o kielkach cd

08.11.04, 05:13
Dochodze do wniosku ze kielki to idiotyzm. Pewnie w jakims skrajnym glodzie
jes sie wszystko ale poki sa warzywa to nie widze powodu zeby sie tak
wyglupiac. Po pierwsze cholery nie chca rosnac tak jak autorzy ksiazek o nich
przekonuja. Po drugie to trzeba by tego uprawiac sporo zeby zauazyc roznice.
po trzecie smakuje to dosyc paskudnbie. Po czwarte, jak kupne to mozjna sie
zarazic ecolialbo salmenellami. Albo jedno i drugie ale nie jestem pewien. Po
piate: od cholery roboty, czyszczenie a z woda i tak ciagna chlor. Po szoste,
leguminy czyli grocho fasole sa wrecz trujace. Po siodme, enzymy to powstaja
ale i tak gina w zoladku wiec tyle po nich.

Calosc to dobra jak ktos ma zoladek przestawiony na badziewie.

Informacja bonusowa:
Najpierw kupilem humus i byl ok. Za kwasny i za rzadki. Zrobilem wiec sam,
wyszedl dobry alte sporo roboty, moczyc gotowac, rozgniatac (prawie ze
spalilem blender od tego kitu. Blender ma ze 30 lat a o malo biedaka nie
przewiazlem tym humusem na tamten swiat, pewnie nie jest wegetarianinem).

Brud w kuchni od tych resztek. Po co sie tak wygklupiac? Zjesc troche tej
fasoli (czy co to jest) i po krzyku. Najlepiej z puszki.

Bonus 2. Kupiel tabouli. Za kwasne i w smaku wyraznie sfermentowane. Jakies
prezerwatywy w nim ze strach czytac. Robic tego nie bede bo w koncu jak chce
jesc pietruszke to nie musze sie wyglupiac i babrac cala kuchnie.

Bonus 3. W sklepie dlugo patrzalem na wegetarianskie klopsiki. Pamietajac jak
oni to robia bo raz sie odwazylem zjesc hambuergera, nie przelamalem sie. Ten
ich smak jest dziwny, ja ego nie moge przepuscic przez zeby a mielence to
tak, i owszem, leca ze nie nadazam robic.



Na sniadanie zjadlem boczek. Piec plasterkow i poczulem sie znowu jak
czlowiek, zadnych wyrzutow sumienia czy na twarzy.

Wczoraj zjadlem lody. No dobra, opchalem sie nimi jak malpa kitem. pomyslalem
ze jak wegetarianstwo to czemu nie lody? Jezu!!! Rano wstalem z glowa jak
szescian. Co oni daja w ten syfiasty produkt? Bol calej twarzy, jakies
wiercenie po zebach, zupelnie jakby mi ktos przetaczal krew z lewej na dole
na prawa na gorze. Trwalo caly dzien zanim doszedlem do jjako takiego
porzadku.

Wniosek: ja jednak nie mialem takich sensacji jedzac mieso i wyroby miesno
jajeczne. A po makaronach czy chlebie zaraz problemy.

Mysle ze niektorzy ludzie sa bardziej stworzeni do wegetarianstwa a inni do
miesa (tak w skrocie). Nigdy wiecej, dosyc eksperymentow medycznych. Juz
sobie wyobrazam kurza watrobke smazona na patelni!!!!
Pełna wersja