Wasz pierwszy tydzien...

04.07.04, 15:32
jak przebiegal Was pierwszy tydzien(tygodnie) na diecie wege?Bylo to dla Was
uciazliwe?, poddawaliscie sie?,czy byliscie konsekwentni w swym postanowieniu?
Ja musze przezynac, ze pierwszy tydzien byl potwornie ciezki,prawie
omdlewalem,bylem oslabiony,ale nie zamierzalem rezygnowac. Przeszedlem na
wege z dnia na dzien.Po jakichs 3 tygodniach zupelnie przestawilem sie na
jaroszostwo.Ciekaw jestem jak u Was wygladaly te poczatkowe dni...
    • balbinia Re: Wasz pierwszy tydzien... 04.07.04, 15:55
      Przyznam szczerze, ze slabo pamietam owe poczatki. Tzn wiem, ze na pewno
      poczulam ulge i jakas taka lekkosc na duszy, do miesa nie ciagnelo mnie wogole,
      wrecz przeciwnie. W sumie wszystko dokonywalo sie naturalnie i juz dzis, po
      latach wiem, ze to byla jedna z lepszych decyzji jakie w zyciu podjelam. ;)
    • caprice83 Re: Wasz pierwszy tydzien... 04.07.04, 16:08
      Ja tez niestety nie pamiętam bo to było bardzo dawno temu.
      Wiem z opowiadan rodzicow ze nigdy za bardzo nie przepadałam za miesem. Wiem
      tez co wpłyneło na początki bycia wegetarianką, koszmarne przeżycie ujrzenia
      mordowania gęsi:(
      Od wtedy mniej więcej przestałam jeść mięso, zostawiałam je po prostu na
      talerzu. a po jakimś czasie przestałam jeść również ryby. I od 6 lat jestem
      szczęśliwą wegetarianką:)
      Rodzice przestali juz mnie namawiać bo wiedzą że i tak nie zacznę jeść go z
      powrotem, niestety, najczęściej na święta, słyszę to od dziadków, że "mają
      nadzieje że mi się odwróci". Ale ja wiem że nigdy nie mogłabym do tego powrócić.
    • narysuj.mi.baranka Re: Wasz pierwszy tydzien... 04.07.04, 20:14
      Jak sie niedawno dowiedzialam grupa krwi predestynuje mnie do wegetarianizmu.
      Pierwsze "zielone" dni wiazaly sie z uczuciem wyjatkowej lekkosci i radosci.
      Nie bylo mowy o zadnym poswieceniu, czy koniecznosci wytrawania.
      Odrobine uciazliwe byly imprezy towarzyskie przy stole w obcym srodowisku.
      Mialam wrazenie, ze rezygnujac z potraw miesnych jestem niegrzeczna wobec
      gospodarzy.
      • urtiko Re: Wasz pierwszy tydzien... 13.07.04, 16:50
        narysuj.mi.baranka napisała:

        > Mialam wrazenie, ze rezygnujac z potraw miesnych jestem niegrzeczna wobec
        > gospodarzy.

        To jest problem. Gospodarze często na prawdę się obrażają, kiedy nie chcesz zjeść "nawet tutaj chudzitkiego takiego bez tłuszczu", a niejedzenie deseru z galaretką traktują już jako herezję wołającą o pomstę do nieba. Niestety...
        • tripper Re: Wasz pierwszy tydzien... 20.07.04, 17:26
          moi znajomi wiedza, ze na punkcie jedzenia jestem jebniety, wiec to raczej ja
          zapraszam reszte na jedzenie do siebie :)
      • tripper Re: Wasz pierwszy tydzien... 20.07.04, 17:26
        narysuj.mi.baranka napisała:

        > Jak sie niedawno dowiedzialam grupa krwi predestynuje mnie do wegetarianizmu.

        a jaka masz grupe krwi, jesli mozna spytac? i od czego to zalezy?
    • bzdura24 Re: Wasz pierwszy tydzien... 04.07.04, 20:17
      dawno dawno temu po prostu odrzucilo mnie od miesa. i tak juz pozostalo.
      zadnych meczarni :) nic takiego.
    • sermina Re: Wasz pierwszy tydzien... 07.07.04, 03:58
      u mnie wszystko przebieglo bez problemow, tym bardziej ze zanim przeszlam na
      wegetarianizm, przez dlugi czas spozywalam z miesa tylko ryby i owoce morza.
      mysle, ze jesli ktos ma problemy, aby przestawic sie od razu na diete wege,
      moze sobie zrobic taki okres posredni.
      chociaz ja akurat odczuwam diete wegetarianska jako bardzo dla mnie naturalna.
      nie mam specjalnych ciagotek do miesa, chyba ze jestem baaaardzo glodna. ale
      jak kiedys w takiej sytuacji sprobowalam minimalna ilosc miesa (na przyjeciu
      rodzinnym gdy wszyscy nie przyzwyczili sie jeszcze do mojego wegetarianizmu i
      usilnie namawiali abym zjadla cos "konkretnego", teoretycznie pysznie zrobiony
      schabik w sosie z rodzynkami itd.) to okazalo sie ze mi juz tak naprawde
      zupelnie nie smakuje. i bardzo dobrze :)
      mysle, ze jesli ktos ma sie meczyc na diecie wege, to wczesniej czy pozniej z
      niej zrezygnuje. moze dlatego dobrze nie lamac swojego organizmu na sile, tylko
      przestawiac go stopniowo...albo chociaz ograniczyc produkty miesne na tyle na
      ile nie odbywa sie to kosztem wlasnego zdrowia...
      • marchewunia Re: Wasz pierwszy tydzien... 07.07.04, 09:51
        Ja przeczytałam o koniach prowadzonych na rzeź, najpierw w gazecie Wprost,
        potem na stronie Viva! i od tej pory, czyli 2 lata i 5 miesięcy jestem wege i
        czuję się dobrze...pozdrawiam
    • miss_dronio Re: Wasz pierwszy tydzien... 07.07.04, 12:52
      moja decyzja o wegetarianizmie była moją naturalną potrzebą. Zawsze czułam, że
      mieso nie służy do jedzenia i było dla mnie prawdziwa udręką jego jedzenie.
      Decyzja o odstawieniu mięsa (po usamodzielnieniu się) była ulgą:) Współczuję
      wszystkim, dla których jest to ciężkie wyrzeczenie i tym bardziej podziwiam Ich
      decyzję bo wypływa ze szlachetnych pobudek. Życzę duzo wytrwałości:) to trafna
      decyzja:)
      • narysuj.mi.baranka Re: Wasz pierwszy tydzien... 07.07.04, 13:31
        miss_dronio napisała:
        > Zawsze czułam, że
        > mieso nie służy do jedzenia...

