mięsozerni kontra wege

IP: *.ols.vectranet.pl 15.08.04, 17:26
Byłam ostatnio u cioci. Wpadła na znakomity pomysł, by dać mi pierogi. Ja
mówię: "a z czym?", a ciocia: "z kapustką i grzybami", a ja:"no pewnie że
chcę!!!". Po pierwszym kęsie poczułam że coś jest nie tak. Pytam
ciocie : "eee.... napewno te pierogi nie są z miesem???". a ciocia: "nie, ja
tylko troszkę tam mielonego wrzuciłam". Myślałam że sie wścieknę.... Okazało
się potem, że ciocia "martwi się o mnie" jak to mi mama powiedziała i wogle
głupia jestem. Czy wy też macie takie problemy????
    • auteczko Re: mięsozerni kontra wege 15.08.04, 17:50
      odpowiadam:niestety TAK..to skutki tego ze starsze pokolenia wychowane zostaly
      w kulturze miesnej.zawsze byl to dla nich najwartosciowszy posilek.chociaz
      miesa nie jem od 4 lat e moja siostra chyba nawet od 6, to i tak nasza mam
      (ktora mieso spozywa,choc na szczescie nie nagminnie) ciagle powtarza ze
      bedziemy mialy anemie,albo problemy z ciaza..ile lat mozna sluchac w kolko to
      samo.czasem mam wrazenie ze bylby najszczesliwsza osoba na ziemi gdybym zjadla
      obciekajacego smalczykiem kotlecika,albo jajeczko.no coz.oni tego nie
      rozumieja.i niestety wiele osob tego nie zna,po prostu.glupio mi gdy jestem u
      kogos kto wie ze nie jem miesa i slysze:ugotowala dla ciebie pyszna zupke.po
      czym wlewa na talerz, tam kawalki miesa plywaja.ja mowie ze dziekuje,a ta
      osoba:no wybierz sobie to mieso z talerza,nie musisz go jesc.ha ha ha,bardzo
      zabawne.albo inna sytuacja:tez jestem w goscinie i przygotowuja dla mnie
      obiadek,ale wiem ze sa to osoby dodajace do wszystkiego
      smalczyku,jajek,mleka,smietany,nawet maslo do ziemniakow mi wrzuca-BO UWAZAJA
      ZE NIC MI SIE NIE STANIE..oczywiscie ze nie umre,ale dlaczego nie chca
      uszanowac sposobu zycia,ktory sobie wybralam...nawet nie probuja sie
      zainteresowac czy nie fajniej jest byc wege...mieso im na oczy padlo,hihi
    • caprice83 Re: mięsozerni kontra wege 15.08.04, 18:47
      Moi rodzice juz zrozumieli że wybrałam inny, lepszy tryb życia, tak samo
      chłopak, jeśli robi mi jedzenie to wiem ze nie włoży mi do niego podstępem
      zwłok zwierzęcia.
      Ale moi dziadkowie i dalsza rodzina, choć wiedzą że jestem wege, zawsze starają
      się mi wmówić że źle się odżywiam, twierdzą tez że oni jedza zwierzatka
      hodowlane, przeznaczone specjalnie do zjedzenia (tak jakby one nie czuły nie
      nie pragnęły żyć), widac że kanibalizm zupełnie pozbawił ich zdolności
      logicznego myślenia.
      Kiedyś zdarzyło się że na obiedzie nie było ani jednego dania bez mięsa, gdy
      próbowali mi wcisnąc takie ochydztwo, powiedziałam im że dopóki nie zmadrzeja i
      nie będą na conajmniej na tyle tolerancyjni co ja wobec nich, to nie chcę ich
      więcej widzieć. Nie żałuje tego mimo, iż nie widujemy sie za często nie ma już
      takich scen, a dla mnie zawsze jest cos bezmięsnego.
      • Gość: misiu Re: mięsozerni kontra wege IP: 5.2.* / *.chello.pl 15.08.04, 19:13
        A ta morderczyni i kanibalka nigdy się niczego nie nauczy. Wrodzona tępota, czy
        co?




