narysuj.mi.baranka
03.07.04, 11:15
Piekny tekst o tym jak bardzo wymierny (w sensie naszej przemiany) jest
kontakt ze zwierzetami:)
Co dał mi mój kot :)
Autor: abranova
Data: 02.07.2004 22:49
"(...) Tekst dedykuję wszystkim, którzy od niedawna są posiadaczami
kota lub też pamiętają jak uczyli się życia z kotem.
Ryży pręgowany kocurek jest ze mną ponad siedem miesięcy a ja dopiero od
niedawna zaczęłam sobie uświadamiać, ile mnie nauczył i jak zmieniłam się pod
jego wpływem.
Wzrok – nie polepszył mi się niestety wcale, na soczewkach kontaktowych nie
oszczędzę ;) ale nauczyłam się PATRZEĆ na świat w koci sposób. Szczególnie
gdy wychodzę z nim na dwór, to zwracam uwagę na całkiem inne rzeczy niż
kiedyś. Rejestruję przejeżdżające samochody, pojawiające się w okolicy psy
oraz inne koty. Przystaję oby przepuścić panie z wózkami dziecięcymi – bo mój
Rainer się wózków boi, chyba uważa je za jakieś dziwne duże wersje psów :).
Obserwując kota nauczyłam się czytać mowę jego ciała, swoistą mimikę oczu,
uszu, wąsików i pyszczka. I zdumiewa mnie jak ktoś może nie rozumieć, kiedy
kot jest zaciekawiony a kiedy przestraszony, przecież to takie oczywiste!
Słuch – poprawił mi się zdecydowanie. Wyławiam uchem bzyczące w pokoju muchy
lub cykające w trawie świerszcze. Po dźwięku poznaję, czy spadająca w kuchni
za sprawą kotka rzeczy wymaga podniesienia się i sprzątnięcia, czy może
poczekać ;) A przede wszystkim nawet śpiąc jestem uwrażliwiona na każde
skrzypnięcie drzwi czy płacz dziecka u sąsiadów, które przypominałoby żałosne
miauknięcia kota...
Koordynacja ruchowa – zawsze byłam dosyć no...niezdarna. Ale szybko nauczyłam
się już nie potykać o kota i nie siadać na kocie...Poza tym jestem dość
nerwowa, łatwo mnie zaskoczyć i przestraszyć. Tymczasem teraz absolutnie mnie
nie dziwi, gdy nagle kot mi wskakuje na plecy, gdy schylam się myjąc głowę
nad wanną, najczęściej z mokrym tyłeczkiem od siedzenia w umywalce. Ze
spokojem przyjmuję gdy na spacerze z zaskoczenia od tyłu wbijają mi się w uda
kocie pazury, hehe, podczas gdy jeszcze niedawno dostałabym po czymś takim
niechybnie zawału.
Kot nauczył mnie wielkiej cierpliwości, wyrozumiałości i powściągania nerwów.
Nie wspomnę nawet o banalnej i znanej wszystkim praktyce budzenia o 5 rano
czy wcześniej poprzez podgryzanie palców u nóg lub łokcia. Ale mój kot poza
tym jest mistrzem wyczuwania nieodpowiedniej chwili. On zawsze zaczyna
miauczeć i czegoś chceć akurat kiedy podnoszę do ust pierwszy kęs posiłku,
akurat gdy się już polożę, akurat gdy stoję mokra w wannie itd. Ale zamiast
się złościć na tego ryżego koczkodana, to trzeba go pogłaskać, pocałować i
człowiek sam nie wie, kiedy zaczyna już to niego szczebiotać: mój śliczny,
mój kochany :)
Pozdrawiam wszystkich miłośników kotów!"