        W filmie "Gwiezdny przybysz" z Jeffem Bridgesem bohater-kosmita stojac nad
        sarna upolowana przez mysliwego pyta retorycznie: "Czy sarny jedza ludzi? Czy
        ludzie jedza ludzi?"...
      • sermina Re: Wasz pierwszy tydzien... 08.07.04, 02:45
        Współczuję
        > wszystkim, dla których jest to ciężkie wyrzeczenie i tym bardziej podziwiam
        Ich
        >
        > decyzję bo wypływa ze szlachetnych pobudek.

        a decyzja tych, ktorym niejedzenie miesa nie sprawilo wiekszych klopotow, nie
        moze wynikac ze szlachetnych pobudek? ;)
        • miss_dronio Re: Wasz pierwszy tydzien... 09.07.04, 16:58
          > a decyzja tych, ktorym niejedzenie miesa nie sprawilo wiekszych klopotow, nie
          > moze wynikac ze szlachetnych pobudek? ;)
          Oczywiście, że może. Ich tez podziwiam OCZYWIŚCIE!!;))
          Ja poprostu nie byłabym w stanie przełknać mięsa więc sama siebie nie podziwiam
          za wegetarianizm;)))))))
    • bolo69 Żadnych sensacji.. 10.07.04, 08:32
      nic się nie działo specjalnego. żadnej senności czy osłabienia.
    • urtiko Re: Wasz pierwszy tydzien... 13.07.04, 16:47
      Hmmm... jakieś 7 lat temu to było, ale o ile pamiętam, to nie miałem z tym żadnego problemu. Po prostu mięcha i tak nie jadłem, więc jedyne co wycofałem z diety, to zupki "na kostce", sosy itp. Miałem jednak problemy z rodzicami, jak zacząłem tak wybrzydzać, ale teraz jak jadę do domu, to mam zawsze coś genialnego na obiad wymyśli! :)
    • andziawege Re: Wasz pierwszy tydzien... 15.07.04, 22:13
      To było 12 lat temu, więc nie pamiętam dokładnie. Ale nic złego się działo,
      wprost przeciwnie, czułam się bardzo dobrze.
      • kicia_simba Re: Wasz pierwszy tydzien... 16.07.04, 22:50
        U mnie tez bylo naturalnie, nigdy miesa nie lubilam, a definitywnie z
        nim 'skonczylam' po obejrzeniu jakiegos reportazu o wywozie koni na rzez..
        Kocham konie (mialam wtedy wlasnego:) i po prostu uswiadomilam sobie, ze w
        zasadzie nie ma roznicy miedzy tymi wspanialymi zwierzakami a krowami,
        kurczakami, itp. I tyle, nigdy nie tesknilam.

        Przyznaje, ze wizyty u ludzi, ktorzy tego nie rozumieja moga byc stresujace..
        Np. mama mojego chlopaka zawsze stara sie przygotowac (specjalnie dla mnie,
        zawsze czuje sie winna, ze tyle czasu spedzila przeze mnie w kuchni.. a pomoc
        sobie nie da;) cos pysznego, wegetarianskiego (nawet zdejmuje galaretki z
        ciast!;), ale mimo to zawsze sa te uwagi 'naprawde nie brakuje Ci miesa?, moze
        kiedys zmienisz zdanie...' Oj, chyba jednak nie zmienie;)))
    • tripper Re: Wasz pierwszy tydzien... 20.07.04, 17:32
      to bylo bardzo plynne i praktycznie niezauwazalne, po prostu odstawiam miesko i
      juz, jedziemy, tyle tego, pzdr
    • maroon Re: Wasz pierwszy tydzien... 05.08.04, 12:18
      Dla mnie nie było to uciążliwe, wręcz przeciwnie - czułem się świetnie. Nigdy
      nie przepadałem za mięsem i rezygnacja z niego nie sprawiła mi żadnych
      trudności.
      PS Dzięki za zaproszenie na forum!!!
Pełna wersja