    • dr-divlo Re: mięsozerni kontra wege 15.08.04, 19:59
      mimo że potępiam wegetarianizm to uważam że otoczenie nie powinno wmuszac komus
      na siłę swojego jedzenia tzn stawiać przed faktem dokonanym zjedzenia czegoś.
      Ale znam tez wielu wegetariam którzy nie wytrzymali presji a moze raczej
      widoku, smaku i zapachu pysznego jedzonka. Często się przełamywali z własnej
      woli np. na grillu widząc jak inni delektuja się pyszną karkóweczką albo
      boczuszkiem. I nie wynika to z tego bynajmniej że byli pseudowegetarianinami-
      po prostu człowiek ma swój smak, wegetarianizm jest dietą sztucznie narzuconą i
      nawet jak mi wieloletni jarosz powie że nie ciągnie go do mięsa to owszem
      uwierzę, ale nie bynajmniej z tego powodu że taka jest biologiczna potrzeba
      jego organizmu- po prostu narzucił sobie niejedzenie mięsa siłą własnej woli i
      umysłu.
      • bzdura24 Re: mięsozerni kontra wege 15.08.04, 20:23
        wg mnie, to co napisałeś jest głupie i niedorzeczne. Że niby nie jem mięsa i w
        samotności marzę o nim?? buhahahaha!!!
        • dr-divlo Re: mięsozerni kontra wege 15.08.04, 20:52
          źle mnie zrozumiałas.. nie marzysz w samotnosci o mięsie bo odrzuciłaś
          pierwotne instynkty przechodząć na sztuczna dietę wegetarriańską. Jak umysł
          zaakceptopwał niejedznie mięsa to zaakceptowało to też ciało, coi nie znaczy ze
          jest mu z tym dobrze , chociaż będziecie pewnie się upiuerac że jest wspaniale
          • kawa.inka Re: mięsozerni kontra wege 15.08.04, 22:46
            dr-divlo napisała:
            >Jak umysł zaakceptopwał niejedznie mięsa to zaakceptowało to też ciało, coi
            >nie znaczy ze
            > jest mu z tym dobrze , chociaż będziecie pewnie się upiuerac że jest wspaniale

            Pewnie ze cialu jest bardzo dobrze! Bo widzisz - wiekszosc z nas wegetarian
            jadlo kiedys mieso i ma porownanie. Czujemy sie lepiej psychicznie i fizycznie,
            a masochistami na pewno nie jestesmy zeby sie umartwiac. Piszesz ze jestes
            wrogiem wegetarianizmu, z czego mozna wnioskowac ze mieso jesz stale. Nie wiesz
            wiec nic o odczuciach wegetarian - nie wypowiadaj sie wiec na temat naszego
            stosunku do miesa i dzialania na nas jakichs wyimaginowanych instynktow.

            Pozdrowienia!


            • Gość: czekan ... IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 27.08.04, 15:51
              Masz racje ale tylko w przypadku gdy ktos stal sie wegetarianinem bo nie
              smakowalo mu mieso. Jesli ktos zostaje wegetarininem aby ratowac
              zwierzeta/srodowisko/zdrowie to wmawia sobie ze mieso mu nigdy nie smakowalo i
              jest niedobre. To takie zapewnienie sobie komfortu psychicznego.
              • lostdog Re: ... 28.08.04, 02:00
                Gość portalu: czekan napisał(a):

                > Masz racje ale tylko w przypadku gdy ktos stal sie wegetarianinem bo nie
                > smakowalo mu mieso. Jesli ktos zostaje wegetarininem aby ratowac
                > zwierzeta/srodowisko/zdrowie to wmawia sobie ze mieso mu nigdy nie smakowalo
                > i jest niedobre. To takie zapewnienie sobie komfortu psychicznego.

