Gość: killer
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
05.08.04, 14:56
Pomidor w moim ogródku rósł sobie spokojnie bez żadnych własnych ambicji.Po
prostu rósł i dojrzewał.
Przyszła jednak ta smutna chwila.Obydwaj czuliśmy,że nadejdzie.Ja od
momentu,gdy przeflancowałem go z kubeczka po jogurcie.On trochę później,ale
jednak.
Dziś rano poczułem godną pożałowania żądzę zabicia pomidora.Miał posłużyć
jako śniadanie.Teraz leży martwy,pokrojony na desce w kuchni.A ja mam
straszne wyrzuty sumienia.Żegnaj pomidorze!