"Pokrzywieni"

17.09.04, 21:25
Pod takim tytulem ukazal sie artykul Marka Kraka w tygodniku "Fakty i mity"
Nr 37 (236) z 16 września 2004 r. A oto on:

Jedną z największych win chrześcijaństwa jest lekceważenie życia i losu istot
żywych innych niż ludzkie. Obojętność wobec cierpienia zwierząt przejęli
nawet niektórzy postchrześcijańscy ateiści, bo wszechobecna znieczulica
zabiła w nich potrzebę refleksji na ten temat. Czy nigdy nie zwrócił waszej
uwagi fakt, że 4- czy 5-letnie dzieci są bardziej wrażliwe na los i
cierpienia zwierząt niż ich starsi o kilka lat rówieśnicy? Czy to tylko zbieg
okoliczności, prawo dorastania, czy raczej wpływ innych czynników? Odważyłbym
się wskazać na jeden z nich - katechezę. Dzięki niej dziecko dowiaduje się,
że człowiek zasadniczo różni się od zwierząt - ma duszę nieśmiertelną, a
także rozum. Zwierzęta, nawet te najmądrzejsze, są tych przymiotów
pozbawione, a więc - według katechizmowych nauk - skazane na unicestwienie
wraz ze śmiercią, czyli nie przewiduje się dla nich zmartwychwstania. W swoim
postępowaniu mają się one, zdaniem Kościoła, kierować wyłącznie naturalnym
instynktem, co sprawia, że są istotami amoralnymi. Jakby tego było mało,
okazuje się, że człowiek jest panem przyrody, jej absolutnym władcą. Czy taka
papka ideologiczna nie zdemoralizowałaby dorosłego, a cóż dopiero ośmiolatka?
Na nic się zdają w tym kontekście pouczenia o tym, że zwierząt nie należy
dręczyć, skoro w rachunku sumienia takie znęcanie się jest o wiele mniej
szkodliwe niż masturbacja lub „nieczyste myśli".
Biblia niewiele mówi o zwierzętach, przedstawia je na ogół jako narzędzia
ludzi. Judaizm był zresztą religią prawdziwie rzeźniczą, a biblijny bóg
bardzo złakniony krwi, choćby nawet małych gołąbków. Świątynia w Jerozolimie
była więc wielką, ociekającą krwią rzeźnią, jatką istot, które nawet nie były
w stanie zgrzeszyć, bo judaizm - odbierając im rozum - odebrał im także
moralność. W interpretacji chrześcijańskiej zabójstwo tysięcy zwierząt miało
być zapowiedzią zabicia Syna Bożego, także niewinnego „baranka bożego". A
wszystko to dla ludzi - dla usunięcia ich grzechów i zaspokojenia boskiej
sprawiedliwości, która domaga się krwi. W kulturze euroamerykańskiej
przesiąkniętej chrześcijańskim lekceważeniem zwierząt zmiany zaczęły narastać
wraz z kryzysem kościołów od XIX wieku. Punktem zwrotnym stała się
kontrkulturowa rewolta lat 60. XX wieku - to wtedy nastąpiło ogromne
zainteresowanie filozofiami i religiami Wschodu, które są bardziej
pacyfistyczne i otwarte na szacunek dla życia we wszelkich jego przejawach.
Owocem tej rewolty są także ruchy ekologiczne, partie zielonych, moda na
wegetarianizm itp. Rozstając się z chrześcijaństwem, warto zatem przemyśleć
swój stosunek do świata i innych istot żywych, bo może się okazać, że
ciągniemy za sobą chrześcijański garb lekceważenia życia. Czy to nie
interesujące, że wśród katolickich „obrońców życia", a ściślej mówiąc -
zygot, nie znajdziemy na ogół ludzi o szerszym horyzoncie, którzy poza
płodami będą widzieli potrzeby dorosłego człowieka, a także innych istot
żyjących...
MAREK KRAK

I jak tu pogodzic religie rzymsko-katolicka z wegetarianizmem? Moim zdaniem
nie mozna. Dlatego od kiedy jestem vege nie jestem juz chrzescijanka.

    • caprice83 Re: "Pokrzywieni" 18.09.04, 10:04
      W pełni się z toba zgadzam.
      Wg mnie także będąc wege nie można byc chrześcijaninem, no chyba że ewentualnie
      wybierzemy sobie tylko niektóre poglądy do wierzenia lub część odrzucimy.
      Ja tak własnie postępuje ale z hinduizmem, niektóre aspekty wiary po prostu
      odrzuciłam.
      W kościele, gdy jeszcze będąc mała musiałam do niego uczęszczać, nigdy nie
      slyszałam aby podczas mszy (nie wiem jak się nazywa ta częśc, ale wtedy ludzie
      odpowiadają księdzu "módlmy się" albo coś takiego) ksiądz powiedział żeby
      modlić się za żywe istoty, nie, zawsze wymieniał tylko jakieś konkretne osoby a
      potem ogół ludzi:/
      Podobnie na katechezie, ja od zawsze uwielbiałam zwierzęta i na pytanie czy one
      też pójdą do nieba ksiądz odpowiadał że nie, bo to nieczyste istoty i bog
      właśnie nas wyróżnił.
      Z tego powodu niektórzy ludzie, np jedna dziewczyna która chodziła ze mną do
      podstawówki uważa że nie jest zwierzęciem! Że ludzie nie pochodzą od mapł, a
      Darwin całą swoja teorię wymyślił.
      Wg mnie chrześcijanie traktują zwierzęta albo jako narzędzia pracy,
      wykorzystując je i zadając im cierpnienie, albo jako zabawkę która można
      wyrzucić lub zabic gdy nam się znudzi. No i obowiązkowo jako rzecz niższej
      kategorii, z która można robić co się nam podoba, bo nic nie czuje.
      I 90% takiego wpływu na ludzi wywiera kościół:/
    • headline Re: "Pokrzywieni" 21.09.04, 17:11
      Jest tu watek poswiecony wielu uzasadnieniom dla postawy wegetarianskiej
      znajdujacym sie w Biblii.
      Podalam tam rowniez link do strony wegetarian chrzescijan.
      Niestety, rzeczywiscie stanowia oni odrebny ruch.
    • big_joe Re: "Pokrzywieni" 06.10.04, 11:28
      segin napisała:

      > I jak tu pogodzic religie rzymsko-katolicka z wegetarianizmem? Moim zdaniem
      > nie mozna. Dlatego od kiedy jestem vege nie jestem juz chrzescijanka.
      >
      Podobnie jak i ja oraz moja malutka jeszcze rodzinka.
    • jaszczuria Re: "Pokrzywieni" 06.10.04, 12:49
      pochodze z rodziny ludzi niewierzących. Stałam się chrześcijanka, bo pociągnęlo
      mnie Nieskończone światło. To które widziałam od urodzenia, nie wiedziałam
      nawet kim/ czym jest. pamiętam do dziś, że było rozgniewane na mnie, gdy źle
      potraktowałam swojego psa, ostrzegało mnie, wychowywało, wymagało.

      dziś, gdy jestem już świadoma swojej wiary, wcale nie widze sprzeczności między
      katolicyzmem a wege. Nie ma obowiązku, aby katolik jadł mięso.
      Jezus powiedział, że nie ma większej miłości, niż dawać życie za przyjaciół.
      Ja więc nie jem mięsa aby oszczędzić cierpienia zwierzaków - czyli
      w "przewlekły sposob " oddaje życie - nawet gdyby wege było dla mnie
      szkodliwe. /ale nie jest/

      Inna sprawa, że do seminarium trafiaja ludzie nie tylko z powołania ale dla
      własnych korzyści. tacy sa najgorsi. Zapominają, że Jezus urodził sie wśród
      zwierząt. Święcą samochody a zwierzęta są dla nich jak szatan. Żałosne.
      Ale cóż, mamy takich księży, jakich sobie wymodlimy.

      Inna jeszcze rzecz: pytalam zakonnika, kt. bardzo lubi zwierzaki, dlaczego
      Kościół nie mówi o zwierzętach, powiedział: za dużo jest kłopotów z ludźmi, na
      zwierzeta już nie starcza sił ani czasu.
      Tak więc nie wystarczy narzekać, trzeba jeszcze poświęcać energię /czyli
      powstrzymywać się od zła, czynić dobro / w tej intencji aby było lepiej.

      *cały czas was gnojki obserwuję, nie myślcie, że poszedłem spać**
    • tripper Re: "Pokrzywieni" 06.10.04, 14:54
      segin napisała:

      > "bla bla bla"
      >
      > I jak tu pogodzic religie rzymsko-katolicka z wegetarianizmem? Moim zdaniem
      > nie mozna. Dlatego od kiedy jestem vege nie jestem juz chrzescijanka.

      pierdolisz, segin, pierdolisz glupoty. szukasz tylko pretekstu, zeby moc
      powiedziec 'to dlatego nie jestem chrzescijaninem i reguly tej religii zupelnie
      mnie nie dotycza'

      a sprobujcie sobie szczerze i uczciwie przezyc jeden dzien, od rana do
      wieczora, tak stricte po katolicku, a potem wieszajcie psy na tej religii
Pełna wersja