                nie zgadzam się. wybrałem wegetarianizm pięć lat temu z pobudek czysto
                ekologicznych/etycznych - od tej pory nie zdarzyło mi się pomyśleć o mięsie w
                kategoriach pożywienia. niczego sobie nie wmawiam, wręcz przeciwnie - czuję, że
                jestem na słusznej (dla siebie) drodze, ale nie uważam się za lepszego od
                innych, mięsożernych obywateli. każdy wybiera dla siebie to, co uważa za
                stosowne i zgodne z własnym kodeksem moralnym - nie mnie potępiać ani chwalić
                decyzje innych.
          • arecibo1 Dr-divlo - ofiara diety "optymalnej" 16.08.04, 00:47
            > źle mnie zrozumiałas.. nie marzysz w samotnosci o mięsie bo odrzuciłaś
            > pierwotne instynkty przechodząć na sztuczna dietę wegetarriańską. Jak umysł
            > zaakceptopwał niejedznie mięsa to zaakceptowało to też ciało, coi nie znaczy > ze
            > jest mu z tym dobrze , chociaż będziecie pewnie się upiuerac że jest
            > wspaniale

            Czlwoieku, jak sie ciebie czyta to az szoku sie doznaje... Jak Ten Ktorego
            Wybrali Bogowie potrafi wyprac mozg... :-|
            • dr-divlo Re: Dr-divlo - ofiara diety "optymalnej" 16.08.04, 10:24
              arecibo1 napisał:

              > > źle mnie zrozumiałas.. nie marzysz w samotnosci o mięsie bo odrzuciłaś
              > > pierwotne instynkty przechodząć na sztuczna dietę wegetarriańską. Jak umy
              > sł
              > > zaakceptopwał niejedznie mięsa to zaakceptowało to też ciało, coi nie zna
              > czy > ze
              > > jest mu z tym dobrze , chociaż będziecie pewnie się upiuerac że jest
              > > wspaniale
              >
              > Czlwoieku, jak sie ciebie czyta to az szoku sie doznaje... Jak Ten Ktorego
              > Wybrali Bogowie potrafi wyprac mozg... :-|
              >
              >

              Po pierwsze to mam porównanie do wege bo kiedyś też nie jadłam mięsa, po drugie
              o żadnych bogach ani głębszej filozofii nigdy nic nie pisałam i pisać nie będę,
              nie wiem skąd to wziąłeś.
              • arecibo1 Re: Dr-divlo - ofiara diety "optymalnej" 16.08.04, 23:23
                > o żadnych bogach ani głębszej filozofii nigdy nic nie pisałam i pisać nie będę,
                >
                > nie wiem skąd to wziąłeś.

                Od Wybranca Bogow Ds Diety:

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=14082130&a=14083047
                • dr-divlo Re: Dr-divlo - ofiara diety "optymalnej" 17.08.04, 01:36
                  chyba cie pogięło świrku... samam sobie sterem i okrętem
                  • arecibo1 Re: Dr-divlo - ofiara diety "optymalnej" 27.08.04, 15:41
                    dr-divlo napisała:

                    > chyba cie pogięło świrku... samam sobie sterem i okrętem

                    Jesli tylko tyle potrafisz odpowiedziec, to chyba nalezaloby sie przeniesc na
                    forum Dziecko...
          • bzdura24 Re: mięsozerni kontra wege 16.08.04, 17:27
            dr-divlo napisała:

            > odrzuciłaś
            > pierwotne instynkty przechodząć na sztuczna dietę wegetarriańską.

            a wg mnie dieta wegetariańska nie jest sztuczna... ot i tyle na ten temat
      • ukar11 Re: mięsozerni kontra wege 27.08.04, 14:33
        dr-divlo napisała:
        odpowiem bo aż mnie skręca...ze swojego i tylko swojego doświadczenia mogę
        powiedzieć, pomijając wszelkie argumenty naukowe za i przeciw wege....sztuczne
        było karmienie mnie przez rodziców mięsem od dziecka. Od kiedy tylko pamiętam a
        o wcześniejszych sytuacjach opowiadała mi mama, zawsze kotlet schabowy wędrował
        za okno, jak tylko mama się odwróciła. Od malutkiego dziecka odrzucałam
        nieświadomie mięso. W moim przekonaniu wybrałam właściwą drogę, i dlatego nigdy
        się nie męczyłam i nie czułam źle na obecnej diecie. To musiała być biologiczna
        potrzeba mojego organizmu.
        pozdr,

        > mimo że potępiam wegetarianizm to uważam że otoczenie nie powinno wmuszac
        komus
        >
        > na siłę swojego jedzenia tzn stawiać przed faktem dokonanym zjedzenia czegoś.
        > Ale znam tez wielu wegetariam którzy nie wytrzymali presji a moze raczej
        > widoku, smaku i zapachu pysznego jedzonka. Często się przełamywali z własnej
        > woli np. na grillu widząc jak inni delektuja się pyszną karkóweczką albo
        > boczuszkiem. I nie wynika to z tego bynajmniej że byli pseudowegetarianinami-
        > po prostu człowiek ma swój smak, wegetarianizm jest dietą sztucznie narzuconą
        i
        >
        > nawet jak mi wieloletni jarosz powie że nie ciągnie go do mięsa to owszem
        > uwierzę, ale nie bynajmniej z tego powodu że taka jest biologiczna potrzeba
        > jego organizmu- po prostu narzucił sobie niejedzenie mięsa siłą własnej woli
        i
        > umysłu.
        • Gość: misiu Re: mięsozerni kontra wege IP: 5.2.* / *.chello.pl 27.08.04, 15:25
          Ja również byłem "mięsnym niejadkiem", ale doskonale pamiętam, z jakiego
          powodu. Wcale nie dlatego, że mięso mi nie smakowało, ale dlatego, że było zbyt
          twarde i ciężko mi było je pogryźć. Rodzice, jak widać, często robią podstawowy
          błąd, jakim jest złe przygotowanie posiłku dla dziecka. To, co dla rodzica jest
          miękkie, dla małego brzdąca może być nie do pogryzienia. Dlatego dzieciaki nie
          przepadają za schabowymi, natomiast pasjami objadają się parówkami.
          Pomny własnych doświadczeń, postarałem się, aby mięso dla moich dzieci było
          przyrządzane jak należy i z żadnym nie mieliśmy podobnych problemów.
        • Gość: Rycho Re: mięsozerni kontra wege IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.08.04, 23:30
          ukar11 napisała:
          >Od kiedy tylko pamiętam a
          o wcześniejszych sytuacjach opowiadała mi mama, zawsze kotlet schabowy wędrował
          za okno, jak tylko mama się odwróciła. Od malutkiego dziecka odrzucałam
          nieświadomie mięso. W moim przekonaniu wybrałam właściwą drogę, i dlatego nigdy
          się nie męczyłam i nie czułam źle na obecnej diecie. To musiała być biologiczna
          potrzeba mojego organizmu.
          pozdr,<
          I chwała Ci,lecz każdy idzie przez życie swoją drogą i droga właściwa dla
          Ciebie nie musi być obowiązującą dla reszty ludzkości.
          Pozdr
    • johannes_vermeer Pierogi z soczewicą 18.08.04, 15:19
      kupowałem sobie w kilku sklepach. Pierogi ze sklepu A zawierały oprócz soczewicy kawałki kiełbasy (chociaż miały być wegetariańskie), pierogi ze sklepu B nie mialy kiełbasy, ale na 10 pierogów z soczwicą przypadał średnio jeden z mięsem lub serem.
      • Gość: Piotr Sens życia IP: 212.75.114.* 27.08.04, 16:08
        Mądry człowiek je to co mu smakuje,
        Głupek je to, co mu wmówią ,że jeść musi!
        • Gość: Rycho Re: Sens życia IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.08.04, 23:25
          Jasne i proste,tylko zabacz ile osób próbuje przekonywać,że zaspokajanie tego
          jest naganne.Jeżeli miałbym jeść to co mi nie smakuje tylko ze względu na
          jakąkolwiek ideologię to życie by było bez sensu,a takie jedzenie bez
          przyjemności musi być na dłuższą metę szkodliwe.
          Skoro wegetarianie(niektórzy) nie mogą jeść mięsa to niech przynajmniej
          zrozumieją tych dla których to jedzenie jest przyjemnością.
          • lostdog Re: Sens życia 28.08.04, 02:01
            i vice versa.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja