Ksiazka "Wyzwolenie zwierzat" po polsku

04.08.04, 10:54
Piekło zwierząt


Sławomir Zagórski 02-08-2004, ostatnia aktualizacja 03-08-2004 10:17

"Wyzwolenie zwierząt" Petera Singera po raz pierwszy po polsku. Ta książka to
biblia Ruchu Wyzwolenia Zwierząt. Nie jest jednak wyłącznie opisem ich
tragicznego losu. To pasjonujący wywód filozoficzny na temat źródeł
szowinizmu gatunkowego człowieka


Wszystko zaczęło się od recenzji pracy "Animals, Men and Morals", jaką młody,
27-letni filozof Peter Singer zamieścił 5 kwietnia 1973 roku na łamach "The
New York Review of Books". A właściwie powinniśmy się cofnąć jeszcze trzy
lata wcześniej, kiedy to Singer studiował na Uniwersytecie
Oksfordzkim. "Specjalizowałem się w filozofii moralnej i społecznej, a jednak
tak jak większości ludzi nie przychodziło mi do głowy, że nasz stosunek do
zwierząt jest poważnym problemem moralnym - pisze Singer. - Znałem oczywiście
różne przypadki okrucieństwa wobec zwierząt, ale sądziłem, że są odosobnione
i nie kryje się za nimi żadne fundamentalne zło. Moje dobre samopoczucie
zostało zakłócone przez poznanie Richarda Keshena, wegetarianina i tak ja
studenta Oksfordu. Kiedyś po lunchu zapytałem go dlaczego nie je mięsa, a on
zaczął mi opowiadać o warunkach, w jakich żyło zwierzę, którego ciało właśnie
jadłem".

Trzy lata później Singer już mięsa nie jadał, a swoje poglądy dotyczące
niehumanitarnego traktowania zwierząt wyłożył w recenzji. Reakcje były do
tego stopnia entuzjastyczne, że uległ namowom znajomych i zasiadł do pisania
książki. W ten sposób w 1975 roku powstało "Wyzwolenie zwierząt", jedna z
najsłynniejszych prac Singera, nazywana z czasem biblią Ruchu Wyzwolenia
Zwierząt. Dziś, dokładnie 29 lat później pozycja ta - w zmienionej wersji z
1995 roku - po raz pierwszy ukazuje się w języku polskim.

"Jest to opowieść o tyranii człowieka wobec zwierząt - pisze autor. - W
rozdziałach ukazujących ich cierpienia znajdą się miejsca, które wzbudzą
emocje. Mam nadzieję, że będzie to gniew i oburzenie".

Oszczędzę czytelnikom szczegółowych opisów hodowli cieląt, zabijania świń,
sprawdzania wpływu kokainy na małpy czy oddziaływania stresu cieplnego na
szczury. Powiem tylko, że zajmują one bite 190 stron, chociaż autor
ograniczył się wyłącznie do eksperymentów naukowych oraz przemysłowej
produkcji żywności.

Św. Franciszek nie bez winy

Książka ta nie jest jednak wyłącznie opisem tragicznego losu zwierząt. Jest
to także jasny i klarowny wywód filozoficzny na temat źródeł naszego
szowinizmu gatunkowego i przedmiotowego traktowania zwierząt. Singer pisze
spokojnie, bez zacietrzewienia, stara się wyraźnie apelować nie do emocji,
lecz rozumu, wyraźnie przeciwstawia się też aktom przemocy, na jakie porywali
się nieraz najbardziej wojowniczy obrońcy praw zwierząt.

Filozof tłumaczy, że postawy człowieka wobec zwierząt są tak mocno
zakorzenione, iż każdy, kto zaczyna głosić, że koniom czy kotom należą się
takie same prawa jak nam, naraża się - a przynajmniej jeszcze do niedawna
narażał - wyłącznie na śmieszność. - Korzenie tych postaw tkwią w dwóch
tradycjach - judaizmie i antyku greckim, które połączyły się w
chrześcijaństwie - czytamy w "Wyzwoleniu zwierząt".

O ile jeszcze Księga Rodzaju głosiła, że pierwsi ludzie żywili się roślinami
i owocami drzew, a Eden był światem doskonałego pokoju, w którym każde
zabójstwo byłoby dysonansem, o tyle w Nowym Testamencie nie znajdziemy już
żadnego zakazu okrucieństwa wobec zwierząt ani najmniejszego zalecenia, by
brać pod uwagę ich interesy. Losem zwierząt nie przejmuje się Tomasz z
Akwinu, który najzwyczajniej w świecie nie wierzy, by jakieś istoty oprócz
ludzi były zdolne do cierpienia. W książce Singera dostaje się nawet świętemu
Franciszkowi z Asyżu, który - choć zabiega o dobro zwierząt - sam je z
przyjemnością zjada, a tworząc reguły swojego zakonu, jedzenia mięsa zabrania
tylko w dni postu.

- Ostatni, najdziwniejszy, a dla zwierząt mający najbardziej bolesne
konsekwencje efekt doktryny chrześcijańskiej znalazł swój wyraz w pierwszej
połowie XVII wieku w filozofii Kartezjusza - pisze Singer. Kartezjusz odmawia
zwierzętom nie tylko duszy, ale i świadomości. Są one jego zdaniem wyłącznie
maszynami, automatami, które nie doświadczają ani bólu, ani przyjemności, ani
w ogóle niczego. Rządzą nimi te same prawa co ruchem zegara i dlatego
naukowcy mogą na nich eksperymentować do woli.

Po Kartezjuszu sytuacja zwierząt mogła się już tylko poprawić - twierdzi
Singer. W 1821 roku irlandzki ziemianin Richard Martin przedstawił w
brytyjskiej Izbie Gmin projekt ustawy zabraniającej maltretowania koni. Oto
relacja oddająca ton debaty: „Kiedy radny C. Simth wysunął sugestię, że
podobna ochrona należałaby się także osłom, wywołało to taką salwę śmiechu,
że reporter »Timesa « ledwie mógł słyszeć, co mówiono”.

Znamienne jest także to, że twórca teorii ewolucji Karol Darwin, który
udowodnił, że człowiek nie jest beniaminkiem Wszechświata i zburzył
intelektualne fundamenty postawy wobec zwierząt, nie przestał żywić się
mięsem istot, o których pisał, że są zdolne do miłości, pamiętania,
ciekawości, myślenia i wzajemnej sympatii. Odmówił też podpisania petycji
żądającej prawnego uregulowania eksperymentów na zwierzętach. "Tak więc
kolejne pokolenia myślicieli Zachodu dawały nam prawo zadawania zwierzętom
cierpień" - twierdzi Singer.

Byliśmy świrami

- Wzrost liczby wegetarian w krajach takich jak Wielka Brytania i Stany
Zjednoczone stał się poważnym zagrożeniem dla przemysłu mięsnego - pisze z
satysfakcją Singer w przedmowie do wydania "Wyzwolenia zwierząt" z 1995 roku.
I dalej: "Kiedy w roku 1971 zostawałem wegetarianinem, wydawaliśmy się małą
sektą pomyleńców - i rzeczywiście najlepszą w tym czasie restaurację
wegetariańską w Londynie nazywano wtedy Cranks (Świry). Dziś już pozbyliśmy
się tego wizerunku - jesteśmy zwykłymi ludźmi, których obchodzi los zwierząt,
środowisko naturalne i własne zdrowie. Jest nas coraz więcej".

- Władza człowieka pozwala mu gnębić inne gatunki po wsze czasy. Czy ta
tyrania będzie trwać, dowodząc, że w zderzeniu z egoistycznym interesem
moralność nic nie znaczy, jak zawsze twierdzili najbardziej cyniczni poeci i
filozofowie? - pyta autor. Zamknąłem książkę. Podszedłem do lodówki. Mój
wzrok padł na leżący w niej kotlet z indyka. O nie, dziś z pewnością z niego
zrezygnuję.

Peter Singer, "Wyzwolenie zwierząt", przekład Anna Alichniewicz, Anna
Szczęsna, PIW, Warszawa
    • oladios Re: Ksiazka "Wyzwolenie zwierzat" po polsku 04.08.04, 12:44
      Ukazaly sie wypowiedzi na temat tej pozycji na forum 'Ksiazki'
      Najbardziej spodobala mi sie wypowiedz estiej :
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=151&w=14618858&a=14624209
Pełna wersja