie za sztukami walki i zielarstwem nawet. paranoja.

                        natomiast, co ciekawe, wiele osob nawet nie zwiazanych z kosciolem, ktore pisza
                        takie poradniki i opracowuja materialy na temat sekt, to osoby ktore mialy do
                        czynienia z sektami bezposrednio. czyli albo byli w sekcie, albo sa rodzicami
                        np.
                        w zwiazku z tym jest oczywiste, ze wiekszosc nie chce sie przyznac, ze sporo
                        winy jest po ich stronie, a zwalaja wszystko na sekte.
                        ja chcialam jedynie pokazac, ze ta sprawa z sekta nie jest tak jednoznaczna, i
                        ze nie zwalnia od odpowiedzialnosci takze innych ludzi. tych rodzicow np.
                        pisze to dla ich dobra, poniewaz uwazam, ze powinno sie zapobiegac
                        nieszczesciu. dlatego wczesniej zastanowic sie nad dobrym wychowaniem swojego
                        dziecka, znalezieniem wspolnego jezyka, dostrzezeniem czego mu brakuje.
                        bo zaprawde - nikt do sekty nie wpada bez powodu - po prostu czegos tym ludziom
                        w normalnym zyciu brak, cos musialo byc nie tak z wychowaniem. trzeba
                        zanalizowac co to bylo i starac sie juz tych bledow nie powtarzac. oraz dawac
                        duzo bezpieczenstwa, milosci, akceptacji.

                        nie chce przez to bagatelizowac problemu sekt, oczywiscie, on istnieje.
                        natomiast uwazam ze zamiast na sekty, trzeba baczniejsza uwage zwracac na
                        uzdrowienie siebie samego, i zachowanie dobrych kontaktow z rodzina.
                        paranoiczna obawa i walka z sektami jest najczesciej ucieczka od wlasnych
                        bledow.

                        > I następne kłamstwo, że niby Hassan ukrywa fakt swego pobytu w sekcie. W
                        swojej
                        >
                        > pracy Hassan już na samym wstępie podkreśla, że był w sekcie, gdzie doskonale
                        > poznał techniki psychomanipulacji i wie jak temu przeciwdziałać...

                        :O skad przypuszczenie ze pisze, iz on ukrywa swoj pobyt w sekcie? :O
                        nie tnij moich postow w ten sposob i czytaj do konca, a pozniej dopiero odpisuj.
                        sens mojej wypowiedzi byl zupelnie inny.
                        pisalam o tym, ze ten pan nie chcial sie przyznac do tego, ze bledy tkwily tez
                        w jego psychice, skoro dal sie tak zmanipulowac. nie zas do tego, ze wogole byl
                        w sekcie. po prostu standardowe podejscie wiekszosci ludzi 'nie we mnie tkwi
                        jakis blad (haczyk na ktory mozna mnie zlapac do sekty), nie w mojej rodzinie,
                        ktora sie do tego zapewne przyczynila, ale wszystkiemu winna jest ta okropna
                        zla sekta'.
                        tacy ludzie po prostu uwazaja ze sekta to juz zlo ostateczne i absolutne,
                        wiadomo ze przechodza ze skrajnosci w skrajnosc, jak sie juz z tego bagna
                        wyzwolili. nawet ich rozumiem, rzeczywiscie doswiadczyli tam wiele zlego.
                        natomiast jeszcze raz powtarzam, nie uwazam ze sekty sa fajne. jedynie chce
                        zwrocic uwage na czynniki, ktore wogole powoduja, ze ktos sie taka sekta na
                        serio zainteresuje i wpada w ten syf. nie wszystko mozna zwalic na sekte, na
                        niektorych to dziala na niektorych nie, przeciez nie zmuszaja nikogo sila do
                        wstapienia do nich. na samym poczatku sa to delikatne zagrywki na uczuciach. a
                        raczej na potrzebach uczuc. na tym ze komus jest brak akceptacji, milosci,
                        wspolnoty, duchowosci...sa to rozne czynniki, i wszystkie je mozna rowniez
                        zrealizowac w zdrowy sposob poza sekta. jesli ktos dal sie wkrecic w to co
                        oferuje sekta, to znaczy ze cos w nim bylo chore, albo byl jakis wielki brak.
                        to by bylo na tyle. mam nadzieje ze tym razem mnie zrozumiesz, staralam sie
                        wyjasnic bardzo dokladnie, o co mi chodzi. jesli tylko znow nie zaslepi cie
                        nienawisc, to mam nadzieje ze uda ci sie z mojej wypowiedzi wziasc cos
                        pozytecznego dla siebie. patrz z miloscia i zrozumieniem a nie z nienawiscia i
                        stachem. ja naprawde nie mam zadnych zlych intencji, i nie neguje twojego
                        przekonania, ze sekta nie jest dobra.
                        • Gość: Tramp Re: sermina nadal kłamie i manipuluje!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.04, 20:41
                          > powolales sie na jeden! i do niego pozniej nawiazalam w dalszej czesci listu.

                          stosując manipulację poprzez sugerowanie czytelnikom forum, jakobym powoływał
                          się na źródła firmowane przez kościół katolicki. Jeszcze raz ZARZUCAM CI
                          KŁAMSTWO. Praca Stephena Hasana "Psychomanipulacje w sektach" nie jest
                          firmowana przez kościół katolicki, zaś wydawnictwo "Ravi", które drukowało
                          polskie tłumaczenie tej książki, jest niezależną oficyną wydawniczą.
                          • Gość: sermina o co ci chodzi? IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 10.03.04, 21:02
                            czlowieku, przeciez napisalam jedynie, ze podales wczesniej tylko jeden
                            przyklad ksiazki, i do tego konkretnie przykladu pozniej sie odwolywalam.
                            sprawe kk wyjasnilam rowniez. najwiecej opracowan o sektach widzialam
                            firmowanych przez kk. w internecie na katolickich stronach albo w katolickiej
                            ksiegarni na wystawie. nigdzie nie powiedzialam, ze akurat hasan sie do nich
                            zalicza. ten przyklad omowilam osobno.
                            wiec czego ty chcesz?
                            nie zarzucaj komus klamstwa, lepiej moze naucz sie uwazniej czytac. najlepiej
                            bez zaslepienia nienawiscia i strachem.
                            latwiej wytykac komus rzekome klamstwa i stawiac wielka ilosc wykrzyknikow, niz
                            zastanowic sie gleboko nad soba i nad swoja sytuacja.
                            ale takie odwracanie uwagi od rzeczywistego problemu jest normalne wsrod
                            wiekszosci ludzi, niestety.
                            do refleksji nad sprawa i nad soba samym cie nie zmuszam, sam sobie ukladasz
                            swoje zycie. jesli chcesz by wypelniala je nienawisc, walka i strach przed
                            sektami to juz twoj wybor. sam ocen czy dobry.
                            z mojej strony wiec EOT, bo widze ze wiecej nic tutaj nie ma sensu robic.
                            najwyzej moze zdementowac twoje pomowienia o klamstwo. w innych sprawach juz
                            powiedzialam wszystko co trzeba i zrobisz z tym co chcesz.

                            zycze wiele milosci i boga w twoim zyciu :)
                            • Gość: Tramp Re: Chodzi mi o twoją obsesją sermina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.04, 21:15
                              > czlowieku, przeciez napisalam jedynie, ze podales wczesniej tylko jeden
                              > przyklad ksiazki, i do tego konkretnie przykladu pozniej sie odwolywalam.

                              Zgadza się. 0dwoływałaś się twierdząc, że źródła z których korzystam są
                              niewiarygodne, bo firmowane przez kościół katolicki. A podałem tylko jedno
                              niezależne źródło czyli pracę Amerykanina Stephena Hassana. Poźniej podałem
                              również inne. Czy ty babo nie cierpisz czasami na jakąś obsesję? Natychmiast
                              dostajesz paranoi kiedy ktoś napisze krytycznie o sektach i automatycznie
                              kojarzysz nawet autorów prac naukowych ze spiskową działalnością kościoła
                              katolickiego. Lecz się babo! Szczerze radzę...
                              • Gość: sermina teraz to juz jestes zabawny :))) IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 10.03.04, 21:55
                                w dalszym ciagu powtarzam, ze rozdzielilam przyklad ktory podales oraz temat
                                poradnikow nt. sekt ze zrodel katolickich.
                                nie mam problemow se spiskowa dzialnoscia kosciola, natomiast nie uwazam tego
                                zrodla za zupelnie wiarygodne i czesciowo wytlumaczylam dlaczego. np.
                                zielarstwo, sztuki walki sa przez nich kwalifikowane jako zlo i sekciarstwo.
                                nie wiem czy wszedzie, ale na niektorych stronach katolickich tak jest. oraz
                                wiele innych glupot.
                                i nie mowie tu ze wszyscy ksieza sa zli czy tp., spotkalam sie tez z calkiem
                                rozsadnymi ludzmi tego typu :)
                                tak samo, powtarzam po raz ktorys z kolei, nie uwazam ze sekty sa dobre.
                                a ty zawsze swoje mi wciskasz. wiem ze skoro mam troche odmienne zdanie od
                                twojego, to chcialbyc mnie widziec jako diabla wcielonego, potwora z sekty
                                rodem, ale niestety, oswiece cie, ze to tylko twoje projekcje.

                                obsesje i paranoje to oczywiscie wiadomo kto ma, i nie jestem to ja.
                                pozostawiam tobie do przemyslenia, choc sadze ze to ponad twoje sily. jednak to
                                juz nie moj problem.
                                nazywanie mnie baba, wiele mowi, ale o tobie.
                                na takim poziomie nie bede rozmawiac. dobranoc.
                                  • Gość: sermina Re: Kto jest zabawny to widać... IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 10.03.04, 22:31
                                    az ci odpowiem, skoro nie rozumiesz, to moze dowiesz sie czegos o podstawach
                                    dobrego wychowania :)

                                    >
                                    > A co? Może jesteś obojniakiem a nie babą?

                                    jestem mloda kobieta, jesli juz.
                                    kulturalny czlowiek nie powie baba, jest wiele innych okreslen, ktorych mozna
                                    uzyc, a nie tylko baba i baba. (tak to sie wyraza prostak i cham z jakiejs
                                    wiochy zabitej dechami ps. od razu mowie, ze nie nie uwazam iz wszyscy ze wsi
                                    tak maja :))
                                    chcialbys abym pisala do ciebie dziadu? chyba nie? a moze tak? to jeszcze jeden
                                    ciekawy bylby objaw...

                                    > Dałaś plamę, więc lepiej się taktycznie wycofać, nieprawdaż...

                                    skoro chcesz tak myslec, nie bede cie wyprowadzac z blogiej nieswiadomosci. ty
                                    po prostu chcesz tkwic w takim punkcie i takim stanie w jakim jestes teraz,
                                    trudno, moze kiedys zobaczysz, ze taka postawa, jaka reprezentujesz nie jest
                                    korzystna. moze w przyszlym wcieleniu :)
            • Gość: Krystynaopty1 Re: Do Trampa: Wegetarianizm to nie sekta. IP: 82.139.131.* 10.03.04, 00:04
              Gość portalu: sermina napisał(a):

              > czesc tomku :)
              > sprobuje ci wyjasnic ten lekko nieadekwatny post trampa. prawdopodobnie tramp
              > to sam lech rugala, od niepamietnych czasow (;))udziela sie on na listach
              > wegetarianskich, czesto zmieniajac nicki, poniewaz wiekszosc ma juz
              serdecznie
              > dosc jego obsesji na punkcie ugrupowania hare kriszna, i albo ma go w kf,
              albo
              > nie czyta, ew. traktouje wszelkie wypowiedzi z dystansem. dlatego sie
              > kamufluje, ale ciaz dziala, i z tego co widze, to coraz bardziej obsesyjnie.
              a
              > chyba powinno mu juz troche przejsc po latach...
              > a jak doszlo do tej dziwnej walki z wegetarianizmem...otoz pan rugala ma
              syna,
              > ktory przez jakis czas byl krisznowcem. zamiast bardziej zastanowic sie nad
              > procesem wychowania dziecka,

              A może w szkole jego syna też kiedyś trafiła się taka fanatyczka wegetarianka
              Balbinia z wykładami sprzecznymi z wychowaniem rodziców?

              Krystyna
          • Gość: Tramp Re: Do Trampa: Wegetarianizm to nie sekta. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.04, 10:07
            Wiem o tym, że wegetarianizm niekoniecznie musi być praktykowany jako jedna z
            zasad obowiązujących adeptów sekty. Sam od dawna jestem jaroszem. Zamiast
            schabowego jem np. smażony ser w panierce (popularna potrawa w Czechach),
            zamiast mielonego - kotlety z mielonej fasoli z grzybami i pysznymi przyprawami
            itp.

            Niestety w praktyce tak się ostatnio dzieje, że właśnie sekty wykorzystują
            panującą modę na wegetarianizm w celach werbunkowych. Zdarza się nader często,
            że jakiś młody i podatny na szlachetne hasła idealista zostaje zaproszony na
            wykład "naukowy" (???) na temat zdrowego żywienia czy na temat "praw zwierząt"
            i nawiązuje kontakt z zakamuflowanymi członkami sekty. Werbownicy takiej sekty
            za pomocą wyrafinowanych technik psychomanipulacji zachęcają go do uczestnictwa
            w ich działalności i uzależniają od siebie. Po jakimś czasie - zazwyczaj kiedy
            jest już za póżno na uwolnienie od uzależnienia i samodzielne myślenie - adept
            dowiaduje się, że chcąc odrzucić zło tego świata należy zaprzestać kierować się
            w swoim życiu "złudnymi" zasadami logiki, a podoporządkować się "mistrzowi
            duchowemu", "guru" czy jak go tam zwą...
            • Gość: siddha Re: Do Trampa: Wegetarianizm to nie sekta. IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 10.03.04, 23:18
              Gość portalu: Tramp napisał(a):

              > Wiem o tym, że wegetarianizm niekoniecznie musi być praktykowany jako jedna z
              > zasad obowiązujących adeptów sekty.

              I słusznie. Nie kazde powiązanie wydaje się znaczące Można by wówczas dojść do
              takich niedorzecznych wniosków jakiwe wyciagnęli członkowie jednej ze wspólnot
              chrzescijańskich (może to Baptyści? Nie pamiętam), którzy chcac naśladowac
              swego Mistrza Jezusa Chrystusa poruszają sie tylko wozami ziagnionymi przez
              zwierzeta motywując to tym, że w czasach nauczania ich Nauczycieela nie było
              innych typów pojazdów.
              Widzisz! Po prostu nie wzieli pod uwagę nieistotoności powiazania. Esencja Nauk
              chrześcijańskich nie opiera się przecież na tym jakim rodzajem pojazdu
              jexdzimy. Nie przypominam sobie też aby w którejs z Ewangeli był wyrazony zakaz
              jeżdżenia innymi pojazdami W sumie fajnie byłoby, gdyby Zbawienie było
              zapewnione poprzez stosowanie sie do tej reguły, ale tak nie jest.

              > Niestety w praktyce tak się ostatnio dzieje, że właśnie sekty wykorzystują
              > panującą modę na wegetarianizm w celach werbunkowych. Zdarza się nader
              często,

              Tak, to możliwe. Nie nalezy za to jednak obwiniać wegetarianizmu jako takiego.
              To nawet dobrze swiadczy o tej idei, że jest uwazana za tak wartosciową, iz
              stosuje sie ja cząsto jako wstepna zachetę do krzewienia religijnych idei.

              dowiaduje się, że chcąc odrzucić zło tego świata należy zaprzestać kierować się
              >
              > w swoim życiu "złudnymi" zasadami logiki, a podoporządkować się "mistrzowi
              > duchowemu", "guru" czy jak go tam zwą...

              Z całym szacunkiem - bez wzgledu na to w jaką aktywność jednostka sie angażuje -
              - z reguły inspiruje sie jakimś wielkim przedstawicielem danego nurtu. Tak jest
              zarówno w polityce, biznesie, nauce, w wojsku jak i w religii.
              Chyba zdajesz sobie sprawę, że Jezus Chrystus, przez swych uczniów był uwazany
              za Mistrza czy Nauczyciela (Rabbi), a chrzescijaństwo w pierwszych kilku
              wiekach swej aktywności było zwalczane jako właśnie SEKTA. Sam sobie odpowiedz
              czy słusznie. To w jakim stopniu człowiek zaangazuje sie w aktywność duchową
              zależy od stopnia jego wrażliwości i śwaidomego wyboru na co chce pooswiecić
              czas swego życia. Zapewniam cię, że doskonałe spełnienie Nauk Jezusa Chrystusa
              nie jest wcale łatwe dla ludzi świeckich i jestem przekonany, że nie czułbyś
              sie też szczęśliwy, gdyby Twój syn z powodu swej wrażliwości zdecydował sie
              całym sobą podążać śladem Jezusa chrystusa.
              Z szacunkiem
              Tomek
      • Gość: Krystynaopty1 Re: Bylam w szkole i mowilam do dzieci.. IP: 82.139.131.* 09.03.04, 23:28
        irokezik napisał:

        > Zamist mówić o szacunku dla zwierząt. taka KRETYNKA jak Ty wchodzi z butami
        do niewinnych dzieci. Będą się one buntowac przeciwko rodzicom, stosowac
        > niepełnowartościowe (dla swojego wieku diety, nie będą umieć uzupełnic
        > niezbędnych składników).
        > Co na to Dyrekcja szkoła. BYŁAŚ TAM FANATYCZKO NIELEGALNIE.
        > CZY ZASTANOWIŁAŚ SIĘ KRETYNKO ILE WYRZĄDZIŁAŚ SZKODY TYM DZIECIOM I ICH
        > RODZICOM.

        To już szczyt bezczelności! Jakim prawem siejesz propagandę wegetariańską
        wykorzystując godziny lekcyjne i autorytet szkoły?!!
        Czy miałaś na to zezwolenie dyrektora? Czy Twój ptasi gęsi móżdżek gąsko
        Balbinko jest w stanie sobie wyobrazić, jak namieszałaś w głowach tych
        dzieciaków? I jakie z tego mogą wyniknąć konflikty z rodzicami?
        Gdybym ja byłam matką któregoś z nich i gdybym zaczęła mieć problemy z jego
        odżywianiem - to bym Ci tego nie darowała! Bo ja - jako rodzic mam OBOWIĄZEK
        odżywiać swoje dziecko prawidłowo!
        Rzeczywiście jesteś niebezpieczną, nieodpowiedzialną i prawdziwą fanatyczną
        i kretynką. Powinnaś trafić na salę sądową razem ze swoim kolegą!

        Zbulwersowana
        Krystyna
      • Gość: Krystynaopty1 Re: Bylam w szkole i mowilam do dzieci.. IP: 82.139.131.* 09.03.04, 23:34
        irokezik napisał:

        > Zamist mówić o szacunku dla zwierząt. taka KRETYNKA jak Ty wchodzi z butami
        do
        > niewinnych dzieci. Będą się one buntowac przeciwko rodzicom, stosowac
        > niepełnowartościowe (dla swojego wieku diety, nie będą umieć uzupełnic
        > niezbędnych składników).
        > Co na to Dyrekcja szkoła. BYŁAŚ TAM FANATYCZKO NIELEGALNIE.
        > CZY ZASTANOWIŁAŚ SIĘ KRETYNKO ILE WYRZĄDZIŁAŚ SZKODY TYM DZIECIOM I ICH
        > RODZICOM.

        Oczywiście irokezik, mój wcześniejszy post jest skierowany do tej
        KRETYNKI GĘSI BALBINI!

        Oburzona
        Krystyna

    • Gość: sermina Re: Bylam w szkole i mowilam do dzieci.. IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 08.03.04, 02:12
      czesc balbinko :)

      ja z mala sugestia
      wiesz, wydaje mi sie, ze 45 min. to zbyt malo... moze nalezaloby jednak jeszcze
      skrocic o pare minut film, a porozmawiac z dzieciakami o tym, jak wlasciwie
      stosowac diete wegetarianskia, jak sie dogadac z rodzicami... wiem ze podalas
      linki, ale niektore dzieci moga pojsc na zywiol, zanim cokolwiek przeczytaja i
      nieprzyjemnosci gotowe. zarowno dla tego dziecka, jego kontaktow z rodzicami,
      jak i dla twojego znajomego, a moze nawet zarzadu szkoly? wiesz jacy potrafia
      byc miesozercy, narobia rabanu, ze sekta, ze niewlasciwe zywienie...jednak
      sporo jest osob niepoinformowanych, albo zle poinformowanych :| no i zdarzaja
      sie tez niereformowalni :(
      jeszcze pol biedy, jesli dzieciaki mialy po 15 lat albo wiecej, wtedy moga
      postawic na swoim, ale mlodsze maja male szanse. wieksze raczej na represje ze
      strony rodzicow itd.
      dlatego waznym punktem programu bylaby pogadanka o tym, jak dogadac sie z
      rodzicami, jak przedstawic we wlasciwym swietle swoja decyzje. to potrzebny
      element, moim zdaniem, aby nie doprowadzic do sytuacji, kiedy dziecko jest
      zmuszane do jedzenia miesa wbrew swojej woli, przez co cierpi....no nie wiem,
      moze to doprowadzic do roznych rzeczy...
      niech dzieciaki nie robia lepiej niczego na zywiol, ale moze powoli, stopniowo
      wprowadzaja w swoje zycie coraz wiecej elementow wegetarianskiej diety itd.,
      niech drobnymi informacjami wprowadzaja rodzicow w temat. bo dla niektorych
      wegetarianizm jest szokiem. pamietam jak dla mnie kiedys byl jakas odlegla
      abstrakcja, czyms nierealnym. wydaje mi sie ze wiele osob tak wlasnie ma, i w
      dodatku stereotypy utrwalaly sie w ich glowach o wiele dluzej niz u mnie np.
      oczywiscie niektore dzieciaki moga od razu dogadac sie z rodzicami, to zalezy
      jak dobry maja kontakt z nimi, i na jakim oni sa poziomie. jednak to
      jednostkowe przypadki i te ktore moga sobie pozwolic na 'wejscie smoka' ( ;) ),
      to beda wiedzialy i wtedy ok.
      balbinko, bo mozna oczywiscie isc za ciosem, ale czasem to powoduje wiecej
      szkody niz pozytku. dlatego warto by bylo zrownowazyc te zajecia - czyli
      zachecic do wegetarianizmu, dzialania na rzecz zwierzat (roslin rowniez by sie
      przydalo (no ale to za malo czasu chyba jednak, 45 min. :( ), ale jednoczesnie
      pokazac, jak sprawic, aby dogadac sie w tej kwestii z rodzicami. w mlodym
      wieku to wazne, bo jednak dzieciak moze dostac szlaban na wszystko, i wtedy z
      wielkich planow nici.
      oczywiscie mam nadzieje, ze mlodziez z ktora rozmawialas nie bedzie miala
      wiekszych problemow, i swoim postepowaniem sprawi, ze swiat stanie sie
      odrobinke lepszy :)

      a, i jeszcze jedno: balbinko, trzymaj sie! :)))
      jestes sliczna, madra, wrazliwa...nie przejmuj sie tekstami miesozercow, ktorzy
      zarzucaja ci infantylnosc.
      nie kazdy dorosly czlowiek musi byc ograniczonym, zgorzknialym zgredem bez
      serca ;) bo mam wrazenie ze niektore osoby myla zwykla, normalna wrazliwosc z
      infantylnoscia. a jak ktos jest dorosly, to uwazaja ze powinien byc 'powazny' i
      zajmowac sie tylko sprawami ktore sa ogolnie uznane. jak cos lekko wykracza
      poza margines bezpieczenstwa (wygody umyslowej) to...huzia na jozia :|
      ja osobiscie uwazam, ze troche dzieciecych uczuc, wrazliwowsci, wielu by sie
      baaardzo przydalo. a tak - zbudowali sobie twarda skorupe znieczulicy. i dla
      nikogo to nie jest dobre.
      wiec nie przejmuj sie, pozostan w milosci i czyn dobro :)

      pozdrawiam :)
      sermina

      ps. a wiesz, mysle ze wielu ci tutaj zazdrosci, bo masz wszystko co trzeba, a
      im tego brakuje. dlatego sa tym bardziej sfrustrowani ;)
      poza tym jestes dla nich nieosiagalna, jak sadze :) wiec coz moga zrobic,
      najwyzej sie z toba poklocic ;)
      • Gość: Krystynaopty1 Re: Bylam w szkole i mowilam do dzieci.. IP: 82.139.131.* 09.03.04, 23:56
        Gość portalu: sermina napisał(a):

        > czesc balbinko :)
        >
        > ja z mala sugestia
        > wiesz, wydaje mi sie, ze 45 min. to zbyt malo... moze nalezaloby jednak
        jeszcze
        >
        > skrocic o pare minut film, a porozmawiac z dzieciakami o tym, jak wlasciwie
        > stosowac diete wegetarianskia, jak sie dogadac z rodzicami... wiem ze podalas
        > linki, ale niektore dzieci moga pojsc na zywiol, zanim cokolwiek przeczytaja
        i
        > nieprzyjemnosci gotowe. zarowno dla tego dziecka, jego kontaktow z rodzicami,
        > jak i dla twojego znajomego, a moze nawet zarzadu szkoly? wiesz jacy potrafia
        > byc miesozercy, narobia rabanu, ze sekta, ze niewlasciwe zywienie...jednak
        > sporo jest osob niepoinformowanych, albo zle poinformowanych :| no i zdarzaja
        > sie tez niereformowalni :(
        [... ciach instrukcja psychoindoktrynacji wśród dzieciaków]

        To niesamowite, jaka jesteś wyrafinowana i wyszkolona w propagandzie... 8(
        I WY OBŁUDNIE TWIERDZICIE, ŻE NIE ZAGLĄDACIE MIĘSOŻERCOM DO TALERZA!

        OBRZYDLIWOŚĆ
        Krystyna

        • Gość: sermina Re: Bylam w szkole i mowilam do dzieci.. IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 10.03.04, 00:49
          kazdy ma prawo do swojego wyboru i prawdy. dzieciaki sa indoktrynowane kazdego
          dnia. serwowane sa im klamstwa i znieczulica. dzieki balbince mialy mozliwosc
          poznania rzeczywistej strony niektorych spraw. nikt nikomu nic nie narzucal.
          wybroru dokonaja sami. nareszcie swiadomie. ja osobiscie bardzo bym chciala,
          aby ktos mi kiedys pokazal, skad sie wzielo dokladnie to, co mialam na talerzu.
          a tak to wmuszano we mnie mieso, i musialam je jesc, bo podobno bardzo
          potrzebne. a tu okazuje sie, ze to nieprawda, ze mozna inaczej. szkoda ze nie
          wiedzialam tego z 10 lat wczesniej chciazby :(
          ale owszem, sposob przekazania mlodziezy tej wiedzy byl niezbyt wlasciwy.
          przydaloby sie to zorganizowac w inny sposob, niestety przy takim nastawieniu
          doroslych, jak twoje, jest to dosc trudne.
          jednak, jesli sytuacja juz zaistniala, to uwazam, ze moje uwagi moglyby pomoc w
          porozumieniu pomiedzy rodzicami i dziecmi.


          a obrzydliwe, to jest to krystyno, co jesz. oczywiscie wtedy, kiedy jest martwe.
    • Gość: misiu Re: Bylam w szkole i mowilam do dzieci.. IP: 5.2.* / *.chello.pl 08.03.04, 13:11
      Ja tam nie wierzę w ani jedno słowo z tej relacji, z wyjątkiem wzmianki o
      bluzie, której założenie na grzbiet nie wymaga specjalnego wysiłku i
      inteligencji.
      Balbina, zmyśliłaś sobie to wszystko dla zdobycia poklasku wśród
      współwyznawców. Pi-Ar w czystej postaci. Fantazję to Ty masz, nie ma co. Weź
      się może za pisanie nowelek Science-Fiction.
      Ta szkoła, w której zrobiłas wykład, stoi pewnie na ksieżycu? 33-521 Morze
      Deszczów, ul.Bezwodna 10, tel./fax.(0-02)555-32-14?
      Pozdrów kosmitów.
      • xmartinusx Re: Bylam w szkole i mowilam do dzieci.. 08.03.04, 14:58
        Gość portalu: misiu napisał(a):

        > Ja tam nie wierzę w ani jedno słowo z tej relacji, z wyjątkiem wzmianki o
        > bluzie, której założenie na grzbiet nie wymaga specjalnego wysiłku i
        > inteligencji.
        > Balbina, zmyśliłaś sobie to wszystko dla zdobycia poklasku wśród
        > współwyznawców. Pi-Ar w czystej postaci. Fantazję to Ty masz, nie ma co. Weź
        > się może za pisanie nowelek Science-Fiction.
        > Ta szkoła, w której zrobiłas wykład, stoi pewnie na ksieżycu? 33-521 Morze
        > Deszczów, ul.Bezwodna 10, tel./fax.(0-02)555-32-14?
        > Pozdrów kosmitów.


        Mylisz się Misiu. Akcja ze szkołami była przez Balbinię dawno zaplanowana :)
    • xmartinusx Re: Bylam w szkole i mowilam do dzieci.. 08.03.04, 14:54
      WItaj Alinko-Balbinko! :) Brawo, gratuluję! Robisz coś niesamowitego, niech
      nazywają CIĘ "Nielegalna" hehe ( nawet ładnie brzmi ) CIeszę się, że zdobyłaś
      się na odwagę, znalazłaś czas, przygotowałaś się i.............. otworzyłaś
      młodym ludziom oczy. Po prostu brak mi słów. Z mojej strony wyrazy uznania.
      Tych, którzy są oburzeni Twoim postępowaniem odsyłam do rzeźni. Może wtedy
      zrozumieją...
    • Gość: siddha Przemyśl Balbiniu rozsądnie wszystkie wypowiedzi . IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 08.03.04, 23:40
      Dzielna dziewczyna z Ciebie! Jestem pod wrażeniem Twojej determinacji Balbiniu
      w krzewieniu idei wegetarianizmu, co wiąże się również z poszanowaniem życia
      innych stworzeń.Jestem przekonany, że dokonując takiego sposobu przekazu Twoich
      szlachetnych przekonań - miałaś jak najlepsze intencje.
      Jesteś jeszcze bardzo młoda i świeża (a któż z nas zna życie w całej pełni)
      Dlatego proszę Cię przemyśl też wszystkie wypowiedzi - również tych, którzy nie
      do końca są zadowoleni z z Twych poczynań.
      Ja akurat jestem zwolennikiem Twego dzielnego działania, ale w prawie
      kazdej z wypowiedzi (a czytałem je wnikliwie wszystkie) istnieje
      przynajmniej ziarnko prawdy. Sczególnie polecam Twej uwadze mądrą życiowo,
      a zarazem przepełnioną sympatia wypowiedź SERMINY.
      Z kolei co do subtelnej granicy pomiędzy swobodnym dzieleniem się ideami i
      dawaniem wolnego wyboru, a subtelną psychomanipulacją polecam Ci odnosniki
      gościa TRAMPA w zwiĄzku z ruchem Hare Kriszna. Akurat te odnośniki w ogóle nie
      pasuja do idei wegetarianizmu, ale są niezależnie od poruszanego tu wątku
      niezwykle kształcące.
      NIECH MOTYWACJA PŁYNĄCA Z DOBROCI SERCA BĘDZIE ZAWSZE Z TOBĄ.
      Twój przyjaciel
      Tomek
      • balbinia wielkie dzieki ;) 09.03.04, 00:24
        Za Wasze opinie :)
        siddha, brumbrak - macie racje, dzieki ;)
        sermina - dzieki za tyle cieplych budujacych slow, nie wiem czy sobie
        zasluzylam.. chyba sie zarumienilam :)
        xmartinus - sciskam i dzieki za to tu, i za w mojej skrzynce ;)
        Sama nie jestem zbyt zadowolona z mojej pierwszej "akcji", bo wyszlo to bardzo
        chaotycznie, bez faktow, rzeczowych informacji, porad na temat odzywiania etc..
        Mysle, ze w ciagu paru minut trudno przekazac to co najcenniejsze w
        wegetarianizmie i to w rzeczowy sposob. To byl pierwszy srednio udany raz,
        bylam 1 dzien w PL i troche sie wahalam, czy dam sobie rade czy moze stres mnie
        zje :) Drugi raz bedzie lepszy. Dzwonilam dzis do dwoch drukarn i czarno-biale
        ulotki informacyjne w nakladzie np 1000 sztuk nie kosztuja tak wiele jak
        myslalam. Poza tym zamowilam z organizacji Peta anglojezyczne materialy -
        ulotki, plakaty, nie wiem co mi przysla, ale wnioskuje, ze wiekszosc mlodziezy
        bedzie w stanie zrozumiec angielskie ulotki. Kurde, ciesze sie :)
        ps. rozmawialam przez tel z moja siostrzenica, przyznala, ze je juz tylko ryby
        a rodzinka nie ma nic przeciwko. Tata kupil jakis pasztet sojowy ale byl
        podobno niejadalny hehe. No, jakies pozytywne wiesci :))
        • Gość: Rycho Re: Kto? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.03.04, 09:39
          Kto z zabierających głos w dyskusjii ma dzieci na tyle dorosłe by mógł
          stwierdzić,że jego metody wychowawcze przyniosły zamierzony efekt niech się
          ujawni?
          Osobom bezdzietnym lub uważającym,że "wszystkie dzieci nasze są"dziękuję z góry
          za niezabieranie głosu.
          Pozdr Rycho
          • Gość: Tramp Re: Kto? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.04, 11:40
            Proponuję cztery linki, gdzie są zawarte relacje rodziców m.in. tych, którzy
            natrafili na poważne problemy wychowawcze ze swoimi dziećmi. Jedna sz tych
            relacji dotyczy mojego dziecka. Dzieci były poddawane intensywnej indoktrynacji
            przez grupę, która w zakamufowany sposób wchodzi nierzadko do szkół z ofertami
            dożywiania dzieci wegetariańskimi darmowymi posiłkami jako fundacja "Pożywienie
            darem serca". Warto uważać na oszustów...

            sec25.webpark.pl/relacje.htm
            sec25.webpark.pl/pranie.htm
            sec25.webpark.pl/farma.htm
            sec25.webpark.pl/image5.jpg
          • Gość: sermina Re: Kto? IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 09.03.04, 21:26
            wiesz co rycho? posiadanie dzieci nie jest zadna nobilitacja.
            mozna nie miec dzieci, a o dobrym ich wychowaniu wiedziec wiecej niz
            przewazajaca czesc spoleczenstwa. tak samo jesli ktos bedzie mial dorosle
            dzieci i uwaza ze dobrze je wychowal, to nie znaczy, ze inna osoba sie z nim
            zgodzi. bo kazdy ma inne kryteria.
            wiec laskawie nie zamykaj innym ust, bo to, ze nie posiadaja dzieci o niczym
            nie swiadczy.
            ja osobiscie jestem w wieku w ktorym dzieci spokojnie moglabym juz miec (no,
            moze niespecjalnie dorosle) ale na razie sie wstrzymuje. bo wiem jaka to jest
            odpowiedzialnosc, aby wychowac dziecko naprawde dobrze. wile na ten temat
            czytalam, wiele poczynial obserwacji, i uwazam, ze na razie jeszcze nie jestem
            gotowa na ten krok. oczywiscie, nie znaczy to, ze wychowalabym teraz swoje
            dziecko gorzej niz wiekszosc spoleczenstwa.
            jestem po prostu za tym, by przystepowac do tego z pelna odpowiedzialnoscia,
            przygotowaniem i wiedza. dziecku bardzo latwo zrobic krzywde, czasem nie
            zdajemy sobie sprawy, jakie drobiazgi (w naszym pojeciu) maja na dziecko
            pozniej ogromny wplyw. i z jakimi problemami musie sie pozniej przez nasze
            drobne bledy czasem borykac.
            no dobrze, koncze. po prostu, podsumowujac, posiadanie doroslych dzieci nie
            musi swiadczyc o tym, ze sie je wlasciwie wychowalo. i co to wogole oznacza wg.
            ciebie, rycho, "zamierzony efekt"? dla jednego to wychowanie kulturalnego
            prawnika, dla innego przestepcy, a dla jeszcze innego....
            • Gość: Tramp Re: Kto? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.04, 21:45
              > wiesz co rycho? posiadanie dzieci nie jest zadna nobilitacja.
              > mozna nie miec dzieci, a o dobrym ich wychowaniu wiedziec wiecej niz
              > przewazajaca czesc spoleczenstwa.

              Bzdura. Wiedza teoretyczna w tych sprawach rozbija się w pył w konfrontacji z
              rzeczywistością. Zresztą od zarania dziejów teoretycy i idealiści, kiedy
              zaczęli realizować swoje teorie czynili w świecie ogrom nieszczęść.

              Przykładowo już dawno w Szwecji upadła lansowana i zalecana przez teoretyków
              liberalizmu moda na bezstressowe wychowanie dziecka. Kiedy stress zaczął
              ogarniać rodziców w taki sposób wychowywanej młodzieży i kiedy zaczęła
              gwałtownie wzrastać wśrod młodych ludzi przestępczość, narkomania i inne
              zjawiska patologiczne, owi teoretycy stopniowo wycofują z poprzednio
              prezentowanych poglądów...
              • Gość: sermina Re: Kto? IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 09.03.04, 21:56
                skad wiesz ze tworcy metody bezstresowej byli teoretykami. moze akurat mieli
                dzieci i im sie udalo?

                poza tym, na podstawie jednego przykladu sugerujesz, ze cala wiedza o
                wychowaniu dzieci jest o kant d... potluc. zreszta, przeciez ta wiedza wywodzi
                sie rowniez z praktyki, czyz nie?
                problem jest najwyzej w tym, czy rodzice sa przygotowani, by wlasciwie,
                spokojnie i konsekwentnie wiedze teoretyczna przekladac na praktyczna w
                wychowaniu dzieci. a do tego to juz trzeba przygotowac, uzdrowic siebie. co ja
                np. czynie.
                • Gość: misiu Re: Kto? IP: 5.2.* / *.chello.pl 09.03.04, 22:18
                  Gość portalu: sermina napisał(a):

                  > skad wiesz ze tworcy metody bezstresowej byli teoretykami. moze akurat mieli
                  > dzieci i im sie udalo?

                  Jednym z najbardziej zasłuzonych twórców teorii "bezstresowego wychowania
                  dzieci" jest dr.Benjamin Spock. Nie udało mu się z własnym dzieckiem.
                  Obecnie jako lekarz "medycyny odpowiedzialnej" propaguje wegetarianizm. Wynik
                  do przewidzenia.
                  • Gość: sermina Re: Kto? IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 09.03.04, 22:42
                    > Jednym z najbardziej zasłuzonych twórców teorii "bezstresowego wychowania
                    > dzieci" jest dr.Benjamin Spock. Nie udało mu się z własnym dzieckiem.

                    jest jeszcze kwestia tego, czy gdy opracowal swoja metode, to udalo mu sie w
                    calosci wychowac na niej dziecko. moze mial juz je od jakiegos czasu, i
                    wprowadzil za pozno. takie pomiesznie tez moze szkodzic.
                    jest jeszcze kwestia, czy wlasciwie metode stosowal.
                    a jak z innymi, udalo im sie ze swoimi dziecmi?
                    poza tym sama kwestia karania to nie jest calosc wychowania.

                    > Obecnie jako lekarz "medycyny odpowiedzialnej" propaguje wegetarianizm. Wynik
                    > do przewidzenia.

                    a co przewidujesz? :)

                    • balbinia Re: Kto? 09.03.04, 23:08
                      Gość portalu: sermina napisał(a):

                      >
                      > jest jeszcze kwestia tego, czy gdy opracowal swoja metode, to udalo mu sie w
                      > calosci wychowac na niej dziecko. moze mial juz je od jakiegos czasu, i
                      > wprowadzil za pozno.

                      Spokojnie :) Dr B.Spock to zasluzony lekarz i pedagog. Napisal wiele naprawde
                      fantastycznych ksiazek. Nie wyobrazam sobie, aby niemowleta i malutkie dzieci
                      wychowywac "stresowo" a jesliby w jego zyciu rodzinnym nie wszystko poszlo
                      jak "po masle" (jak tu ktos sugeruje) - to od razu palmy na stosie lekarzy
                      ktorzy choruja na raka, badz pedagogow ktorych dzieci pala papierosy. Tja..
                      wystarczy ze ktos stanie po stronie wegetarian, zaraz wymaga sie od niego
                      nieludzkich rzeczy i nieludzkiej historii zycia, nadludzkiej rodziny i wogole,
                      najlepiej by sie do nieba wyniosl. :))
                  • balbinia Re: Kto? 09.03.04, 22:55
                    Gość portalu: misiu napisał(a):


                    > Jednym z najbardziej zasłuzonych twórców teorii "bezstresowego wychowania
                    > dzieci" jest dr.Benjamin Spock. Nie udało mu się z własnym dzieckiem.
                    > Obecnie jako lekarz "medycyny odpowiedzialnej" propaguje wegetarianizm. Wynik
                    > do przewidzenia.


                    Dr Benjamin Spock to autor ksiazek o zywieniu i wychowywaniu dzieci. Podaj
                    fakty i zrodla jesli cos sugerujesz.
              • balbinia Re: Kto? 09.03.04, 22:35
                Gość portalu: Tramp napisał(a):
                >
                > Przykładowo już dawno w Szwecji upadła lansowana i zalecana przez teoretyków
                > liberalizmu moda na bezstressowe wychowanie dziecka. Kiedy stress zaczął
                > ogarniać rodziców w taki sposób wychowywanej młodzieży i kiedy zaczęła
                > gwałtownie wzrastać wśrod młodych ludzi przestępczość, narkomania i inne
                > zjawiska patologiczne, owi teoretycy stopniowo wycofują z poprzednio
                > prezentowanych poglądów...

                Tramp, co TY wogole pieprzysz za glupoty ??? Szwecja to kraj bardzo liberalny,
                z malym odsetkiem przestepczosci, przemocy etc.. zeby w PL chociaz w polowie
                byl ten standard i takie spoleczenstwo. Widze, ze nie tylko o wegetarianizmie
                chrzanisz bzdury nie majac o nim pojecia.. :))
                • Gość: Tramp Re: Kto? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.04, 23:58
                  > Tramp, co TY wogole pieprzysz za glupoty ??? Szwecja to kraj bardzo
                  > liberalny, z malym odsetkiem przestepczosci, przemocy etc..

                  To było zanim nie wprowadzono skompromitowanych dziś metod wychowawczych. Nie
                  jesteś na bieżąco i sama chrzanisz głupoty. Poczytaj sobie, że w ostatnicjh
                  latach w Szwecji nasiły się zjawiska patologiczne wsród módzieży i odnotowano
                  gwałtowny wzrost przestępczości z zamachami na polityków włącznie.
            • Gość: Rycho Re: Kto? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.03.04, 22:38
              Nikomu ust nie zamykam,tylko uważam że ludzie którzy nie maja dzieci nie mają
              na temat wychowania tychże zielonego pojęcia.Jak koniecznie uważasz,że coś
              możesz na ten temat powiedzić to przecierz nikt Ci tego nie broni tylko
              naprawdę będzie to tylko pustosłowie.Być może jak to przeżyjesz to
              zrozumiesz.Oczywiście,masz rację,posiadanie dziecka to wielka odpowiedzialność
              i napewno nie chciałabyś by ktoś trzeci wtrącał Ci się w jego wychowanie.
              No a zdanie:i co to wogole oznacza wg.
              >
              > ciebie, rycho, "zamierzony efekt"? dla jednego to wychowanie kulturalnego
              > prawnika, dla innego przestepcy, a dla jeszcze innego....
              jest zupełnie baz sensu.Odpowiedz sobie sama jak byś chciała wychować swoje
              dziecko i załóż,że każdy normalny człowiek życzy dla swojego dziecka podobnie i
              tylko ktoś zupełnie pozbawiony dobrej woli może chcieć by jego dziecko wyrosło
              na przestępcę lub jeszcze kogo innego.
              I jeszcze jedno ,wiedz o tym,że teoretycznie też prawie każdy szykuje się do
              wychowywania swojego dziecka lecz dopiero ta wiedza w połączeniu z praktyką
              jest coś warta.Każdy człowiek nawet najmniejszy jest osobną indywidualnością,a
              demonstracja tego jest czasami dla rodziców dosyć zaskakująca.Tak naprawdę to
              dzieci zaczną Cię rozumieć gdy ty już będziesz babcią dla następnego
              pokolenia.Posiadanie dzieci nie jest żadną nobilitacją,ale teoretyczna wiedza
              na temat wychowania jest tak samo warta jak teoria na temat pływania.Możesz
              przeczytać wiele książek o pływaniu,może Ci się wydawać że to proste,wskakujesz
              do wody i masz pewność,że się utopisz. Pozdr Rycho
              • Gość: sermina Re: Kto? IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 10.03.04, 00:06
                > Nikomu ust nie zamykam,tylko uważam że ludzie którzy nie maja dzieci nie mają
                > na temat wychowania tychże zielonego pojęcia.

                a ci ktorzy maja dzieci, to maja tez automatycznie dobre pojecie o wychowaniu?
                lol szkoda ze efektow w naszym panstwie tej wspanialej wiedzy praktycznej nie
                widac. tylko mnozenie sie na potege bez odpowiedniego do tego przygotowania...

                > jest zupełnie baz sensu.Odpowiedz sobie sama jak byś chciała wychować swoje
                > dziecko i załóż,że każdy normalny człowiek życzy dla swojego dziecka podobnie

                wcale nieprawda, czesto ojciec przestepca wychowuje syna na takiego samego
                przestepce
                sa rozne pojecia dobrego wychowania, rozne pojecia szczescia i rozne pojecia co
                to znaczy fajny czlowiek.
                jedni chca by dziecko robilo kariere, inni by znalazlo kochajaca rodzine,
                roznie bywa. czesto takie oczekiwania w stosunku do dzieci sa oczywiscie
                podyktowane wlasnymi brakami.

                > tylko ktoś zupełnie pozbawiony dobrej woli może chcieć by jego dziecko
                wyrosło
                > na przestępcę lub jeszcze kogo innego.

                sa i tacy.

                > I jeszcze jedno ,wiedz o tym,że teoretycznie też prawie każdy szykuje się do
                > wychowywania swojego dziecka lecz dopiero ta wiedza w połączeniu z praktyką
                > jest coś warta.

                troche masz racje, poniewaz zbiera sie te wiedze po to, by ja wykorzystac w
                praktyce jednak.
                ale sama w sobie tez daje pewien wglad w rozne zaleznosci i sprawy, pomaga
                zrozumiec lepiej samego sabie, swoje zachowania.
                w sumie kazdy z nas byl kiedys dzieckiem.

                Każdy człowiek nawet najmniejszy jest osobną indywidualnością,a
                > demonstracja tego jest czasami dla rodziców dosyć zaskakująca.

                hehe, wiem cos o tym, mialam dieci w rodzinie :) ale mysle ze dla uwaznego
                rodzica interesujacego sie swoim dzieckiem i wychowujacego je wlasciwie nie
                powinno byc wiekszych niespodzianek. wazne by miec dobry wzajemny kontakt i
                zrozumienie.

                Tak naprawdę to
                > dzieci zaczną Cię rozumieć gdy ty już będziesz babcią dla następnego
                > pokolenia.

                jesli tak masz, to wspolczuje.
                ja rozumiem swoich rodzicow, chociaz doswiadczylam od nich wiele zlego.
                wybaczylam im i mam teraz dobre kontakty (z mama, tata juz nie zyje).
                i wlasnie ta wiedza o relacjach dziecko-rodzic bardzo sie przyczynila do mojego
                zrozumienia.
                a znam tez dzieciaki, lub byle dzieciaki, ktore ze swoimi rodzicami, albo
                chociaz z jednym, dogadywaly sie zawsze wspaniale.
                wiec jednak nie musi byc tak jak mowisz - taka zaleznosc o jakiej opowiadasz,
                czyli zrozumienie gdy dziecko ma juz swoje dzieci wcale nie jest swiadectwem
                czegos dobrego.
                wynika zazwyczaj z tego, ze dziecko w mlodosci buntowalo sie przeciw czemus, co
                go wkurzalo u rodzicow, a potem jednak przesiaklo tym wzorcem. pozniej historia
                sie powtarza, i wtedy jest niby zrozumienie, ze tak, rzeczywiscie moj tata\mama
                miala racje jak na mnie keidys krzyczala\bila itd. bo teraz sam przejawszy robi
                tak samo swoim dzieciom a one tak samo sie buntuja.

                troche to moze przedstawilam zawile, ale spiesze sie.

                Posiadanie dzieci nie jest żadną nobilitacją,ale teoretyczna wiedza
                > na temat wychowania jest tak samo warta jak teoria na temat pływania.Możesz
                > przeczytać wiele książek o pływaniu,może Ci się wydawać że to
                proste,wskakujesz
                >
                > do wody i masz pewność,że się utopisz.

                niektorzy radza sobie wrzuceni na gleboka wode.
                poza tym wychowanie dzieci to jednak nie plywanie.
                i wiedza teoretyczna, oraz przygotowanie rodzica maja tu spore znaczenie.
                bo owszem, jak juz pisalam, sama wiedza to nie wszystko, wazna jest takze praca
                nad soba. jesli samemu ustabilizuje sie swoja psychike i uczucia, to i
                wychowanie dzieci bedzie zupelnie inne :)
                • Gość: Rycho Re: Kto? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.03.04, 09:18
                  Sermina napisała:czesto ojciec przestepca wychowuje syna na takiego samego
                  przestepce
                  Ale ja pisałem o normalnych ludziach,a nie przestępcach.Naucz się czytać i
                  rozumieć tekst pisany bo inaczej to dyskutujesz ze swoimi wyobrażeniami które
                  mnie przypisujesz.Ponoszę odpowiedzialność wyłącznie za to co napisałem,a nie
                  za to co ci się wydaje.
                  Przepraszam,ale więcej nie mam ochoty z Tobą dyskutować(na ten temat) bo uważam
                  to za całkowite nieporozumienie.Powtórzę tylko jedno:posiadanie dzieci wcale
                  nie oznacza,że musi człowiek wiedzieć wszystko o ich wychowaniu,natomiast
                  nieposiadanie gwarantuje całkowitą niewiedzę w tej dziedzinie.Pozdr Rycho
                  • Gość: sermina Re: Kto? IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 10.03.04, 20:33
                    Powtórzę tylko jedno:posiadanie dzieci wcale
                    > nie oznacza,że musi człowiek wiedzieć wszystko o ich wychowaniu,natomiast
                    > nieposiadanie gwarantuje całkowitą niewiedzę w tej dziedzinie.

                    wiekszoszoc ludzi ktora posiada dzieci nie ma wystarczajacej wiedzy o ich
                    wychowaniu, wiec sa zupelnie niepredysponowani do wypowiadania sie (jesli juz
                    mamy wprowadzac podzialy na tych, ktorzy moga a ktorzy nie powinni zabierac
                    glosu w sprawie)
                    wiedza teoretyczna zas calkiem dobrze moze byc pozniej przemieniona w
                    praktyczna, jesli tylko czlowiek ma stabilny charakter (do pracowania nad swoim
                    umyslem rowniez wiedza teoretyczna sie przydaje, i skutecznie potrafi pomoc).
                    wg. ciebie cala wiedza psychologiczna itp. jest do niczego, i wszystko trzeba
                    sprawdzic w praktyce. a wiele osob juz to sprawdzalo i dziala.
                    to tak jak z tym krojeniem zab na zajeciach.
                    uwazam ze twoja chec zamkniecia ust osobom z przygotowaniem teoretycznym nie ma
                    wystarczajaco stabilnych podstaw.
                    zauwaz tez, ze wiele osob nie musi miec dzieci, aby miec z nimi calkiem spory
                    kontakt.
                    twoja teoria, ze nieposiadanie dzieci gwarantuje calkowita niewiedze w tej
                    dziedzinie jest beznadziejna. bo conajmniej pewna wiedze gwarantuje.
                    jak wiedza teoretyczna sprawdzi sie w konfrontacji z rzeczywistoscia jest
                    jedynie kwestia stabilnosci charakteru.

                    jeszcze jedno na koniec - jesli masz dobry kontakt ze swoim dzieckiem i
                    zaspokajasz jego potrzeby milosci, akceptacji, zrozumienia itd., to nikt nie
                    jest w stanie ci zagrozic, zadna balbina ze swoimi zajeciami (:)) czy sekta.
                    takie gwaltowne reakcje na sytuacje z balbina swiadcza jednie o tym, ze
                    obawiacie sie jej mozliwosci oddzialywania na dzieci. jesli sie tak bardo
                    obawiacie, to znaczy ze nie potrafiliscie chyba tak dobrze sie rozumiec ze
                    swoimi potomkami, jak byscie chcieli. i nie mieliscie na nich takiego wplywu.
                    czyli cos nie tak z wychowaniem, jakies bledy musialy nastapic.
                    prawdziwa cnota niczego sie nie boi. i zadne wtracanie sie osob trzecich nie
                    zniszczy dobrych relacji miedzy rodzicem a dzieckiem.
                    • Gość: Tramp Re: Kto? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.04, 20:49
                      > jeszcze jedno na koniec - jesli masz dobry kontakt ze swoim dzieckiem i
                      > zaspokajasz jego potrzeby milosci, akceptacji, zrozumienia itd., to nikt nie
                      > jest w stanie ci zagrozic, zadna balbina ze swoimi zajeciami (:)) czy sekta.

                      Kłamstwo szyte grubymi nićmi. Nawet największa miłość między rodzicem a
                      dzieckiem może być zniszczona choćby poprzez szkodliwy wpływ środowiska
                      rówieśniczego na to dziecko. Badacze zjawiska subkultur i nakomanii już dawno
                      dowiedli, że uzależnieniu od narkotyków czy sekt mogą ulec dzieci z jak
                      najbardziej prawidłowych funkcjonujących rodzin, a nie tylko z tzw. marginesu
                      społecznego.
                      • Gość: sermina Re: Kto? IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 10.03.04, 21:11
                        prawidlowo funkcjonujacych na pozor czy naprawde?
                        w dalszym ciagu podtrzymuje swoje stanowisko, prawdziwy zwizek pomiedzy
                        rodzicem a dzieckiem nie zostanie zachwiany przez osoby trzecie (jak np.
                        balbina).
                        czemu dzieci ulegaja uzaleznieniu od narkotykow lub sekt? bo potrzebuja
                        akceptacji, milosci, zrozumienia... jesli zas tego potrzebuja, to znaczy ze nie
                        mialy tego tyle ile bylo potrzeba w domu.
                        jesli w domu mialy wystarczajaco duzo akceptacji np., to maja wewnetrzna sile i
                        pewnosc w sobie, nie musza sobie wtedy udowadniac, ze sa cool przed znajomymi
                        np. i brac narkotyki.
                        tak samo z miloscia, zrozumieniem. nie musza tego szukac gdzie indziej, sami
                        maja to wszystko w sobie. maja wewnetrzna pewnosc, sile, promieniuja tym co
                        dostali, i nawet jeszze moga pomagac innym, jesli beda chcieli.
                        • Gość: Tramp Re: Kto? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.04, 21:27
                          > prawidlowo funkcjonujacych na pozor czy naprawde?

                          Naprawdę prawidłowo funkcjonujących. Wiem o tym nie tylko z przykładu własnej
                          rodziny, ale również z kontaktów z innymi rodzinami, których bliscy zostali
                          uwiedzeni przez sekty i tam wykorzystani finansowo i wyniszczeni fizycznie
                          przez stosowanie rygorystycznych zasad (w tym drastycznych wegetariańskich
                          diet) narzuconych przez sektę. Poczytaj także opracowania ekspertów
                          zajmujących się zjawiskami sekt, m.in. Raport Cottrella Parlamentu
                          Europejskiego z 1984 roku, kiedy już ten problem zauważono czy raporty rządów
                          Francji i Niemiec albo polski Raport BBN z 1995 r. i Międzyresortowego Zespołu
                          ds NRR z 2000 r. oraz liczne prace naukowe psychologów i socjologów m.in. z
                          IFiS PAN.
                    • Gość: Rycho Re: Kto? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 11.03.04, 09:08
                      Twoja wypowiedź utwierdza mnie tylko w przekonaniu,że nie masz żadnego pojęcia
                      o sednie sprawy.
                      Znaczna część Twojej wypowiedzi to są odpowiedzi na stwierdzenia których nigdy
                      nie prezentowałem np. wg. ciebie cala wiedza psychologiczna itp. jest do
                      niczego, i wszystko trzeba
                      > sprawdzic w praktyce
                      uwazam ze twoja chec zamkniecia ust osobom z przygotowaniem teoretycznym nie ma
                      >
                      > wystarczajaco stabilnych podstaw.
                      Na jakiej podstawie wnioskujesz,że ja tak myślę?
                      Czytaj co jest napisane,a nie kto to napisał.Trochę to wygląda jak w "Folwarku
                      zwierzęcym"-cztery nogi dobrze,dwie nogi nie dobrze,rycho pisze
                      niedobrze,balbina pisze dobrze.
                      Twoja wypowiedź na temat kontaktu z dzieckiem jest beznadziejnie
                      naiwna.Oczywiście,że każdy chce mieć jak najlepszy kontakt z
                      dzieckiem,większości ludzi mniej lub więcej to się udaje,ale to wcale nie jest
                      dane raz na zawsze i w tym momencie taka balbina wcina się tam gdzie jej nie
                      proszą.Tyle i tylko tyle i naprawdę bardzo mało mnie to interesuje w imię
                      jakich celów to robi.
                      I na koniec:napisałaś coś takiego
                      jesli masz dobry kontakt ze swoim dzieckiem i
                      > zaspokajasz jego potrzeby milosci, akceptacji, zrozumienia itd., to nikt nie
                      > jest w stanie ci zagrozic, zadna balbina ze swoimi zajeciami (:)) czy sekta.
                      > takie gwaltowne reakcje na sytuacje z balbina swiadcza jednie o tym, ze
                      > obawiacie sie jej mozliwosci oddzialywania na dzieci. jesli sie tak bardo
                      > obawiacie, to znaczy ze nie potrafiliscie chyba tak dobrze sie rozumiec ze
                      > swoimi potomkami, jak byscie chcieli. i nie mieliscie na nich takiego wplywu.
                      > czyli cos nie tak z wychowaniem, jakies bledy musialy nastapic.
                      > prawdziwa cnota niczego sie nie boi. i zadne wtracanie sie osob trzecich nie
                      > zniszczy dobrych relacji miedzy rodzicem a dzieckiem.
                      To są Twoje swobodne dywagacje na które sama sobie odpowiedz bo sama je
                      wymyśliłaś.
                      Pozdr Rycho
    • Gość: antywege Re: Bylam w szkole i mowilam do dzieci.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.04, 10:19
      balbinia napisała:

      > W sumie 2 godzinki lekcyjne, w dwoch klasach. Kolega informatyk uzyczyl mi
      > swego czasu i moglam na jego zajeciach pokazac dzieciom (wlasciwie to
      > nastolatkom) kasete video oraz porozmawiac o wegetarianizmie (...)

