Elektrownia wiatrowa zagraża milionom ptakow

04.08.04, 10:56
Inwestycja w Sztutowie zagraża milionom ptaków

Maciej Sandecki 30-07-2004 , ostatnia aktualizacja 30-07-2004 22:01

Urząd Wojewódzki wydał zgodę na postawienie farmy elektrowni wiatrowych koło
Sztutowa, mimo że zlecona przez niego ekspertyza tego zabrania, z uwagi na
trasy masowego przelotu ptaków. Protestują ekolodzy i starosta nowodworski

Wybudowanie farmy elektrowni wiatrowych w Łaszce koło Sztutowa już kilka lat
temu planowała niemiecka firma Utec. Upadła ona jednak i inwestycję przejęła
polska prywatna firma pod nazwą Agencja Ochrony Środowiska, która
przygotowywała dla Utec projekt farmy. O wybudowanie farmy bardzo zabiega też
mieszkaniec Sztutowa, na którego ziemi miałaby ona powstać.

Władze gminy, ulegając jego prośbom, wydały inwestorowi decyzję o warunkach
zabudowy.

- Takiej gminie jak Sztutowo, która ciągle boryka się z problemami
finansowymi, postawienie na jej terenie farmy wiatraków przynosiłoby pokaźny
zysk - mówi Iwona Tyburska, obecny wójt Sztutowa.

Miliony ptaków dziennie

Inwestycja szacowana jest na ok. 24 mln zł. Dowiedzieliśmy się, że właściciel
terenu i gmina mogą na tym zarabiać kilkadziesiąt tysięcy złotych
miesięcznie. Tymczasem przeciwny budowie farmy jest starosta nowodworski
Mirosław Molski oraz ekolodzy. Wiatraki miałyby bowiem stanąć na trasie
masowego przelotu ptaków z całej Europy. Bardzo wyraźnie mówi o tym
ekspertyza, dokonana na zlecenie wydziału środowiska i rolnictwa Urzędu
Wojewódzkiego w Gdańsku.

Można w niej wyczytać, że Zalew i Mierzeja Wiślana należą do obszarów o
najwyższej w Europie intensywności wędrówki ptaków. "W szczytowym okresie
jesiennym w ciągu jednego dnia przelatują tędy miliony osobników" - stwierdza
ekspertyza. Dobitnie mówi ona, że obszar ten należy wyłączyć z lokalizacji
elektrowni wiatrowych. Dodatkowo teren ten po przystąpieniu Polski do UE
został włączony do europejskiej sieci ekologicznej Natura 2000, która również
wyklucza powstawanie farm wiatrowych na takich terenach.

- Szczegółowo badaliśmy sprawę, wszyscy eksperci stwierdzili, że farmy na tym
terenie są niepożądane - mówi Mirosław Molski, starosta nowodworski. -
Dlatego postanowiliśmy zablokować tę inwestycję. Nie wydamy pozwolenia na
budowę.

Starostwo zaskarżyło decyzję o warunkach zabudowy wydaną przez gminę do
samorządowego kolegium odwoławczego, a te ją unieważniło z powodów
proceduralnych. Pomimo to gmina, po naniesieniu poprawek, znowu wydała
decyzję. - Jeśli po raz drugi kolegium ją unieważni z powodów merytorycznych,
nie będziemy się już więcej upierać - mówi Tyburska.

Przesłanki wojewody

Najdziwniej w całej sprawie zachowały się jednak służby wojewody. Wydział
środowiska i rolnictwa Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku dał bowiem zgodę na
postawienie wiatraków pomimo negatywnej opinii zatrudnionych przez siebie
ekspertów. Sama decyzja też jest kuriozalna, bowiem na początku stwierdza się
w niej, że lokalizowanie na tym terenie wiatraków jest niepożądane, a niżej
akceptuje się budowę "ze względu na zaawansowanie inwestycji". - Z tego, co
wiem, inwestycja ta nie jest wcale zaawansowana - mówi starosta Molski. -
Brakuje jej szeregu różnych uzgodnień, np. zakładów energetycznych czy urzędu
morskiego.

Pozytywna decyzja Urzędu Wojewódzkiego wpłynęła na decyzje innych instytucji
podległych wojewodzie - Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody oraz władz Parku
Krajobrazowego "Mierzeja Wiślana".

- Ja była przeciwna budowie tej farmy, ale jak urząd wydał taką decyzję, nie
mogłam postąpić inaczej - powiedziała nam dyrektor parku Irena Neumann.

Co na to urząd? W przysłanych odpowiedziach na nasze pytania stwierdza się,
że decyzja o warunkach zabudowy została wydana przez gminę w 2001 roku, czyli
rok wcześniej niż opracowana ekspertyza, więc nie było wtedy naukowych
przesłanek do podjęcia innej decyzji. Z tym, że decyzja Urzędu Wojewódzkiego
pochodzi z lipca 2003, a więc już po ekspertyzie. Dlaczego była więc ona
pozytywna, na to nie uzyskaliśmy jasnej odpowiedzi. Wytłumaczono jedynie, że
urząd ograniczył zasięg inwestycji z 20 wiatraków pierwotnie do sześciu.
Pełna wersja