      Gdyby w szkole moich dzieci ktos zamiast lekcji informatyki przprowadzil lekcje
      wegetarianskiej propagandy to:
      1) poinformowalbym o incydencie innych rodzicow
      2) pisemnie wnieslibysmy protest do dyrekcji o natychmiastowe wyjasnienie
      sprawy i podjecie odpowiednich krokow ktore nie doprowadzilyby do takiej
      sytuacji w przyszlosci (powazna rozmowa dyrekcji z nauczycielem informatyki i
      oficjalna nagana dla niego, a w przypadku braku skruchy okazanej przez
      winowajce - po prostu jego zwolnienie)
      3) gdyby dyrekcja nie dala sobie rady z problemem, poszloby odpowiednie pismo
      do kuratorium z opisem sprawy podpisane przez jak najwieksza ilosc rodzicow

      oczywiscie wychowawczyni dzieci na lekcji wychowawczej uswiadomilaby im, ze
      padly ofiara manipulacji - przy okazji moglaby wyjasnic im zagrozenie plynace
      ze strony niebezpiecznych sekt.
      • Gość: Tramp Re: Bylam w szkole i mowilam do dzieci.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.04, 11:27
        > oczywiscie wychowawczyni dzieci na lekcji wychowawczej uswiadomilaby im, ze
        > padly ofiara manipulacji - przy okazji moglaby wyjasnic im zagrozenie plynace
        > ze strony niebezpiecznych sekt.

        Powinna przede wszystkim wyjaśnić, że przemycanie złowrogich ideologii naszym
        dzieciom odbywa się w róznoraki sposób, a nie tylko na podstępnym wchodzeniu
        werbowników sekt do szkół z rzekomymi programami "edukacji ekologicznej"

        Przeczytaj skargę:
        sec25.webpark.pl/image5.jpg
        Co sądzisz o tym? Sądzisz może, że to rodzice są winni okłamywania ich przez
        sektę i nie wpuszczania do pomieszczenia w którym ich dzieci są ukrywane i
        poddawane intensywnej indoktrynacji, gdzie wtłacza się im do głów nienawiść
        wobec "biologicznych" rodziców (pradziwym "ojcem" jest "guru")?
          • Gość: Krystynaopty1 Re: Bylam w szkole i mowilam do dzieci.. IP: 82.139.131.* 10.03.04, 00:33
            Gość portalu: sermina napisał(a):

            > ludzie, co wy spobie wyprojektowaliscie w swoich umyslach? bo z tego co
            widze,
            > to u was balbina=niebezpieczna sekta, ktora zrobila biednym dzieciom pranie
            > mozgu.

            Czy to nie podejrzana misja z jej strony? W Niemczech mieszka, a do Polski
            przyjechała i w trosce o polskie dzieci uczy ich w podstępny sposób aby
            zaczęły żreć tylko rośliny. Niech działa w Niemczech, niech tam chodzi po
            szkołach, ja jej niemieckie władze na to pozwolą. Skąd taka "troska" o polskie
            dzieci -???
            Normalny, niezrzeszony wegetarianin - nie wkłada tyle heroizmu w swą wywrotową
            działalność. Śmierdzisz Balbinia sektą nawet przez Internet!

            Krystyna
      • Gość: sermina Re: Bylam w szkole i mowilam do dzieci.. IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 09.03.04, 22:01
        > oczywiscie wychowawczyni dzieci na lekcji wychowawczej uswiadomilaby im, ze
        > padly ofiara manipulacji

        lol
        te dzieciaki sa codziennie poddawane takim manipulacjom. tyle ze bardziej
        szkodliwym.
        ze strony rodzicow, spoleczenstwa...telewizja i inne media... kazdy w jakis
        sposob przekazuje rozne tresci. i to stanowczo bardziej niebezpieczne dla
        mlodych umyslow, niz idea niekrzywdzenia zwierzat.
          • Gość: sermina Re: Bylam w szkole i mowilam do dzieci.. IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 10.03.04, 20:45
            slonko, a czy ja przypadkiem nie wspomnialam o tym, ze nie popieram akurat
            dokladnie tego sposobu propagowania wegetarianzmu? :) nawet opisalam jakie to
            moze miec konsekwencje dla poszczegolnych osob. lepiej czytaj wypowiedzi do
            ktorych masz zamiar sie odniesc.
            chociaz idee oczywiscie uwazam za szlachetna. i uwazam, ze trzeba by sie bylo
            zastnowic nad podobnymi (troche dluzszymi, aby wszystko zrealizowac w jak
            najlepszy dla wszystkich sposob) zajeciami, ale zorganizowac je bardziej
            legalnie. oczywiscie bylyby dobrowolne (tamte tez zreszta byly).
            jesli balbina ma w sobie tyle energii i checi, to na pewno sobie jakos ze
            wszystkim poradzi :)

            wiec daruj sobie swoje insynuacje co do moich zdolnosci rozumienia, bo jak na
            razie to ty popisales sie niezrozumieniem moich wypowiedzi.
    • irokezik Re: Bylam w szkole i mowilam do dzieci.. 20.03.04, 14:41
      "Sfiksowałaś bo chłopa dawno nie miałaś"
      Jak to dobrze, że nie masz dzieci.
      A model wychowania zbliżony do Twojego ideału realizowany jest w Korei Płn.,
      dzieci od pierwszych miesięcy życia zabierane sa rodzicom i wychowywane w
      żłobkach w umiłowaniu KimDzon Ila, a trawą żywią się z głodu.
            • wadera2 Re: Do Rycho-jeszcze ja! 23.03.04, 22:25
              Rycho ma podobno dzieci i wnuki, tak napisał.
              Ja też mam dzieci, dwoje, ale poglądy zupełnie od Rycha różne. Chciałabym, żeby w szkole mówiono moim dzieciom o różnych sposobach widzenia rzeczywistości, a nie tylko o najbardziej powszechnym. O tym, że zdrowo jest jeść mięsko, bo tak musi być, że "człowiek jest panem stworzenia" i w ogóle z natury drapieżnikiem, więc musi jeść mięso (jak tygrysy, hihihi) itd. rzeczy dzieci słyszą wszędzie od urodzenia. Więc to chyba dobrze, że ktoś pokazuje im alternatywny sposób życia, dla mnie to jest OK, bo uczy samodzielnego myślenia, w końcu nikt ich nie przymusza do wegeterianizmu, tylko pokazuje rózne możliwości. A przecież wolność polega na możliwości wyboru różnych dróg życiowych. Aby wybierać musimy wiedzieć jaką mamy alternatywę, znać argumenty obu stron. Dlatego zupełnie nie rozumiem wątpliwości Rycha - otwórz swoj umysł i zastanów się - jak wyglądałaby łąka, gdyby wszytskie kwiatki były takie same? Ludzie mają prawo się różnić, a także dyskutowac i przekonywać do swoich racji innych. A o dzieci się nie martw, ty kiedyś też byłeś młody (sorry, duchowo ciągle jesteś...)ale się chyba nie dałeś przekonać w nikomu i sam odnalazłeś swoją własną ścieżkę życiową, dlaczego więc nie doceniasz nowego pokolenia?
              A na marginesie - nie jestem wege, bo narazie nie przekonałam się w 100%, ale też nie przyszłoby mi do głowy krytykowac nikogo za taką dietę, także własnych dzieci.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka